12/16/2014

Święta, Potter i inne bzdury :)

Hej :) Święta się zbliżają. Jedni się cieszą, innych szlag trafia, kiedy widzą gościa ubranego w czerwone rajtuzy w telewizji. Jeśli chodzi o świętego Mikołaja z reklamy Coca-Coli to ja należą do tych drugich.Ten Mikołaj ma tyle wspólnego z Bogiem co ryż z czekoladą. Czyli nic. Dobrze, że w kościele 6 grudnia przychodzi jeszcze tradycyjnie święty Mikołaj w szatach biskupa...
Ostatnio z bratem stroiłam choinki. Kiedyś mieliśmy taką dwu metrową sztuczna choinkę, ale stwierdziliśmy, że za dużo z nią roboty i ją komuś oddaliśmy. Jej miejsce zastąpiły takie dwie malutkie.. Niestety, mojemu pokojowi nie przypadła w udziale żadna z nich i musiałam się zadowolić choinką ze styropianu ozdobiona brokatem. Dobrze, że chociaż ładnie się prezentują.
Nie mogło zabraknąć także ciasteczek. Co prawda w moim domu piecze się jej w mniejszej ilości niż kiedyś, ale są. Z orzechami polewą czekoladową, posypką lub z lukrem cytrynowym. Mniam. Aż ślinka cieknie.
Począwszy od poniedziałku przed lekcjami w szkolnym radiowęźle zaczęto puszczać świąteczne piosenki. Pierwszego dnia "Merry Christmas Everyone" zamiast mnie podnieść na duchu, dobitnie dobiło moje już i tak złe samopoczucie tego dnia. Wyobraźcie sobie, że czytacie w klasie książkę przeznaczoną dla uczniów szkół wyższych i próbujecie zapamiętać, że Monte Corno leży gdzieś tam daleko na Półwyspie Apenińskim, a nagle nad głową zaczyna wam śpiewać Shakin Stevens na cały regulator. Załamałam się psychicznie po prostu i wyciszyłam głośnik :D
O, i dzisiaj mieliśmy wigilijkę klasową! Co prawda ekspresową, bo nim pani pozałatwiała wszystko z usprawiedliwieniami, zwolnieniami i zaliczkami na wycieczkę, to minęło pół godziny. Udało się nam w końcu normalnie ustawić stoły (pani się na nas nie wydarła tak jak w zeszłym roku, że nie przynieśliśmy obrusa) i zaczęliśmy sobie składać życzenia.  Składanie życzeń to naprawdę miła rzecz. Chociaż na kilka sekund można zakopać topór wojenny i milutko uśmiechać się do innych ludzi, życzyć im wszystkiego najlepszego. Gdybym stała z boku i przyglądała się temu wszystkiemu, nie pomyślałabym nawet, że to IIA przede mną stoi. Widziałabym klasę zintegrowaną, niepodzieloną tak bardzo. Okej, okej, nie całkiem. Był jeden chłopak, ewangelik. Mało co o nim wiemy tak naprawdę. Kilka razy próbowałam nawet z nim porozmawiać, ale spaliło to na panewce. Wymieniliśmy się nawet numerami telefonów, ale tylko po to, żeby on mógł odpisać zadanie, gdyby był chory... Wracając jednak do temu wigilijki. Siedział przy stole, jednak nie miał ani ciastek, ani opłatka (a jeśli dobrze wiem katolicy i ewangelicy łamią się opłatkami - jak jest inaczej, oświećcie mnie). Nie podszedł nikomu złożyć życzeń. Wyglądał na takiego wycofanego z życia klasy. Gdybyśmy byli chamscy, nikt nie złożyłby mu życzeń. Ale jako że moja klasa czasami potrafi mnie jeszcze zaskoczyć i wykazać postawę godną normalnego człowieka, wiele osób złożyło mu życzenia. I KOCHAM za to moją klasę - za to że potrafią być tak bezinteresowni, chociaż często mnie wnerwiają i załamują. Nie wyobrażam sobie, aby mogło zabraknąć kogoś z nich. Tak, kochani, muszę oświadczyć, że wbrew wszystkim pozorom, uważam moich klasowych kolegów za wspaniałych ludzi. Nieważne, ile pał i uwag dostają ;)


A tu muzyczka :) jak dla mnie - genialne...

Opuśćmy już temat Świąt i przenieśmy się w świat książek. Wystarczyło, że natrafiłam na jeden blog z wspaniałym opowiadaniem o Hermionie Granger, abym przypomniała sobie, że istnieje taka osoba J.K.Rowling, oraz uświadomiła sobie, jak wiele "Harry'emu Potterowi" zawdzięczam. No i naszła mnie ochota na sprawdzenie, jaka jest różnica między czytaniem, kiedy ma się dziewięć lat i czternaście. Tak więc wypożyczyłam dwie pierwsze części i muszę powiedzieć, że różnica jest... ogromna! Teraz o wiele więcej rozumiem, dostrzegam w bohaterach to, czego przedtem w nich nie widziałam. Obecnie jestem w połowie "Komnaty tajemnic" i muszę przyznać się Wam do tego, że moimi ulubionymi postaciami stali się Hermiona i Severus. Nie pytajcie się, dlaczego tak bardzo polubiłam tego zimnego dupka z lochów. To zbyt skomplikowane :D Tak więc obecnie mam fazę na "Harry'ego Pottera" - we większości zeszytów umieściłam jakże słynne słowo "Always" (wtajemniczeni wiedzą, o co chodzi), znak Insygnii Śmierci, cytaty z "Kamienia Filozoficznego", a na dodatek pobrałam dużo gifów (głównie z Hermioną i Snapem) na dysk. Jeśli ta faza nie przejdzie mi za około trzy miesiące, to okaże się, że wpadłam po uszy (jak to było z Ulyssesem) i już się nie uwolnię z tych sideł. Będę Was tak namiętnie obdarowywać w postach różnorakimi zdjęciami i memami z HP, że aż odechce Wam się mnie czytać :D *żartuję* Zostanę Potterhead!

Ciao!
Tutti


5 komentarzy:

  1. Mnie czeka wigilia klasowa dopiero w piątek. W ostatnim roku było trochę krótko, pewnie w tym też tak będzie, bo większość osób wyjdzie wcześniej, bo będzie miała autobus, nie bedzie się chciało im siedzieć w szkole albo po prostu nie chcą sprzątać po wigilii. Jednak i tak wszyscy składaja sobie życzenia i są dla siebie życzliwi.
    Wiesz...w pewnym sensie rozumiem tego chłopaka. Nie wiem jaka była jego historia,ale może po prostu miał powód ku temu, by się tak zachowywać. Szczerze mówiąc nie przepadam za swoją klasą. Nigdy nie byliśmy zgrani, ale nie unikałam ich w ogóle. Brałam udział w wycieczkach szkolnych i na przykład takiej wigilii klasowej. Ale teraz tak właściwie moje nastawienie do nich się zmieniło. Na wycieczce szkolnej trzydniowej dwie koleżanki, z którymi najwięcej gadałam olały mnie i moją przyjaciółkę, po czym zaczęły się zadawać z innymi dziewczynami, które za mną nie przepadały. A inne osoby zamknęły się w pokoju nie wpuszczając nikogo. W ten oto sposób spędziłam wieczór z przyjaciółka z pokoju, topiąc swój smutek w żelkach i powtarzając co 10 sekund "w dupie to mam". Jednak okazało się,że w tym roku nie było lepiej. Zorganizowali spotkanie klasowe (powtarzam: klasowe) o którym nic nie wiedziałam, po prostu nie zostałam zaproszona, chociaż nazwa wskazywała na to,że spotykała się tam klasa, do której należę.
    Dlatego stwierdziłam,że musze sobie po prostu dać spokój.
    Harry'ego Pottera lubię odkąd tata mi go czytał przed pójściem spać. Czytałam wszystkie części, a nie oglądałam tylko drugiej części z "Insygni śmierci". Ostatnio ta książka mi chodzi po głowie, ale z zupełnie innego powodu. Zaczęłam się zastanawiac dlaczego tak wszyscy się tego czepiają i usłyszałam dwie wersje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Harry Potter... Niby zwykła książka ze światem magicznym, a ile może nauczyć. Jako dziecko inaczej się czyta serię, ale jak się jest już trochę starszym... Czyta się mądrze. Rozumie o co w niej chodzi. Szkoda, że niektórzy dorośli nie umieją tak spojrzeć na książki o młodym czarodzieju. :/ Nic dziwnego, że wkręciłaś się w świat HP! :D Potterhead!
    Szybko miałaś Wigilię szkolną, u mnie jest dopiero w piątek, dlatego tak się dziwię. To miło, że szkolna Wigilia zmieniła Twoją klasę (nawet jeśli ta zmiana nie miałaby trwać długo). Inaczej się patrzy na taką klasę. Szkoda tylko, że tak wyszło z tym chłopakiem... Ale... dzięki temu, właśnie zauważyłaś tą nie codzienną sytuację, że parę osób z Twojej klasy podeszło do niego i złożyło mu życzenia. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wigilia klasowa w mojej klasie będzie dopiero w piątek, tak jak apel świąteczny. Będzie to nasza pierwsza wspólna wigilia i jestem bardzo ciekawa czy wszystko wyjdzie jak chcemy. Mimo tego, że znamy się dopiero od września, jesteśmy ze sobą bardzo zżyci. :)
    Ja także uwielbiam Harry'ego Pottera. ^^ Przeczytałam całą serię jakiś rok temu i muszę przyznać, że jest to jedna z najlepszych serii jakie kiedykolwiek trafiły w moje ręce. Jaki piękny gif! <3
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ło ho! Te wigilie klasowe to naprawdę świetna rzecz. :D Tak się wszyscy jednoczą i w ogóle... to jest piękne. <3 U mnie też tak było. <3 Tylko szkoda tego chłopaka... No ale cóż. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. ;) Chciałabym napisać ambitny komentarz, ale jakoś nie potrafię. ;C Wybacz. :'(
    Wesołych i do napisania! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wigilie klasowe są super. Rzeczywiście ludzie stają się jacyś milsi, życzliwsi, bardziej wyluzowani... aż czasem ciężko ich rozpoznać! Szkoda, że ten chłopak był taki wycofany, ale może miał jakiś powód... uważam, że naprawdę fajnie się zachowaliście, nie ignorując go i składając mu życzenia:)
    Ach, przez ten opis ciasteczek aż mi ślinka cieknie... zwłaszcza na wzmianki o tych lukrach cytrynowych, polewach... rany! Zrobiłam się strasznie głodna...
    Zawsze ciężko mi się do tego przyznawać, ale trudno...
    Czytałam jedynie pierwszą część Harry'ego.
    No, teoretycznie też drugą i trzecią, ale nie do końca w całości.
    Z filmami sytuacja podobna.
    Nie znam więc całej historii tej serii i ludzie patrzą na mnie z przerażeniem, kiedy im to wyznaję. Chyba wypadałoby wziąć się za te kultowe książki, zwłaszcza, że miały taki wpływ na literaturę, popkulturę i tak dalej;)
    Ach, rozumiem, co to znaczy mieć fazę na coś. Ja jestem wielką fanką serii pana Riordana i również zbierałam rozmaite obrazki, fan-arty, gify, wyszukiwałam ciekawostki, byłam prawdziwym specem. Teraz ta faza trochę mi przeszła, ale nadal po prostu uwielbiam Percy'ego Jacksona. I chyba wpadłam, jak Ty w wypadku Ulyssesa, po uszy!:D
    Pozdrawiam ciepło i życzę wesołych świąt!
    Pola

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger