10/02/2015

Wspomnienia niczyje

Borówki smakowały i wyglądały tak jak zawsze - dojrzałe nabierały ciemnej barwy, kiedy pocierało się je delikatnie opuszkami palców, a ich smak był wprost nie do opisania; te na wpół zielone lub lekko czerwonawe okazywały się być tymi najmniej słodkimi, gorzkimi, cierpkimi. Zupełnie nie lubiłam tych niedojrzałych. Zaprzeczały temu wszystkiemu, czego spodziewano się po owocach lata , a oczekiwało się tej słodyczy, którą mogło się rozkoszować podniebienie każdego i dużego,  i małego smakosza.
Lato było czymś niezwykłym. Każdego sierpnia wyjeżdżałyśmy wraz z siostrą daleko od miejskiego smogu, hałasu i tłoku. Naszym ustronnym miejscem był stary dom położony gdzieś w głębi naszej ojczyzny, w cieniu lasu, wśród szumu strumyka. To było naprawdę przyjemne, a zarazem magiczne miejsce, w którym spędziłam najpiękniejsze chwile mojego dzieciństwa. To właśnie wśród krzewinek borówek biegałam na bosaka po trawie pokrytej kropelkami rosy. To w sadzie wspinałam się na drzewa po to, aby zrywać te najczerwieńsze jabłka i najciemniejsze czereśnie. To w płytkim potoku kąpałam się z okolicznymi dziećmi i z nimi liczyłam wszystkie kamyki na brzegu. Wieczorami, kiedy słońce zaczynało kryć się za wierzchołkami drzew, bawiłam się z psami na podwórzu bądź ganiałam za strachliwymi kotami po pobliskiej polnej drodze.
Żyłam tym wszystkim - każdym promieniem słonecznym padającym na moją skórę i włosy, zapachem powietrza po burzy, kolejnymi dniami spędzonymi na zabawie, śmiechu i przygodzie.
To były dobre czasy, bo byłam po prostu dzieckiem, które zawsze potrafiło dostrzec każdą piękną stronę życia i widzieć wszystko w jasnych barwach, nawet jeśli czyjaś dłoń wyrywała nieubłaganie kolejne kartki z kalendarza.

Źródło
To, co mieliście okazję właśnie przeczytać, jest naprawdę krótkim tekstem napisanym na potrzeby zabawy literackiej "Kreatywne Spojrzenie", w której biorę udział :) Hasłami na ten miesiąc były: borówka, kalendarz i kamyk. Nie sądziłam, że aż tak szybko uda mi się cokolwiek wymyślić, a tu znikąd po przeczytaniu posta z wyzwaniem na październik w głowie uformował mi się plan. Ta krótka historyjka nie ma jakiejś cudownej fabuły. Nie posiada też jakiegoś głębokiego przesłania, aczkolwiek coś chciałam przez ten tekst powiedzieć. Ktoś pobawi się w jakże słynne i zacne "Ciekawe, co autor miał na myśli"? W każdym razie jestem z tego średnio zadowolona, gdyż pod koniec miało być jeszcze jedno zdanie, ale stwierdziłam, że nie pasuje i nie ma takich słów dla mnie, które potrafiłyby zostać zakończeniem. Toteż w moim odczuciu tekst się nagle urywa...
Jeśli chodzi o poprzedni tekst z postu pod tytułem "Rainy day", to może on posiadać kilka interpretacji i te, które podaliście, są pod każdym względem prawidłowe :)
Swoją drogą - czy określenie "strachliwe" pasuje w ogóle do kotów? Kompletnie nie wiedziałam, co z tym zrobić, ale zostawiłam to tak, jak jest. I tak 99 procent kotów przede mną ucieka, a jedynie ten kocur, którego zdjęcia już w tym zakątku internetu mogliście ujrzeć, daje się pogłaskać po główce i za uszkami...

Do napisania!
Tutti

14 komentarzy:

  1. Fajny tekst, taki delikatny. Tylko dwie pomyłki, ale takie urocze, że aż muszę:
    "chwile mojego dzieciństwie" i moja ulubiona "po trawie pokrytej kropelkami rosami". Bo w sumie kropelki rosy... no, to też pasuje na mianownik :D Ale poza tym naprawdę przyjemnie się czytało, mimo (a może właśnie (dlatego), że tekst był tak krótki.
    Tak właściwie... no, nie chcę powiedzieć, że zacna autorka nic nie miała na myśli, ale dla mnie nie jakieś konkretne przesłanie było celem tego tekstu, tylko klimat. Po prostu ukazałaś sentyment do dzieciństwa narratorki. Dla mnie chodziło o odczucia.
    O MÓJ BOŻE KOCHAM KOCHAM KOCHAM KOCHAM KOCHAM BORÓWKI!
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wychwycenie błędów - nie wierzę, że pominęłam je przy pięciokrotnym sprawdzaniu tekstu :)
      Poprawię je, gdy tylko będę mieć dostęp do komputera...

      Usuń
  2. Szczerze to z początku myślałam, że to początek jakiejś książki, świetny pomysł!

    Poklikasz w linki W TYM POŚCIE? Z góry dziękuję :)
    Nowy Post!- Klik!

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajny tekst, wcale nie jest taki zły jak Ci się wydaje. Jesteś odrobinę za bardzo samokrytyczna (dobrze napisałam?) xd.
    Pozdrawiam ♡
    passionsmy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, jestem strasznie krytyczna wobec swojej twórczości :)

      Usuń
  4. Fajny tekst, wcale nie jest taki zły jak Ci się wydaje. Jesteś odrobinę za bardzo samokrytyczna (dobrze napisałam?) xd.
    Pozdrawiam ♡
    passionsmy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie napisałane :)
    http://fridayp.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podoba mi się początek, ponieważ do jednego słowa przewodniego potrafiłaś tyle zdań wymyślić. Ukazałaś taki klimat i sentyment, który też jest fajny. Może nie do końca urwało się, ale za brakło mi zakończenia, jakiego chwytliwego zdania, które by to podsumowało.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zakończenie nie jest złe. ;) Ja przynajmniej nie mam wrażenia, że nagle się kończy opowiadanie. Chociaż, nie... Zamiast opowiadanie bardziej pasuje słowo "wspomnienia". Ale są OK. :) Napisałabym coś więcej, gdybyś więcej napisała. :p

    OdpowiedzUsuń
  8. Kiedy to czytałam do mojej głowy napłynęły wspomnienia z dzieciństwa. Jak z przyjacielem biegałam po lesie, obok domu jego babci, jak uciekaliśmy przed psami, jak on wpadł do rzeki bo spadła mu stokrotka :) Podoba mi się to, że od tych trzech słów potrafiłaś stworzyć coś takiego, co (przynajmniej mnie) skłoniło do wspomnienia dzieciństwa. Moim zdaniem urwane nie jest. Może chciałabym przeczytać jeszcze jakieś podsumowanie, ale tak też jest w porządku. Nie bądź dla siebie taka surowa. Piszesz naprawdę dobrze, aż chce się czytać. Pozdrawiam.

    pannanikt001.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Jejku, ale fajny tekst. Taki... piękny. Niesamowicie klimatyczny. Stworzyłaś cudowne opisy- w tak niewielu słowach zbudowałaś świetną atmosferę wspomnień, dzieciństwa, lasu i doskonale ubrałaś wszystko w zdania. Aż poczułam ten smak niedojrzałych borówek, poczułam zapach trawy i chłód strumyka, zobaczyłam intensywną czerwień czereśni i gładkość kamyków... no i się rozmarzyłam. Ale serio, bardzo mi przypadło do gustu to opowiadanie. Wydaje mi się, że traktuje po prostu o pięknych wspomnieniach z beztroskiego, wczesnego dzieciństwa i o szybko mknącym czasie, wyrywanych kartkach z kalendarza- jedna po drugiej...
    Tak jak osoby powyżej, nie miałam wrażenia, że tekst się urwał, miał ładne zakończenie. Może ostatnie zdanie było troszkę przydługie, a przez to straciło dynamikę i chwytliwość.
    Pozdrawiam ciepło,
    Pola Która Właśnie Napawa Się Cudownym Leśnym Pięknym Klimatem Zbudowanym Przez Tutti (chociaż znajduje się obecnie w swoim mieszkaniu w miejskim bloku)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze więcej leśnego klimatu jest w poprzednim poście ;)

      Usuń
  10. Wow, krótkie ale bardzo emocjonalne i klimatyczne. Ostatnie zdanie trafiło do mnie bardziej, niż możesz się spodziewać. ;) W ogóle to muszę przyznać, że zawsze dość szybko oddajesz teksty z wyzwania - to bardzo dobrze. Właśnie tak do Ciebie wpadłam i gdy tylko znajdę więcej czasu, na pewno poczytam więcej. :)
    Pozdrówki. :)

    W wolnej chwili zapraszam do siebie ► Ministories

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger