2/14/2015

Jest taki dzień...



Budzisz się rano. Wstajesz z łózka, zakładając uprzednio ciepłe i mięciutkie kapcie, po czym kierujesz się ospale do salonu. Padasz na kanapę i włączasz telewizor z zamiarem odstresowania się po całym dniu ciężkiej pracy. "Film akcji" - chodzi ci pogłowie. - "Co najwyżej Cejrowski..." Uśmiechasz się, rozmarzony do granic możliwości, i przełączasz obraz na telewizorze na pierwszy lepszy kanał. W tym momencie Twoje wszystkie marzenia o spędzeniu przyjemnej soboty legają bezpowrotnie w gruzach.
Patrzysz na przewijający się pasek w dole ekranu i nagle uświadamiasz sobie, że jest 14 lutego, a Twoja dziewczyna rzuciła Cię zaledwie dzień wcześniej. Wzdychasz ciężko i wstajesz, aby wyciągnąć z swojej tajnej skrytki najwytworniejsze wino, jakie masz.
A może lepszym towarzyszem rozpamiętywania o niej byłaby jednak wódka? 

***

Nie pytajcie się, czym jest to "coś" powyżej. Nawet ja sama nie mam pojęcia. Po prostu Pani Wena (która chyba wróciła z długiej i pełnej trudów wyprawy na Północ) podrzuciła pomysł, który pasuje do dzisiejszego "święta". Założenie było takie, aby pokazać, że nie dla wszystkich Walentynki to święto szczęścia, miłosnych wyznań i miłości. Bohater mojego epizodu (nazwijmy to tak) ma na przykład złamane serce - dziewczyna go rzuciła, chociaż ją kochał. Prawdopodobnie miał już nawet w planach jakąś romantyczną kolację w włoskiej knajpce, z nastrojową muzyką w tle "O sole mio!" i jakże romantycznymi oświad... Okej, okej, trochę się zapędziłam z tą "romantycznością" ("Co za dużo to niezdrowo!").
Nie traćcie jednak, kochani single, nadziei! Jutro jest Dzień Singla (według cioci Nonsensopedii wymyślony przez Włochów), a więc możecie bez przeszkód upić się z żalu, że kolejny raz spędziliście Dzień Zakochanych z swoją babcią, dziergając swetry na drutach lub obcinając pazurki jej kotom.
(Nie żebym zachęcała do konsumpcji alkoholu...)
Wróćmy jednak do właściwego tematu posta. Miłość. Jeśli dobrze pamiętam, rok temu na moim starym blogu pisałam, że trudno określić, co to w ogóle jest... Uczucie? Jak najbardziej. Więź? Może być. Poza tym potrafiłam jeszcze stwierdzić, że jest kilka rodzajów miłości i opisać je.
W ciągu tego roku moja opinia zmieniła się... znacząco. O wiele bardziej zaczęłam cenić miłość rodzinną (czyli na przykład córki do matki). Natomiast w miłość miedzy chłopakiem a dziewczyną zaczęłam trochę wątpić. Nadal wydaje mi się być bardzo piękną miłością, ale już chyba sobie nie wyobrażam jej jako idealniej. No wiecie: takiej bez kłótni, kłamstw, sekretów, wad. Taka istnieje w większości dzisiejszych książek, aby podbudować nasze samopoczucie. Rzadko autor opisuje uczucie jako takie, jakie jest w prawdziwym życiu.
Jeśli chodzi o moje tegoroczne Walentynki, to dostałam buziaka w policzek od taty i brata (ten drugi zrobił to z szczególnym trudem :P). Chłopaka nie mam, bo po co? W moim wieku chodzenie z kimś nie ma  jeszcze jakiegokolwiek sensu. Połowa moich rówieśników płci męskiej to jełopy niereformowalne, 1/4 czternastoletnich przystojniaków jest zajęta, a pozostała ćwiartka mnie specjalnie nie interesuje.
I dobrze.
Ciao!
Tutti

PS Przepraszam, jeśli to, co tu napisałam jest kompletnie bez sensu :P
Nawiasem mówiąc, czy powinnam się zacząć martwić o siebie, jeśli w kółko słucham hymnu Światowych Dni Młodzieży?


6 komentarzy:

  1. Ciocia Nonsensopedia pomocą służy zawsze! Ach, stara, dobra, z nią mogę (zamiast tej babci) spędzić Walentynki :P (Cierpię jednak, bo akurat w moje urodziny nie ma żadnego fajnego święta. A może wystarczy sam fakt, że to rocznica mego zawitania na ten padół, którą obchodzić warto hucznie, bowiem jestem epicka? Jak widać na załączonym obrazku: Bukwie wystarczy i automiłość.)
    Twój tekst o mięciutkich kapciach, Cejrowskim i złamanym sercu jest co prawda krótki, ale bardzo, bardzo dobry. W sensie naprawdę mi się podoba, nie wiem co mogę jeszcze napisać. Ma... styl, że się tak wyrażę. (Chociaż zastanawiam się na czasownikiem "legają", w tym fragmencie: "wszystkie marzenia o spędzeniu przyjemnej soboty legają bezpowrotnie w gruzach". Chyba nie ma takiego słowa, ale ja się nie znam :P).
    Miłość jest skomplikowana. To jest jedyna rzecz pewna na jej temat.
    Ciao, ciao!
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodziło mi o czasownik "legnąć", ale z tego, co popatrzyłam do słownika poprawnej polszczyzny, wynika, że czasu teraźniejszego ten czasownik chyba nie dotyczy.
      W każdym razie dopytam się w poniedziałek mojej polonistki, jak to poprawnie ma być ;)

      Usuń
    2. Okazało się, że nie ma słowa "legają" xd Ale zostawię to tak, jak jest. Kto wie, czy może dzięki mnie to się rozprzestrzeni i zostanie uznane przez jakiś organ/urząd państwowy, który sprawami językowymi się zajmuje?

      Usuń
  2. Fajnie napisany ten Twój epizod, na samym początku myślałam, że to zwykły początek posta i opowiada o Tobie. Właściwie to dopiero, gdy doszłam do fragmentu z dziewczyną, byłam już pewna, że to próbka literacka. Super, że się ćwiczysz też w takich krótkich formach, im więcej literat pisze, tym lepiej:) Fajnie też, że wstawiasz swoją twórczość na bloga.
    Walentynki rzeczywiście nie są wesołe dla każdego i wielu ludzi je potępia. Ja uważam, że to w sumie niezły pomysł, bo tego dnia zakochani, czy osoby, które się po prostu kochają (np.matka z córką) mogą sobie okazać uczucia, zrobić coś ciepłego, miłego. Ale rzeczywiście dla niektórych to zdecydowanie niewesołe święto.
    Miłość idealna raczej nie istnieje. Zawsze są jakieś nieporozumienia, kłótnie... i dobrze. Bo w ten sposób ludzie uczą się siebie, poznają lepiej. Literatura niarzadko opisuje perfekcyjne związki, których ciężko doszukać się w realnym życiu:)
    Rzeczywiście, w tym wieku nie da mówić się o prawdziwych związkach. Chyba, że mówimy o sympatiach- uważam, że to jest możliwe. Ale prawdziwa miłość? Mmm... raczej nie. Nie mam doświadczenia, więc się nie wypowiadam:)
    Pozdrawiam ciepło!
    Pola

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja Walentynki spędziłam z moimi kochanymi zuchami i dostałam całusy od całej dwudziestki. <3 Za to dzisiaj po przyjściu z kościoła moje bardzo inteligentne podopieczne zaczęły wypytywać mnie czy mam chłopaka i chciały zeswatać mnie z ministrantami, którzy stali przed szkołą (chociaż jeden był serio przystojny).
    W odpowiedzi na Twój komentarz: wolałabym skana, jeśli tylko masz taką możliwość. Cieszę się, że chcesz wziąć udział w konkursie. ^^
    Mimo tego, że dobiega już końca, życzę Ci udanego Dnia Singla! ^^
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny post i dobrze napisane opowiadanie. :D
    P.S. Nie, nie powinnaś się o siebie martwić. ;)

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger