5/15/2015

Update książkowy - KWIECIEŃ





Przeskoczyć przez ogień - Romek Pawlak
Przeczytane: 2 kwietnia 2015
Ocena: 6/10
Ukochany koń Agnieszki, Bucefał, ma trafić do rzeźni, pomimo że w ogóle sobie na to nie zasłużył. W sprawę zbiórki pieniędzy na uratowanie konia włączają się przyjaciele Agnieszki, Marcin i Krzysiek. Na dodatek na horyzoncie pojawia się tajemniczy mężczyzna, z którym spotyka się mama Agnieszki, a wspólnemu przyjacielowi trójki głównych bohaterowie giną nagle klucze do domu. 
Nierozwiązane sprawy mnożą się - czy bohaterowie sobie poradzą?
Fabuła jest prosta, wręcz banalnie, ale nie ma się co dziwić, ponieważ jest to książka dla dzieci. Treść powieść głównie krąży wokół sprawy konia, jednak pojawiają się inne wątki takie jak nowy chłopak matki Agnieszki i zagubione klucze... Najbardziej niezrozumiałe dla mnie w tym było to, że dzieci nazywają te wszystkie sprawy kryminalnymi. W końcu gdzie w zbiórce pieniędzy czy zagubionych kluczach jest jakaś wielka zagadka? Chociaż... może chodzi tu o to, że dla dzieci wszystko jest tajemnicą, czymś nieznanym, wielka przygodą.
Główni bohaterowie niczym nie różnią się od tych drugoplanowych czy też epizodycznych. Podczas czytania wydawało mi się, że nie mają w ogóle charakteru.
Według mnie ogromnym plusem książki jest to, że uczy tego, że przyjaciół powinno się spierać w najtrudniejszych chwilach i że zawsze jest jakieś wyjście nawet z najbardziej beznadziejnej sytuacji. 

Urodzona o północy - C.C. Hunter
Przeczytane: 19 kwietnia 2015
Ocena: 4/10
W jednym momencie całe życie Kalie Galen wywraca się do góry nogami. Jej ukochana babcia umiera, rodzice postanawiają się rozwieść, zostaje aresztowana na przyjęciu u znajomego, a na dodatek nieustannie widuje żołnierza, którego nikt inny zdaje się nie zauważać. O mało bym zapomniała dopowiedzieć, że matka Kalie wysyła ją na obóz dla "trudnej" młodzieży.
Zastanawiam się, jakim cudem ta książka ma tak wysoką ocenę na lubimyczytać.pl (aż 7,79!), skoro się niczym specjalnie nie wyróżnia. Ot, taka zwykła, lekka młodzieżówka, oparta na bardzo popularnym schemacie. Nastoletnia dziewczyna, której cały świat się zawala, zostaje wysłana wbrew swojej woli na obóz. Jak się okazuje (spoiler?), po obozie hasają elfy, wilkołaki, wampiry i tym podobne stworzonka. No i nasz ukochana Kylie także jest jednym z tych stworzonek. Czy tylko ta historia mi się wydaje jakoś dziwnie znajoma?
Najbardziej denerwował mnie ten wyraźnie wyczuwalny trójkąt miłosny. Ba, to się nawet czasami przeistaczało w czworokąt! Trudno nie wspomnieć o samych relacjach w tym trójkącie - podczas czytania wydawało mi się, że autorka na siłę wepchnęła tą pseudo miłosną relację pomiędzy główną bohaterkę a dwóch chłopaków Szczerze powiedziawszy, ta uwaga może dotyczyć prawie że wszystkich wątków miłosnych w tej książce.
Postać Kylie nie podbiła jakoś szczególnie mojego serca, ale też nie sprawiła, że miałam ochotę wrzeszczeć nieustannie: "Co ty robisz, dziewczyno?!". Autorka wykreowała ją trochę średnio. Na początku wydawała się być  nawet osobą z silnym charakterem, ale po przyjdzie na obóz stała się taka... trochę naiwna. Okej, może bardziej niż trochę! Czasami jej przebłyski humoru ratowały jej obraz w moich oczach.
Inni bohaterowie nie zrobili na mnie większego wrażenia oprócz tego, że kłótnie przyjaciółek Kylie były momentami nawet śmieszne. No i znowu zapomniałabym wspomnieć o tym, jak autorka przedstawiła relację Kylie i jej matki. Raz wydawało mi się, że między nimi roztacza się rozległa przepaść, innym razem wyglądało na to, że bardzo się kochają. Zero logiki. Naprawdę.
Końcówka książki naprawdę mnie zawiodła. Spodziewałam się zupełnie innego rozwiązania akcji, a nie czegoś takiego... Wyglądało to tak, jak gdyby autorka poszła na łatwiznę.
Podsumowując: książka jest słaba.


Trzeci do pary - Jeff Kinney
Przeczytane: 23 kwietnia 2015
Ocena: 6/10
Kolejna książka bardzo znanej serii. Tym razem Greg, narrator powieści, stoi przed wyzwaniem znalezienia partnerki na bal walentynkowy. Oczywiście nie obyłoby się bez wielu mało zabawnych wpadek podczas poszukiwania odpowiedniej (czytaj: w miarę ładnej i normalnej) dziewczyny.
"Trzeci do pary" jest na takim samym poziomie jak jego poprzednicy. Po prostu lekka książka dla dzieci, przepełniona obrazkami i humorem. Z tym humorem jednak bym się tak całkowicie nie zgodziła, gdyż niektóre sytuacje, które powinny rozbawiać dzieci, nie sprawiły, aby wykwitł na moich ustach chociaż jeden lekki uśmieszek. Ale w końcu czternaście lat to nie to samo co siedem czy dziesięć.
W każdym razie książka na pewno spodoba się dzieciom lub osobom, które chciałyby przeczytać coś mało wymagającego po ciężkim dniu :)


My, dzieci z dworca ZOO - Christiane Felschrinow
Przeczytane: 28 kwietnia 2015
Ocena: 10/10
Christiane jest normalną dziewczyną z Berlina Zachodniego (o ile przemoc w domu można uznać za normalną, chociaż w latach '70 była to rzecz powszechna w niemieckiej klasie robotniczej) do czasu, aż wnika do grupki nastolatków, których spokojnie można by nazwać przyszłymi narkomanami. W wieku dwunastu lat zaczyna palić haszysz, a niespełna rok później sięga po heroinę.
Szczerze powiedziawszy, to z początku spodziewałam się czegoś podobnego do "Pamiętnika narkomanki" Barbary Rosiek - w miarę delikatnych, pseudofilozoficznych opisów i przemyśleń, czasami jakieś krótkiego wierszyka. Ogólnie mówiąc: mądre, głębokie myśli, których na dłuższą metę ma się dość. Tymczasem "My, dzieci z dworca ZOO" z wrażenia wepchnęły mnie w głąb fotela. Nie spodziewałam się czegoś tak mocnego i drastycznego. Zapis wielogodzinnego wywiadu z Christiane nie jest czymś takim jak zwykłe cyckanie się z młodzieżą: "Narkotyki są złe. Nie powinnaś ich brać. Bla, bla, bla...". Jest to prosty i mocny przekaz opowiadający o tym, jak łatwo wpaść w uzależnienie i stoczyć się na sam dół, posuwając się do kradzieży, kłamstw i prostytucji, aby tylko znaleźć pieniądze na zakup kolejnej dawki heroiny. Na pewno wiele osób przeczytanie tej książki może przekonać do tego, że nie warto próbować. Niestety, zapewne znajdą się i tacy, na których opis skutków zażywania narkotyków (obojętność, świat jest piękny, lekki, pozorny brak wszelkich problemów) i którzy postanowią przekonać się na własnej skórze, jak to jest zażyć takie środki.

Byłam niesamowicie dobra, jeśli szło o problemy innych. Tylko z własnymi nie umiałam sobie poradzić.



Długo zastanawiał się nad tym, na jakiej podstawie oceniam książki. W końcu doszłam do wniosku, że moim głównym kryterium jest to, czy mi się powieść spodobała, czy podczas czytania nie czułam zgrzytów w fabule i czy bohaterowie mnie zafascynowali. Aj, trochę mi się wydaje, że z prawdziwym recenzowaniem nie ma to nic wspólnego ;) No ale i tak fantastyczną rzeczą jest wyrazić własną opinię.
No i byłam na rozdaniu nagród za konkurs literacki. Laureaci z szkół podstawowych i średnich dostali powieści, a gimnazjaliści... słowniki i książki przyrodnicze O.o Strasznie się rozczarowałam, kiedy zobaczyłam atlas "Cuda natury" - i jak tu nie mówić, że geografia mnie prześladuje na każdym kroku? :D

Pozdrawiam cieplutko
Tutti

12 komentarzy:

  1. Geografia to Twoje powołanie haha :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mogę Ci polecić książkę "Czerwona Królowa" - Victoria Aveyard, jeśli lubisz sci-fi, fantasy, romans. :)

    http://oczyoutsidera.blogspot.se

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Czerwoną Królową" przeczytam, jeśli się na nią natknę w bibliotece :)

      Usuń
  3. Ciekawe książki! Zainteresowała mnie druga ;)

    NOWY POST NA FABRYCE MIĘTY KLIK! :))

    OdpowiedzUsuń
  4. "My dzieci z dworca ZOO" jest genialnie, no dobra, nie jakieś bombowe, jednak jest to jedna z lepszych książek, jaką czytałam. Dosadnie pokazuje co robią z człowiekiem narkotyki i nie ma to znaczenia, jaki mamy wiek, czy rok. Nie owija wszystkiego w bawełnę.
    Reszty książek nie czytałam. Chociaż o serii "Cwaniaczka" czytałam w VJ, ale jakoś mnie ona nie zainteresowała. A okładkę "Urodzonej o północy" widziałam w księgarniach, w Empiku, ale jak widzę ta książka ma tylko ładną okładkę. :-/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja właśnie mam w planach przeczytać ,,My dzieci z dworca Zoo", bo już wiele dobrego o niej słyszałam :) Ale tyle książek do przeczytania a tak mało czasu... Ostatnio u mnie na prawdę słabo z czytaniem, średnio jedna książka na miesiąc, muszę wziąć się w garść i na dłużej przysiąść z książką, jakoś się wczytać. Ostatnio czytałam głównie na przerwach bądź podczas jazdy autobusem, a jak wiadomo, nie są to wymarzone warunki do wczucia się w fabułę.
    O pozostałych książkach nie słyszałam.
    Pozdrawiam ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Po Twoim opisie stwierdziłam,że koniecznie muszę przeczytać ,,My, dzieci z dworca ZOO". Bardzo lubię książki, które potrafią wstrząsnąć, wbić w fotel. Dobrze, że w powieści nie ma moralizatorstwa, tylko bezpośrednie ukazanie działania narkotyków.
    Nie czytałam żadnej z książek na liście.
    W podstawówce oglądaliśmy ekranizację ,,Dziennika cwaniaczka" i nie podobała mi się ona, ale może byłam już ,,za stara", bo miałam około jedenastu, dwunastu lat. Serio o ,,Cwaniaczku"nie interesowała mnie nigdy jakoś specjalnie. Raz tylko przeglądałam w księgarni jeden z tomów. Fajna książka dla dzieci- dowcipna, napisana z przymrużeniem oka. I te ilustracje! Bardzo mi się podobają, są proste i śmieszne. Idealne dla takiej powieści!:D
    Jeśli chodzi o ,,Urodzoną o północy",to jedna z moich koleżanek bardzo zachwalała, jednak nie sięgnęłam, ponieważ w sumie nawet po opisie widać, że fabuła nie jest raczej odkrywcza i wszystko zostało napisane wobec prostego schematu. Dlatego też raczej się nie skuszę, chyba, że nie będę miała nic do czytania;)
    O, gratuluję sukcesu w konkursie! Szkoda tylko, że nagroda taka sobie... rzeczywiście, ciągle masz do czynienia z geografią, może rzeczywiście Cię prześladuje?:D
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nominowałam Cię do tagu: http://my-opinion-of-books.blogspot.com/2015/05/courtship-book-tag.html :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hm, niestety albo stety ja znajdę filozofię wszędzie. Dosłownie. W "Dzienniku Cwaniaczka" też znajduję przesłania, a że dodatkowo często są tam pólabsurdalne sytuacje, to lubię tą serię... :). Jeszcze trochę i nawet w liście słówek z angla do nauczenia ją znajdę
    "Dzieci z dworca Zoo" to ksiązka, po którą mam zamiar sięgnąć od jakiegoś czasu. Zobaczymy, może wreszcie się zbiorę
    Minnimka

    OdpowiedzUsuń
  9. Moja przygoda z ""My, dzieci z dworca ZOO" zakończyła się błyskawicznie, muszę przyznać. Kompletnie mnie nie wciągnęła, uznałam, że to nie moje klimaty. Jednak teraz sprawiłaś, że myślę, czy aby nie sięgnąć po nią kolejny raz.
    Gdybyś chciała poczytać jakiegoś bloga to zapraszam na rozdział I pt. Niech stanie się chaos! Nie zapomnij o herbatce.
    http://pamietam-wczoraj.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Długo zastanawiałam się nad przeczytaniem "Urodzonej o północy", ale widzę że nie warto tracić na nią czasu. ;)

    feelcontagious.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger