7/20/2015

Porządki



- Co robisz?
- Nie widzisz? Przemeblowuję pokój - prychnęłam, przesuwając biurko na sam środek pokoju.
- Na moje oko to wygląda na demolowanie pokoju, a nie zmianę... - zaczął mój ojciec, uśmiechając się delikatnie pod nosem.
Przewróciłam oczami i otworzyłam szafę, w której przechowywałam wszystkie rzeczy, na które już nie chciałam patrzeć. Z jej wnętrza wysypała się cała sterta maskotek, zwiniętych w rulony plakatów boysbandów, których byłam kiedyś maniakalną fanką, oraz innych rupieci. Na widok poduszki z wizerunkiem Hannah Montany skrzywiłam się.
- Mogę to wyrzucić? - zwróciłam się w stronę taty, który stał oparty niedbale o framugę drzwi.
- Zostaw - odparł. - Może jeszcze zmienisz zdanie.
- TATO! - warknęłam, zaciskając pięści. - Nie mogę mieć takich rzeczy w pokoju! One... One są... Żenujące! A poza tym nie mam ośmiu lat, tylko trzynaście!
Tata wybuchł tak niekontrolowanym śmiechem, że musiał uchwycić się framugi, aby nie upaść na ziemię z nadmiaru "emocji".
- Czy to jest śmieszne?
Tata przestał się śmiać i, siląc się na jak najbardziej profesjonalny i poważny ton, odpowiedział:
- Oczywiście, że nie, córeczko.
Nie wyszło mu to jednak tak, jak zamierzał, i wybuchnął jeszcze bardziej gromkim śmiechem.
Zacisnęłam zęby, ledwie powstrzymując od rzucenia jakiejś złośliwej uwagi. I tak już pozwoliłam sobie na zbyt wiele w tej rozmowie. Nie mogłam sobie pozwolić na przekroczenie tej dziwnie zmiennej granicy, jaką ustalili moi rodzice, jeśli chodzi o pyskowanie. Dostałabym szlaban albo cofnięto by mi pozwolenie na zmianę wystroju mojego pokoju, a tego bym już nie zniosła. Zbyt długo przekonywałam mamę do tego pomysłu.
Po chwili uspokoił się, chociaż w jego oczach nadal iskrzyła się radość. Przeczesał dłonią kruczoczarne, lekko przyprószone siwizna włosy i spytał się:
- Pomóc ci z czymś?
"Nie, ja chyba śnię..."
Miałam ochotę udusić go za to, że postanowił mi w tak okropny sposób uprzykrzyć życie. Wyśmiewał się ze mnie, próbował doprowadzić mnie do skraju wytrzymałości psychicznej, a na dodatek proponował mi pomoc!
Tak... Mój ojciec zdecydowanie miał dziwny sposób ukazywania uczuć. Od swobodnego, trochę chamskiego żartowania i wprowadzania mnie w stan złości (co widocznie sprawiało mu niebywałą przyjemność) potrafił przejść do okazania... ekhm... troski?
- To jego "charakterek". Można się do niego przyzwyczaić - powiedziała pewnego razu mama, kiedy siedziałyśmy we dwie na werandzie. - Albo też go pokochać.
Co do drugiej części jej wypowiedzi nie byłam pewna. Nigdy nie zrozumiałam, w jaki sposób mogła pokochać kogoś tak zmiennego, ironicznego i zatrważająco złośliwego. No cóż, widocznie miłość nie wybiera...
- Tak... W sumie jest taka jedna rzecz - odparłam niepewnie, wyrywając się gwałtownie z moich rozmyślań, które pomogły mi się choć trochę uspokoić.
- Co?
- Dywan.
- Przecież masz dywan.
- Chcę inny... Taki, który nie miałby wzoru różowych, okropnych krów.
- Kiedy byłaś mała, uważałaś, że są słodkie.
Westchnęłam zrezygnowana, a tata uśmiechnął się niczym kot z Cheshire. Nie, raczej próbował go nieudolnie naśladować. Tak naprawdę wyszło mu coś w stylu rozbawionego uśmieszku z domieszką troski i miłości. Wyglądał tak, jakby wspominał coś bardzo odległego.
- Tato, pomyśl logicznie - czy różowe, pseudo-słodkie krówki pasują do nastolatki? - spytałam.
- Raczej nie...
Nastała chwilą ciszy, podczas której on nadal stał w progu mojego pokoju, a ja maniakalnie upychałam maskotki w dużym, przeźroczystym worku.
- To co z tym dywanem? - odezwał się nagle.
- Chcę, żebyś przyniósł mi dywan.
- Jakieś specjalne życzenie odnośnie niego masz?
- Dywan babci...
Jego prawa brew delikatnie uniosła się do góry, zdradzając to, jak bardzo musiał być zdziwiony moją odpowiedzią.
- Są cztery w piwnicy, więc masz całkiem duży wybór.
- Super.
- Chcesz ten przeżarty przez mole?
- Nie...
- Frędzlowaty?
Kiwnęłam głową.
- Brązowy czy zielony?
- Brą... A nieeee.... Możesz przynieść oba.
- I co zamierzasz z nimi zrobić?
- Jeden położę na podłodze, a z drugiego zrobię gobelin.
Tata uśmiechnął się.
- To będzie paskudnie wyglądało.
- Ale mi się tak podoba - odparłam, odłożyłam worek na bok i wzięłam nożyczki do ręki z zamiarem bezlitosnego rozprawienia się z plakatami.
Ciach.
Czarnowłosa, uśmiechająca się sztucznie w moją stronę piosenkarka straciła głowę.
- Zostaw te nożyczki - powiedział tata, a narzędzie zbrodni w mojej dłoni zamarło.
Odwróciłam głowę w jego stronę.
- Co?
- Mówię się "proszę".
- Proszę - wysyczałam średnio uprzejmym tonem.
Ciach.
Amputowałam papierowej dziewczynie nogi.
- Zostaw je.
Ciach.
Piosenkarka straciła dłonie.
- Dlaczego?
Tata wzruszył ramionami.
- Kiedyś jeszcze mogą ci się przydać - odpowiedział. - Może twoja... córka...
- O ile będę mieć dzieci - przerwałam mu.
- Oj, będziesz mieć dzieci...
- Aż tak bardzo we mnie wierzysz?
- Niestety tak.

***

Dzięki kochanej Poli odkryłam akcję literacką pod tytułem "Kreatywne Spojrzenie". Mniej więcej chodzi w tym o to, aby raz w miesiącu napisać jakiś tekst literacki na podstawie wybranych trzech słów. Myślę, że ma to na celu wyrobienie u biorących udział w tej akcji jakiejś systematyczności, umiejętności szybkiego wymyślenia czegoś na podstawie czegoś (z czym czasem mam kłopot)... W tym miesiącu trzema słowami były : nożyce, dywan, krowa. W sumie to zalała mnie fala pomysłów i pojawiło się aż pięć koncepcji na krótkie teksty/opowiadania.
Oto one:
a) historia z uniwersum "Harry'ego Pottera"... Piaty rok, lekcja Eliksirów. Harry, Hermiona i Ron wykonują eliksir, który dość niefortunnie wybucha. W efekcie wybuchu trójka bohaterów wraz z wściekłym Snape'em przenosi się do świata książki, której akcja rozgrywa się... na farmie :P
b) dwójka przyjaciółek wybiera się w podróż pociągiem na wieś w celu uczczenia końca roku szkolnego; dużo jabłek, drzew, sielskich widoczków i obcinania włosów, lekko melancholijne... Nawet zaczęłam to pisać, ale postanowiłam pozostawić ten pomysł na jakiś konkurs...
c) dziewczyna wspomina stary dom i zabawę na strychu z dywanem zwiniętym w rulon
d) nawet nie chcę o tym wspominać :P Nigdy nie przypuszczałam, że mogłabym takie głupoty wymyślić...
e) opowiadanie, które pojawiło się w tym poście
W sumie to, co napisałam, nie jest jakieś szczególnie wybitne. Miałam nawet w planach ostatnio stworzyć coś prostego, lekkiego, z przekoloryzowanymi postaciami i humorem, który prawdopodobnie tylko ja widzę...
Mam nadzieję, że Wam się podobało, w co całkowicie wątpię :)
No i pragnę zastrzec, że główna bohaterka i jej ojciec nie mają swoich odpowiedników w mojej rodzinie!
To tyle na dziś.
Pa!
Tutti

18 komentarzy:

  1. Świetne opowiadanie ;D Ja wciąż mam puszkę z perfumami Hanny Montany i chyba powinnam coś z tym w końcu zrobić! Dzięki, że mi o tym przypomniałaś :D Myślę, że to "Kreatywne Spojrzenie" ma na celu właśnie rozwinięcie kreatywności i systematyczności. To dobry pomysł, może kiedyś spróbuję :)
    Pozdrawiam serdecznie!
    Fanny http://buszujacawsrodksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne to jest :) Na początku zastanawiałam się, czy nie opowiadasz o jakimś remoncie, który przeprowadziłaś, kiedy byłaś młodsza. Pisanie czegoś takiego raz w miesiącu to naprawdę fajna sprawa. Nożyce, dywan i krowa... u mnie pewnie wyglądałoby to lekko inaczej, bo moja wyobraźnia jest chora, ale oj tam :D Pozdrawiam :)

    pannanikt001.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Super! Napisz całą książkę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nic dodać, nic ująć :>
    Bardzo podoba mi się ten blog. Opowiadanie również. Przyjemnie się czyta. Może sama spróbuję Kreatywnego Spojrzenia???
    W każdym razie zapraszam na mój nowo założony blog:
    http://kruczoczarnyblog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetna jest ta akcja :D A opowiadanie na prawdę bardzo fajne :) Widać dużo pomysłów przyszło ci do głowy na te trzy hasła :) Może też wezmę udział w tej akcji, ale ostatnio jakoś żadne opowiadania mi nie wychodzą :/
    Pozdrawiam!
    dreams-lunatyk.blogspot.com (przenoszę się na nowego bloga :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Miley straciła głowę (tak się domyślam, że to ona była na plakacie) xD Opowiadanie wg. mnie OK, choć mogło być lepsze. To wyszło trochę dziwnie... Trochę dziecinnie. Znaczy taki zwykły pomysł z życia codziennego. Nie chcę "hejtować" tego, po prostu akurat to opowiadanie nie za bardzo mi się spodobało. Sądzę, że to ze światem HP byłoby śmieszniejsze. ;)
    W jednym zdaniu chyba jest błąd: "To jego "charakterek". Można się do niego przyzwyczaić - powiedziała pewnego razu mama, kiedy siedziałyśmy w dwójkę na werandzie zalanej ." Nie powinno być np. we dwie? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat to nie Miley była na plakacie, lecz inna gwiazdka Disneya... Swoją drogą to Miley za czasów swojej disneyowskiej kariery miała brązowe włosy, nie czarne :)
      No wiem, że dziecinne, ale dobrze czasami jest zrobić sobie odpoczynek od takich poważniejszych tekstów :)
      Jeśli chodzi o pomysł ze światem HP, to stwierdziłam, że nie udałoby mi się tego zbyt szybko napisać. No i jak na razie wolę poczekać z próbami kreowania dorosłego i żywego Snape'a ;)
      Co do błędu, to sama nie wiem - muszę to sprawdzić :P No i dzięki Tobie zauważyłam, że w jednym zdaniu jest nadprogramowe słowo... Kiedy coś sprawdzam w Wordzie nie widzę błędów, ale kiedy publikuję tekst na blogu, to dopiero po kilku dniach zauważam wszelkie literówki i im podobne...
      Przepraszam za wszelkie błędy, ale piszę na telefonie...

      Usuń
    2. Hmm.... Chyba miałaś rację :) W każdym razie błąd poprawiłam.

      Usuń
  7. Faktycznie to było luźne. Jak na mnie, miłośniczkę starannie wyselekcjonowanych słów, troszkę za bardzo. I... główna bohaterka, taka typowa, zbuntowana nastolatka, sprzeciwia się rodzicom i próbuje pokazać swoją dorosłość. Zawsze rozczulają mnie takie istotki, chociaż w życiu prywatnym chyba bym kogoś takiego znienawidziła. :D
    A propos samego "Kreatywnego Spojrzenia", zapewne masz rację. U mnie ciężko z systematycznością, chociaż pomysły wpadają mi do głowy jak szalone. Czasem tylko brakuje czasu albo warunków, a nawet i chęci na napisanie... :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Na początku myślałam, że czytam wstęp, taki o Twoim życiu, po którym nastąpi opowiadanie. Zdębiałam więc, widząc jak dokładnie opisujesz swoje rodzinne relacje. Kurcze, rzadko na blogach się tak robi. Dopiero przy wzmiance o krowiastym dywanie zrozumiałam. Opowiadanie jest sympatyczne! :) polubiłam ojca głównej bohaterki, samej głównej bohaterki nie za bardzo. Ale z tym gobelinem, to miała pomysł! :D jestem ciekawa, jak wyszłoby Ci opowiadanie na podstawie Harrego!
    Tak. Ja też dzięki Poli postanowiłam wziąć udział w tym wyzwaniu! :)

    Pozdrawiam serdecznie - Stasia

    OdpowiedzUsuń
  9. Cieszę się, że udało mi się zainspirować kogoś do wzięcia udziału w tym wyzwaniu:D
    Opowiadanie czyta się szybko i przyjemnie. Podobała mi się postać ojca- została fajnie wykreowana. Do głównej bohaterki nie poczułam wielkiej sympatii. To taka dojrzewająca, nieco opryskliwa nastolatka, chcąca (trochę na siłę) pokazać swoją dorosłość i pozbyć się dziecinnych rzeczy. Dialog między ojcem a córką wyszedł naprawdę interesująco i dla mnie można by go jeszcze bardziej rozwinąć:)
    Pozostałe pomysły również brzmią interesująco, zwłaszcza dwa pierwsze. Może kiedyś napiszesz te opowiadania?:)
    Pozdrawiam ciepło,
    Pola

    OdpowiedzUsuń
  10. Hejo!
    Taką późną porą wpada kotołaczka, która to ma zamiar przeczytać wszystkie opowiadania na to wyzwanie. Bo tak.
    Opowiadanie jest lekkie i przyjemne. Naprawdę miło mi się czytało. Ciekawa relacja pomiędzy ojcem a córką, chociaż już wiem, że w prawdziwym życiu nie polubiłabym taty głównej bohaterki. Ogólnie to ładnie piszesz ;)
    Chyba nie umiem pisać komentarzy, bo to wszystko, co przychodzi mi do głowy o tym tekście.
    Pozdrawiam i życzę udanych wakacji! kotołaczka02

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo przyjemne, choć nieco krótkie opowiadanie, z chęcią poczytałabym dłużej. Ciekawie wyglądają relacje ojca i córki. Ogólnie podoba mi się ta akcja - wychodzą z tego naprawdę interesujące i niekiedy zabawne dzieła. Bardzo fajny pomysł miałaś też odnośnie Harry'ego Pottera
    truthofthunder.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie lubię pisania do jakiekolwiek dyktando. Dla mnie twórczość literacka jest jak muzyka, jak niezależna kinematografia, jak malarstwo itp. - to my sami mamy za zadania tworzyć w niej swoją własną rzeczywistość, z ludźmi, którzy powstają w naszej wyobraźni. Nigdy nie potrafiłam zrozumieć, jak podobne 'wyzwania' mogą rzekomo uczyć kreatywności albo czego tam jeszcze. Jak jakiekolwiek ograniczenie może uczyć kreatywności i polotu? Takie cechy zaczynają się dopiero wtedy, gdy ograniczenia się odrzuci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pierwszym zdaniu powinno być 'pod' zamiast 'do'.

      Usuń
    2. W tym wyzwaniu nic nie jest napisane o tym, że pod groźbą śmierci trzeba co miesiąc pisać jakiś tekst, nawet jeśli się nie ma ochoty i weny :) Każdy pisze, jak ma wenę i jakiś określony pomysł... Te trzy słowa nie są głównym tematem jej pracy, lecz jej elementami wplecionymi w pewnych miejscach w fabułę. Maja być inspiracją do stworzenia tekstu... Przynajmniej ja tak to widzę, ale no cóż... Każdy ma swoje zdanie :)

      Usuń
  13. Od samego początku do samego końca czytając to; na mojej twarzy widniał uśmiech. Świetne dialogi. 'Miłość nie wybiera' nie wiem czemu, ale strasznie spodobało mi się to zdanie. W ogóle opowiadanie było bardzo przyjemne i ciągle myślałam o moim tacie.
    Trzymaj się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger