7/20/2015

Porządki

Porządki


- Co robisz?
- Nie widzisz? Przemeblowuję pokój - prychnęłam, przesuwając biurko na sam środek pokoju.
- Na moje oko to wygląda na demolowanie pokoju, a nie zmianę... - zaczął mój ojciec, uśmiechając się delikatnie pod nosem.
Przewróciłam oczami i otworzyłam szafę, w której przechowywałam wszystkie rzeczy, na które już nie chciałam patrzeć. Z jej wnętrza wysypała się cała sterta maskotek, zwiniętych w rulony plakatów boysbandów, których byłam kiedyś maniakalną fanką, oraz innych rupieci. Na widok poduszki z wizerunkiem Hannah Montany skrzywiłam się.
- Mogę to wyrzucić? - zwróciłam się w stronę taty, który stał oparty niedbale o framugę drzwi.
- Zostaw - odparł. - Może jeszcze zmienisz zdanie.
- TATO! - warknęłam, zaciskając pięści. - Nie mogę mieć takich rzeczy w pokoju! One... One są... Żenujące! A poza tym nie mam ośmiu lat, tylko trzynaście!
Tata wybuchł tak niekontrolowanym śmiechem, że musiał uchwycić się framugi, aby nie upaść na ziemię z nadmiaru "emocji".
- Czy to jest śmieszne?
Tata przestał się śmiać i, siląc się na jak najbardziej profesjonalny i poważny ton, odpowiedział:
- Oczywiście, że nie, córeczko.
Nie wyszło mu to jednak tak, jak zamierzał, i wybuchnął jeszcze bardziej gromkim śmiechem.
Zacisnęłam zęby, ledwie powstrzymując od rzucenia jakiejś złośliwej uwagi. I tak już pozwoliłam sobie na zbyt wiele w tej rozmowie. Nie mogłam sobie pozwolić na przekroczenie tej dziwnie zmiennej granicy, jaką ustalili moi rodzice, jeśli chodzi o pyskowanie. Dostałabym szlaban albo cofnięto by mi pozwolenie na zmianę wystroju mojego pokoju, a tego bym już nie zniosła. Zbyt długo przekonywałam mamę do tego pomysłu.
Po chwili uspokoił się, chociaż w jego oczach nadal iskrzyła się radość. Przeczesał dłonią kruczoczarne, lekko przyprószone siwizna włosy i spytał się:
- Pomóc ci z czymś?
"Nie, ja chyba śnię..."
Miałam ochotę udusić go za to, że postanowił mi w tak okropny sposób uprzykrzyć życie. Wyśmiewał się ze mnie, próbował doprowadzić mnie do skraju wytrzymałości psychicznej, a na dodatek proponował mi pomoc!
Tak... Mój ojciec zdecydowanie miał dziwny sposób ukazywania uczuć. Od swobodnego, trochę chamskiego żartowania i wprowadzania mnie w stan złości (co widocznie sprawiało mu niebywałą przyjemność) potrafił przejść do okazania... ekhm... troski?
- To jego "charakterek". Można się do niego przyzwyczaić - powiedziała pewnego razu mama, kiedy siedziałyśmy we dwie na werandzie. - Albo też go pokochać.
Co do drugiej części jej wypowiedzi nie byłam pewna. Nigdy nie zrozumiałam, w jaki sposób mogła pokochać kogoś tak zmiennego, ironicznego i zatrważająco złośliwego. No cóż, widocznie miłość nie wybiera...
- Tak... W sumie jest taka jedna rzecz - odparłam niepewnie, wyrywając się gwałtownie z moich rozmyślań, które pomogły mi się choć trochę uspokoić.
- Co?
- Dywan.
- Przecież masz dywan.
- Chcę inny... Taki, który nie miałby wzoru różowych, okropnych krów.
- Kiedy byłaś mała, uważałaś, że są słodkie.
Westchnęłam zrezygnowana, a tata uśmiechnął się niczym kot z Cheshire. Nie, raczej próbował go nieudolnie naśladować. Tak naprawdę wyszło mu coś w stylu rozbawionego uśmieszku z domieszką troski i miłości. Wyglądał tak, jakby wspominał coś bardzo odległego.
- Tato, pomyśl logicznie - czy różowe, pseudo-słodkie krówki pasują do nastolatki? - spytałam.
- Raczej nie...
Nastała chwilą ciszy, podczas której on nadal stał w progu mojego pokoju, a ja maniakalnie upychałam maskotki w dużym, przeźroczystym worku.
- To co z tym dywanem? - odezwał się nagle.
- Chcę, żebyś przyniósł mi dywan.
- Jakieś specjalne życzenie odnośnie niego masz?
- Dywan babci...
Jego prawa brew delikatnie uniosła się do góry, zdradzając to, jak bardzo musiał być zdziwiony moją odpowiedzią.
- Są cztery w piwnicy, więc masz całkiem duży wybór.
- Super.
- Chcesz ten przeżarty przez mole?
- Nie...
- Frędzlowaty?
Kiwnęłam głową.
- Brązowy czy zielony?
- Brą... A nieeee.... Możesz przynieść oba.
- I co zamierzasz z nimi zrobić?
- Jeden położę na podłodze, a z drugiego zrobię gobelin.
Tata uśmiechnął się.
- To będzie paskudnie wyglądało.
- Ale mi się tak podoba - odparłam, odłożyłam worek na bok i wzięłam nożyczki do ręki z zamiarem bezlitosnego rozprawienia się z plakatami.
Ciach.
Czarnowłosa, uśmiechająca się sztucznie w moją stronę piosenkarka straciła głowę.
- Zostaw te nożyczki - powiedział tata, a narzędzie zbrodni w mojej dłoni zamarło.
Odwróciłam głowę w jego stronę.
- Co?
- Mówię się "proszę".
- Proszę - wysyczałam średnio uprzejmym tonem.
Ciach.
Amputowałam papierowej dziewczynie nogi.
- Zostaw je.
Ciach.
Piosenkarka straciła dłonie.
- Dlaczego?
Tata wzruszył ramionami.
- Kiedyś jeszcze mogą ci się przydać - odpowiedział. - Może twoja... córka...
- O ile będę mieć dzieci - przerwałam mu.
- Oj, będziesz mieć dzieci...
- Aż tak bardzo we mnie wierzysz?
- Niestety tak.

***

Dzięki kochanej Poli odkryłam akcję literacką pod tytułem "Kreatywne Spojrzenie". Mniej więcej chodzi w tym o to, aby raz w miesiącu napisać jakiś tekst literacki na podstawie wybranych trzech słów. Myślę, że ma to na celu wyrobienie u biorących udział w tej akcji jakiejś systematyczności, umiejętności szybkiego wymyślenia czegoś na podstawie czegoś (z czym czasem mam kłopot)... W tym miesiącu trzema słowami były : nożyce, dywan, krowa. W sumie to zalała mnie fala pomysłów i pojawiło się aż pięć koncepcji na krótkie teksty/opowiadania.
Oto one:
a) historia z uniwersum "Harry'ego Pottera"... Piaty rok, lekcja Eliksirów. Harry, Hermiona i Ron wykonują eliksir, który dość niefortunnie wybucha. W efekcie wybuchu trójka bohaterów wraz z wściekłym Snape'em przenosi się do świata książki, której akcja rozgrywa się... na farmie :P
b) dwójka przyjaciółek wybiera się w podróż pociągiem na wieś w celu uczczenia końca roku szkolnego; dużo jabłek, drzew, sielskich widoczków i obcinania włosów, lekko melancholijne... Nawet zaczęłam to pisać, ale postanowiłam pozostawić ten pomysł na jakiś konkurs...
c) dziewczyna wspomina stary dom i zabawę na strychu z dywanem zwiniętym w rulon
d) nawet nie chcę o tym wspominać :P Nigdy nie przypuszczałam, że mogłabym takie głupoty wymyślić...
e) opowiadanie, które pojawiło się w tym poście
W sumie to, co napisałam, nie jest jakieś szczególnie wybitne. Miałam nawet w planach ostatnio stworzyć coś prostego, lekkiego, z przekoloryzowanymi postaciami i humorem, który prawdopodobnie tylko ja widzę...
Mam nadzieję, że Wam się podobało, w co całkowicie wątpię :)
No i pragnę zastrzec, że główna bohaterka i jej ojciec nie mają swoich odpowiedników w mojej rodzinie!
To tyle na dziś.
Pa!
Tutti

7/13/2015

Czy wiesz, czemu wilk tak wyje w księżycową noc?

Czy wiesz, czemu wilk tak wyje w księżycową noc?
Witajcie!
Zostałam nominowina po raz już drugi do zabawy zwanej Liebster Blog Award! Tak więc ten post nie powstałby nigdy, gdyby Muminek nie wypisała mnie na liście skazańców nominowanych.

1. Co w sobie lubisz, a czego nie?
Na pewno uwielbiam (to brzmi tak narcystycznie) moje oczy - ogólnie mówiąc, są piwne. Jedna z moich znajomych stwierdziła, że na zewnętrznych partiach źrenicy widzi zieleń. Jakim cudem, nie mam pojęcia, ale skoro tak mówi, to musi być to prawda :D
Jeśli chodzi o cechy, to moje największe zalety po części są wadami. Na przykład moja wrażliwość przekłada się na skłonność do płaczu, czego już w sobie niezbyt lubię. Albo szczerość. Albo ambitność neologizm? bądź też ... Dużo tego jest :P
2. Jeśli byłbyś drzewem, to jakim? Dlaczego?
Byłabym lipą, ponieważ bardzo lubię miód lipowy.
*doprawdy wyczerpująca odpowiedź*
3. Ulubiona reklama?
Szczerze powiedziawszy, mam kilka ulubionych reklam i każdą z nich widziałam na lekcji WOS-u o mediach. Oto i one!


Kotki...
Małe dziecko na rowerku...
 Kto nie lubi śpiewających kotków w koszyku?
=^.^=


Pozostawię to bez komentarza....


Ilekroć to widzę, nie potrafię się nie śmiać!
PS Kto nie lubi kucyków z poczuciem rytmu?


To samo w sobie jest majstersztykiem.
Zaskakujące, lekko drastyczne, artystyczne po prostu.
Jednym słowem - zacne!
nie dziwię się, że potem niektórzy boją się klownów

4. W jakich fandomach jesteś?
Na pewno jestem Podróżniczką w Wyobraźni (Ulysses Moore), PotterHead (Harry Potter), Tribute (Igrzyska Śmierci), być może także Demigod, chociaż moje zainteresowanie tym całym uniwersum pana Riordana ostatnio mocno spadło. 
To tyle.
5. Jeże, papugi, a może węże? Uzasadnij, proszę :)
Węża widziałam raz, może dwa razy w życiu, podobnie jest z jeżami, o ile nie liczymy tych rozjechany, które widzę w drodze ze szkoły. Tak więc wolę papugi, bo widziałam ich już od groma, są kolorowe, ładne, kojarzą mi się z czymś egzotycznym...
6. Farbujesz/chcesz farbować? Jeśli tak  - na jaki kolor? Jeśli nie -czemu?
Szczerze powiedziawszy, to kiedyś tam w przyszłości chciałabym sobie pofarbować włosy, ale tylko końcówki! Nie mam pojęcia na jaki kolor - zależy od tego, jaki by mi się spodobał :)
7. Oglądasz jakieś kabarety?
Od czasu do czasu zdarzy mi się jakiś obejrzeć.
8. Co sądzisz o piosence "The hanging tree"? Jakie emocje u ciebie wywołuje?
Po raz pierwszy tą piosenkę usłyszałam na szkolnym korytarzu, kiedy znajoma puściła ją na telefonie. Nie miałam nawet pojęcia, że jest to właśnie "The hanging tree". Wydawała mi się być taka smutna, ale to, jak pod koniec wiele osób (chór?) zaczęło ją śpiewać, nasunęło mi na myśl coś wielkiego, coś, co ma do czegoś nawoływać, zjednoczyć jakąś grupę osób.
9. Ulubiony cover Accantusa/Pettera Hollensa/kogo chcesz?
Moim ulubionym coverem Accantusa jest zdecydowanie "Kolorowy wiatr"! Sylwia Banasik ma fantastyczny głos, który idealnie pasuje do tego utworu. Jedynie oryginalne wykonanie Edyty Górniak jest lepsze!
Kocham tą piosenkę <3
A tak po za tym... Kto  to jest Petter Hollens? :P


10. Morze, ocean czy jezioro? A może rzeka? Albo suchy ląd...?
Nad oceanem nigdy nie byłam.
Morze jest niesamowite, gdziekolwiek  się jest! Słońce zapadające się w wodzie wieczorem, drobny piasek, nurkowanie, budowanie zamków z piasku czy kopanie dziur dłońmi...
Rzeczka, którą już wiele razy mogliście już zobaczyć wiele razy na zdjęciach, jest urocza, malutka, niedługa i taka swojska.
Jeziora też są całkiem, całkiem fajne, chociaż byłam nad jeziorem... dwa razy w całym swoim życiu?
Suchy lad jest najbardziej mi znany. W końcu po nim stąpam, na nim żyję; życie człowiecze jest i będzie związane z ziemią, bo... Nieważne :P Trzeba przerwać wyliczanie powodów, dla których kocham suchy ląd, bo się za chwilę zaplącze i nikt nie będzie wiedział, o co mi chodzi.
Jeśli jednak już mam wybierać, to na pewno wybiorę morze, rzeczkę i ziemię.
No bo po co ograniczać się do tylko jednego?

Oto moje pytania:
1. Wyobraź sobie, że dostajesz pocztówkę z Kilmore Cove z prośbą o pomoc. Co robisz? Uznajesz to za zwykły żart, sprawę niewartą Twojej uwagi, czy wyruszasz do Wielkiej Brytanii w poszukiwaniu miasteczka, którego nie ma na żadnej mapie?
2. Kim byłabyś, gdybyś nie była sobą?
3. Wybierz trzech blogerów, z którymi wyruszyłabyś w podróż, którą śmiało można by było nazwać przygodą Twojego życia. Dlaczego wybrałaś właśnie tych?
4. Wypisz z książek/opowiadań trzy fragmenty, które są Twoim zdaniem najśmieszniejsze.
5. Twoja ulubiona herbata to...
6. Przypuśćmy, że wytwórnia filmowa chce nakręcić film o Twoim życiu. Kogo widzisz w obsadzie aktorskiej?
7. Którego bohatera literackiego najbardziej pragnęłabyś udusić/utopić/poddusić/zastrzelić/ugotować w kociołku/zepchnąć do Tartaru/rzucić lwom na pożarcie/wyrzucić z samolotu/zamknąć w szafie z kolcami/podstawić pod różdżkę Lorda Voldemorta i krzyknąć "Czarny Panie, to Potter!" - jednym słowem zabić?
8. Potrafisz wyobrazić sobie życie w stanie bezkształtnej masy?
9. Jaka jest Twoja ulubiona... para literacka?
10. Siedzisz na sali egzaminacyjnej, dostajesz arkusz do rąk. Patrzysz - wszystkie kartki puste. Prosisz egzaminatorów o nowy arkusz, jednak oni mówią, że Twój arkusz jest przecież zadrukowany. Co robisz?
11. Jaką postać przybrałby Twój patronus?

Nominuję:
Do napisania!
Tutti

7/06/2015

Kolorowo

Kolorowo
Cześć i czołem!
Dzisiaj chciałabym pokazać Wam kilka zdjęć, które miałam dodać tu już jakiś czas temu, ale jak zwykle o nich zapomniałam i zawieruszyły się na kilka tygodni w czeluściach mojego komputera. Wzięłam się jednak w garść, odnalazłam je pośród folderów o dziwacznych nazwach typu "ksajlauo" (tak, nazywając foldery, naciskam przypadkowe klawisze :D) i niektóre z nich delikatnie przerobiłam. Szczerze powiedziawszy, jestem z nich bardzo zadowolona, chociaż wiem, że zawsze mogło być lepiej, że mogłam coś lepiej zrobić, ustawić, może spróbować uchwycić dany obiekt w innym kadrze. No ale cóż, wyszło, jak wyszło i trzeba się cieszyć, że nie było gorzej.
Hmm... Mam nadzieję, że zrozumieliście coś z mojej pokręconej gadaniny :)
Jak Wam się podobają zdjęcia?
Tutti

Trochę szkoda, że ostrość nie ustawiła się także na kwiecie...


Według mnie to, że część zdjęcia jest wyrazista, a druga nie, jest niesamowite i daje taki niepowtarzalny efekt. Co WY sądzicie o tym zdjęciu?


7/02/2015

Update książkowy - CZERWIEC

Update książkowy - CZERWIEC


Kiedyś na pewno - Ewa Nowak
Przeczytane: 11 czerwca 2015
Ocena: 7/10
Kamila i Dorota to przyjaciółki z liceum - wiele czasu spędzają razem, rozmawiają, mają kłopoty w życiu uczuciowym.Ich relacja zostanie poddana ciężkiej próbie.
Gdyby nie to, że na spotkaniu autorskim z panią Ewą Nowak dowiedziałam się, że część z wydarzeń mających miejsce w książce zdarzyła się naprawdę, uznałabym bohaterki za niezwykle głupie i naiwne. No bo czy może istnieć dziewczyna, która mając wspaniałego chłopaka, poddaje się urokowi tak zwanego kobieciarza? Otóż może, moi drodzy, jak powiedziała mi pani Nowak (swoja drogą jest bardzo pozytywną osóbką!)...
Język, którym jest napisana książka, jest bardzo prosty i przyjemny. Niejednokrotnie podczas czytania uśmiechnęłam się pod nosem...
Bardzo spodobało mi się to, że autorka poruszyła bardzo ważne kwestie typu rodzina, przyjaciele, istota kłamstwa oraz to, jak trudno jest naprawić jakiś błąd.

 Życie to taniec. Nie przesiedź go pod ścianą.


Dotyk Julii - Tahreh Mafi
Przeczytane: 15 czerwca 2015
Ocena: 3/10
Julia Ferrars posiada niesamowity, lecz przerażający dar - jej dotyk zabija. Po wielu dniach spędzonych samotnie w celi w końcu wychodzi na zewnątrz. Jest to jednak wolność tylko z pozoru, ponieważ bezwzględni przywódcy Komitetu Odnowy pragną wykorzystać moc Julii do swoich niecnych celów. Dziewczyna buntuje się (cóż za "niespodzianka"!) i staje do walki u boku osoby, którą kocha.
Zawiodłam się na tej książce. Po tych wszystkich zachwalających opiniach spodziewałam się czegoś dobrego.
Uważam, że pani Tahreh Mafi niewystarczająco ukazała cały dystopijny świat. Temat skażonej, niezdatnej do życia Ziemi według mnie mógł zostać ukazany głębiej, ciekawiej. W efekcie dystopia jest w tej książce tylko dodatkiem. Tak samo sprawa przedstawia się z darem Julii. Śmiertelny dotyk także mógł mieć o wiele większą rolę w całej historii.
Jeśli chodzi o styl pisania, to z początku wydawał się być nawet niezły. Po kilkudziesięciu stronach wpychane wszędzie na siłę górnolotne metafory zaczęły mnie denerwować. Miejscami te wszystkie porównania, przenośne wydawały się być takie sztuczne, nienaturalne.
Postać Julii nie przypadła mi do gustu - z początku nawet wyglądała na dobrze zapowiadającą się bohaterkę, ale potem wszystko runęło.  Jej charakter stał się nagle płytki jak łyżeczka do słodzenia herbaty.  Czasami była tak przesadnie wyidealizowana. Przynajmniej takie są moje uczucia względem niej. Adam to już jest ideał. Zero wad. Okej, no może jedna się znajdzie. Jeśli już piszę o tej dwójce, to powinnam wspomnieć o nici miłosnej łączącej ich. Tylko z pozoru nazywa się to "nić miłości". Prędzej nazwałabym to zauroczeniem, chociaż chemię miedzy nimi wyczuwałam rzadko. Ich szanse u mnie przekreśliły dwa zdania. Według autorki miało to być romantyczne i wspaniałe... Jak wyszło? Tandetnie i... No nie wiem. Miało to podniecić czytających? Hmmm... Jeśli dobrze pamiętam, to było coś o tym, że Julia topi się jak masło i spływa po jego ciele (ciele Adama- dla jasności). 
I co o tym myślicie?
Nadal jest "romantycznie"?

Złodziejka książek - Markus Zusak
Przeczytane: 18 czerwca 2015
Ocena: 10/10
Nie powinnam opisywać fabuły tej książki, bo nie potrafię tak jej przedstawić, aby nie wyjawić faktu, o którym osoby nieczytające jeszcze powieści Zusaka nie wiedzą. Spróbuję jednak, bo recenzja bez przedstawienia ogólnego zarysu sytuacji to nie recenzja.
Faszystowskie Niemcy, krótko przed wybuchnięciem II wojny światowej Liesel Meminger trafia do rodziny zastępczej. Wkrótce po przybyciu pod dach Hansa i Rosy Hubermannów dziewczynka zaczyna uczyć się czytać i pisać z pomocą przybranego ojca i "Podręcznik grabarza", jej pierwszej złodziejskiej zdobyczy. Później przychodzi czas na książki ocalałe z płonących stosów nazistów i powieści wykradzione z biblioteki burmistrza.
Najbardziej niezwykłe w tej książce jest to, że narratorem jest sam Śmierć (tak, w "Złodziejce..." Śmierć jest mężczyzną, jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało). Rzeczą niezwykłą jest widzieć historię oczami kogoś, kto na co dzień spotyka się z odchodzeniem ludzi, okrucieństwem tego świata. Niejednokrotnie podczas czytania odczułam, że w Śmierci czai się płomyczek dobra, miłości. To niesamowite, że autor potrafił wykrzesać odrobinę pozytywnych emocji z postaci, która kojarzy nam się zazwyczaj z negatywnymi emocjami, przeżyciami i końcem naszego świata.
Podobnie sprawa się ma z inną bohaterką książki, Rosą Hubermann. Z pozoru wydawała mi się być kobietą o sercu zimnym, klnącą na wszystko i wszystkich bez powodu. Później jednak się okazało, że i ona potrafi kochać... Po prostu nie potrafiła zawsze okazywać swoich uczuć wprost.
Niezaprzeczalnie moje serce skradł Hans Hubermann, przybrany ojciec Liesel. Zwyczajny mężczyzna, grający na akordeonie, skręcający papierosy i malujący farbą po ścianach. I on pokochał Liesel, dał jej to, czego tak bardzo pragną wszystkie dzieci. Zrozumienia ciepła.
W sumie z tymi dwoma postaciami najbardziej się zżyłam... Wydaje mi się, że ich postacie o wiele bardziej wysuwały się na przód niż sama główna bohaterka, czyli Liesel. Ale może o to właśnie chodziło? Może właśnie taki zamysł miał autor? Pokazać, że nie zawsze główny bohater jest najważniejszy?
W sumie też nie wyobrażam sobie tej dwójki bez Liesel. Ona była takim spoiwem, które łączyło wszystkich bohaterów. Przynajmniej ja tak to widzę.
Spodobało mi się to, że w książce został poruszony temat Holocaustu i wojny ze strony innej niż zazwyczaj czyli niemieckiej. Autor pokazał, że i wśród Niemców zdarzały się osoby, które nie popierały idei Hitlera i decydowały się pomagać Żydom.
Nigdy nie sądziłam, że jakakolwiek książka doprowadzi mnie do wylania potoku łez."Złodziejka książek"  złamała jednak wszelkie moje bariery emocjonalne i na końcowych stronach zaczęłam płakać. I za to dałam tej książce 10/10. Za doprowadzenie mnie do rzeczy praktycznie niemożliwej przy czytaniu książek przeze mnie.

Wydaje mi się, że ludzie lubią oglądać akty destrukcji. Zamki z piasku, domki z kart - od tego się zaczyna. 
Mają specjalny talent do pomnażania dzieł zniszczenia.



Życie Pi - Yann Martel
Przeczytane: 28 czerwca 2015
Ocena: 10/10
Zebra ze złamaną nogą, hiena, orangutan, szczur i tygrys bengalski - coś mi się wydaje, ze to nie najlepsza kompania do dryfowania w szalupie po oceanie. Pi Patel jednak nie ma wyboru i musi jakoś przeżyć na małej przestrzeni z niebezpiecznymi zwierzętami po tym, jak frachtowiec, którym płynął z rodziną z Indii do Kanady, zatonął. Wkrótce grupa rozbitków kurczy się i w szalupie pozostaje tylko młody chłopak i pręgowany kot. Dopiero wtedy rozpoczyna się prawdziwa walka o przeżycie.
Najbardziej spodobało mi się to, że dzięki tej książce trochę lepiej poznał hinduizm i islam. Do tej pory wiedziałam o tych dwóch wiarach niewiele, a moja wiedza pochodziła z telewizyjnych wiadomości, których i tak już od pewnego czasu nie oglądam, oraz "Klątwy tygrysa", w której, niestety, zostały w większości zgłębione historie na temat bóstw, a nie samej istoty hinduizmu. 
Sama historia nie jest jednoznaczna. Bo czy przeżycie w jednej szalupie w towarzystwie drapieżnego kota wydaje się być prawdopodobne? Mało możliwe. Kiedy odpowiemy sobie na to pytanie, nieoczekiwanie wyłania się drugie znaczenie tej opowieści, o wiele okrutniejsze i przerażające.

Życie jest tak piękne, że śmierć się w nim zakochała zazdrosną, zaborczą miłością, która zgarnia wszystko, co się da. 



Wypowiedz jej imię - James Dawson
Przeczytane: 29 czerwca 2015
Ocena: 6/10
Piper's Hall to szkoła z internatem w Anglii, przycupnięta na szczycie  klifu, owiana tajemnicą. W Halloween o północy trójka nastolatków staje przed lustrem w szkolnej łazience i przyzywa ducha Krwawej Mary. Zwykła zabawa zamienia się w koszmar i w walkę o przetrwanie. Uczennice Bobby i Naya oraz ich znajomy Caine muszą zmierzyć się z tajemnicą ducha i odkryć, czego tak naprawdę od nich chce. Ukojenia czy zemsty?
Czasami zastawiałam się, czy oryginał angielski powieści zawiera takie same wpadki językowe, czy to wina tłumacza. Słyszeliście kiedyś o zdaniu typu: "mieszanej rasy młodzieniec"? Ja nie, ale autor/tłumacz widocznie tak. Aż tak źle jednak nie było. Takich błędów językowych i logicznych zdarzyło się na szczęście jeszcze tylko kilka razy.
W zamyśle autora miał to być horror połączony z kryminałem, ale ja jakoś się specjalnie nie wystraszyłam, a zagadkę kryminalną rozwiązałam szybciej niż sami bohaterowie.
Podsumowując: lekka, mało wymagająca książka, nawet przyjemna.

***

Ktoś z Was bierze udział w Nocy Książkoholików? Bo ja tak :) W sumie to najpierw powinnam wyjaśnić Wam, o co tak naprawdę chodzi.
Całe to wydarzenie polega na tym, że w nocy z 4 na 5 lipca od godziny do 20 do 6 nad ranem osoby, które biorą w nim udział, czytają tyle, ile wlezie. Ja z pewnością nie wytrwam tak długo, ale myślę, że do północy bądź pierwszej w nocy uda mi się dożyć. Jeśli ktoś z Was chciałbym się dowiedzieć więcej, to zapraszam na bloga "Książkowe kocha, nie kocha".
No i w końcu udało mi się dorwać "Miasto kości"! Yey ^^ Czekałam, czekałam, ale opłaciło się chodzić co tydzień do biblioteki. Co najciekawsze dorwałam w dziale dla młodzieży całkowicie nowy egzemplarz wydania filmowego, a tymczasem trzy osoby czekają w kolejce w dziale dla dorosłych do starego wydania :)
Jak zawsze przepraszam za wszelkie błędy ortograficzne, językowe, logiczne i interpunkcyjne, ale nigdy nie potrafię tak dobrze sprawdzić tekstu, aby wyłapać je wszystkie.
Do napisania!
Tutti
Copyright © 2016 Only experiences , Blogger