4/03/2015

Update książkowy - MARZEC




Black ice - Becca Fitzpatrick
Przeczytane: 10 marca 2015
Ocena: 7/10
Britt wraz z swoją najlepszą przyjaciółką Korbie wybiera się w wyprawę wzdłuż górskiego łańcucha Teton. Niespodziewanie rozpętuje się śnieżyca i dziewczyny muszą się zatrzymać w połowie drogi wzdłuż górskiej szosy. Wkrótce Britt i Korbie odnajdują schronienie w domku na odludziu, u dwóch przystojnych nieznajomych. Wkrótce jednak okazuje się, że Manson i jego kompan nie są tak przyjaźni, jak się wydawali na początku - są zbiegami, a na dodatek biorą Britt za zakładniczkę. W zamian za uwolnienie dziewczyna musi wyprowadzić ich z gór. Czy jej się to uda?
Zacznę od postaci Britt - jest bystrą, mądrą dziewczyną, chociaż czasami jej zachowanie sprawiało, że chciałam krzyczeć: "Co ty robisz, dziewczyno?!" Najbardziej denerwującą rzeczą w niej było to ciągle wałkowanie tematu byłego chłopaka. Od ich rozstania minęło z osiem miesięcy, a ona nadal rozpamiętywała to, jak gdyby dał jej kosza zaledwie dzień wcześniej. Jej zachowanie w przypadku byłego chłopaka było dosyć typowe - nadal była w nim zadurzona, chociaż nie umiała się do tego przyznać przed rodziną i przyjaciółmi, a co dopiero przed sama sobą!
Reszta bohaterów jest ukazana w sposób wiarygodny, chociaż Korbie została trochę wykreowana na taką głupiutką, bogata dziewczynę, której tylko chłopcy w głowie. Korbie ma jednak u mnie wielkiego plusa za to, że  wyruszyła z Britt w góry pomimo tego, że prawdopodobnie wolała wygrzewać się w słońcu na Karaibach.
Zakończenie jest zaskakujące - nie sadziłam, że właśnie ta osoba (nie powiem kto) okaże się mordercą. Ostatni rozdział, taki trochę jakby epilog, strasznie mnie zawiódł - nie pasował zupełnie do reszty książki. Taki cukierkowy. Wiem, wiem - bohaterowie przecież potrzebowali odrobiny szczęścia po tym, co się stało, no ale bez przesady. Wszystko skończyło się zbyt idealnie.
Na plus oceniam styl autorki. Prosty, lekki, a zarazem wciągający.


Mapa przejść - Pierdomenico Baccalario

Przeczytane: 11 marca 2015
Ocena: 10/10
Stara Cumai umiera. Wieczorem, w dzień jej pogrzebu na wzgórzu i okolicznych wyspach pojawiają się ogniska. Niezwykły pogrzeb Cumai to dopiero początek tajemniczych zdarzeń w Applecross. Finley będzie musiał po raz kolejny dowieść swojej odwagi i uratować swoich przyjaciół przed niebezpieczeństwem.
Nie wiem, skąd Baccalario bierze te pomysły. Pusta Ziemia, Płotoprzenikacze, szkatułka pożeraczka serc... Nie dość, że oryginalne, to jeszcze bardzo pomysłowe!
Finley jest mądrym, bystrym i dzielnym chłopcem. Potrafi z czegoś zrezygnować, aby w innej sprawie osiągnąć cel. Nie kieruje się wyłącznie swoimi pragnieniami. Naprawdę fantastyczny bohater :)
W większości książek pomiędzy bohaterami w wieku 11-13 lat nawiązuje się najczęściej przyjaźń. Pierdomenico Baccalario nie boi się jednak pisać o miłości pomiędzy dziećmi. Nie jest to oczywiście jakieś wielkie uczucie, lecz lekkie zauroczenie, które może w przyszłości przerodzić się w coś większego.
Książkę czyta się łatwo i przyjemnie. Po prostu wciąga. Śliczna jest oprawa graficzna książki - ilustracje są wykonane starannie, a okładka jest po prostu prześliczna - aż zachęca do przeczytania.
Chociaż książka zasługuje na 8/10, to jednak w moim odczuciu, wielkiej fanki twórczości pana Baccalario, jest niesamowita i magiczna :)

Rozumienie to pierwsze z wielkich złudzeń czasu. Wcale nie trzeba rozumieć, aby móc działać. 


Niebo istnieje... Naprawdę! - Todd Burpo,
Przeczytane: 13 marca 2015
Ocena:  8/10
Chyba każdy zna tą historię. Jeśli jednak ktoś z Was mieszkał w amazońskiej dżungli bez telewizji przez prawie dwadzieścia lat i nie kojarzy tego chłopca z okładki, to mogę mu wybaczyć tą niewiedzę :)
Chociaż mało kto daje mu szanse na przeżycie, czteroletni Colton Burpo zdrowieje po nagłej operacji wyrostka robaczkowego. Po kilku miesiącach spokoju i sielanki chłopiec zaczyna opowiadać niesamowitą historię o Niebie. Mówi, że śpiewały mu anioły, że widział Jezusa i wiele innych rzeczy. Początkowo rodzinie jego rodzinie jest w to trudno uwierzyć, lecz z każda wypowiedzianą przez czterolatka nową informacją na temat Nieba utwierdza się w nich przekonanie, że Colton przeżył to wszystko naprawdę.
Sadzę, że jest to naprawdę dobra książka. Motyw historii opowiedziana w niej jest znana nam od wielu lat - przecież co jakiś czas pojawia się człowiek, który mówi, ze był w Niebie. Prawdopodobnie na rynku wydawniczym jest wiele powieści opowiadających o osobach na granicy życia i śmierci. "Niebo istnieje... Naprawdę!" - jest jednak książką wyjątkowa - historia opowiadana przez Coltona nie jest ubierana w jakieś barwne epitety, porównania. Chłopiec po protu mówi na swój własny, dziecięcy sposób, że tak jest i koniec.
Jedynym, lecz wielkim minusem książki jest to, że wszystkie przemyślenia ojca Coltona są takie... suche.

Cztery - Veronica Roth
Przeczytane: 14 marca 2015
Ocena 7/10
Szesnastoletni Tobias żyje w Altruizmie i jest synem jednego z przywódców owej frakcji. Jego ojciec nie jest jednak tak krystalicznie czysty, jak się innym wydaje - bije i poniża Tobiasa. Chłopak postanawia wyrwać się spod jarzma ojca i podczas dnia, w którym każdy wybiera swoją nową frakcję, przystępuje on do Nieustraszoności.
Tobias rozpoczyna szkolenie, podczas którego zmienia się nie do poznania i przyjmuje nowe imię - Cztery.
W "Wiernej" Cztery był o wiele dojrzalszym i ciekawszym narratorem niż Tris, toteż spodziewałam się, że książka opowiadająca jego historię będzie dobrze poprowadzona. Trochę się jednak myliłam. Myślałam, że dowiem się więcej o samym Cztery. Tymczasem nic nowego nie zostało wprowadzonego do jego charakterystyki. 
Myśli Cztery są trochę takie sztywne, sztuczne. Czasami miałam wrażanie, że zachowuje się nie jak Tobias, którego znam z trylogii "Zbuntowana", ale zupełnie inny człowiek.
Co do pióra pani Roth nie mam żadnych zastrzeżeń. Jak zwykle czytało się przyjemnie :)



Assassin's creed: Tajemna krucjata - Oliver Bowden
Przeczytane: 24 marca 2015
Ocena: 5/10
Miałam pewne obawy co do tej książki. Po pierwsze: kolega pożyczył mi nie pierwszą, lecz trzecią część serii. Po drugie: książka jest napisana na podstawie gry.
Asasyni to bractwo skrytobójców, które walczy z zakonem templariuszy, aby doprowadzić do pokoju na świecie. Chociaż walczą o to samo, mają zupełnie inne metody walki. Templariusze pragną uzyskać pokój za pomocą zastraszania i władzy, a asasyni prawdą i wolności. Według mnie to asasyni w niczym się nie różnili od templariuszy. Oba zakony zabijały w imię "pokoju", tylko że asasyni bardziej zaprzeczali temu, że zabijają. Asasyni chcieli wyjść na takich świętoszków...
Mamy II połowę XII wieku. Altaïr wyrusza do Jerozolimy, aby powstrzymać templariuszy. Wszystko jednak idzie nie tak i, złamawszy wszystkie zasady bractwa, Altaïr ponosi klęskę. Za karę musi zmierzyć się z dziewięcioma osobami, które stoją na drodze do pokoju, i je zabić. Podczas tej wyprawy Altaïr poznaje prawdziwe znaczenie asasyńskiego Creda i doznaj wewnętrznej przemiany (trochę taki oklepany pomysł z tą wewnętrzna przemianą, ale okej...).
Fabuła jest nudna. Główny bohater dostaje zlecenie zabójstwa. Z tego zabójstwa wywiązuje się kolejna przyszła ofiara. I tak w kółko. Trochę, nudne co nie? W grze to nie jest takie monotonne (mogę to powiedzieć na podstawie własnego doświadczenia, ponieważ widziałam całą serię na YouTube), ale w książce już tak. Na dodatek styl pisania autora jest ciężki i nudny. Niektóre opisy są niepotrzebne i zbyt szczegółowe. Rzadko mogłam przeczytać o uczuciach bohatera. Przez to wydawało mi się, że Altaïr to jakiś robot bez uczuć i serca, zaprogramowany wyłącznie na zabijanie i skakanie po dachach. 


Oskar i pani Róża - Eric-Emmanuel Schmitt
Przeczytane: 25 marca 2015
Ocena: 10/10
"Oskar i pani Róża" to powieść o śmierci, którą najtrudniej jest przyjąć do naszej świadomości. Takiej niewytłumaczalnej, która chwyta za serce i sprawia, że zadajemy sobie pytanie: "Dlaczego?".
Głównym bohaterem książki jest dziesięcioletni Oskar, który jest chory na białaczkę. Pomimo wszelkich starań lekarzy chłopca czeka nieubłagany koniec życia. Rodzice chłopca nie potrafią znaleźć z nim wspólnego języka. Jedyną osobą, która w tym czasie rozumie chłopca jest pani Róża, która utrzymuje, że jest byłą zapaśniczką.
Książka jest napisana w bardzo prosty sposób, w formie takich listów do Boga. Oskar opisuje w tych listach swoją historię i znajomość z panią Różą.
Nie mam pojęcia, co jeszcze mogę o tej książce napisać. Naprawdę. 
Podsumowując: jest piękna, niesamowita. Każdy powinien ja przeczytać bez względu na to, ile ma lat, czy jest mądry czy głupi jak but. Każdy powinien ją zrozumieć bez najmniejszych problemów i czegoś się od niej nauczyć.

Tylko Bóg ma prawo mnie obudzić.


Niebieskie migdały - Ewa Nowak
Przeczytane: 27 marca 2015
Ocena łączna wszystkich pięciu opowiadań: 6/10
Nigdy nie miałam styczności z twórczością pani Nowak. W sumie to jej książki mijałam szerokim łukiem z niewiadomego mi powodu. Okazało się jednak, że w maju w bibliotece miejskiej odbędzie się spotkanie autorskie z nią, toteż postanowiłam, chociaż kilka jej książek przeczytać.
Na pierwszy ogień wzięłam "Niebieskie migdały". Na książkę składa się pięć opowiadań, które łączą wspólni bohaterowie i pewna gazeta o tytule... No, zgadnijcie, jak się nazywa! Nie wiecie? No to odpowiem sama: "Niebieskie migdały"...
Pierwsze opowiadanie posiadało strasznie oklepaną fabułę. Podwójna randka. Jedna dziewczyna poznaje fantastycznego faceta. Potem ta dziewczyna oskarża swoja przyjaciółkę o to, że chce jej odbić chłopaka. Ocena: 7/10
Druga historia opowiada o Zuzi, która marzy o tym, aby zagrać w spektaklu i pięknie śpiewać. ma masę kompleksów - uważa, że jej palce wyglądają jak grube, różowe parówki, jej obojczyki są ohydne i za bardzo wystają i że jest za niska. Ale tego, że głosu nie ma, to już oczywiście nie zauważyła! Kolejnym jej problemem jest to, że nie ma żadnej przyjaciółki. Nie dziwię się, że jest samotna, skoro nawet najmniejsza wada u innych dziewczyn ją odrzuca. Ocena: 5/10
Trzecie opowiadanie jest o Karolinie, która notorycznie kłamie. Jej kłamstwa są czasami tak absurdalne, że aż głupie. Na przykład: "Moja mama jest w ciąży!". Kto z choć odrobiną rozumu mówi coś takiego na forum klasy?! Ocena: 6/10
Czwarta historia opowiada o dwóch bliźniaczkach, które wychowuje ich babcia. Rzecz w tym, że babcia zabrania im dosłownie wszystkiego: zamykania drzwi do pokoju, rozpuszczania włosów, znajomości z chłopcami, wychodzenia bez pozwolenia na dwór, czy też czytania zwykłej gazety dla nastolatek. Nieoczekiwanie na drodze bliźniaczek pojawia się przystojny cudzoziemiec o imieniu Martin. Znajomość z nim przyniesie siostrom wiele zmian. Ocena: 7/10
Piąte opowiadanie podobało mi się najbardziej. Ola, pomimo swojego młodego wieku, jest ciocią dla dwójki uciążliwych szkrabów. Nienawidzi opiekować się dziećmi (rozumiem ją - sama często nie mam ochoty na zabawę z moim bratem). Na dodatek zaczyna korespondować z chłopakiem, który wkrótce staje się jej niezwykle bliski pomimo tego, ze nigdy go nie widziała. W miarę pouczająca historia :) Ocena: 7/10



Zac & Mia - A. J. Betts
Przeczytane: 28 marca 2015
Ocena: 8/10
Siedemnastoletni Zac siedzi z swoją matką w izolatce po przeszczepie szpiku. Na oddziale wokół niego są sami staruszkowie po sześćdziesiątce, którzy nie łapią tak naprawdę nic z jego rzeczywistości. Pewnego dnia do pokoju obok trafia młoda dziewczyna, z którą Zac z początku komunikuje się za pomocą stukania w ścianę, karteczek przemycanych pomiędzy pokojami przez pielęgniarkę i muzyki Lady Gagi.
Na pierwszy rzut oka książka z pewnością skojarzy Wam się z "Gwiazd naszych wina". Rak, dwoje młodych ludzi i tym podobne sprawy. Muszę Wam jednak powiedzieć, że Wasze skojarzenie jest mylne. Powieść tylko tematem przewodnim przypomina słynne dzieło Johna Greena.
Zac i Mia (bo tak nazywa się dziewczyna) to dwie, zupełnie różne od siebie osoby. Zac jest pogodzony z chorobą, pełen nadziei na to, że uda mu się przezwyciężyć białaczkę. Mia natomiast nie potrafi zaakceptować choroby pomimo niewiarygodnie dobrych rokowań. Według Zaca Mia powinna się cieszyć z swojego farta. Ona jednak wcale tego tak nie widzi. Martwi się, co powiedzą inni, kiedy ją zobaczą w peruce.
Zac i Mia w jakiś sposób się uzupełniają, ale wyraźnie widać to dopiero pod koniec książki, kiedy zaczynają się w sobie zakochiwać. Tak więc miłość nie gra tu pierwszych skrzypiec, a choroba, poczucie odrzucenia i przyjaźni.
Polecam :)

Czym jest odwaga? To jest zostanie na miejscu, mimo że chcesz uciekać. To zaparcie się i obrócenie na wprost tego, co cię przeraża (...) To otwarcie oczu i wpatrywanie się w ten strach tak długo, aż to on nie wytrzyma i odwróci wzrok.

***


Życzę Wam wesołych Świat Wielkanocnych,
Szczęścia, zdrowia, dużo czekoladowych jajek i króliczków.
No i mokrego poniedziałku ;)
Tutti


14 komentarzy:

  1. Hej :))
    Wypatrzyłam Cię na czyimś blogu i pomyślałam, że wpadnę. To jestem. I, rany, ile książek!
    'Black Ice' to moja pierwsza styczność z twórczością Fitzpatrick. Czytałam dość niedawno i wciąż jestem pod wrażeniem. Bardzo ładnie poprowadziła akcję. :) Jednak koniec faktycznie był mocno przerysowany. Jakby pisała to zupełnie inna osoba!
    Przyznaję, że nie czytałam reszty książek. Wyjątek to 'Oskar i pani Róża', ale to było wieki temu. A 'Assassin's Creed' kupił ostatnio mój kumpel, tyle wiem.
    Zdradzisz mi, w jaki sposób prowadzisz swojego bloga? To znaczy, co się na nim pojawia. :>
    Nadzwyczaj chamska reklama :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Z wymienionych przez Ciebie książek czytałam jedynie ,,Cztery" oraz ,,Oskara i panią Różę". Obie mi się bardzo podobały. Oczywiście druga bardziej od pierwszej- książka Schmitta jest moim zdaniem przepiękna. Wzruszająca, zabawna, pełna ciepła. ,,Cztery" też mi przypadł do gustu. Ciekawa narracja i dobry motyw przemiany głównego bohatera. Czytałam tylko pierwszą część serii ,,Niezgodna", więc nie mam porównania, co do zachowania Tobiasa w cyklu i w tym dodatku. Ale powieść ,,Cztery" sama w sobie mi się podobała:)
    Widziałam ,,Black Ice" w księgarni i zwróciłam na tę powieść uwagę, bo napisała ją Becca Fitzpatrick, a ja już miałam do czynienia z jej twórczością (dokładniej dwoma tomami serii ,,Szeptem"). Nie przypadła mi jednak do gustu, więc darowałam sobie ,,Black Ice". Ale po tak pozytywnej opinii... może i się skuszę? Tematyka ciekawa.
    Do ,,Assassin's Creed" nigdy mnie nie ciągnęło, chociaż jedna z moich koleżanek się w tym zaczytywała. Po Twojej recenzji uznaję, że sięgnę jedynie w wielkiej desperacji z powodu braku innych lektur;)
    O, Ewa Nowak... czytałam jej dwie powieści- ,,Środek kapusty" i ,,Yellow Bahama w prążki". I jeszcze jedną, której tytułu nie pamiętam... ta ostatnia mi się nie podobała, dwie pierwsze za to tak. Obie naprawdę zabawne, nieźle się uśmiałam i dobrze bawiłam. Może w ,,Yellow Bahama..." irytowała mnie nieco główna bohaterka, a środowisko nastolatkowe wydawało mi się nieco przerysowane. Ale poza tym, to dobrze wspominam czytanie:)
    ,,Zac&Mia" zaintrygował mnie. Początkowo wydawało mi się, że podobne do ,,Gwiazd naszych wina", ale skoro piszesz, że nie... chętne bym przeczytała.
    Jaki ładny nagłówek!
    Pozdrawiam ciepło!
    Pola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaa! I oczywiście nawzajem, wesołych świąt!:D
      P.

      Usuń
  3. "Black Ice" - mniej więcej coś słyszałam o tej książce, a nie... Słyszałam po prostu ten tytuł, wydawnictwo chciało zorganizować konkurs na tytuł tej książki, jak widzę nie doszedł on na szczęście do skutku i tytuł pozostał. ;) Autorka "Black Ice", jest również autorką "Szeptem"? To ta sama kobieta? Bo kojarzę nazwisko... ;) Jeśli chodzi o samą treść to... Nie przepadam za podobną tematyką, wędrówka w góry... Chociaż książka może być interesująca.
    "Mapa przejść" - Baccalario... Jak dawno nie czytałam Ulyssesa Moore'a! Heh, chyba niestety z niektórych książek się wyrasta. :-/ Ale sama książka może być ciekawa, aczkolwiek wiek bohaterów nie zbyt mnie zachęca... Ale to pewnie tak jak z "Atramentowym sercem" Cornelii Funke; wiek głównych postaci nie ma większego znaczenia.
    "Niebo istnieje... Naprawdę!" - Boże! Byłam na adaptacji tej książki. Film cudowny, więc książka musi być w bardzo podobnym klimacie. :)
    "Cztery" - Jakoś tak... Z jednej strony chcę przeczytać "Niezgodną", ale z drugiej strony... Jakoś zdaję mi się, że trylogia jest pod pewnym kątem podobna do IŚ. Dlatego też nic konkretnego nie napiszę o tej książce.
    "Assassin's Creed" - ogólnie rzecz biorąc uważam to za bezsensowne pisanie książek na podstawie gier... Ale czego się nie robi, aby procent czytelnictwa się podniósł. xD O assasynach, coś poniekąd słyszałam, obiło mi się o uszy... Ale to w innej książce.
    "Oskar i pani Róża" - co tu dużo pisać? Piękna historia! ;-(
    "Niebieskie migdały" - zdaję mi się, że czytałam jedną lub dwie książki autorstwa p. Nowak, głównie dlatego, że radziła młodym w VJ xD Nie pamiętam treści tych książek, dlatego sądzę, że nie były wybitne, bo wybitne się pamięta. "Niebieskie migdały" wydają mi się monotonne i oklepane. Wszędzie można znaleźć podobne tematy.
    "Zac & Mia" znowu książka i miłości i raku? Nie, drugi raz nie wpakuje się w taką książkę, wystarczy mi GNW. xD
    Wesołej Wielkanocy, smacznych jajek i słodyczy oraz mokrego Śmingusa-Dyngusa, Fobos Ci życzy! xD :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Z wymienionych przez ciebie czytałam tylko "Oskar i pani Róża", ale zaciekawiło mnie "Zac&Mia" :) Jako, że "Gwiazd Naszych Wina" nie czytałam (takie zacofanie xD) to w sumie chętnie bym coś o podobnej tematyce przeczytała :) Obecnie czytam ostatnią część "Czarnego Maga" ale jak skończę to może zabiorę się za coś z twojej listy :D
    Również życzę wesołych świąt ^^
    Pozdrawiam :)


    OdpowiedzUsuń
  5. Z wymienionych pozycji czytałam tylko "Cztery" ale po "Black Ice" muszę sięgnąć :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Wow, pierwszy raz spamuję... Otóż nominowałam Cię do (super-hiper-link) Liebster Blog Award. Zasady nie mówię nic o tym, że nie można nominować nowych czytelników... :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla takiego miłego spamu mogę zrobić wyjątek ^^

      Usuń
  7. z wyżej wymienionych czytałam tylko "Oskar i Pani Róża", bardzo wzruszająca książka, z tych recenzji najbardziej zaciekawiło mnie "Black Ice", chyba będę musiała po nią sięgnąć ^^

    Zapraszam do mnie, nowy start!
    ♥ Przemyślenia Arbuza ♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobór pozytywnych epitetów uważam za w pełni wolny :)
    Dzięki!

    ps. Dlaczego usunęłaś nowy post? Oczywiście o ile mogę spytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie usunęłam, po prostu przesunęłam jego publikację na czwartek, bo chciałam go jeszcze dopracować :)

      Usuń
  9. Łooo, książki! No to lecimy:
    "Black Ice" nie kojarzę, nie czytałam też jeszcze żadnej książki Becci (Bekki?) Fizpatrick (ładne nazwisko ^^). Może się skuszę, ale na razie nie ciągnie mnie zbytnio.
    Pierdomenico Baccalario zawsze powalał mnie swoim cudownym imieniem xD Nie słyszałam o wspomnianej przez ciebie książce, ale czytałam dwie części "Ullyssesa Moore'a" - i trochę cierpię, bo nigdzie nie mogę znaleźć innych. A kojarzysz może "Kod królów"?
    "Niebo istnieje..." - tytuł znam, oczywiście, ale chyba nie zamierzam czytać tej książki. To znaczy, przemyślenia chłopca muszę być rzeczywiście ciekawe, ale okraszone komentarzami i opiniami dorosłych pewnie trochę tracą.
    Oj, Niezgodna. Przeczytałam pierwszą część i nie byłam zachwycona, i szczerze mówiąc nie chce mi się czytać całej trylogii, żeby dobrnąć do "Cztery" (jak to się beznadziejnie odmienia!) xD Zwłaszcza że nie lubię Tobiasa.
    Kilka lat temu czytałam fragmenty którejś tam części (pewnie pierwszej) "Assasin's Creed". Totalna porażka, leżałam i kwiczałam nad absurdem i bezsensem tego przedsięwzięcia (a byłam młodą istotą, to chyba było w czwartej czy nawet trzeciej klasie podstawówki!).
    Wszyscy, którzy zakochali się w "Oskarze i pani Róży", powinni przeczytać "Ways to live forever" (lub po polsku "Olivier i zeszyt z marzeniami", ale ten beznadziejny tytuł nie przechodzi mi przez gardło). Najpierw byłam do tej książki krytycznie nastawiona, zarzucając jej powtarzanie wątków, zbyt duże podobieństwo do Oskara, itd., itd. Myślę jednak, że warto. I choć w książce Schmitta wciąż dostrzegam humor i ciepło, to "Ways to live forever" chyba go jednak przebiły.
    Ewa Nowak ma pewne skłonności do moralizatorstwa. Trafiło mi się jednak kilka jej książek, które były naprawdę dobre: "Środek kapusty" był zabawny i zawadiacki - choć raczej dla młodszych, a "Drzazga" autentycznie poruszająca. O faworyzowaniu dziecka przez rodzica, i o problemach między rodzeństwem. Dobre. A kilka fragmentów "Niebieskich migdałów" miałam w szóstej klasie w podręczniku xD Pamiętam to o Karolinie i tych bliźniaczkach.
    "Zac&Mia" mnie zafascynowało. Może i brzmi to jak popłuczyny po TFiOS (czy też GNW), ale mi to nie przeszkadza (tak jak nie przeszkadza mi, że Olivier to w sumie popłuczyny po Oskarze... xD Ale za to jakie dobre popłuczyny!). Przeczytam, gdy tylko znajdę czas, bo serio mnie zaciekawiłaś. I fajnie, że miłość nie jest na pierwszym planie.
    Ciao!
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam "Kod królów" - fajna książka, jednak UM i Sklepik są lepsze :)

      Usuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger