6/26/2015

Tak zwyczajnie, lecz nieskładnie

Tak zwyczajnie, lecz nieskładnie
Minęło zaledwie dziesięć godzin od zakończenia roku szkolnego, a ja już nie wiem, co ze sobą począć. Moje plany na te wakacje są ogólnie ubogie: jedenaście dni we Włoszech, wyjście do kina na bajkę "Tajemnice morza", przeczytanie wszystkich książek, jakie pożyczyłam od znajomej, nauka włoskiego, podreperowanie kondycji i spotkanie z Zuzą. Okej, może aż tak ubogo nie jest, ale nadal mi czegoś brakuje. Takiego czegoś nowego. Świeżego. Innego niż do tej pory. Problem w tym, że nie potrafię zdecydować się, czym by to mogło być.


Przystąpienie do jakiejkolwiek organizacji od razu odpada, bo jedyną, na jaką zgodziłaby się moja mama, byłaby Oaza w mojej parafii... Wspaniale, czyż nie? Nie czuję, żeby Oaza była jakimś spełnieniem moich najskrytszych pragnień.
Ewentualnie mogłabym się przyłączyć do mojego taty, który ostatnio namiętnie składa modele samolotów wojskowych z papieru.
Przez chwilę myślałam nawet nad zapisaniem się po raz pierwszy w życiu na obóz, ale na planach się skończyło jak zwykle. W sumie ciekawe, jak bym się odnalazła na właśnie takim wyjeździe wśród zupełnie nieznanych osób. Zastanawiam się, czy potrafiłabym na tyle przełamać się, aby dogadać się z kimś... No cóż, w tym roku się nie dowiem, ale w przyszłym może tak... No bo chyba w czerwcu już trochę za późno na rezerwowanie czegokolwiek, co nie?
Hmmm... Chciałabym te wakacje w sumie spędzić jak najlepiej; tak, aby w jakiś szczególny sposób je zapamiętać.
Pomysłu jednak brak i chyba sama trochę jestem sobie winna, że z dwa miesiące temu nie postarałam się bardziej o ten obóz. Bo nawet jeśli by się teraz dało coś wykombinować, to nie mam pojęcia, czy rodzice mieliby na to kasę.
Może tak, ale nie jestem pewna.
No i istniałoby duże ryzyko, że zostałabym wysłana na kolonie parafialne. Nie wiem, dlaczego, ale jakoś nie chciałbym jechać gdzieś, gdzie byłaby masa moich znajomych. W sumie to trochę dziwne, że z jednej strony nie chcę jechać ze znajomymi, a z drugiej boję się, jak mi się ułożą relacje z nowo poznanymi osobami.
jestem chyba ciut aspołeczna
Chyba powinnam skończyć się użalać nad sobą (bo to chyba było użalanie się, co nie?) i roztkliwiać się nad moimi problemami społecznymi.
nie rozumiem, kto by chciał o tym czytać
To beznadziejnie zaczynać prawdziwe lato tak krótkim i beznadziejnym postem, w którym nie piszę o żadnym konkretnym temacie. Aby był jednak jakikolwiek temat, to wstawię piosenkę, którą ostatnio bardzo często słucham... Widzi ktoś drugie dno?
Tutti



Kiedy z serca płyną słowa
Uderzają z wielką mocą
Krążą blisko wśród nas ot tak
Dając chętnym szczere złoto

6/23/2015

Scooby Doo Book TAG

Scooby Doo Book TAG


Witajcie!
Jak wskazuje tytuł, w dzisiejszym poście pojawi się tag książkowy, tym razem nawiązujący do kreskówki "Scooby Doo". Szczerze powiedziawszy, nigdy nie przepadałam zbytnio za tą bajką. Co prawda oglądałam ją, ale strasznie denerwowało mnie to, że za każdym razem potwór tak naprawdę okazywał się być przebranym w kostium nikczemnym człowieczkiem. Naprawdę nie mogło się choć raz okazać, że te monstrum naprawdę jest potworem?
Nie, mała Tutti, to jest bajka dla dzieci - tu nie ma miejsca na ósmego pasażera "Nostromo" i tym podobne straszydła.
*błagalne spojrzenie małej Tutti*
NEIN!
...
...
...
...
...
Ekhm... Wracając do tematu: do tagu nominowała mnie przecudowna Pola, której z całego serca za to dziękuję :) Nie będę więc już więcej przynudzać przedłużać. Zaczynajmy!

1. Scooby Doo - bohater o wielkim sercu.
Pierwszą postacią, jaka mi się nasuwa na myśli, to Amy Fleming z serii "Heartland". Miała naprawdę wielkie serce jeśli chodzi o zwierzęta. Każdą swoją wolną chwilę przeznaczała na opiekę i leczenie koni z rożnymi problemami jak na przykład strach przed wejściem do przyczepy czy przed ludźmi. Nigdy się nie poddawała. Walczyła do samego końca o to, aby konie po traumatycznych przejściach na powrót zaczęły ufać ludziom. Wiele razy przedkładała ich dobro nad swoje i rezygnowała z niektórych przyjemności, aby móc się nimi opiekować.
Czasami ta jej wielkoduszność jednak strasznie mnie denerwowała...

2. Velma - bohater, którego umiejętność chłodnej logiki uratowała grupie życie.
Wiele jest takich bohaterów, ale myślę, że na to wyróżnienie najbardziej zasługuje Hermiona Granger z serii "Harry Potter" autorstwa J.K. Rowling. Gdyby nie ona i jej ponadprzeciętna inteligencja Harry i Ron zginęliby już na pierwszym roku w Hogwarcie, więc nikt nie mógłby uratować czarodziejskiego świata przed Lordem Voldemortem. Podsumowując: jej brak oznaczałoby ogólną zagładę świata czarodziejów. W końcu i tak Doubmledore nigdy by w pojedynkę z Voldziem nie wygrał, prawda?


3. Fred - bohater, który nie jest znany wyłącznie ze swojej urody.
Myślę, że tu idealnie pasowałaby Sutton Mercer z serii "Gra w kłamstwa". Bajecznie bogata, nieskazitelnie piękna, czyli taka, jaką chcą być wszystkie niektóre z dziewcząt. W swoim środowisku nie jest znana wyłącznie z ładnej buźki. W końcu kto by nie zapomniał okrutnych żartów w wykonaniu Sutton i jej paczki?

4. Kudłaty - bohater żyjący w cieniu swoich przyjaciół.
Zdecydowanie Ron Weasley! Zdecydowanie ciężko jest żyć, jeśli wśród przyjaciół ma się chłopaka, który jako jedyny na świecie przeżył śmiercionośne  zaklęcie, oraz Pannę-Wiem-To-Wszystko-I-Jeszcze-Więcej. Jest się do nich nieustannie porównywanym lub się go w ogóle nie zauważa. Jeśli do przyjaciół zaliczę także rodzinę Rona, to już naprawdę żył w takim cieniu. Wśród braci miał w końcu kilku uczniów Hogwartu lub już nie uczęszczających do niego - prefektów, doskonałych uczniów, graczy w drużynie quidditcha Griffindoru.



5. Daphne - bohater, o którym zmieniłeś zdanie.
Jest oczywiście kilku takich bohaterów, ale w końcu zdecydowałam się wybrać Julię Ferrars z książki "Dotyk Julii", którą przeczytałam niedawno. Z początku wydawała mi się być całkiem ciekawą osóbką. Zamknięta w celi w jakimś ośrodku z powodu zabicia kogoś. Pisząca potajemnie w swoim notesie. Lekko zwariowana od ciągłego siedzenia samotnie w celi. Potem jednak wszystko się zmieniło. Julia nagle okazuje się być postacią przesadnie wyidealizowaną, bez wad po prostu. Cały jej charakter jest tak głęboki jak łyżeczka do herbaty. I nudny na dodatek.

6. Scrappy Doo - bohater znany ze swojej odwagi.
Pierwsza na myśli przyszła mi Katniss Everdeen z trylogii "Igrzyska Śmierci". Zawsze podziwiałam ja za to, że nie bała się zgłosić udziału za swoją młodszą siostrę w Igrzyskach Głodowych.
Nie mam pojęcia, co dalej mogę jeszcze o niej napisać. No po prostu odważna, ale nie przesadnie...

7. Scooby Chrupki - przysmak, bez którego nie jesteś w stanie czytać.
Szczerze powiedziawszy, to mogę czytać nawet bez jedzenia. Jeśli jednak już coś wcinam, to są to jakieś owoce, kanapka, czasami pije wodę cytrynową, herbatę bądź mój ulubiony sok pomarańczowy.
W sumie takie jedzenie nad książką podobno jest niegodne miłośnika książek. No bo jak coś nam wypadnie z rąk, to cała książka cierpi i trzeba nawet płacić kary w bibliotece w niektórych przypadkach za zniszczenie książki... na szczęście mnie coś takiego jeszcze nie spotkało.

Do tegoż tagu nominuję Fobos!

No to zmykam, bo na łóżku czeka na mnie "Życie Pi" (czytał ktoś może?) oraz ciemna chmura, którą widzę w oddali z mojego okna (czy u Was też jest taka pogoda, że na przemian świeci słonce i leje deszcz?).
Tutti

6/18/2015

Tytułu nie ma - można? Można.

Tytułu nie ma - można? Można.
Dzisiaj:
a) jest Dzień Ewakuacji - wybiegaliście już w pośpiechu  z płonącego/zagazowanego/bombardowanego/ walącego się budynku, krzycząc w wniebogłosy?
b) pozostaje już tylko osiem dni do końca szkoły - radujcie się, ludu!  W sumie to perspektywa wakacji trochę mnie przeraża, bo z ich zakończeniem zacznę klasę trzecią i znowu zacznie się to, co było pod koniec podstawówki. Powtórki, kserówki, egzaminy próbne. Tylko tym razem z większej ilości przedmiotów. No i znów będę musiała wziąć udział w tych olimpiadach... Matematyka, polski, geografia. Na samą myśl mam ochotę uciec jak najdalej stąd. Pewnie znowu będę się wszystkim przejmować tak jak w szóstej klasie. I pewnie potem znowu się okaże, że ten cały egzamin nie był taki straszny... 
Wiem, że tak będzie, ale to wcale mi w niczym nie pomoże - i tak będę się niepotrzebnie stresować.
Hmm... Chyba wrzesień to będzie idealny czas na zakupienie jakiejś herbaty uspokajającej. Podobno pomarańcza bardzo dobrze pomaga...
c) jestem absolutnie zakochana w "Złodziejce książek"! To wspaniałe zagłębić się w lekturze czegoś tak niesamowitego po przeczytaniu kolejnej szmiry dla nastolatek, którą moje rówieśniczki nazywają czymś "wspaniałym". To niesamowite wysłuchiwać historii opowiadanej przez samą Śmierć... nawet jeśli na początku książki pojawiają się tak pesymistyczne słowa.


Drobna uwaga.
Na pewno umrzecie.





d) notatka robiona w podpunktach ma tą jedną, niesamowicie użyteczną zaletę: nie muszę wymyślać, jak przejść płynnie (z czym czasami mam straszne problemy) z jednej części postu do drugiej.
To naprawdę wspaniałe.
Hmm... Chyba od dzisiaj zacznę o wiele bardziej doceniać takie rzeczy.
wrodzone lenistwo się ujawniło
Ale w sumie to chyba lenistwo nie ma nic wspólnego z ułatwianiem sobie życia, co nie?
ma, trochę, nawet więcej niż trochę
*koniec monologu wewnętrznego*
e) zmusiłam się do wykonania bezimiennego tagu, do którego zostałam nominowana przez ukochaną, cudowną, niezastąpioną Rebellious, za co jej bardzo dziękuję :) Zabawa ta polega na tym, aby wypisać pięć dowolnych blogów, które się czyta, uzasadnić swój wybór i nominować twórców tych cudeniek. Miałam straszny dylemat, jakie blogi wyróżnić, bo obserwuje ich bardzo wiele. Nie wiem, dokładnie ile, ale duża część z nich, niestety, jest nieaktywna bądź usunięta :/

Moje przemyślenia  
Blog Fobos był, o ile mnie pamięć nie myli, pierwszym, jaki w ogóle zaczęłam czytać. Co prawda przez ostatnie miesiące mało co na nim się pojawiło, ale ostatnio zaczyna powoli odżywać, z czego bardzo się cieszę :) Jeśli zajrzycie w archiwum tejże perełki znajdziecie wiele przemyśleń, trochę opinii na temat książek oraz genialne opowiadanie, którego, niestety, do dnia dzisiejszego nie przeczytałam w całości. Ech, muszę to zrobić w te wakacje... i zostawić pod każdym rozdziałem komentarz z jakąś opinią - koniecznie! Fobos pisze w naprawdę ciekawy sposób... Nie mam pojęcia, jak dokładnie określić to, co wyczuwam w jej notatkach, ale... No po prostu ciekawie i fajnie :D

Taki zwyczajny blog
Tak naprawdę blog Poli nie jest zwyczajny - przynajmniej w mojej opinii. Dziewczyna pisze o różnych rzeczach (w sumie to blogi różnotematyczne lubię najbardziej) - tu jakieś opowiadanie, tu trochę zdjęć, tu recenzja, czasami pojawi się jakaś zabawa blogowa. Najbardziej uwielbiam jej styl pisania - taki lekki, płynny (jak to dziwnie brzmi xd), podszyty nutką ironii... Trochę żałuję, że nie zaczęłam jej bloga wcześniej czytać pomimo faktu, że ona długo czytała mojego starego bloga :/ W sumie to wtedy nie za bardzo było mi w głowie czytać jakiekolwiek blogi :P

Nasz i herbatki świat
Ola, bardziej znana internetowemu światu jako Kolorowe Stworzonko, w większości swoich  notatek pisze o jednej ze swoich pasji - harcerstwie. Zbiórki, wycieczki, konkursy harcerskie. Wszystko to opisuje w tak niesamowity, ciekawy sposób, że niejednokrotnie podczas czytania jej postu nachodziła mnie myśl "A może by tak samej spróbować?"...

Otchłań internetu
Bukwa ostaniami czasy pojawia się trochę rzadko w blogosferze, a szkoda, bo bardzo przyjemnie się czyta takie trochę inne posty. Takie podszyte ironią, lekko zwariowane, trochę pomieszane. Ale im dziwniej tym ciekawej, prawda? Skoro jestem już tu, to powinnam się zwrócić do jednej osoby: droga, szanowna Bukwo, gdzie mnożna znaleźć wydanie kieszonkowe "Jak nie stracić wszystkich czytelników i zyskać nowych w dwadzieścia dni"?
Nie, to nie dla mnie, lecz dla kogoś zupełnie innego...

To i owo - Mumink-owo!
Jest to miejsce zasiedlane przez stworzenie znane niektórym jako Muminek. Nie, wbrew wszelkim pozorom (ten Muminek) jest to dziewczyna. Lat dwanaście, wyjadaczka Nutelli, przyszła światowej sławy pia... Oj, chyba trochę za bardzo zaszalałam :o W każdym razie jej bloga czytam od niedawna, ale ma on w sobie rodzaj takiej bardzo pozytywnej energii, która w pewien dziwny sposób motywuje mnie do działania. Przynajmniej mnie :)

Starałam się, napisałam, co napisać miałam. Teraz czas na osoby, których blogi wymieniłam!

f) post nie powstałby tak szybko, gdyby nie Kudi - podziękujcie jej
g) rozpiera mnie energia, jestem nieznośna w pozytywnym znaczeniu tego słowa, dziwnie optymistyczna i zakręcona, co prawdopodobnie odbiło się w znaczącym stopniu na dzisiejszym poście i na liczbie literówek.

Ciao!
Tutti

6/12/2015

June, it's you!

June, it's you!
Ciao!
Dzisiaj powracam z kolejnymi zdjęciami, które wykonałam pod koniec maja, zaraz po przejściu burzy nad moją miejscowością. Jestem z nich bardzo zadowolona :) Na bloga wybrałam tylko kilka najciekawszych, które potem przerobiłam. Resztę zdjęć będziecie niedługo  mogli zobaczyć na moim profilu na DeviantArt - KLIK.
W ostatnich dniach napisałam ostatni sprawdzian i i zaliczyłam ostatnią odpytkę w tym roku szkolnym. Oczywiście nauczycielom musiało się wspomnieć o czymś takim kilka dni przed wpisaniem ocen długopisem. Czy na prawdę nie można zrobić sprawdzianu lub kartkówki na początku następnego roku szkolnego, uprzednio powtórzywszy jeszcze raz tą partię materiału, z którego uczniowie maja pisać pracę?
Na moje szczęście chociaż anglista nie wpadł na genialny pomysł i zapowiedział sprawdzian z rozdziału dopiero we wrześniu. W sumie to nawet gdybyśmy napisali go teraz, to on i tak by nam oddał go dopiero po wakacjach. Taki miłosierny nauczyciel :o



Z tego zdjęcia jestem najbardziej zadowolona :)
Widzicie tego ślimaczka? ^.^


To też mi wyszło całkiem dobrze.
Nie patrzcie na tą margaretkę (margerytkę?) w tle - ona nie istnieje.
jest tylko w waszej świadomości
spokojnie, to się da leczyć



W tle oczywiście pojawić się musiały inne kwiaty, które psują cały czar zdjęcia... Szkoda, ale nic się nie dało w kwestii tła zrobić :) No chyba że mam powyrywać następnym razem kwiaty, które wchodzą niepotrzebnie w kadr xd


Przy tym kwiatku naprawdę długo się męczyłam z ustawieniem ostrości. Kiedy w końcu mi się udało okiełznać aparat, okazało się, że tylko taki kadr da się uzyskać, bo przy innym aparat w ogóle nie chciał zrobić zdjęcia.


Tutaj efekt trochę psują te margaretki w tle :/


Od wczoraj ponownie jestem zafascynowana twórczością Miley Cyrus, ponieważ w końcu pokazała się w normalnych teledyskach do normalnych piosenek. Szkoda, że to tylko covery, ale podobno ma to jakiś związek z jej fundacją na rzecz młodych ludzi w potrzebie. Dzięki temu jej wizerunek w moich oczach tylko trochę się poprawił. Podkreślam - tylko trochę! W dalszym, ciągu nie pochwalam tego, kim się stała. Wiem, chciała zerwać z Disneyem, odciąć się od Hannah Montany, ale mogła to zrobić w zdecydowanie inny sposób. Może i z początku chciała dorosnąć z klasą, ale niezbyt jej to potem wyszło...
W sumie to założenie przez nią jakiejkolwiek fundacji wydaje mi się być mocno podejrzane...
Podsumowując, piosenka ładna, Miley normalna.
Ojeju, po raz pierwszy w życiu wyszedł mi normalny rym :D
Do napisania!
Tutti

6/06/2015

Cienie

Cienie
cienie
chodzą za mną
nasłuchują słów 
na wietrze rozrzuconych
i wyczekują
              każdego upadku
                                      istoty wszelkiego rozumu


zjawy

tłamszą koszulę
w polne krzykliwe maki
i topią mnie 
                 w szkle
                           w betonie
                                        w rozgrzanym asfalcie


inni

      widzą
              słyszą
                      i biegną
                                 jak okruchy kamieni



Witajcie!
Znowu napisałam niewiersz, który tym razem nie wyszedł mi zbyt dobrze. Nie jest taki płynny, zgrabny. Wersy wydają mi się być strasznie toporne. No ale nie jestem specjalistą w tej dziedzinie. Nadal próbuję, eksperymentuję, uczę się. Czy jakiś szaleniec ktoś z Was chciałby odgadnąć jego znaczenie i spróbować odkryć, co też kochana Tutti miała na myśli, pisząc go?
Ktoś chętny? :D
Nie zjawiam się tu jednak tylko po to, aby przedstawić moje nowe działo, ale by wyjaśnić co nieco na temat wiersza z majowego posta o jakże odkrywczej nazwie "No title". Fobos, Pola i Lennyk świetnie się spisały i uchwyciły sens wiersza :) Chodziło mi o ludzie, którzy nie czują żadnych wyrzutów sumienia z powodu swoich złych czynów, nie żałują tego, że kogoś zranili, okaleczyłyi bądź zabili. Pałac to taka wyższa sfera, gdzie nieustannie trwa walka o władzę. Ale dlaczego nie ma w nim słów? Bo wszyscy tam milczą, starają się ukryć swoje występki przed innymi ludźmi. Wszyscy próbują nie zauważać tego zła, nie mówić o nim, chociaż ono jest tuż obok nich. Ziemna posadzka jest symbolem ludzkiego chłodu, braku ciepła, współczucia. A nóż na piedestale ludzkości? Symbolizuje to, że ludzie potrafią sięgnąć po najgorsze środki, byleby tylko zdobyć to, czego pragną. 

Tutti

6/02/2015

Dwie strony

Dwie strony

Właśnie wróciłam z Gali Laureatów organizowanej przez moją szkołę. Wszystkich uczniów mających jakieś osiągnięcia w konkursach wywoływano na środek wraz z ich rodzicami i wręczano im dyplomy. Oczywiście nie mogło zabraknąć czegoś upokarzającego nas, uczniów - tym razem były to nasze zdjęcia :) Zobaczyć swoje zdjęcie sprzed x lat i z czasów obecnych było tak żenującym, a zarazem zabawnym przeżyciem... No i były wierszyki. Mnie nazwano przyszłą Noblistką Literacką, główną księgową oraz stwierdzono, że czytam książki zawsze i wszędzie.
so true
Ale nie o tym ma być dzisiejszy post.
Ostatnio przeżywam taki dziwny czas - mój humor ciągle się waha. Raz jestem smutna, przygnębiona, milcząca, a i innym razem tryskam radością, uśmiecham się, nawet żartuję. To chyba przez to, że tyle ostatnio się w moim życiu dzieje. 
Przeżyłam jednodniowe spotkanie z pewną osóbką, która nadal jest, jaka jest. Nadal mnie nie lubi, twierdzi, że jestem taka a taka, chociaż obecnie o mnie nic nie wie (w sumie to mało kto z klasy wie o mnie coś więcej xd), bo w przyjaznych stosunkach nie jesteśmy już tak z... rok? Półtora roku? Nieważne ile, grunt, że ten rok bardzo wiele zmienił i nie jestem już tą samą osobą z marca 2014 roku.
Tego dnia mój sposób myślenia był głupi i dziwny. Wiem, że nie powinnam się przejmować zdaniem tej osoby, bo ona tak naprawdę nic nie wie, ale... jednak się przejmowałam... Długo zastanawiałam się, dlaczego tak bardzo starałam się nie zaliczyć żadnej wpadki. Chyba bałam się, że wykorzysta każde moje potknięcie i zwróci wobec mnie moich znajomych. To trochę irracjonalne, ale patrząc na to, co się kiedyś stało, moje obawy miały jednak trochę sensu. I pomimo, że tak bardzo się starałam, to jednak ona i tak wygrała. Ona należy do tych osób, które potrafią wykorzystać przeciwko innym wszystkie wady i zalety. Ona właśnie tak zrobiła.
O czy to nie wspaniały plan? Najpierw wyśmiejmy się z moich mocnych stron ("Och, jaka ona porządna!" przesycone jadem i ironią, wypowiedziane na tyle głośno, abym tylko ja to usłyszała), a potem, kiedy już będę lekko podenerwowana, wytknijmy pewną sytuację, która zdarzyła się bardzo dawno temu i nijak ma się do rzeczywistości (w końcu od szóstej klasy podstawówki trochę się zmieniłam, co nie?)! Tak, wspaniały plan!
I tak oto doprowadzono mnie na skraj wytrzymałości psychicznej.
Brawo!
Nieco później zostałam dobita przez jej koleżaneczkę, kiedy poszłam do łazienki z zamiarem polania twarzy zimna wodą i uspokojenia się. W efekcie jeszcze bardziej nie potrafiłam się uspokoić i stałam kilka minut w kabinie (aby nikt mnie nie widział i nie pytał: "Co się stało, dziewczynko?"), oparta czołem o ścianę, marząc o powrocie do domu i tym, jak wspaniale byłoby być córką jakiegoś greckiego boga.
No wiecie - jedna błyskawica bądź trochę wody i po sprawie xd
Ale jeśli popatrzę w inną stronę, to wokół mnie znajduje się masa ludzi, którzy mnie wspierają, kochają, może nawet lubią. Widzą zmiany, jakie zachodzą we mnie. Nie patrzą na mnie przez pryzmat podstawówki, lecz na mój obecny obraz. Potrafią sprawić, że się uśmiechnę, a mój dobry humor powróci.
Są jak takie światełko w ciemnym tunelu...
Tutti
A błędy w postach były, są i będą.
Amen.
Zdjęcie: licencja CC0
Copyright © 2016 Only experiences , Blogger