12/01/2015

Słów kilka o książkach

W życiu każdego z nas istnieją takie rzeczy, która kocha się ponad wszystko. Ja uwielbiam książki, ale o tym wie każdy, kto przebywał na moim blogu dłużej niż pięć minut. Kocham pisać, ale nie wiążę z tym mojej przyszłości. Na dodatek powoli, acz z wielkim zamiłowaniem uczę się włoskiego.
W sumie na pierwszy rzut oka te trzy ważne elementy mojego życia nie łączą się ze sobą w jakikolwiek sposób. Jeśli przeczytaliście jednak kiedykolwiek mojego posta o książkach, dobrze znacie całą prawdę, którą przekażę tutaj w obszerniejszej formie, niż dotąd to robiłam.
Wyobraźcie sobie dziesięcioletnią Magdę, która jeszcze wtedy nie była Tutti, a o blogach wiedziała tyle co jeż o łyżkach. Dodajcie do tego kolejne szczegóły. Szkolna biblioteka pełna książek, które już przeczytała lub które zupełnie jej nie interesowały. Szukała po raz kolejny czegoś nowego i ciekawego.
Kto by chciał w końcu po raz trzeci czytać historię o łabędziu i baletnicy?
Pewnego dnia zauważyła, że ktoś z starszych klas wypożyczał jakąś książkę o naprawdę ładnej okładce. Kilka tygodni później ktoś inny zabrał do domu tą samą powieść. W koncu i ona ją przegarnęła. Spodobała jej się ta historia, nawet jeśli była trochę zdziwiona faktem, że akcja powieści rozgrywała się tylko przez jeden dzień. Nie przeszkadzało jej to, że miała w swoich rękach tom trzeci, ponieważ biblioteka nie miała w swoim posiadaniu wcześniejszych części. Mała Magda niezwykle szybko przeczytała kolejne książki, aż doszła do siódmego tomu serii, który rozpoczynał całkowicie odrębną historię.
Biblioteka nie miała oczywiście pieniędzy, aby dokupić dalszy ciąg historii. Dziewczynka mogła poczekać, aż szkoła zbierze podczas kiermaszu fundusze na zakup kolejnych książek, ale oczywiście była zbyt ciekawa, co zdarzyło się dalej.
Co zrobiła w takiej chwili dziesięcioletnia dziewczynka, która potrafiła wtedy jeszcze przekonać kogoś, że akurat ta książka była jej kompletnie niezbędna do życia? Oczywiście poprosiła kogoś z rodziny, aby przywiózł kolejne tomy z miasta.
Magda stała się dumną posiadaczką ósmej i dziewiątej części. Pokochała te książki całym swoim sercem. Zwłaszcza ten dziewiąty tom, którego zakończenie było naprawdę zaskakujące. Z zniecierpliwieniem wyczekiwała kolejnych tomów. Kiedy otwierała każdą kolejną część czuła się tak, jak gdyby przenosiła się do zupełnie innego świata. Przeżywała razem z bohaterami różne przygody, niejednokrotnie śmiała się i smuciła razem z nimi. Polubiła burkliwego ogrodnika, dwoje inteligentnych i odważnych bliźniaków, rudzielca na rowerze i wiele innych postaci.
W końcu nadszedł też ten moment, kiedy w księgarniach ukazał się dwunasty tom - tak od dawna wyczekiwany finał historii! Przeczytała książkę zaraz po premierze, z zachwytem przewracając kolejne kartki. Oczywiście wspaniała przygoda musiała się skończyć wraz z ostatnią stroną i słowami pozostawionymi przez autora.
Czy i Wy znacie te okropne uczucie, kiedy uświadamiacie sobie, że coś się bezpowrotnie skończyło?

Wszystkie zdjęcia pochodzą z mojego Instagrama


Tak mniej więcej potoczyła się historia mojego zapoznania z serią "Ulysses Moore". Pamiętam, że krótko po przeczytaniu dwunastej, wówczas ostatniej części zaczęłam sama wymyślać własne historie na temat dalszego ciągu losów bohaterów. Co się z nim stało? Czy przeżyli jeszcze jakieś przygody? W moich myślach przechodzili wiele razy przez Wrota Czasu i podróżowali do najdalszych i najbardziej niesamowitych miejsc. Czasami i ja - w chwilach przesadnego rozmarzenia - towarzyszyłam im. Nigdy nie przeniosłam ich na papier, choć właśnie dzięki nim zaczęłam pisać swoje własne historie. Szczerze powiedziawszy, moje pierwsze "opowiadanie" zostało lekko zainspirowane całą serią. Byłam taka dumna z tego, że stworzyłam swoich pierwszych własnych bohaterów!
Wraz z przeczytaniem czwartej części serii pod tytułem "Wyspa masek", której akcja rozgrywała się w osiemnastowiecznej Wenecji, zaczęło narastać moje zainteresowanie Włochami, które szybko przerodziło się w fascynacje i rozpoczęcie nauki języka włoskiego.
Prawdopodobnie gdyby nie "Ulysses Moore" nigdy nie stałabym się tym, kim jestem teraz. Nie byłabym taka sama, nie pisałabym nałogowo opowiadań i innych krótkich tekstów, a o języku włoskim wiedziałabym tyle co nic. Nigdy nie stałabym się Tutti. Wątpliwe byłoby także to, czy w ogóle zaczęłabym blogować, a jeśli nawet bym rozpoczęła swoją przygodę na "wodach" blogosfery, to prawdopodobnie nazywałabym się Madzia, Madziula czy jakoś w tym stylu.
Niezbyt oryginalnie, co nie?
Więc jestem teraz tu, gdzie siedzę - na krześle przed komputerem. Gapię się w ekran i stukam zawzięcie w klawiaturę, próbując przekazać Wam coś sensownego, może ciekawego. I staram się Was przekonać, że tak naprawdę czas spędzony z tą serią nie będzie stracony, o ile, czytając ją, nie będzie myśleć o samych sobie jak o ludziach dorosłych czy nastoletnich.
Nie, nie o to w tym chodzi.
Najpierw stańcie się dziesięcioletnimi dziećmi i pomyślcie o tych książkach jak o wspaniałej przygodzie, która na Was czeka. Przypomnijcie sobie, jak to było, kiedy byliście mali. Może dopiero wtedy odkryjecie tą całą magię zawartą w tej serii...

Co myślicie o tym poście?
Jaka książka zmieniła Wasze życie?
Do napisania!
Tutti

44 komentarze:

  1. I nie zapominaj, że wtedy nie poznałabyś mnie xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, o tym nie da się zapomnieć :)

      Usuń
  2. Fajny pościk! Eh, kiedy jakaś seria książek się kończy, jest nam trochę smutno...
    Pozdrawiam
    passionsmy.blogspot.com
    /Majcia^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam jedynie cztery tomy serii ,,Ulysses Moore" i również bardzo mi się one podobały, chociaż aż tak mnie nie porwały. Jednak mam plan odświeżenia sobie tych pozycji, zawsze, gdy czytam Twoje posty o nich. Piszesz o tym z niesamowitą pasją:)
    To chyba jedna z najpiękniejszych rzeczy w literaturze- często dzięki niektórym książkom zupełnie zmienia się nasze życie, poznajemy nowe osoby, zyskujemy nowe pasje, przeżywamy wspaniałe przygody... w jednym poradniku pisarskim, autorka napisała, że najwspanialszą rzeczą w pisaniu jest to, że Twoje słowa mogą zmienić świat. I to prawda- nawet jeśli nie cały, to czyiś. A to już coś niesamowitego:)
    Dla mnie niezwykle ważne są książki Ricka Riordana, do których mam wielki sentyment. Jesienią 2013 roku bowiem, wraz z trzema koleżankami zaczęłyśmy pisać fan-fiction, które sprawiło, że niezwykle się zbliżyłyśmy do siebie. Ta więź trwa do dzisiaj, stanowimy naprawdę zgraną paczkę. To tworzenie fan-fiction nie tylko bardzo zbliżyło naszą czwórkę, ale też wpłynęło na nasze pisanie (jedna z nas od tego w ogóle zaczęła swoją przygodę z tworzeniem), no i dostarczyło mnóstwa wspaniałych chwil podczas wymyślania przygód, bohaterów, fabuły... coś pięknego:') Teraz... ha, teraz śmieję się z tego, co wówczas pisałam, bo jest to, niestety, ale tragiczne. Mimo wszystko jednak, to była niesamowita przygoda i mogę powiedzieć, że gdyby nie książki Riordana, moje życie wyglądałoby inaczej:) Mam jeszcze kilka pozycji, które na mnie wpłynęły, dzięki jednej zaprzyjaźniłam się z moją przyjaciółką (,,Tam gdzie śpiewają drzewa". Znałam przyjaciółkę już wcześniej, jednak dopiero wtedy zaczęło się na poważnie, wtedy też postanowiłyśmy napisać wspólną książkę...), ale to zdecydowanie za długa historia... może kiedyś dłużej ją opiszę?
    Naprawdę zacny post, to takie niesamowite, gdy ludzie opowiadają o swoich ukochanych książkach oraz pasjach- takie piękne i osobiste:)
    Pozdrawiam ciepło,
    P.

    OdpowiedzUsuń
  4. Odpowiadając na ostatnie pytanie: jest to zdecydowanie "Ja, diablica", "Ja, anielica" i "Ja, potępiona" autorstwa Katarzyny Bereniki-Miszczuk. Uwielbiam tę książkę aż do dziś :D
    Zapraszam do mnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle dobrego już słyszałam o książkach Miszczuk, ale jakoś mnie do nich nie ciągnie. Czytałam fragment "Ja, diablica", ale jakoś mnie nie zachęcił... Może kiedyś sięgnę po te książkę, jeśli naprawdę zacznę się intensywnie zastanawiać, na czym polega sukces tej powieści :)

      Usuń
  5. Książki nie zaczynają się na pierwszej stronie i nie kończą na ostatniej (to znaczy: te rewelacyjne, każde inne pewnie tak). Na tym polega ich urok - że bohaterowie żyją własnym życiem, często wymykają się nawet ich twórcy, a co dopiero żyć w wyobraźni czytelnika.

    Wiem to po sobie. Sama piszę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Fantastyczny i dający do myślenia post, uwielbiam takie <3 Książki to najlepsze co nas w życiu spotyka, chociaż moje serce zostało już z tysiąc razy zostało złamane, podeptane i wyplute przez niejednego autora ;) Pozdrawiam ;*
    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Znam tą książkę z widzenia, ale nie czytałam, byłam za stara kiedy weszłam w świat fantastyki...Ale masz rację, książki niesamowicie zmieniają życie! Jako dzieciak czytałam głównie książki podróżnicze, a dokładniej serię Szklarskiego ,,Przygody Tomka". Z niej pochodzi cała moja wiedza o geografii (kit, że przestarzała) i większość o historii. Przez niego chcę zwiedzić Rosję i Amerykę, a najlepiej cały świat, byleby było dziko. Przez niego nauczyłam się strzelać i jeździć konno , żeby być jak ci wspaniali bohaterowie. Po prostu ,,zrobił" mi dzieciństwo, tak jak potem Sienkiewicz, ale to już nie była ta sama siła... teraz nie dałabym rady czytać żadnej z tych książek, są naiwne, idealistyczne, zbyt proste... Ale wiele im zawdzięczam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie ujęte ;) Ja chyba nie odkryłem (jeszcze) książki, której mógłbym w znacznym stopniu przypisać ukształtowanie mojej osobowości. Miewałem kiedyś smutne nastroje, kiedy kończyłem jakąś naprawdę fajną fabułkę. Teraz już nie mam. Wiem, że czeka mnie jeszcze okrooopnie dużo przygód! ;)

    Pozdrawiam!
    www.kulturaifetysze.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne słowa <33 Ja prawie zawsze, gdy kończę jakąś serię, jestem smutna, ale ciągle czekam na coś, co nie pozwoli mi o sobie zapomnieć przez długi czas!
    Pozdrawiam!
    Muminek

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja kocham zwierzęta <3 Post jest wspaniały!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. Widać, że włożyłaś w ten tekst dużo sentymentu. Miło się czyta takie ekspresywne przemyślenia.
    Tę serię znam wyłącznie właśnie z Twojego bloga. Nigdzie więcej o niej nie słyszałam. Mnie, jak każdego, ukształtowało wiele czynników, i książki pewnie też. Musiałabym się poważnie zastanowić nad tym, jakie one były. Jedyne co, to ostatnio czytałam „451 stopni Fahrenheita” i naprowadziło mnie to w końcu na właściwą, myślę, filozofię życiową (jak to strasznie brzmi! Ale nie potrafię inaczej tego określić). Aczkolwiek taki „Detektyw Kefirek” rozbudził we mnie sympatię do tajemnic i kryminałów. Na zawsze zapamiętam to jego powiedzonko „obłęd w ciapki!”. Heh.

    OdpowiedzUsuń
  12. Przypadek? Seria Ulyssesa Moora zmieniła i moje życie. Co prawda zaczęło się trochę inaczej... Czwarta klasa podstawówki, za tydzień wakacje, luźne lekcje. Pani przyszła do klasy trzymając w ręce jakieś opasłe (jak na owe czasy) dla mnie tomisko. Kazała nam zamknąć oczy i zaczęła czytać. Pierwszą część przeczytała nam w tydzień. Kolejne przeczytałam sama podczas wakacji! Nie skończyłam tej serii, bo biblioteka nie zakupiła wszystkich egzemplarzy, ale ja tak bardzo pokochałam tą historię, tak bardzo zaprzyjaźniłam się z trójką dzieciaków z Kilmore Cove, tak bardzo zaangażowałam się w ich przygody, że czytając aż czułam przeszywające mnie dreszcze! Ta książka z pewnością wpłynęła na moje zamiłowanie do literatury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miłe dowiedzieć się, ze istnieją osoby, które tak samo dużo zawdzięczają tej serii jak ja :)

      Usuń
  13. Czytałam kilka części z tej serii i bardzo mi się spodobały :D Muszę sobie ją odświeżyć, bo to było kilka lat temu. Ale bardzo miło ją wspominam <3
    Mój kanał na yt
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie słyszałam o tej serii książek, ale wiem, jak się czułaś po przeczytaniu ostatniej części. Lubię czytać i to bardzo. Mając dwanaście lat czytałam książki o bohaterach, którzy chorowali na anoreksję czy bulimię. Nie pamiętam już tytułów, ale wiem, że w tym okresie pojawiło się u mnie zainteresowanie ludzką psychiką i ciągle staram się pogłębiać swoją wiedzę.

    OdpowiedzUsuń
  15. świetny post, jak i zdjęcia. :)
    ja myślę, że każda z przeczytanych przeze mnie książek wniosła coś nowego do mojego życia i zmieniła mój pogląd na świat, chociaż w małym stopniu.
    http://berry-lifestyle.blogspot.be/

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak już wielokrotnie pisałam: twój sentyment do Ulyssesa Moore'a budzi we mnie od zawsze niepomierną sympatię. Kiedy piszesz o tej serii, po prostu czuć, jak bardzo miło ją wspominasz i jak wielką rolę dla ciebie gra(ła). I to jest super ♥
    Na mnie wpłynął Harry Potter. Tak mi się wydaje. Ostatnio, oglądając końcówkę ostatniej części (akurat leciało, Bukwa nie wybrzydza) aż miałam łzy w oczach. To smutne nigdy nie przeczytać Harry'ego Pottera! Żal mi wszystkich ludzi, którzy tego nie uczynili i nie uczynią! Ach, serce me krwawi! *rzuca się na podłogę, wyjąc rozdzierająco i rwie włosy z głowy w akcie rozpaczy*
    Poza tym... pewnie Seria Niefortunnych Zdarzeń. I (choć z niejakim bólem to mówię) wielki wpływ na mój styl pisania miała Jeżycjada.
    Muszę przeczytać tego Ulyssesa do końca no!
    Chwała Ci, o Tutti!
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że kiedyś nazwałaś mój sentyment do "Ulyssesa" rozczulającym :)
      Na tym świecie istnieją ludzie, którzy "Harry'ego Pottera" nie przeczytali i trochę to smutne, ale zawsze mogą to w koncu zmienić!
      "Seria Niefortunnych Zdarzeń" bardzo mi się podobała, choć trochę mnie wkurzyło to otwarte zakończenie :)

      Usuń
  17. Szczerze powiedziawszy wolę filmy, ale książki również bardzo lubię! ♥ KLIK-BLOG

    OdpowiedzUsuń
  18. Książki często są doskonałą odskocznią od codziennych zajęć i rzeczywistości. Musze przyznać że w pewien sposób niektóre tytuły bardzo ukształtowały moją osobę i jestem im wielce wdzięczny za to /Mikołaj

    Dwie Perspektywy Blog

    OdpowiedzUsuń
  19. gdy czytam takie posty to uzmysławiam sobie że powinnam czytać więcej, w tym codziennym pośpiechu warto zatrzymać się na chwilę przy dobrej książce i przejść w świat fantasy. Był taki czas że całe dnie spędzałąm na czytaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Myślę, że książki miały na mnie spory wpływ, jednak nie jestem w stanie wskazać jednej. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam czytać, dzięki temu mogę się zamknąć w takim "innym świecie" :)
    Zapraszam do mnie, może wspólna obserwacja? :)

    veronicalucy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Moje przygody z książkami bywają różne. Kiedyś jak byłam mała, uwielbiałam je czytać. Teraz, gdy potrzebuję więcej czasu spędzać w internecie, mój czas na czytanie jest mocno ograniczony. Cieszę się, że chociaż czytam wszystkie lektury, które ostatnio okazują się zdobywać moje serce. Od siebie szczerze polecam Lalkę i Zbrodnię i karę, bo zdecydowanie skłaniają człowieka do refleksji. Cieszę się, że chociaż trafiam na wartościowe książki poprzez lektury ;)

    minimalistyczny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam czytać książki <3
    wspólna obserwacja? daj znać u mnie :*
    http://ovixx93.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Moje życie zmieniła książka Nory Roberts "W samo południe". Dzięki niej znalazłam swoje miejsce w przyszłości :)
    Mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Bardzo fajny post, taki interesujący. Ja myślę, że każda książka ma wpływ na nasze życie i zostawia po sobie ślad mniejszy, większy, ale zostawia.
    Pozdrawiam,
    http://in-the-book-word.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie znam tej książki, ale każda książka wnosi coś nowego w nasze życie, czegoś nowego nas uczy. Dlatego czytanie ksiażek jest bardzo ważne :D

    nowy post! zapraszam!
    MÓJ BLOG-KLIIK
    KANAŁ NA YT, dopiero zaczynam- KLIIK

    OdpowiedzUsuń
  27. Książki i w moim życiu zajmują cholernie ważne miejsce. Nie ma dnia, żebym nie czytała. Książki wręcz połykam, szanuję i kocham. Zawarte w nich historie, dzięki którym żyje się podwójnie.
    Zdecydowanie, moje życie zmieniło "Zabić drozda" Harper Lee, bo to książka, która, gdy byłam jeszcze dzieckiem, nauczyła mnie w pewien sposób...podejścia do ludzi. Tego, żeby ich nie oceniać. Żeby zawsze nauczyć się "chodzić w ich skórze", zanim powie się cokolwiek na ich temat.
    Kolejna? "Amerykańscy bogowie" i "Sandman" Neila Gaimana. Zmieniły moje patrzenie na świat bogów, mitów, otaczającej rzeczywistości. Poza tym, wiążą się ze wspomnieniami o zmarłym przyjacielu.
    Jeszcze inna? "Biegnąca z wilkami", która w tym roku w pewien sposób pokazała mi, że moje odczucia, wszystko co już wiem, moje poczucie bycia kobietą ma sens i nie jestem w nim sama:)
    Wszelkie baśnie, które pokazywały mądrość i w których po latach odkryłam liczne archetypy. Baśnie, które są społeczną psychoterapią.
    Jak widzisz, mogłabym wymieniać godzinami:)
    A po ową serię, być może, sięgnę. No bo czemu nie? Zawsze warto zacząć nową przygodę:)

    OdpowiedzUsuń
  28. W moim przypadku to chyba seria o Harrym Potterze:) Podbiła moje serce i to się nigdy nie zmieni:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Mi książki zmieniały czasem sposób patrzenia na różne rzeczy ;)

    Zapraszam :
    unnormall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  30. W moim życiu dużo zmieniła seria książek "Heartland" jest to naprawdę świetna powieść w kilkunastu częściach, opowiada o miłości, przyjaźni i zamiłowaniu do koni, Książka jest naprawdę warta chwili czasu ;)

    Daruciaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam prawie że wszystkie części "Heartlandu"! Musiałabym kiedyś odświeżyć ja sobie i przeczytać dwa ostatnie tomy. Może nie jest to moja najukochańsza seria, ale bardzo ją lubię :) Nie ma co ukrywać- niesie ze sobą wiele wartościowych rzeczy!

      Usuń
  31. Lubię czytać, ale niestety należę do osób, które bardzo trudno zaciekawić i gdy zaczynam czytać jakąś książkę szybko odpuszczam, musiałaby mnie naprawdę porwać. Ja praktycznie od zawsze przejawiałam zainteresowanie pisarstwem, w bodajże trzeciej klasie napisałam swoją pierwszą "książkę", w wieku 11 lat zaczęłam pisać już bardziej "na poważnie". Ostatnio zaczęłam pisać wiersze. (Z jednej skrajności w drugą! :D) A językiem włoskim interesuję się już od... nawet nie pamiętam dokładnie, od jakiegoś wczesnego dzieciństwa, może 7 lat wtedy miałam. Dlaczego akurat ten język? To chyba pozostanie moją słodką tajemnicą. ;)
    Miło się czyta Twoje posty, czekam na więcej!

    zakuta-lancuchami-wspomnien.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ja też ostatnio (właściwie już nie tak całkiem "ostatnio") zaczęłam pisać wiersze!
      Ja akurat większość książek czytam do końca, nawet jeśli mi się nie podoba, ale i tak coraz mniej pozycji mnie do siebie naprawdę przekonuje :)

      Usuń
  32. Hej!
    Obiecałam sobie kiedyś, że zajrzę na twojego bloga i w końcu znalazłam sekundę by obietnicy dotrzymać. Ogólnie nie jestem jakąś wielką fanką stron tego typu, ale z jakiegoś powodu zainteresowało mnie to jak piszesz. Przeczytałam na razie tylko parę wpisów i skomentuję tylko ten najnowszy, a to dlatego, że jestem istotą wyjątkowo leniwą.
    Ulysses Moore? Ukochana książka mojego przyjaciela, ja próbowałam się za nią wziąć, ale mi nie wyszło. Może jeszcze kiedyś spróbuję, jeśli tylko uporam się z tymi wszystkimi książkami, które czekają na mnie.
    Jeśli chodzi o książkę, która zmieniła moje życie to zdecydowanie i klasycznie był nią "Harry Potter". To od niego zaczęła się moja przygoda z pisaniem, a potem z blogsferą. Tytaj trochę dopomògł "Fineasz i Ferb", ale to zupełnie inna historia.
    Podsumowując: notka była naprawdę bardzo przyjemna i z chęcią będę zaglądać tu częściej.
    Pozdrawiam
    Luna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właściwie gdyby nie "Harry Potter", to historia z "UM" nigdy by mi się nie przydarzyła.
      Dziękuję, ponieważ dzięki Tobie już wiem, o czy mogę jeszcze napisać :)
      Cieszę się, że post Ci się spodobał!

      Usuń
  33. I to jest właśnie niesamowite jak jedna książka (no dobra, jedna seria ale od jednej książki u ciebie się już zaczęło ;D) może mieć tak wielki wpływ na nasze życie ;D
    U mnie (tu nie będę zbyt oryginalna) był to Harry Potter, w ogóle od tej książki zaczęła się cała moja przygoda z książkami, bo zanim w drugiej klasie nie sięgnęłam po "Kamień Filozoficzny" nie chętnie w ogóle patrzyłam na książki.
    No i nie byłabym też Lunatykiem, historia z blogowaniem u mnie ma co prawda swoje początki na stronie zapytaj.com i pierwszy blog był związany z tego co pamiętam z właśnie tą stroną (i z moimi świnkami morskimi, no bo czemu by nie prowadzić bloga o życiu moich świnek morskich?) jednak Harry Potter był tak czy inaczej dla mnie dużą inspiracją w tamtym czasie ;D I do rysunków i do opowiadań :D Właściwie kręciłam się ciągle gdzieś w tym świecie Hogwartu ;D
    dreams-lunatyk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze powiedziawszy, "Harry Potter" spowodował, że w ogóle pokochałam czytanie :)

      Usuń
  34. oj tak, milosnicy ksiazek bardzo dobrze znaja uczucie czegos dobrego co dobiega konca. Fajnie, ze jest jeszcze ktos to potrafi z taka miloscia pisac o ksiazkach :)
    Mi bardzo dobrze sie czytalo i smutno konczylo sage "Wiedzmin" Sapkowskiego i "Trylogia czarnego maga" Trudi Canvan. Równiez w glowie mocno mi zapadla ksiazka pt "Oszukani" ze serii Star Wars. Moglabym wymienic jeszcze z 30 takich ksiazek, ale chyba te 3 najbardziej zakodowaly mi sie w glowie. Jest jeszcze taka książka "Wielki Marsz" S.Kinga, która chcialam przeczytac od 6 klasy podstawówki. Teraz jestem w maturalnej klasie i w tym roku ja kupiłam i przeczytalam. Spelnilo sie moje takie książkowe marzenie haha :D/Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wiedźmin" jest genialny, ale jak na razie jakoś nie mogę zdobyć dość sił, aby dokończyć całą serię... Czytałam "Wielki Marsz" w te wakacje i powiem, że mi się ta powieść bardzo spodobała. Może nie podbiła mojego serca, ale dzięki niej zaczęłam się zastanawiać nad kilkoma sprawami. W zasadzie dobrą książkę da sie rozpoznać po tym, że skłania do przemyśleń :)

      Usuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger