10/24/2015

18:23


Buonasera...
Najbardziej niesamowite jest to, że kiedy człowiek musi się nauczyć do kilku kartkówek i sprawdzianów, termin oddawania prac na konkurs się nieubłaganie zbliża, a trzy olimpiady wkraczają brutalnie w obłoconych butach do mojego życia, to ma się największą chęć na czytanie książek - no bo biblioteka miejska ma tyle teraz nowości... - i uczenie języków obcych, ale oczywiście nie tych, co się powinno ich uczyć. W wakacje nawet nie tknęłam włoskiego, a teraz podczas roku szkolnego chciałabym się tyle słówek nauczyć. Wszystko, co nie jest związane z egzaminem, jest wspaniałe i przyciąga niczym magnez żelazo. Nawet technika mi się podoba, choć w normalnych warunkach jęczałabym, po co mi coś takiego do życia... No właśnie po co?
Czuję, że ostatnio zaczęło się coś we mnie zmieniać. Nie wiem jeszcze dokładnie, co się dzieje, ale coraz bardziej odczuwam pewną chęć zmiany. Nie mam pojęcia, czego miałaby dotyczyć ta zmiana, ale to we mnie kiełkuje powoli, jak gdyby przygotowywało mnie do podjęcia jakiejś decyzji. Ważnej decyzji. Może tu chodzi o tą całą ostatnią klasę, o wybór kolejnej szkoły, o myślenie o przyszłości? Coraz częściej się zastanawiam, czy to, o czym teraz myślę, jest właściwą drogą. Czy na pewno mi się to spodoba? A jeśli nie - co mogłabym jeszcze robić? I tu pojawia się pustka. Ogromna przestrzeń, która zajmuje miejsce na widowni, przylepiona wodoodpornym klejem do fotela. Jak na razie myślę, że będę się trzymać planu A, o którym zresztą Wam kiedyś opowiem. Nie dziś, nie jutro, lecz za klika miesięcy, kiedy to się wszystko skończy i będę mogła odpocząć oraz robić te wszystkie głupoty, na które nie mam teraz zbytnio czasu.
Zawsze kiedy piszę taki post zastanawiam się, czy nie pokazuję Wam jakiejś zupełnie innej Tutti. Takiej, której jeszcze nie znaliście. Choć być może za każdym razem pokazuję inną cząstkę mojej osobowości i dopiero te wszystkie cząsteczki tak naprawdę pokazują całkowity obraz tego, kim jestem. Przepraszam, jeśli te moje wszystkie rozważania są bez sensu. Tak to jest, jak człowiek poczuje nagłą chęć wypuszczenia na zewnątrz tego wszystkiego, co mu się kotłuje w sercu. W każdym razie do przelania tych przemyśleń na klawiaturę komputera skłoniła mnie pewna bardzo ładna piosenka pod tytułem "Jedyne, co mam, to złudzenia", choć jej tekst ma nikły związek z postem.
Buonanotte
Tutti





Miałam słowa własne
Ktoś stwierdził, że zbyt ciasne
Co mam zrobić bez słów, jak żyć
Bez słów jak żyć

10 komentarzy:

  1. Czy zdziwię Cię, jeżeli napiszę, że mam podobnie? Kiedy mam czas, to jakoś nie mam weny na czytanie czy pisanie... Jak tylko trafi się sporo nauki, to mam jej aż zanadto. Taka złośliwość losu.
    ,,Wszystko, co nie jest związane z egzaminem, jest wspaniałe i przyciąga niczym magnez żelazo." - o! wyjęłaś mi to z ust.
    Próbowałam się świadomie zmienić. Wciąż próbuję. Też mnie naszło niedawno, w tej symbolicznej trzeciej klasie. Tyle że ktoś mnie zmienia, a nie ja sama siebie. Bo ja nie potrafię. Ciężki charakterek mam.

    Trzymaj się ciepło.

    OdpowiedzUsuń
  2. Może niedługo coś się zmieni w Twoim życiu ;))
    Pozdrawiam
    passionsmy.blogspot.com
    /Majaa

    OdpowiedzUsuń
  3. Szkoła jest okropna!!! Szczególnie te powtórki, kartkówki, sprawdziany, zadania i głupie inne rzeczy. Masakra!

    OdpowiedzUsuń
  4. Huuh, mam bardzo podobnie :D Nagle mam tyle książek do przeczytania, a nauka zostaje gdzieś w tyle. A chyba nie tak powinno teraz być. Do tego wszystkiego omawiamy 'Dziady' w moje urodziny...
    Jesień jest takim czasem, kiedy dużo osób zauważa, że chce zrobić coś innego ze swoim życiem. Ja na przykład mam zamiar brutalnie ściąć włosy, choć jeszcze nie tak dawno postanawiałam sobie, że będę je zapuszczać.
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy czytałam ten post czułam się jakbym sama to pisała. Z tym, że u mnie olimpiad jest 5 -,- Nie mam pojęcia czemu ja się na to zgodziłam. Nauczyciele proponowali, a ja nie potrafiłam odmówić. O czytaniu to ja mogę w tej chwili pomarzyć. Do tego mam treningi, z których już 3 opuściłam przez naukę i artykuł do gminnej gazety do napisania. No bo oczywiście kiedy pani dyrektor powie "Bo ty tak ładnie piszesz i masz polot" i ble ble ble to ja odmówić nie potrafię. Muszę się nauczyć mówić nie. Bo nie wyrobię. Pozdrawiam Cię i życzę jak najwięcej luzu, a jednocześnie dobrych wyników w szkole.

    pannanikt001.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie próbowała jeszcze namówić historyczka, ale grzecznie jej odmówiłam. Zresztą nie lubię się uczyć historii :)
      Pięć olimpiad - masakra. Ja bym chyba tego nie wytrzymała... Tak więc podziwiam Cię i przyznaję Ci rację, że powinnaś nauczyć się mówić "nie". Czasami trzeba.

      Usuń
  6. Ja właśnie zabrałam się za czytanie lektury z podstawówki, która pamiętałam, że bardzo mi się podobała i zapragnęłam przeczytać ją jeszcze raz, choć w nadchodzącym tygodniu czekają mnie trzy sprawdziany, do których powinnam się uczyć. Zawsze odkładam wszystko na ostatnią chwilę, nawet gdy wiem, że w wolnej chwili powinnam się tym zająć!
    Na własnym przykładzie powiem Ci, że ten wybór liceum nie przesądza jeszcze o naszej przyszłości. Poszłam do liceum z pewną wizją mojej przyszłości, która teraz całkowicie się zatarła. I tak oto jestem w trzeciej klasie, nie wiedząć, co chcę robić w życiu. Bywa i tak :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Chyba zawsze tak jest, że jak mamy coś do zrobienia, to nagle nas bierze ochota na czytanie, na pisanie, złośliwie wychodzą nowe książki i filmy, blogerzy publikują fajne posty, a do tego wszystko wydaje się interesujące i warte zrobienia... pardon, nie wszystko. Bo rzeczywiście, w ten skład nie wchodzą rzeczy, które musimy wykonać! Ech, ciężkie jest życie ciężkie... też ostatnio mam sporo na głowie, chociaż na pewno nie tak dużo jak Ty. Ostatnio zapisałam się na trzy konkursy kuratoryjne plus olimpiadę z angielskiego- w listopadzie są pierwsze etapy. Nie wiem, co we mnie wstąpiło, ale zapisałam się na konkurs kuratoryjny z matematyki:O Naprawdę, chyba miałam chwilowe zaćmienie mózgu. A tak serio, to na pewno nie przejdę dalej, ale chciałabym się sprawdzić, zobaczyć, jak to wygląda;)
    W sumie każdy człowiek składa się z różnych, czasem pozornie skrajnych cech charakteru, które po dopasowaniu składają się na całą osobowość. A zmiany są chyba nieuniknione i jednak trochę potrzebne. No i czasem przychodzi taki moment refleksji nad własnym życiem. Oczywiście trzymam kciuki, żebyś znalazła to, co naprawdę chciałabyś w życiu robić i poradziła sobie z nawałem obowiązków. Dasz radę, jesteś najlepsza:)
    Pozdrawiam ciepło,
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olimpiada z matematyki?
      To takie... niepodobne do Ciebie :D

      Usuń
  8. Jeju, normalnie jak ja. Wiem wszystko, tylko nie to co mi jest potrzebne do matury ;)
    A co do zmiany, to powodzenia życzę!

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger