1/05/2015

THERE IS NO CHANCE


Dla Zuzy :)

- Przepraszam – szepczę, odgarniając ciemne kosmyki opadające na moją twarz. – Nie chciałem tak na ciebie powiedzieć. Ja tylko…
- Twoje przeprosiny to wyłącznie puste słowa, Severusie – przerywa mi dziewczyna. Stoi przy oknie, wpatrując się w horyzont. Ostatnie promienie słońca padają na jej rude włosy. – Kiedy zdążyłeś tak się zmienić?
Podchodzę do niej i próbuję chwycić ją za rękę. Ona jednak odtrąca moją dłoń.
- Lily – szepczę. – To wciąż ja. Jestem tym chłopcem, którego poznałaś kiedyś na placu zabaw.
- Nie wierzę ci – odpowiada obojętnym tonem. Patrzę w jej zielone oczy, próbując nawiązać kontakt wzrokowy. Ciepłe, szmaragdowe, pełne przyjaźni – takimi je zapamiętałem. Teraz jednak są zupełnie inne – zimne, przepastne, zamglone nienawiścią.- Nie jesteś już nim. Severus, którego znałam, nigdy by ze mną tak nie postąpił. Wspierał by mnie, akceptował moje decyzje, pomagał mi w trudnych chwilach. - Nie odtrąciłby mnie.
Patrzę na swoje dłonie. Chude, przerażająco blade, o długich i zręcznych palcach. Idealne do tworzenia eliksirów. Znakomite do… czarnej magii. Próbuję dopędzić tą myśl od siebie, ale nie udaje mi się. Czy to właśnie ona mnie tak drastycznie zmieniła?
- A więc kim teraz jestem? – pytam, nadal spoglądając na dłonie pod różnymi kątami.
Po chwili milczenia dostaję odpowiedź:
- Tłustowłosym, chłodnym, nieliczącym się z uczuciami innych ludzi, ślizgońskim dupkiem! – syczy mi prosto w twarz, a nasze spojrzenia na kilka sekund się krzyżują. Jej słowa są niczym ostry miecz – przeszywają mnie naw skroś, rozrywając moje serce na miliony maleńkich kawałków. – To wszystko przez te podejrzane książki, które czytałeś przez całe wakacje, prawda? Ostrzegałam cię, Severusie, żebyś uważał, ale ty oczywiście musiałeś mnie nie posłuchać!
- Chciałem… Ja… Chciałem… - nie potrafię wydobyć z moich ust jakiegokolwiek sensownego zdania.
- Co chciałeś?! – krzyczy Lily, zaciskając pieści. jeszcze nigdy nie widziałem jej tak wściekłej. – Zaimponować ludziom pokroju Malfoy’ów? To chciałeś osiągnąć?!
Boję się. Naprawdę. A co jeśli teraz stracę ją? Osobę najbliższą mojemu sercu, którą kocham najbardziej na świecie. Opieram się o chłodną ścianę. Próbuję głęboko oddychać i uspokoić się na tyle, aby cokolwiek powiedzieć. Toczę wewnętrzną bitwę o zrzucenie maski obojętności, która już od kilku miesięcy skutecznie ukrywała moje prawdziwe oblicze. Muszę wyznać Lily moje prawdziwe uczucia względem niej. Miłość. Zaufanie. Oddanie. Troskę. Zazdrość, kiedy widzę ją z tym głupim Gryfonem o nazwisku Potter. Tylko dzięki temu mogę uratować to, co jednym niewłaściwym słowem naraziłem na koniec.
Już otwieram usta, aby wyznać jej to, co zawsze czułem od czasu, kiedy to zobaczyłem ją pierwszy raz pod starym drzewem na szczycie niewielkiego wzgórza. „Co będzie, jeśli się dowie i nie spodoba jej się to? Znienawidzi mnie jeszcze bardziej?” – przechodzi mi przez myśl.„Nie” – decyduję, a po chwili ponownie zakładam maskę przyszłego śmierciożercy.
- Tak, taki miałem zamiar – odpowiadam, chociaż moje serce mówi zupełnie co innego.
- Ty… - Usta Lily zaciskają się w wąską kreskę, a oczy zwężają. – Ty świnio! Miałam cię za przyjaciela! A tymczasem zachowałeś się jakiś arystokratyczny dupek. Szlama! Lily, jesteś szlamą! Wiem! Nie musiałeś mi przypominać!
- Lily…
- Nie przerywaj mi, Severusie! – krzyczy. – To koniec naszej przyjaźni.
- Lily… - próbuję złapać ją za rękę, ale ona się cofa w stronę wyjścia z komnaty.
- Nie mów tak do mnie! Nie dotykaj mnie!
- Proszę, daj mi szansę – szepczę, pochylając głowę. Czy dalsza walka ma jakikolwiek sens?
- Szansa?! Po co mam ci ją dawać? Żebyś kolejny raz mnie zranił?
Nie odpowiadam. Lily ma rację – zbyt wiele razy już mi wybaczała, aby kolejny raz mi zaufać.
- Żegnaj, Severusie – mówi chłodnym niczym stal głosem i wyciąga coś z kieszeni. Przez chwilę przypatruje się z uwagą małemu przedmiotowi, po czym rzuca mi go pod nogi i wychodzi z komnaty. Jeszcze przez kilka sekund słychać jej gniewne kroki, kiedy oddala się korytarzem.
Upadam na kolana i podnoszę z lodowatej, kamiennej posadzki zawieszkę w kształcie połowy serca. Z kieszeni spodni wyciągam taki sam kawałek metalu i łączę go z zawieszką Lily. Dwie połówki tworzą małe serduszku z zatartym napisem „Friends Forever”. Przez moją twarz przebiega cień uśmiechu, kiedy przypominam sobie chwilę, kiedy po raz pierwszy jej mała, ciepła dłoń zacisnęła się wokół tego prezentu. Spojrzała wtedy  w moje ciemne, głębokie oczy i wyszeptała kilka niezrozumiałych słów, prawdopodobnie w jakimś innym języku.
Siedzę na zimnym kamieniu, a przez moją głowę przemyka każda chwila, jaką spędziłem w swoim życiu z Lily Evans. Pierwsze spotkanie pod starym, rozłożystym drzewem. Długie rozmowy na polanie i na brzegu jeziora. Wiele godzin spędzonych na zabawie w lesie obok jej domu. Pierwszy dzień w Hogwarcie. Wspólna nauka i przechadzki po błoniach. . Latanie na miotłach po lekcjach.
Zaciskam szczęki i spoglądam na serce trzymane w dłoniach, uświadamiając sobie, jak duży błąd popełniłem, zakradając się pewnego dnia do działu ksiąg zakazanych i zaprzyjaźniając się z Lucjuszem oraz ludźmi jego pokroju.
Odkładam serce bok i kolejny raz spoglądam na moje dłonie. Przeraźliwie chude i tak blade, że widać każde większe naczynie krwionośne pod skórą. Zadziwiająco długie i zręczne palce, przyzwyczajone do trzymania przez długie godziny pióra w ręce. Dłonie przyszłego Mistrza Eliksirów oraz… narzędzie zbrodni śmierciożercy. Zszokowany poruszam palcami, odkrywając ich kolejne mroczne właściwości – mordowanie, rozcinanie, rozrywanie, , torturowanie…
Widzę też krew. Ciemnoczerwona posoka przepływa mi przez ręce i rozlewa się na posadzce. Czuję jej zapach i słyszę przeraźliwy pisk. Próbuję odegnać wspomnienie tego, jak ja i kilku innych uczniów w wakacje spotkaliśmy się w posiadłości Lucjusza, aby spotkać się z mistrzem młodego Malfoy’a. Z Czarnym Panem. Pamiętam, jak bardzo cieszyłem się z katowania małego, szaroburego kotka przed mistrzem Lucjusza. Teraz to mnie obrzydza. Jak mogłem zrobić coś takiego niewinnemu stworzeniu?
Kto będzie następny? Jakiś przypadkowy staruszek? Młoda matka z dzieckiem?
Nie mam pojęcia.
Jedyne, co wiem, to to, że odejście Lily sprawiło, że na krótki moment znów stałem się prawdziwym człowiekiem. Kochającym, współczującym i żałującym swoich win.
Klęczę i płaczę, by po chwili wstać. Ciemne, lekko przetłuszczone włosy nadają mi groźny widok, a oczy stają się jeszcze bardziej przepastne. W tej jednej chwili znikają wszystkie moje pozytywne uczucia. Smutek i żal ustępują miejsca gniewowi i wściekłości, a po kilku minutach stania w bezruchu pośrodku komnaty moje serce przepełnia już tylko obojętność.
Spoglądam przez okno i widzę, jak Lily biegnie przez błonia. Jej długie, rude włosy tańczą na wietrze. Podbiega pod rozłożyste drzewo i siada obok chłopaka w okularach, o ciemnych, wiecznie rozczochranych włosach. Jeszcze godzinę temu poczułbym falę zazdrości rozlewającą się po ciele na ten widok, ale teraz nic się nie dzieje. Moja miłość do Lily Evans skryła się  razem z innymi uczuciami gdzieś tam głęboko w mojej duszy, zamknięta w miejscu, którego już nigdy nie miała opuścić.
Podnoszę z podłogi dwie połówki serca. Chcę je zniszczyć, aby już nic nie przypominało mi o tym Severusie, który przed chwilą bezpowrotnie zniknął. Pragnę wrzucić je do ognia i patrzeć jak metal roztapia się pod wpływem gorąca. W wyniku jakiegoś nieznanego mi impulsu porzucam jednak ten pomysł i wkładam połówki serca do kieszeni spodni.
Idę ciemnymi korytarzami niepostrzeżenie wymykam się poza ogrodzenie Hogwartu. Wyciągam przed siebie różdżkę z ciemnego, gładkiego drewna, a w moim umyśle kształtuje się obraz Malfoy Manor. Aportuję się tam i padnę na kolana przed obliczem Czarnego Pana. Będę zapewniał go o swojej lojalności i nienawiści do mugoli. Potem zabiję jakaś szlamę, aby dowieść prawdziwości moich słów.
Z radością przyjmę Mroczny Znak…
… i zapomnę o Lily Evans.

3 komentarze:

  1. Severus i Lily! Szkoda, że tak mało było o ich przyjaźni w HP. Tyle nie dopowiedzeń, tajemnic... Dobrze, że wykorzystałaś ten okres ich życia o którym nie było wcale mowy w książkach (jeśli dobrze pamiętam, jeśli się mylę to daj znać). Dzięki temu... Czyta to się na świeżo, nie ma porównania. Według nie świetne. Severus nie jest jednoznaczną postacią i pokazałaś go w innym świetle... Jeśli można tak to nazwać - lepszym, trochę lepszym (że ma uczucia).

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajnie napisane opowiadanie. :) Było tylko kilka literówek. ;) Nie szaleję za HP, ale to nie znaczy, że nie lubię, więc lubię czytać fanfiki. ;) (coś dziwne to zdanie xD)
    Czekam na następne, jeśli będą. ;D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja niestety nie za bardzo wiem, o co w ogóle chodzi, bo nie czytałam Harry'ego:( Ale mimo tego naprawdę dobrze mi się czytało. Ciekawe stadium emocji narratora. Najbardziej podobał mi się fragment, w którym przyglądał się swoim palcom, a jednocześnie uświadamiał sobie, co może zrobić, jakim jest człowiekiem... niesamowite! Poruszająca historia osoby, która zeszła na złą drogę i chce odzyskać utraconą przyjaźń...
    Pozdrawiam ciepło!
    Pola

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger