12/16/2015

Woda z sokiem

Plotka wpatrywała się w kubek ułożony w jej zziębniętych dłoniach. Ciecz w pojemniku powoli zmieniała swoją barwę z przeźroczystej na czerwoną.
- Dzięki - odparła, przenosząc spojrzenie swoich niebieskich oczu na mnie. 
Mimowolnie skurczyłem się w sobie na fotelu, jak gdybym próbował się ukryć pod żółtym kocem okrywającym moje nogi.
- To miłe, że... pozwoliłeś mi popatrzeć, jak woda z sokiem zmienia zabarwienie - dodała po chwili niezręcznego milczenia.
- Och, to chyba nazywa się... dyfuzją - odparłem, próbując podtrzymać walącą się w gruzy rozmowę. Dlaczego nawet zwykłe rozpoczęcie rozmowy z Plotką było trudne?
- Nie wiem... Wiesz dobrze, że nigdy nie byłam dobra z fizyki. - Uśmiechnęła się zupełnie normalnie. Przez chwilę wyglądała tak jak ta dawna plotka, którą tak bardzo lubiłem i z którą potrafiłem się godzinami włóczyć po lesie. Uśmiech jednak po chwili znikł i dziewczyna spuściła wzrok.
Cisza.
Gdyby ktoś właśnie wszedł do mojego mieszkania i przystanął w progu salonu, mógłby pomyśleć, że w tym pomieszczeniu czas się zatrzymał. Widziałby dwójkę młodych ludzi naprzeciwko siebie. Jeden siedziałby skulony pod żółtym kocem na fotelu. Drugi z uporem maniaka przypatrywał by się jakiemuś fizycznemu zjawisku w swoim kubku. Drobinki kurzu wirowałyby w świetle wpadającym przez okno, a wokół trwałaby cisza.
- Tak naprawdę niczego dobrze nie wiem o tobie - postanowiłem podjąć właściwy temat rozmowy. Wolałem, żeby to ona właśnie to zrobiła, ale to nie była już ta sama Plotka. Tamta uśmiechnęłaby się do mnie wesoło i zaczęła mówić prosto z mostu, o co chodziło. Nie byłoby tej niezręcznej ciszy po każdej wymianie zdań. 
Istniałby śmiech.
Byłoby mi ciepło.
O Boże, jak ja za tym tęskniłem.
- Myślałem, że wiedziałem - kontynuowałem, czując, jak serce zaczynało mi coraz szybciej bić. - Tyle razem rozmawialiśmy. Tak wiele godzin spędziliśmy razem w tak bardzo zwyczajnych miejscach, ale zawsze dzięki tobie nabierały one jakiegoś większego blasku, znaczenia. Las nie był już tylko lasem, lecz czymś więcej. Było nam tak dobrze, ale ty... Nie, to nie są właściwe słowa... Po prostu wszystko się zmieniło. Ty też. Zaczęłaś tracić to, co w tobie tak lubiłem. Ten blask. Tą radość z życia. Przygasłaś, zwiędłaś, uschłaś, odsunęłaś się ode mnie. Tak właściwie to z wszystkimi powoli zaczęłaś tracić kontakt i nikt z nas, twoich przyjaciół, nie wie, dlaczego tak się stało. Plotko...
Jej imię dziwnie brzmiało w moich ustach. Jak gdyby wcale już tam nie pasowało.
Dziewczyna jednak nadal wpatrywała się uporczywie w swój kubek, jakby celowo starała się mnie ignorować.
Może moje słowa raniły bardziej niż cokolwiek innego?
- Plotko... - powtórzyłem ponownie jej imię, próbując jakoś je połączyć z osobą, która siedziała naprzeciwko mnie. - Powiedz, co się stało. Jeśli to jest strasznego czy upokarzającego, to nie bój się. Nikomu nic nie powiem. Ty dobrze wiesz, że ja potrafię w pewnych sprawach zachować milczenie. Mogę ci pomóc, tylko najpierw ty musisz mi powiedzieć, co się stało...
Plotka po raz drugi w ciągu naszego spotkania podniosła wzrok i spojrzała na mnie. Spodziewałem się łez w jej oczach. Stara Plotka na dźwięk takich słów, nie powstrzymałaby się przed płaczem. Byłaby szczęśliwa, wiedząc, że się o nią troszczę.
Jednak Plotka wcale nie płakała. Spoglądała na mnie tymi swoimi dużymi, smutnymi oczami, a dłoń z kubkiem herbaty delikatnie się trzęsła.
Drżenie to strach. 
Bała się wypowiedź te słowa na głos.
Bała się mnie i całego świata, i czegoś jeszcze, a ja nic nie wiedziałem.
- Nie mów, że zrozumiałbyś - odezwała się w końcu. Jej słowa były dotkliwe. Raniły, paliły, wdzierały się głęboko w serce i je rozszarpywały. Powoli. Boleśnie. - Nie ty. Nie oni. W zasadzie... to nikt z was nie powinien o tym wiedzieć. To nie jest nic strasznego, naprawdę.  Po prostu stało się i już nic nie mogę z tym zrobić.
Ta rozmowa miała wszystko wyjaśnić, lecz z każdą mijająca minut coraz bardziej uświadamiałem sobie, że tak naprawdę wszystko było coraz bardziej skomplikowane. Oczekiwałem konkretnej odpowiedzi, a tak naprawdę otrzymałem garstkę informacji i zbyt wiele nowych pytań.
O Boże, dlaczego to musi być tak bardzo trudne?
- Jeśli to nie jest tak straszne, to dlaczego boisz się wypowiedź prawdę na głos? - spytałem, próbując po raz ostatni dowiedzieć się czegokolwiek.
- Po prostu nie zrozumiałbyś - odpowiedziała i odłożyła kubek z napojem na stolik tuż obok fotela. - Tak będzie o wiele łatwiej.
Łatwiej.
To słowo naprawdę dziwnie brzmiało w jej ustach, jak gdyby było jednym wielkim zaprzeczeniem całej jej osobowości i sytuacji, w której się znaleźliśmy.
Czy naprawdę odstawienie tematu na bok i zamknięcie go w jakimś ciemnym, niedostępnym miejscu miało jakikolwiek sens?
- Ja... muszę już iść - wyszeptała i wstała. Spojrzała na mnie z wahaniem, jak gdyby oczekiwała jakichś słów z mojej strony.
Protestu.
Błagania.
Milczałem, siedząc na fotelu, okryty żółtym kocem.
Plotka ubrała swój granatowy płaszcz zapinany na żółte guzik i wyszła drzwiami, rzucając jakby od niechcenia słowa pożegnania. Spojrzałem przez okno wprost na ogród i płot. Dalej, za ogrodzeniem, rozciągała się droga, wzdłuż której rosły wiotkie brzozy i smukłe topole. Mój wzrok czujnie śledził szczupłą postać otwierającą ogrodową furtkę.
Zastanawiałem się, czy była jeszcze jakakolwiek szansa na to, że powróci...
Boże, gdyby tylko odwróciła się i spojrzała po raz ostatni na to okno, w którym nie wisiały firany.
Dziewczyna jednak nie przystanęła ani nie obróciła się. Szła dalej, a jej cień skradał się po ziemi tuż za nią. Druga Plotka rozrastała się po drodze, wydłużała, załamywała się niczym odbicie w wodzie.
I ona potem znikła, tuż za swoją siostrą, a mnie nie pozostało nic innego niż wypić nietknięty napój.

Źródło - licencja CC0
Dobrze wiem, że ten tekst jest beznadziejny i okropny, ale dzięki napisaniu go przełamałam w jakiś sposób swoją blokadę pisarską, którą miałam od połowy października.
W każdym bądź razie "Woda z sokiem" została napisana na wyzwanie literackie pod tytułem "Kreatywne spojrzenie". Hasłami na ten grudzień są: woda z sokiem, coś niebieskiego i słowa "plotka rozrasta się po drodze".
Mam nadzieję, że ten tekst przypadł Wam do gustu, choć sama nie jestem z niego zadowolona.
Ciao!
Tutti

12 komentarzy:

  1. Jednym słowem: B-O-S-K-I-E♥ Pisz dalej, bo to co napisałaś jest dziełem sztuki!
    k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Tym "beznadziejnym i nudnym" tekstem trafiłaś w moje serce. Być może nie należy brać go dosłownie, ale czuję się Plotką. Boże, to wszystko jest tak boleśnie prawdziwe. W każdym słowie wypowiedzianym przez dziewczynę, w każdym geście, spojrzeniu... czytając o niej, widzę siebie. Dawno tak nie utożsamiałam się z tekstem. Twoje teksty są realne, i to jest w nich naprawdę dobre.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci za Twoją opinię.
      Nigdy się nie spodziewałam, że ktoś wypowie takie słowa na temat jakiegokolwiek mojego tekstu...

      Usuń
  3. Warto rozwijać się w kierunku literackim, jest wiele świetnych konkursów i projektów, które dają mnóstwo możliwości. Wiem to z autopsji :)
    blog Przygody-Mileny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Wow, to jeden z Twoich najdłuższych tekstów tutaj:D
    Jaki beznadziejny? Jaki okropny? Mi tam się podobał, był taki smutny, nostalgiczny, z klimacikiem. Lubię Twoje opowiadania i miniaturki, są właśnie takie melancholijne, niektóre mają w sobie taką refleksję, tęsknotę, piękne, utracone wspomnienia...
    Niesamowicie mnie urzekło wykorzystanie haseł- zwłaszcza to ,,plotka rozrasta się po drodze". No genialne! W życiu bym nie wpadła na to, żeby główną bohaterkę nazwać Plotką.
    O, dyfuzja...tak bardzo kojarzy mi się z chemią, z której mamy zadane na święta. Super, po prostu super.
    Pardon, musiałam wylać żale.
    Przyznam jednak szczerze, że czegoś mi w tym opowiadaniu brakuje.Jakiejś... no nie wiem, puenty? Lepszego poznania bohaterów? Bo w sumie to nie wiadomo, o co biednej Plotce chodziło, czemu jest nieszczęśliwa, nic nie wiemy o bohaterach (no, może poza tym, że dziewczyna nie jest dobra z fizyki). W sumie... nic z tego nie wynika. Chociaż być może taki był zabieg, tajemniczość, rzeczy między wierszami. Jak dla mnie dialog był też troszkę nienaturalny.
    Poza tym jednak opowiadanie czytało się naprawdę dobrze. Mi się podobało:)
    Blokada pisarska nie jest niczym przyjemnym... dobrze, że udało Ci się ją przełamać:)
    Pozdrawiam ciepło,
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to żadnej puenty być nie miało. Tak samo zresztą jest z poznaniem bohaterów. Widać ich charaktery powierzchniowo. Cóż może nigdy nie dowiemy się, czemu Plotka była nieszczęśliwa. Niektóre rzeczy zostają po prostu nieznane, niedopowiedziane - zupełnie jak w prawdziwym życiu.
      Jeśli chodzi o nienaturalny dialog, to bardzo chciałam, aby rozmowa miedzy narratorem a Plotka wydawała się być taka... niezręczna... W zasadzie rozmowa z człowiekiem, z którym nie można się już porozumieć, jest bardzo ograniczona, niepewna, mało swobodna i naturalna...
      Dziwie się, że napisałam tutaj coś tak długiego...
      Chemia to zło, z którego z trudem udało mi się zdobyć piątkę na półrocze :D

      Usuń
  5. Wcale nie jest beznadziejny, mi osobiście się podoba :)
    http://my-natalias-place.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Oficjalnie otrzymujesz tytuł Króla Kreatywności za takie wykorzystanie wyrażenia "plotka rozrastała się po drodze" - absolutnie genialne! ♥
    Szczerze mówiąc, to opowiadanie, choć długie i z bardzo umiejętnie wytworzonym klimatem (świetnie Ci to idzie), nie należy osobiście do moich ulubionych. Mam wrażenie, że zdarzyło Ci się kilka podstępnych potknięć językowych, które przy sprawdzaniu tekstu z pewnością wychwyciłabyś bez trudu (oczywiście zapewne go sprawdzałaś, ale przy którymś z kolejnych razów); na przykład zdanie "drugi z uporem maniaka przypatrywał by się jakiemuś fizycznemu zjawisku w swoim kubku" brzmi według mnie troszkę niezgrabnie. Ale ja strasznie, strasznie nie lubię się tak czepiać, bo wychodzi że jestem okropną paskudą, więc chciałam jeszcze dodać, że postać Plotki jako taka jest rzeczywiście intrygująca. A brak puenty w sumie nie jest problemem, sama niezwykle nie potrafię ułożyć zakończenia. Tak czy inaczej piszesz bardzo dobrze, więc nie przejmuj się tymi bardziej negatywnymi fragmentami mojej wypowiedzi :P
    Podoba mi się nowy wystrój, jest tak elegancko. ♥
    Chwała!
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Auć, jak teraz patrzę, to rzeczywiście to zdanie brzmi tak niezgrabnie. Tyle razy sprawdzałam ten tekst, ale widocznie nie wszystkie błędy wyłapałam - przekleństwo pisania na komputerze. Na papierze wszystko widzę, na ekranie już nie -.-
      Za pierwszym razem zamiast "intrygująca" przeczytałam "irytująca"! :D
      Cieszę się, że Ci się podoba :)
      Elegancko!!! Nie sadziłam, że ktoś go takim określi. Bardziej spodziewałam się określenia "przesadnie minimalistyczny" :)

      Usuń
  7. Chyba się zakochałam w tym zdjęciu

    MÓJ BLOG KLIK

    OdpowiedzUsuń
  8. Pisz dalej, bo masz ogromny talent. Zakochałam się w tym zdjęciu *-*

    flawless-dreaams.blogspot.com ← zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ogólnie pomysł na opowiadanie ciekawy, interesujący. Ale... za krótkie jest te opowiadanie, jakby Ci się nie chciało go rozwijać. Już nawet, gdyby się okazało o co chodzi Plotce, to byłoby już coś. Szkoda... A tak w ogóle to nie wiem czemu, ale imię Plotka skojarzyło mi się z bajką "W głowie się nie mieści" ;)

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger