11/22/2015

Venezia

W moim życiu zawsze było takie miejsce, które chciałam odwiedzić. Wiele razy wyobrażałam sobie, jak do niego przybywam. Udało się. Byłam tam. Byłam na Placu świętego Marka. Przechadzałam się wzdłuż zatłoczonego nabrzeża i wędrowałam zatłoczonymi uliczkami. Stałam we wnętrzu bazyliki świętego Marka i przysłuchiwałam się pieśni religijnej prowadzonej przez Polaków w nawie bocznej.
Było zimno. Zaczęło padać, a ja miałam sandały na nogach i niezbyt ciepły sweter zapinany na zamek błyskawiczny. Musiałam się chować z rodzicami i bratem w jakimś przejściu. Nie podobało mi się to zupełnie. Wolałabym stać w deszczu, czuć krople spadające na moją skórę. Chciałam w pełni zrozumieć słowa przewodniczki. 
"Macie szczęście widzieć to miasto w deszczu".
Zrozumieć, pochwycić, doświadczyć naprawdę.




Czas minął szybko, zbyt szybko. Czekałam na nabrzeżu na przybycie promu, który miał nas zabrać z powrotem do Chioggii. Deszcz nadal padał, Azjaci byli wszędzie, a ja czułam się kompletnie pusta w środku. Czuję, że nie wykorzystałam odpowiednio czasu, który był mi dany. I poczułam się wtedy strasznie ograniczona tym moim wiekiem. Kiedy ma się 14 lat i 11 miesięcy, nie ma jakiejkolwiek szansy na to, aby człowiek cokolwiek zwiedził sam. Bo jest się niepełnoletnim. Bo większość takich rzeczy zależy od jego rodziców, a rodzice... Dobrze wiecie, jak z nimi mogą wyglądać niektóre sprawy...




I tak po chwili doszłam do wniosku, że kiedy rano płynęłam do Wenecji tym statkiem i kiedy wysiadłam nabrzeżu, nie powinnam była mieć żadnych złudzeń. Powinnam była od razu wiedzieć, jak to będzie wyglądało. Takie myśli jednak nie pojawiły się wtedy w mojej głowie albo po prostu były, lecz moja świadomość nie chciała ich przyjąć jako coś całkowicie rzeczywistego. To był błąd, bo oczekiwałam czegoś najwspanialszego na świecie po zorganizowanej wycieczce, a wyszło, jak wyszło.
Kiedy płynęłam statkiem i patrzyłam po raz ostatni na Wenecję, rozpłakałam się. Nie był to jakiś gwałtowny wybuch płaczu. Po prostu oczy mi się zaszkliły i kilka łez popłynęło mi po policzkach. Na szczęście nikt tego nie zauważył. Wolę nie wiedzieć, co by się stało, gdyby ktoś to widział. Niektóre rzeczy lepiej przeżywać samemu, nawet jeśli jedyną rzeczą, która odgradza człowieka od zewnętrznego świata są długie włosy.
Komuś z Was może się wydawać dziwne, że płakałam z powodu rzeczy, która niektórym może wydawać się błahostką.
- Jesteś turystką, przychodzisz, zwiedzasz, zostawiasz trochę kasy w jakimś barze lub publicznej toalecie i odchodzisz. Potem i tak zapomnisz - ktoś może tak powie.
Czy naprawdę na tym polega odkrywanie nowych miejsc? A może w tym przypadku byłam zupełnie innym typem turysty?
Nie wiem, choć chciałabym poznać odpowiedź na to pytanie.
Może Wy coś wiecie?




Wrócę tam kiedyś. Przeżyję w pełni to, czego chciałam doświadczyć. Sama lub z kimś, kto będzie podobny do mnie. Lub z człowiekiem, którego będę kochać.

Wiem, jestem cholernie niepoprawną marzycielką...

29 komentarzy:

  1. Do napisania tego posta przymierzałam się kilka dobrych tygodni. To, co mieliście okazję przeczytać, było pierwotną wersją postu. Ale nie opublikowałam go od razu. Chciałam napisać wszystko od nowa, aby nie wydawało się to takie strasznie smętne. Stwierdziłam jednak, że lepiej pokazać Wam to, co wtedy tak naprawdę czułam.
    Czytając ten post, mogliście mieć odczucie, że Wenecja mi się nie spodobała. Nie, tak nie było! Miasto było przecież cudownie, ale samo zwiedzanie nie wyglądało tak, jak je sobie wyobrażałam.
    Dlaczego płakałam? Po części z powodu tego, że opuszczałam to miejsce...
    Zastanawiam się, czy zrozumieliście cokolwiek z tego, co napisałam, czy nie odebraliście zupełnie inaczej moich słów, czy nie wzięliście mnie za dziewczynę, która wszędzie widzi problem...
    Pozdrawiam serdecznie Was wszystkich!
    Tutti

    OdpowiedzUsuń
  2. Jakie cudowne zdjęcia! *-*
    Też chciałabym pojechać do Wenecji! :)
    marmurka-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że Cię rozumiem- też mam często tak, że pragnę naprawdę zwiedzić dane miejsce, poczuć jego klimat, być przez chwilę jego częścią, wykorzystać jak najlepiej czas i chłonąć to wszystko... wiadomo jednak- nie zawsze się udaje, człowiek ma poczucie, że zmarnował czas. Mimo tego zawsze staram się, tak jak i moi rodzice, którzy mają podobne podejście do mnie- chcemy doświadczać i napawać się pięknem... a'propos tego bycia turystą, to myślę, że można być i takim, któremu zależy na odkrywaniu nowych miejsc. Notabene to dobrze o Tobie świadczy, że masz takie podejście, oznacza to, że chcesz właśnie zwiedzić dane miejsce porządnie:)
    Naprawdę mi przykro, że wycieczka trochę Cię rozczarowała, ale mimo wszystko fajnie, że udało Ci się zobaczyć miasto marzeń. Jestem pewna, że gdy następnym razem tam wrócisz, zobaczysz wszystko tak, jak tego pragnęłaś i oczywiście tego jak najbardziej Ci życzę:)
    Nie martw się, nie uznałam Cię za dziewczynę, która po części widzi problem, moim zdaniem to zupełnie normalne, tak jak i to, że miałaś wysokie oczekiwania. Ja chyba też bym się na Twoim miejscu rozpłakała, patrząc na znikające miasto.
    Heh, niepełnoletność rzeczywiście przeszkadza w podróżowaniu, w końcu wszystko zależy od rodziców. Ale cóż, taka kolej rzeczy;)
    ,,Cholernie niepoprawna marzycielka"? No i dobrze! Wszystko zaczyna się od marzeń, a jak powiedział Walt Disney, ,,If you can dream it, you can do it":D
    Pozdrawiam ciepło i życzę wielu powrotów do magicznej Wenecji!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne zdjęcia, mam nadzieję, że kiedyś pojadę do Wenecji :)

    Zapraszam do siebie i zachęcam do obserwowania CocktailDress

    OdpowiedzUsuń
  5. Przepiękne zdjęcia,cieszę się że udało ci się spełnić marzenie :) Zawsze intrygowała mnie Wenecja i oczywiście jest na liście miejsc, które pragnę zwiedzić i mam nadzieję, że kiedyś mi się to uda...

    milka-bloog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Wenecja to piękne miasto, bardzo chciałabym się tam wybrać :)
    http://carolineworld123.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Również byłam we Włoszech, w czerwcu miałam wycieczkę ze szkoły, cudownie ją wspominam :)

    miss-and-jess.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny post! Twoje relacje były prawie jak opowiadanie. Już bałam się, że naprawdę je napisałaś, jednak okazało się, że w rzeczywistości byłaś w Wenecji. Piękne to miasto. Mam nadzieję, że dodasz jakieś zdjęcia. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie nie zrobiłam zbyt wielu zdjęć przez to, że padał deszcz i nie mogłam wyciągać lustrzanki :/

      Usuń
  9. Zazdroszczę :)
    http://paulan-official-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowne zdjęcia, moim małym dużym marzeniem jest kiedyś "odwiedzić" Wenecje.
    Pozdrawiam,
    Szwajjka

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale tam pięknie! <3
    http://klaudencja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. miałyśmy okazję zwiedzić! :D xx

    Pozdrawiamy cieplutko:*
    TWINS LIFE (KLIK)♡

    OdpowiedzUsuń
  13. Piękne zdjęcia, zazdroszczę! <3
    Zapraszam na mojego bloga: http://flawles--s.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepiękne miejsce, bardzo lubię oglądać takie zdjęcia dobrej jakości z podróży :)
    http://przygody-mileny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Jejku piękne miejsce! Bardzo Ci zazdroszczę podróży! *-*

    zapraszam:
    http://sosnowskaphoto.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Też tam byłam jak byłam dzieckiem, cudowne miejsce! <3
    Zapraszamy na naszego bloga, jeśli ci się spodoba zaobserwuj a my na pewno zrobimy to samo
    Mój Blog - klik! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Masz talent do pisania, naprawdę! Przyjemnie się czyta. Masz bardzo fajne marzenia, a zdjęcia cudne!
    Mój Blog - klikejszyn

    OdpowiedzUsuń
  18. Cieszę się, że udało Ci się być w Wenecji, mimo tego, że nie było tak, jak być może być powinno. Ale ja generalnie wspieram Twoją marzycielską wizję i kiedyś na pewno tam wrócisz. Znaczy, to by było takie romantyczne. Wrócisz i powiesz "jołsy! Kocham to miejsce!" (no dobra, może jakoś bardziej poetycko, ale też bez przesady, jutro klasówka z wielokątów i stycznej, trzeba sobie pofolgować). I wtedy możesz znowu płakać. Płakanie jest fajne. Oczyszcza.
    #dobrazrobiłosiępoetycko
    Te zdjęcia są magiczne ♥
    Ogólnie życzę Ci powrotu do Wenecji, i to niejednokrotnego. To miasto rzeczywiście musi mieć w sobie to coś.
    Chwała Ci! I Wenecji!
    B.

    OdpowiedzUsuń
  19. Również byłam w Wenecji, miasto pełne uroku, skrywające wiele tajemnic. Kiedy myślę o tym mieście przypomina mi się moment, w którym zabłądziliśmy wśród miliona ścieżek, ledwo zdążyliśmy na prom, ale naprawdę miło wspominam to miejsce :))

    http://paulinaxnowak.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajnie że odwiedzialas Venezie.
    Jak ja znam to uczucie ograniczenia przy rodzicach. Śliczne zdjecia (:
    yelloow-book.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Byłam w Wenecji i wiem jak tam pięknie! Po prostu wpada się w taką zadumę... Ach, kocham to miasto. Nie wiem czy byłaś, ale wpadnij też kiedyś do Rzymu. Miasta we Włoszech są takie cudowne!
    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Chciałabym tam kiedyś pojechać :)
    http://paulan-official-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Ależ tam cudownie! Mam nadzieję, że w przyszłości uda mi się również tam zagościć z wizytą :)

    Pozdrawiam ♥,
    yudemere

    OdpowiedzUsuń
  24. Wow, ślicznie napisałaś o tym :)
    Fajne zdjęcia ;>

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Miasto, gdzie zamiast dróg jest woda - mi też podoba się taka opcja. Wszystko jest tutaj zabytkowe, Nie ma korków samochodowych, centrów handlowych, wszystkiego, co kojarzy się z wielkimi miastami i biznesem...

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger