12/05/2014

Update książkowy - LISTOPAD



Hej :)
Miałam dzisiaj jechać na warsztaty o zwyczajach bożonarodzeniowych w Niemczech do Opola, ale tak się złożyło, że się trochę rozchorowałam, więc teraz siedzę w domu i nadrabiam zaległości  z wczoraj (a jest ich dużo).
Próbowałam pisać już kilka recenzji przeczytanych książek, ale nie wychodziły mi one zbyt bardzo. Po prostu nie umiem pisać dłuższych recenzji, więc postanowiłam, ze będę co miesiąc robić takie podsumowanie tego, co przeczytałam, i będę to oceniać.

Gwiazd naszych wina - John Green


Przeczytane: 6 listopada 2014
Ocena: 9/10
Długo wzbraniałam się przed przeczytaniem tej książki. Naprawdę. Jakoś nigdy nie czułam zbytniej sympatii do książek obyczajowych (to chyba przez lekturę "Ten obcy", którą serdecznie znienawidziłam). No ale w końcu się przełamałam, przeczytawszy kilka dobrych opinii o GNW, i pożyczyłam jeden egzemplarz od znajomej. 
Dziewczyna chora na raka spotyka chłopaka, który także jest chory. Zakochują się w sobie. Pomijając fabułę, która mnie porządnie rozczarowała (spodziewałam się czegoś bardziej skomplikowanego po bestsellerowym autorze), to bohaterowie i styl pisania autora mnie po prostu urzekły. Te wszystkie metafory, filozoficzne myśli i nietuzinkowe postacie Hazel i Gusa... Boże, jakie to było piękne <3 Szkoda tylko, że nie mogę się cofnąć w czasie i odkryć tych wszystkich magicznych słów na nowo. Tak więc po przeczytaniu "Gwiazd naszych wina" moje nastawienie do książek obyczajowych się zmieniło. Chyba już nie będę unikać jak ognia obyczajówek, w których nie ma czegoś o koniach, wojnie lub których nie poleciła mi moja nauczycielka polskiego... Na dodatek poczułam dziwną chęć przeczytania pozostałych powieści Greena, które zostały wydane po polsku...
Jeśli ktoś z Was nie przeczytał jeszcze "Gwiazd naszych wina", to dużo traci... Naprawdę!


Tam, gdzie spadają anioły - Dorota Terakowska


Przeczytane: 9 listopada 2014
Ocena: 10/10
Pożyczyłam tą książkę w ciemno od polonistki - powiem jedno: było warto :)
Powieść rozgrywa się tak jakby w dwóch sferach: tej ziemskiej, w której dziewczyna o imieniu Ewa żyje bez opieki Anioła Stróża;; oraz w tej nadprzyrodzonej, w której upadły Anioł Stróż pogrąża się powoli w ciemności.
Powieść ta jest naprawdę wartościowa. Opowiada o dobru i złu, Ziemi i Niebie, wierze, rzeczach nadprzyrodzonych oraz o tym, że każdy może pomóc drugiej osobie zmienić swój los. Bohaterowie są w sumie zwyczajni: wiecznie zapracowany ojciec, matka-artystka, które nie umie odnaleźć w sobie tego czegoś, co pozwoliłoby skończyć jej upragnioną rzeźbę, dobra babcia oraz Ewa, której zawsze musi przydarzyć się coś złego. A Anioł? Anioł ukrywa się pod postacią człowieka, który nie umie mówić i sprawnie się poruszać, przez co wszyscy biorą go za bezdomnego i niepełnosprawnego umysłowo. Wydaje mi się, że postać Anioła w ciele człowieka jest jakąś metaforą... Może, że w każdym z nas jest anioł, tylko my nie potrafimy go dostrzec?


Skąpiec - Molier


Przeczytane: 14 listopada 2014
Ocena: 8/10
Kiedy zobaczyłam "Skąpca" na liście moich lektur, modliłam się, żeby to nie był dramat w stylu "Zemsty" (czytaj: żebym tylko nie musiała czytać jednego zdania pięć razy, aby cokolwiek zrozumieć). Na szczęście nie był jak "Zemsta" i udało mi się go przeczytać w półtorej godziny.
Harpagon jest lichwiarzem (użycza pożyczek na bardzo wysoki procent) oraz skąpcem. Ma dwoje dzieci - Elizę i Kleanta - o które się nawet nie troszczy. Jak to w komedii ojciec i syn zabiegają o względy tej samej kobiety, a Eliza jest zakochana z wzajemnością  w zarządcy domu Harpagona.
Nie wiem, dlaczego ten dramat tak mi się podoba. Nawet nie jest śmieszny - w końcu kiedyś ludzie mieli inne poczucie humoru. Nie mam też pojęcia, co jeszcze napisać o "Skąpcu". Warto go przeczytać, ponieważ na pewno kiedyś się przyda Wam w jakiejś rozprawce.


Tunele. Finał - Roderick Gordon & Brian Williams


Przeczytane: 15 listopada 2014
Ocena: 6/10
Spodziewałam się czegoś o wiele, wiele lepszego. Serii "Tunele" zawsze towarzyszyła ta aura tajemniczości, odkrywania coraz to nowszych tajemnic oraz schodzenia coraz to głębiej pod ziemię, ale w tej książce już tego nie ma. Wszystko, co trzeba było odkryć, zostało odkryte, a tylko nieliczne zagadki, które pojawiły się podczas czytania, zostały rozwiązane. Tak więc dużo rzeczy nie zostało dokończonych i... Coś mi się wydaje, ze pojawi się jeszcze co najmniej jedna książka o dalszych przygodach Willa i Elliot (o ile jeszcze ona żyje - SPOILER). Oby była lepsza od tej. Wracając do tematu: od fantastyki seria przeszła w stronę tematyki wojennej (rożne strategie i tym podobne) z nielicznymi elementami fantastyki. A bohaterzy? Mamy tu Chestera, któremu zaczyna lekko odbijać, Rebekę, która no... ciut fatalnie się zakochuje, oraz Willa i Elliot - oni jeszcze trzymają poziom. Tak więc "Finał" dostał ode mnie tylko "szóstkę", ale tylko za zaskakujące zakończenie i styl pisania.


Papierowe miasta - John Green


Przeczytane: 25 listopada 2014
Ocena: 9/10
Kolejna powieść Johna Greena, tym razem z biblioteki szkolnej. Q. spędza czas głównie na myśleniu o nastoletniej, żądnej przygód Margo Roth Spiegelman (niemieckie nazwisko? O.o). Więc kiedy pewnej nocy Margo ubrana w strój ninja przez okno jego sypialnie, bez wahania przyjmuje jej propozycję na nocny objazd wokół miasta w celu zemsty na kilku osobach. Następnego dnia Q. wraca do szkoły i dowiaduje się, że Roth zniknęła w zagadkowych okolicznościach. Wkrótce znajduje ciąg wskazówek prowadzących w stronę Margo.
Jeju, już wiem, dlaczego "Papierowych miast" nie było w bibliotece miejskiej - po prostu musieliby nałożyć na to grubą warstwę cenzury, ponieważ co najmniej co dziesięć stron pojawia się coś z seksistowskim podtekstem... Ale w sumie równie dobrze może mi się tylko wydawać, że coś takiego tam jest - przecież każdy interpretuje tekst na swój unikatowy sposób. No więc moja interpretacja - filozoficzne fragmenty, w których autor próbuje nam pokazać rzeczywistość i trudy dorastania, podteksty w żartach oraz... niezrozumiałe zakończenie. Ostatnie pięćdziesiąt stron przeczytałam z dziesięć razy, ale nadal nie rozumiem motywu ucieczki Roth. Albo jestem za głupia na tą książkę, albo tylko Green wie, o co w tym chodzi. Jeśli ktoś z Was, drodzy czytelnicy, rozumie motyw podróży Margo, niech mi to wyjaśni! Proszę...
Jeśli chodzi o fabułę, to mogę tylko powiedzieć: "KOCHAM KRYMINAŁY!", bo właśnie taki charakter mają "Papierowe miasta" - opowieść obyczajowa i kryminał w jednym *.* Kocham to. Bohaterowie są naprawdę nietuzinkowi, a wplatanie w tekst fragmentów wiersza (zapomniałam, jaki był tytuł) i ich interpretacja jest naprawdę strzałem w dziesiątkę!

Pójdziesz do papierowych miast i nigdy już nie powrócisz...


Podwójna tożsamość - William Richter


Przeczytane: 28 listopada 2014
Ocena: 8/10
Naprawdę lubię książki sensacyjne i kryminalne, a "Podwójna tożsamość" Williama Richtera właśnie należy do tych dwóch gatunków. Historia zaczyna się całkiem zwyczajnie: szesnastoletnia Wallis, która jako dziecko została adoptowana przez parę zamożnych Amerykanów, ucieka z domu i teraz żyje na ulicach Nowego Jorku, przewodząc grupie składającej się z innych nastolatków. Wszystko się jednak rozkręca, kiedy ginie Sophie, była członkini grupy, a do Wallis trafia list od jej prawdziwej, rosyjskiej matki Jeleny. Dziewczyna rozpoczyna poszukiwania matki, a po piętach depczą jej dwaj, bezwzględni mężczyźni.
Książka jest naprawdę dobra. Akcja, zagmatwana zagadka, poszlaki... oraz nieprzewidywalne zakończenie. Nie sadziłam nawet, że wszystko to tak się rozwiąże. No ale w sumie to mogłam się tego spodziewać po hollywoodzkim scenarzyście, jakim jest autor.
Mam tylko nadzieję, że Wydawnictwo Dolnośląskie podejmie decyzję o wydaniu kolejnej części pomimo małego sukcesu "Podwójnej tożsamości".


Królowa lata - Melissa Marr


Przeczytane: 24 października
Ocena: 8/10
Co prawda październik już dawno minął, ale myślę, że warto powiedzieć Wam co nieco o "Królowej lata", która pomimo niskiej oceny na lubimyczytać.pl bardzo mi się spodobała. Aisilinn od urodzenia widzi wróżki. Nie są to jednak miłe, stworzenia, o których czytamy w baśniach i legendach. Są przerażające, bawię się ludźmi i ich życiem. Wkrótce Aisilinn zaczyna się interesować król Letniego Dworu oraz Zimowa Panna.
Jeśli myślicie, że to kolejna powieść młodzieżowa z mdłym trójkątem miłosnym w roli głównej. Ash, bo tak nazywają ją przyjaciele, nie jest Bellą ze "Zmierzchu" ani tym bardziej Kelsey z "Klątwy tygrysa".  Nie zakochuje się w Królu Lata nie pada mu tak od razu w objęcia, tylko dzielnie trwa u boku swojego ziemskiego przyjaciela Setha (gościa z imponującą kolekcją kolczyków i tatuaży na ciele). Co najważniejsze - nie jest sierotką Marysią, umie o siebie zadbać, zachować swoje zdanie i negocjować, jeśli zajdzie taka potrzeba. Pióro pani Melissy Marr jest lekkie, przez co książkę czyta się szybko i przyjemnie. Musze jednak przyznać, że styl pisania autorki mógł być jednak troszeczkę bogatszy. Tak więc polecam :)

Jeśli ktoś zrobi dla ciebie coś dobrego, okaże ci przyjaźń, po prostu to zapamiętaj. Nie umniejszaj tego pustymi słowami.
 Dobranoc :3
Ziewająca Ze Zmęczenia Tutti

6 komentarzy:

  1. Czytałam "Tam, gdzie spadają Anioły" i "Skąpca", miałam jako lektury. :3
    Ogółem bardzo ciekawe te książki, może kiedyś po którąś sięgnę. :)
    Na razie to czytam jedną książkę od prawie pół roku, bo kompletnie nie mam czasu... ;_;

    OdpowiedzUsuń
  2. Gwiazd naszych wina ♥ Muszę się wziąć za "Papierowe miasta". Green umacnia swoją pozycję Jednego Z Ulubionych Pisarzy Bukwy z każdą przeczytaną przeze mnie stroną.
    Oj, Terakowska. Nie przepadam. Wymienionej przez Ciebie książki nie czytałam, aczkolwiek (z przymusu! I to DWUKROTNIE! Ech.) miałam okazję zapoznać się z "Władcą Lewawu" (dramat - w złym znaczeniu tego słowa) i "Muzeum rzeczy nieistniejących" (już trochę lepiej, ale mam sporo zastrzeżeń). Co oczywiście nie znaczy, że ta książka nie jest dobra, i pewnie kiedyś, kiedyś ją przeczytam :D
    Choć to nie przystoi, nie czytałam ani "Skąpca", ani w sumie niczego innego poza GNW. Ale ćśś :P
    Aisilinn - jakie magiczne imię *o* Śliczne. No i wróżki - kto nie lubi wróżek? Może i na to przyjdzie mi kiedyś ochota (?).
    Bardzo fany przegląd bardzo fajnych książek (no, przynajmniej większości) ^^
    B.
    PS I to zgrzeszenie słowem "fajny". Ale oj tam, oj tam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też już mnóstwo razy brałam się za pisania recenzji, ale prędzej czy później uznawałam, że to jednak głupi pomysł i się do tego nie nadaję, po czym przestawałam.
    Czytałam tylko jedną książkę z wszystkich, o których napisałaś, a mianowicie 'Gwiazd naszych wina' i naprawdę bardzo mi się podobała. :) 'Papierowe miasta' kupiłam kiedyś jakiejś koleżance na urodziny czy coś i zaczęłam czytać, już na pierwszych stronach były te dziwne podteksty i potem trochę pożałowałam, że jej to kupiłam...
    To chyba czwarta recenzja 'Tam, gdzie spadają anioły', jaką przeczytałam w ostatnim czasie. :D Jestem bardzo ciekawa jaka jest ta książka i mam nadzieję, że znajdzie się pod moją choinką w Wigilię. :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    nasziherbatkiswiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam "Tunele" i podobnie jak Ty, uważam że ostatnia część była nieco... słaba. Jakby autorzy nie bardzo wiedzieli, co z tym zrobić (motyw kosmitów, Ziemi jako statku kosmicznego? O.o). "Coś mi się wydaje, ze pojawi się jeszcze co najmniej jedna książka o dalszych przygodach Willa i Elliot" - hm, ale co miałoby być dalej? Większość bohaterów się wykruszyła. Nie wiem, co musieliby wymyślić autorzy, żeby było ciekawie, w miarę spójnie jeśli chodzi o fabułę całej serii i zaskakująco. Ale nic, poczekamy, zobaczymy (czy będzie) ;)
    "Gwiazd naszych wina" czytałam ze względu na dużą popularność. Byłam ciekawa, czy na prawdę jest takie fantastyczne. No i cóż, książka jak książka, choć zgodzę się z Tobą - styl Greena jest niesamowity. Nie czytałam żadnych innych jego dzieł. Za to słyszałam opinię, że GNW jest jego najsłabszą książką. Kiedyś muszę to sprawdzić, zwłaszcza po Twojej recenzji "Papierowych miast" :)
    Kiedy Ty masz tyle czasu na czytanie? :d
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. ,,Gwiazd naszych wina" to moim zdaniem świetna książka:) I czy ja wiem, czy taka banalna fabuła? Historia może niezbyt skomplikowana, ale dobrze wymyślona i naprawdę wciągająca. Styl Greena jest niesamowity. Taki... inny! Ironiczny, inteligentny, a zarazem prosty i niewymuszony. Jego powieści niesamowicie lekko się czyta.
    Czytałam kilka sztuk Moliera i naprawdę przypadły mi do gustu. Zwłaszcza ,,Świętoszek". Wprawdzie daleka byłam od wybuchów śmiechu, ale naprawdę bawiły mnie komedie tego pana i podczas ich lektury wielokrotnie się uśmiechałam, a nawet chichotałam. ,,Skąpca" jeszcze nie czytałam, ale możliwe, że kiedyś to uczynię;)
    Ha, jak zapytałam się koleżanki o ,,Papierowe miasta" to mówiła, że strasznie słabe i się zawiodła... cóż, najwidoczniej opinie są podzielone. Chyba po prostu sama się przekonam:) Jak do tej pory czytałam dwie książki autorstwa Greena- ,,GNW" oczywiście i ,Szukając Alaski". Ta druga naprawdę mi się spodobała i tylko potwierdziła moją opinię, że John Green to geniusz;)
    Hm, próbowałam kiedyś czytać ,,Królową lata", ale słyszałam negatywne opinie, że to taki typowy paranormal romance i się zniechęciłam. Może niepotrzebnie? Z drugiej jednak strony, powieści tego gatunku już mi się trochę przejadły.
    Och, Kelsey Hayes. Moja ,,ukochana" bohaterka. Naprawdę, jeżeli takie głupie, wiecznie niezdecydowane i jeszcze raz GŁUPIE dziewczątka istnieją w realu i mało tego, tak jak w ,,Klątwie tygrysa" każdy za nimi szaleje, to... stracę wiarę w ludzkość. Mam więc nadzieję, że Kelsey to jedynie wymysł niezbyt zdolnej autorki;)
    Pozdrawiam ciepło i wracaj do zdrowia!
    Pola

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger