10/30/2014

Tutti w lesie

Tutti w lesie
Ciao!
Miałam już te zdjęcie pokazać Wam dawno temu (czyli w połowie września lub na początku października), ale wynikła sprawa z starym blogiem i na śmierć o tym zapomniałam.
Tak więc byłam z tatą na grzybach. Tak naprawdę to ja jednak wcale grzybów nie szukałam. Dla pozorów lawirowałam między drzewami i chaszczami, bezmyślnie rozchylając kijkiem większe zarośla. Czujnym okiem rozglądałam się wokół, przeczesując las w poszukiwaniu niezwykłych "widoczków" do sfotografowania. "Może nawet jakaś sarna się pojawi pomiędzy drzewami" - myślałam, analizując światło padające poprzez dziury w liściastym baldachimie. 
(Jak ja lubię te słowa: liściasty baldachim ^^ To tak fajnie brzmi.)


Ostatecznie udało mi się zrobić kilka ciekawych zdjęć. Kadry w miarę dobre, tylko na jednym pojawiły się plamy światła. Te plamki nadają fotografii taki niepowtarzalny klimat, ale jednocześnie... też psuja ogólny wygląd zdjęcia.





I jak Wam się podobają?

Tutti :)

PS Droga Polu, mój sprzęt to Nikon, jaki model nie pamiętam, obiektyw 18-105 mm.

10/15/2014

BOOKS TAG

BOOKS TAG
Ciao!
Pola jest niedobra - pokrzyżowała mi plany na recenzję xd
No i Pola też jest wspaniała, bo swoim wczorajszym postem zainspirowała mnie do napisania posta o bardzo podobnej tematyce, czyli o... książkach, czyli o czymś bardzo bliskim mojemu sercu. Pozwoliłam sobie pożyczyć z Twojego posta, droga Polu, kilka pytań... No dobra, może wszystkie :P Ale ile ich będzie, to się zobaczy, jak napiszę. Może dodam kilka własnych...
Tak więc zaczynamy! Ech, ta obsesja na punkcie "tak więc"
1. Wolisz czytać książki papierowe czy e-booki?

E-booki nic nie ważą, są z pewnością troszkę tańsze niż te tradycyjne, a na czytniku można pomieścić ich dziesiątki, jeśli nie setki. Kilka razy w życiu miałam już czytnik, ale stwierdziłam, że nie jest to raczej urządzenie i sposób czytania właściwy dla mnie. Co to za frajda z czytania, jeśli nawet nie czujesz ciężaru książki, nie możesz wdychać jej fantastycznego, tak bardzo bibliotecznego zapachu i denerwować się za każdym razem, kiedy przypadkiem zagniesz (tak to się mówi chyba mówi) róg strony?  Tak więc o wiele bardziej wolę tachać książki z domu do biblioteki i na odwrót, niż piracić e-booki z internetu.


2. Wolisz czytać w kółko 20 ulubionych książek, czy sięgać po nowe pozycje?

Jakie dwadzieścia?! Coś się pomylili w tych pytaniach. Ja mam tylko 13 ulubionych książek i to z jednej serii (no wiecie jakiej). Je oczywiście w całości poczytam sobie od czasu do czasu, ale moje ulubione fragmenty to mogłabym czytać w nieskończoność. Ale jeśli miałabym już wybierać, to jednak wolę sięgać po nowe propozycje, bo czytanie w kółko cały czas tego samego już nie dawałoby takiej frajdy. A tak to po przeczytaniu kilku innych książek mogę sobie sięgnąć po jakiegoś Ulyssesa tak na rozluźnienie.

3. Wolisz kupować książki w Empiku, w księgarniach internetowych, czy w innych księgarniach takich na miejscu?

Co prawda od bodajże w moim mieście w galerii działa Empik, ale Empikiem tego nazwać nie można. Mało miejsca, wszystko wydaje się takie poupychane, a do tego nie mam go po drodze. Jeśli już kupuję w Empiku to w tym, który mieści się w Rybniku w Plazie lub Focusie (nie rozróżniam tych galerii, więc nie wiem, w której jest Empik, ale podejrzewam, że w obu :P). Różnica po prostu ogromna. W księgarniach internetowych kupuje bardzo rzadko, bo czasami przesyłka wynosi połowę ceny książki, a do tego takiej transakcji się przed rodzicami nie da ukryć, a ja wolę jednak, żeby nie widzieli, no bo mamy już tyle książek w domu, że wieści o następnych już by chyba nie znieśli xd Tak więc pozostają księgarnie takie na miejscu (u mnie na mieście jest ich z cztery, pięć), ale i tak chodzę tylko do jednej, ponieważ jest tam całkiem duży wybór, miła obsługa, mam do niej po drodze ze szkoły oraz od czasu do czasu dostaję tam jakąś zniżkę :)

4. Wolisz powieści jednotomowe/trylogie/serie wielotomowe?

To zależny od przypadku. Jedne historie są takie, że można je zapisać tylko w jednej książce lub trzech, a kontynuacje nie są już zbyt wciągające. Bywają także historie (ech, te powtórzenia...), które są tak fascynujące, że ciężko się z nimi rozstać, a autor ma tak dobry pomysł na dalsze przygody, ze aż grzech nie napisać kolejnych tomów. Napiszę więc, jakie powieści mi się spodobały z poszczególnych kategorii:
  • jeden tom: "Chłopiec w pasiastej piżamie", którego obecnie czytam, no... no tyle :P
  • trylogia: b r a k
  • serie wielotomowe: "Ulysses Moore", "Harry Potter", Wiedźmin", "Tunele", "Felix, Net i Nika..." i tak dalej
Tak więc chyba jednak najbardziej lubię powieści wielotomowe ;)

5. Wolisz, żeby wszystkie książki zostały zekranizowane, czy żeby przekształcono je w seriale?

Niektóre książki aż proszą się o zekranizowane, ale jeśli chodzi o dzieła obszerne lub bogate w wątki jak na przykład "Pieśń Lodu i Ognia".

6. Wolisz być profesjonalnym recenzentem czy autorem?

Oczywiście że autorem! Każdy amator-pisarz pragnie, aby jego powieść wydano, pokochano oraz zekranizowana. Ja też kiedyś tak pragnęłam, ale ostatnio to pragnienie jakoś dziwnie osłabło. I chyba nawet wiem dlaczego :) Zapewne na tyle dorosłam, aby ochłonąć i uświadomić sobie, że jest bardzo mała szansa na to, aby takie wielkie marzenie się spełniło. Wróćmy jednak do autora i recenzenta. Jeśli autor napisze powieść, a czytelnik ją przeczyta, to czytelnik przez następnych kilka dni będzie chodził taki rozemocjonowany - nie będzie umiał więc przestać myśleć o książce. Rrecenzent natomiast pisze recenzję książki, dzieli się swoimi uwagami i odczuciami. Jego recenzja pomaga potencjalnemu czytelnikowi na zdecydowanie się, czy chce kupić książkę. Tak więc recenzent pomaga autorowi w zdobyciu większej popularności, lecz rzadko przekłada się to w drugą stronę.


Koniec pytań. Teraz więcej spróbuje nominować kilka osób, żeby na swoich blogach przeprowadziły TAGA. Nominowani zostają:
- HalleyS z bloga o bardzo długiej nazwie, której nie chce mi się przepisywać :P
- Fobos z bloga Moje przemyślenia...
- Bukwa z bloga Otchłań internetu
- Sheilla z bloga Sheilla

A tu muzyczka :) Nie wiem, czy komukolwiek się spodoba, no ale posłuchajcie. A na zdjęciu powyżej mały stosik książek, które obecnie męczę lub zamierzam męczyć :D
Tak więc pa
Tutti

10/12/2014

#fotograficznie

#fotograficznie
Ciao :)
Przede mną ciężki tydzień: rozprawka, do zrobienia kilka testów na kółko z geografii, zadania z matematyki na olimpiadę oraz pewnie coś jeszcze. Ech, mam kompletnie dosyć szkoły i z radością czekam na jakiś dzień wolny. Co prawda we wtorek jesteśmy zwolnieni z lekcji, ale ja i tak będę musiała iść do szkoły, bo muszę nadgonić zaległe godziny kółka. Ciężki los gimnazjalisty Oby ten tydzień minął szybko i bezboleśnie, abym mogła w końcu odpocząć, czytając książkę, oglądając jakiś serial lub grając w Simsy.





Wróćmy jednak do zdjęć, bo nawał obowiązków to niestety nie jest główny temat ego posta. Wybrałam te najbardziej udane zdjęcia, czyli takie, które na pierwszy rzut oka wydają się być w porządku - dobre kadry, ostrość okej. Ale jak zawsze musiałam coś źle ustawić, ponieważ na zdjęciu z pająkiem tylko sieć jest wyraźna, a pająk przy przybliżeniu okazuje się być lekko rozmyty. Coś mi mówi, ze chyba jeszcze długo będę mieć problemy z ustawieniem ostrości.
Tak wiec na razie :) W poniedziałek/wtorek/środa możecie się spodziewać jakiejś recenzji - czego, to jeszcze nie wiem, ale prawdopodobnie będzie to jakiś serial.
Bye, bye!
Tutti

10/07/2014

I znowu wracam na pokład...

I znowu wracam na pokład...
Witam, szanownych państwa, kimkolwiek jesteście lub czymkolwiek nie jesteście.
Nazywam się... Nie, to już stare czasy co najmniej z piątku czy soboty, więc poprawię mój głupi błąd. Nazywałam się Tutti, prowadziłam bloga "Enjoy the silence..." już od około półtora roku i w ten oto typowy piątkowy wieczór zrobiłam taką głupotę, że mi się nie chce o tym nawet pisać. To było zbyt głupie z mojej strony. Przecież byłam doświadczoną blogerką, więc jak mogło mi się coś takiego przytrafić? Ale nie, ja byłam Tutti, a Tutti czasami miała totalnego pecha w niektórych dziedzinach życia i często musiała coś spartolić. Tak więc przestraszyłam się nie na żarty, że jakiś durny Trojan lub gówno (przepraszam, przepraszam Was bardzo za słownictwo!)  podobnego pokroju mogło mi się zagnieździć gdzieś w czeluściach laptopach, wykraść wszystkie loginy, e-maile i hasła i coś porozmieszczać w sieci różne dziwne rzeczy itp. Tutti, jak to Tutti, najpierw się przestraszyła nie na żarty, pozmieniała wszyściusienkie hasła, a po dziesięciu minutach była tak bardzo zestresowana, że ledwo co umiała oddychać. Usunęła więc bloga i konto, ale przynajmniej trochę jej ulżyło i mogła się w miarę spokojnie wygadać przed swoją matką, co głupiego zrobiła.
Ech... Kiedy myślę o tym, co osiągnęłam przez te półtora roku na tamtym blogu, to mi się smutno robi. No bo jednak żal tylu wyświetleń, postów i miłych komentarzy, których już nie będzie można zobaczyć, porozczulać się nad nimi ani pokazać komuś znajomemu i pochwalić się: "Ha! Zobacz ile osiągnęłam!"

By me 

Postanowiłam jednak wrócić i zacząć wszystko od początku: nowe konto (no dobrze, nie całkiem nowe, bo już tkwi w internecie od roku, ale co tam :P ), nowy blog o tytule innym niż "Enjoy the silence..." czy "Kwiat nocy", nowiusieńka szata graficzna (na razie taka prosta i pusta, bo muszę się nad tą sprawą zastanowić; chyba, że Wam pasuje taki szablon - wypowiedzcie się na ten temat, proszę ) oraz nowe zamiary - a jakie to dowiecie się w najbliższym czasie ;)
Tak więc wypowiadałoby się przedstawić tym, którzy nigdy nie przeczytali ani jednego mojego posta oraz osobom, które już mnie znają :)

  • Nazywam się Magda i będę tu podpisywać się jako Tu... Madii znaczy się :)  No nie! Znowu?! Dlaczego Madii? To prosta sprawa - prowadzę bloga o tematyce Sailor Moon i tam właśnie także podpisuję się Madii. Co prawda obecnie nie mam czasu na pisanie opowiadań i nic tam się nie pojawia, ale chyba jest tam jedno opowiadanie warte uwagi, nad którym w wolnym czasie pracuję - "Secret love" - KLIK - kto ma ochotę poczytać moje psychiczne bazgroły i trochę pogłówkować nas psychiką głównej bohaterki opka zapraszam pod ten link :)
  • Mam 14 lat
  • Mieszkam na Górnym Śląsku, można by powiedzieć, ze na pograniczu/przedmieściach niewielkiego bo ledwo pięćdziesięciotysięcznego miasta
  • Lubię czytać książki; interesuję się językiem włoskim i kulturą Włoch; moim pasjami są także fotografia oraz pisanie opowiadań i książek, których i tak nigdy nie kończę; zażarta fanka bajek/seriali z klasyfikacją wiekowa od 6 latu wzwyż, do których oglądania nie przyznałaby się żadna typowa czternastolatka, czyli My Little Pony i Wnix Club (tak jestem dziwna ^^); od czasu do czasu pogram sobie w Simsy lub inną gierkę
  • Kocham słuchać starych przebojów i piosenek Miley Cyrus, Demli Lovato i  Seleny Gomez (ale tylko piosenek - ich osobami tak średnio się interesuję)

I co ja tu będę opisywać na tym blogu? Różne rzeczy: moje przemyślenia, recenzje, jakieś przeżycia (stąd wzięła się nazwa bloga "Only experiences", czyli "Tylko przeżycia") i tak dalej.


A tu na dobry początek piosenka zespołu 30 Secodns To Mars, którym się ostatnio zaczęłam naprawdę fascynować :)
A więc pa :)
Madii alias Tutti

PS Zauważyliście, ze ostatnio mam jakąś manie na punkcie słów "tak więc"?

EDIT 8.10.2014 - Albo wiecie co, zmienię login jednak z powrotem na Tutti - niech chociaż to będzie po staremu ;)
Copyright © 2016 Only experiences , Blogger