8/31/2015

Florencja

Florencja
Buon pomeriggio!
Zupełnym przypadkiem postanowiłam, że jako pierwszy zostanie opublikowany post ze zdjęciami z Florencji. Po prostu do trzech pozostałych części relacji będę musiała się bardziej przygotować :)


Wszystkie trzy zdjęcia zrobiłam w pałacu, którego nazwa wyleciała mi z głowy (smutne życie wzrokowca). Jeśli dobrze pamiętam słowa pani przewodnik, to kółko na pierwszej fotografii kiedyś służyło do przywiązywania koni, ale w tej budowli bardziej służyło jako element dekoracyjny. Na zdjęciu drugim jest natomiast wewnętrzny dziedziniec, a na trzecim bardzo ładna lampa.
Coś mi jednak w głowie zaczęło świtać i wydaje mi się, że ten pałac nazywał się Palazzo Strozzi, Hmm, będę musiała to sprawdzić...


Bardzo miły akcent w postaci roweru z arbuzowymi kołami, który miałam okazję zobaczyć, przechodząc wzdłuż jednej z uliczek. Co powiecie na taki środek transportu?



Powyżej możecie zobaczyć Most Złotników, najstarszy most we Florencji, znajdujący się na rzece Arno. Tak naprawdę Florentczycy nazywają go po prostu Ponte Vecchio (w dosłownym tłumaczeniu Stary Most). Z pewnością jesteście ciekawi, skąd wzięła się pierwsza nazwa mostu, jakiej użyłam. Pochodzenie tej nazwy wiąże się z tym, że w bodajże XIII wieku na moście powstały pierwsze sklepy handlarzy mięsem, rybami, lecz później jeden z księciów toskańskich nakazał ich usunąć, a na ich miejsce "wprowadzili się" złotnicy i jubilerzy.


Pinokia we Florencji można spotkać wszędzie we wszelakich postaciach. Drewniana marionetka, kukiełka, magnes na lodówkę czy pocztówka. Widziałam nawet ławkę, na której "siedział" Pinokio naturalnych rozmiarów :) To wszędobylstwo kukiełki, która chciała zostać dzieckiem, wiąże się z tym, że Carlo Collodi, autor znanej na całym świecie książki dla dzieci o jej przygodach, był  własnie Florentczykiem!


Palazzo Vecchio, po polsku dosłownie Stary Pałac, przy Piazza della Signiora. Na Piazza della Signiora (piazza to po polsku po prostu plac) znajdują się fontanna Neptuna, kopia słynnego "Dawida" Michała Anioła oraz grupa "Herklues i Kakus" Bandinelliego.


Powyżej zdjęcie posągu konnego Kosmy I, księcia Toskanii, który znajduje się na tym samym placu co Plazzo Vecchio.
Natomiast dwa poniższe zdjęcia pochodzą z kościoła Świętego Krzyża (po włosku Santa Croce). Do nawy poprzecznej przylega wiele kaplic. Jedną z nich jest kaplica Castellanich, w której znajdują się grobowce polskiego malarza Michała Bogoria-Skotnickiego, o którym nigdy przedtem nie słyszałam, oraz kompozytora Michała Kleofasa Ogińskiego. W każdym razie kościół Świętego Krzyża stał się miejscem spoczynku wielu znanych Włochów.

Widok na ołtarz główny


Na wszystkich fotografiach poniżej znajduje się Cattedrale di Santa Maria del Fiore (po polsku Katedra Matki Boskiej Kwietnej), jedna z największych katedr na świecie.




Fasada katedry




Freski na sklepieniu nad prezbiterium
Ogólnie Florencja mi się podobała, chociaż czegoś mi w niej brakowało. Nie mam pojęcia, czym jest to brakujące "coś", ale stolica Toskanii z pewnością nie stała się najpiękniejszym miastem, jakie widziałam, choć z pewnością zamyka dziesiątkę najwspanialszych miejsc, jakie dane mi było odwiedzić.
Arrivederci!
Tutti-Prawie-Trzecioklasistka

8/27/2015

Bardzo dużo pytań...

Bardzo dużo pytań...
Witajcie!
Przedwczoraj wróciłam z Włoch, kraju, który jest znany z bardzo wielu rzeczy :) Mam bardzo dużo materiału, który mogę wykorzystać do napisania relacji z wczasów, toteż postanowiłam go podzielić według miejsc, które odwiedziłam. Tematów na posty mam więc do połowy bądź końca września.
Kiedy wróciłam do domu i zaczęłam nadrabiać blogowe zaległości (przepraszam, że jeszcze nie skomentowałam wszystkich Waszych postów, ale tego jest po prostu za dużo!), okazało się, że nazbierały mi się już trzy nominacje do Liebster Blog Award.

Pytania od Fobos:

1. Co sądzisz o akcji na Facebooku "tęczowe profilówki"?
Te pytanie trochę mnie zaskoczyło, ponieważ nawet napisałam o tej całej akcji posta, ale postanowiłam go jednak nie publikować z powodów nieznanych nawet mi, a teraz jest już chyba trochę za późno, żeby go jednak publikować. Przytoczę jednak kilka fragmentów z niego :)
Stało się to, że zalegalizowano małżeństwa homoseksualistów w USA i za oceanem wiele znanych osób nałożyło tęczowe filtry na swoje zdjęcia profilowe w mediach społecznościowych na znak poparcia dla osób innej orientacji seksualnej. Oczywiście musiało to przywędrować do Polski, bo jakże inaczej? W końcu nasze społeczeństwo niektóre rzeczy pochodzące z Stanów chłonie jak gąbka wodę.
Okej, spoko, toleruję homoseksualistów. Niech każdy kocha tego, kogo kocha. Nic mi do tego. Niech każdy popiera to, co che. Zaakceptuję każde zdanie, chyba że ktoś zacznie mi nagle gadać o rzeczach wyssanych z palca - dajmy  na to: "Wisła przepływa przez Antarktydę, a Afryka to nie kontynent tylko góra." Niech każdy ma swoje zdanie, byleby nie naruszało podstawowych zasad moralnych typu "nie zabijaj" lub nie przestawiało obiektów na mapie :P
Oczywiście nie każdy zrozumiał ideę tęczowego filtru. Niektórzy ustawiali sobie tęczowy filtr na zdjęciu, bo a) to jest modne; muszę być taki jak moi znajomi; co z tego, że nie mam pojęcia, co to oznacza! b) wczoraj jeszcze nienawidziłem homo, ale skoro teraz to jest takie modne, fajne i cool, to zacznę ich popierać i twierdzić, że oni także zasługują na miłość, wolność i życie...
Czy to nie jest głupie?
Beznadziejne?
Takie... takie... Uch! Już mi brakuje słów, aby opisać takie zachowanie!
Oczywiście pojawiła się druga grupa z biało-czerwonym filtrem. I co mówią? Że nie chcą patologi, że homoseksualiści ich obrzydzają. Okej, niech sobie tak twierdzą, to ich zdanie. Tylko nie mogliby tego wyrażać w sposób ucywilizowany jak przystało na ludzi żyjących w XXI wieku? Oczywiście nie mówię o wszystkich - większość potrafi normalnie bronić własnego zdania... Mieszane uczucia budzą też we mnie te barwy narodowe. Bo jedni chcą przez to wyrazić coś w stylu, że tylko oni są prawdziwymi Polakami, drudzy uważają, że przez to są obrońcami narodu (a jeszcze bardziej dopełnia to według nich dołączony symbol Polski Walczącej! - chyba chcą przez to wyrazić, że będą bronić Polski tak, jak ich przodkowie bronili jej podczas II wojny światowej), a trzeci mają jeszcze inne zdanie na temat tego dziwnego filtru.
A ja sobie stoję pomiędzy nimi, bez filtra.
Toleruję, ale nie mam filtru, bo męczy mnie ta cała wojna. Dwie strony się ze sobą ścierają - ci gadają tamto, ci tamto. Z perspektywy obserwatora to strasznie śmiesznie wygląda. Wojna na słowa. Tylko słowa tu nie zabijają. Ścierają się, lecz nic większego się nie dzieje. To trochę w sumie bezsensowne. Z jednej strony może kogoś to zmieni, ktoś spojrzy na temat inaczej, ale z drugiej prawo nagle się nie zmieni. Jedni mają prawdziwe przekonania, drudzy czepiają się tych pierwszych, bo albo podążają ślepo za panującym trendem, albo nie wiedzą sami, w co wierzyć.
Nigdy nie sądziłam, że kolory mogą aż tak bardzo podzielić część społeczeństwa.
I tak się stało, że przekopiowałam cały tamten post :P


2. Czy chciałabyś nauczyć się łaciny?
Nie.

3. Uważasz, że lepiej iść za głosem serca i studiować to, co cię interesuje, czy lepiej iść na kierunek, który cię w ogóle nie interesuje, ale zapewnia przyszłość?
Myślę, że najlepiej by było kierować się i tym, i tym. Po co miałabym być lekarzem, skoro nie lubię widoku krwi, a biologia, chemia i ogólnie medycyna mnie nie interesują? W jakiś sposób trzeba kierować się zainteresowaniami, tym, jakie przedmioty się lubi, a jakie nie, ale trzeba także patrzeć na rynek pracy. Co prawda zawsze jest szansa, że uda mi się coś osiągnąć w zawodzie, w którym pracuje za dużo ludzi albo na którego nie ma popytu, ale musiałabym po prostu bardzo się starać i być w tym dobra. 
Hmm... I ja się chcę za rok pchać się na kierunek, w którym podobno jest nadwyżka absolwentów :P

4. Jakie minusy posiada książka, którą uważasz za najlepszą?
"Ulysses Moore" to seria skierowana do dzieci, ewentualnie młodszej młodzieży, do której ledwo co można mnie zaliczyć, toteż jest napisana w sposób prosty, przystępny dla młodego czytelnika. W sumie nigdy mi to nie przeszkadzało. Zawsze podobała mi się ta prostota i to, że bez jakichś wielkich opisów autor urzekł mnie tą historią :) W każdym razie istnieją pytania, na które chciałabym poznać odpowiedź. Może w tomach 15-18 w końcu się one pojawią...

5. Jaki film poleciłabyś swoim czytelnikom i dlaczego?
Zdecydowanie "W głowie się nie mieści", na którym byłam kilka tygodni w kinie. Film wzruszający, ciepły, rodzinny, o przepięknej, takiej delikatnej animacji. Spodobało mi się przedstawienie emocji jako małych ludzików, które tłoczą się w tak zwanej Centrali. Podobała mi się także sama wędrówka Radości i Smutku po całym mózgu, ale za serducho złapała mnie sama historia jedenastoletniej Riley, czyli naszej głównej bohaterki... W pewnym momencie nawet uroniłam kilka łez.

Ten kadr jest niesamowity :D
I ta genialna mina Riley :P

6. Masz ulubionego aktora lub aktorkę?
Obecnie nie...

7. Co sądzisz o aktorach (tych starszych, lepszych), którzy grają w reklamach?
Ojeju, trudne pytanie. Ci starsi, lepsi aktorzy są nam najczęściej najbliżsi; mamy do nich sentyment, więc ich obecność w reklamie może skuteczniej sprawić, że kupimy reklamowany produkt, niż występowanie jakiegoś młodszego aktora (powtórzenie?).
Mam nadzieję, że powyższe zdanie było dla Was całkowicie zrozumiałe :) Sama strasznie zapętliłam się przy jego pisaniu.

8. Zamieszkałabyś z jakimś blogerem na tydzień, wiedząc, że znacie siebie tylko ze swoich postów i krótkich komentarzy? To spotkanie może być jedyną okazją do poznania siebie w realnym świecie.
Szczerze powiedziawszy, to jedną blogerkę znam w świecie realnym, często ze sobą rozmawiamy, jesteśmy przyjaciółkami, pomimo że mieszkamy w dwóch różnych województwach (na szczęście sąsiadujących ze sobą!).
Wracając do pytania, musiałabym się najpierw upewnić, że ta osoba naprawdę istnieje. Ciężko to zrobić, ale da się :) Zanim zdecydowałabym się na spotkanie, musiałaby między nami wystąpić wymiana wiadomościami na Facebooku czy też mailami (dobrze piszę?) przez bardzo długi czas.
Może być też możliwość, że nawet bez omówionego spotkania, przypadkiem spotkałabym tego blogera, ale prawdopodobnie byśmy się nie rozpoznali... Chociaż może udałoby mi się rozpoznać Fobos czy tez Kolorowe Stworzonko, ale byłabym zbyt nieśmiała by podejść do którejkolwiek z nich :P

9. Oglądasz horrory? Jeśli tak, to czy w najgorszych sytuacjach (np. jesteś sama z koleżanką w lesie) przypominają Ci się sceny z tych horrorów?
Nie oglądam filmów tego gatunku, aczkolwiek w zeszłym roku szkolnym robiłam na ich temat prezentację :)

10. Który rodzaj wampirów jest ci bliższy Edward czy Dracula?
Mam wybierać pomiędzy wyidealizowanym gościem, z którego brokat sypie się tonami, a prawdziwym wampirem?
To oczywiste, że wybieram tego drugiego pomimo tego, że nie czytałam książki o Draculi. Jest on jednak z pewnością o wiele bardziej mroczny i niebezpieczny niż Edward i spółka.

11. Wchodzisz czasem na czat 6obcy? Miałaś tam kiedyś śmieszna rozmowę, sytuację?
Kilka razy byłam na tym czacie, ale wkurzyłam się, że za każdym razem, kiedy odpisywałam "cześć", ludzie się rozłączali. I weź tu, człowieku, porozmawiaj -.-

Pytania Jess:

1. Masz jakieś plany, postanowienia na rok szkolny?
Za dokładnie siedem dni zaczyna się nowy rok szkolny, a wraz z nim trzecia klasa. Chciałabym jak najlepiej napisać egzamin gimnazjalny, dobrze się przygotować do moich trzech "cudownych" olimpiad... Znając życie i mnie, będę czytać książki, uczyć się tylko tyle, ile potrzeba, a nie ile bym chciała ;) Chociaż może w tym roku mi się uda i jakoś książki, które nie są lekturami odstawię na bok. 
To brzmi jak samobójstwo mola książkowego :P

2. Czy jest coś, co chciałabyś w sobie zmienić?
Być bardziej pewną siebie osobą, chociaż w ciągu tych dwóch lat blogowania pod tym względem bardzo się "poprawiłam" ;)

3. Masz ulubionego/ną piosenkarza/piosenkarkę bądź zespół?
Tak na stało to nie, lecz jeszcze kilka tygodni miałam tak zwaną fazę na stare piosenki bielskiego "Akuratu".


A druga długa jest
Nie wiadomo czy ma kres
A droga kręta jest
Co dalej za zakrętem jest
Kamieni mnóstwo
Pod kamieniami leży szkło
Szłoby się długo
Gdyby nie to szkło to by się szło
To by się szło, to by się szło
Gdyby nie to szkło

4. Jakie filmy lubisz?
Jak już wspominałam i wspominać będę dosyć często, nie oglądam zbyt wielu filmów. Kiedy już jednak coś obejrzę, dzieło to musi mieć w sobie to "coś". Nie może być głupie, naiwne, nielogiczne, zrobione byle jak. Jeśli jest to komedia, humor musi być naturalnie, nie wymuszony. Lubię filmy, których  akcja dzieje się podczas II wojny światowej. W pewien sposób pokazują ogrom ludzkiej tragedii o wiele lepiej niż słowa nauczyciela. Film musi posiadać niepowtarzalną atmosferę, klimat.
Oj, jestem strasznie wybredna :)

5. Wolisz kino czy teatr?
Nie potrafię zdecydować :) Nigdy, jeśli dobrze pamiętam, w prawdziwym teatrze nie byłam, widziałam jedynie przedstawienia wystawiane w miejscowym Centrum Kultury. Sadzę jednak, że spektakle wystawiane na scenie takiego prawdziwego teatru muszą być niesamowite! Kino ma w sobie jakąś magię, ale tylko wtedy jeśli ogląda się dobry film!

6. Ulubiony kraj, kultura?
Nie wiesz? :D
Włochy!


Domyślacie się, co to jest za miejsce?

7. Ulubiony przedmiot?
Jeśli chodzi o przedmioty szkolne, to mam takie trzy: geografia, matematyka i język polski. Swoja drogą to według mojej mamy jestem humanistką po babci, chociaż sama nie jestem tego do końca pewna :P

8. Co chciałabyś dostać w prezencie (np. na urodziny)?
Tak się składa, że moje piętnaste urodziny powoli się zbliżają :) Na pewno pragnę dostać jakieś książki i trochę pieniędzy dla podreperowania mojego nędznego budżetu, który drastycznie się ostatnio skurczył :P

9. Lubisz słuchać muzyki? Jeśli tak, to najczęściej w jakich sytuacjach (przy pisaniu, czytaniu, uczeniu się itp.)?
Uwielbiam słuchać muzyki. przy nauce raczej tego nie robię, ewentualnie od czasu do czasu puszczę sobie bardzo cicho muzykę klasyczną :) Nie potrafię czytać przy muzyce, jednak w przypadku pisania czegoś jest wyjątkowo pomocna. W pewien sposób pozwala mi zebrać myśli. Tak jakoś łatwiej mi przelać słowa na klawiaturę :) Najczęściej jednak słucham muzyki, kiedy nie mam nic do robienia lub prasuję...

10. Masz jakieś zainteresowania? Jeśli tak, to jakie?
To byłoby naprawdę dziwne, gdybym nie interesowała się niczym. Uwaga, to będzie całkiem długa lista. Uwielbiam czytać, pisać, rysować, jeździć na rowerze, fotografować, fałszować podczas śpiewania, skakać na trampolinie, podróżować, myśleć, dochodzić do nowych wniosków i blogować (jakże mogłoby być inaczej?). Kocham Włochy i język włoski...

11. Jest miejsce, do którego bardzo byś chciała pojechać? Jeśli tak, to jakie?
Chciałabym ponownie zwiedzić Barcelonę, Kraków i Gdańsk. Kiedyś chciałabym na kilka dni wyjechać do Rzymu czy Werony...

Pytania do Zizi S:

1. Książka, która nigdy Ci się nie znudzi?
Pewnie potworzyłabym się po raz kolejny, odpowiadając "Ulysses Moore", toteż zaskoczę Was ten jeden jedyny raz i napiszę "Harry Potter".
Zaskoczeni?

2. Ile masz książek w swojej biblioteczce?
Obecnie w biblioteczce mam około 200 książek na dwóch półkach, a jeśli doliczymy książki taty z szafy, to w moim pokoju jest ich około 260 :)

Źródło

3. Ile masz książkowych mężów/żon?
Zero. Nigdy nie zrozumiem tego fenomenu robienia czegoś takiego. Szczerze powiedziawszy, pod tym względem niektóre mole książkowe i fanki boysbandów są na swój sposób trochę do siebie podobne ;)

4. Wolisz e-booki czy książki?
Zdecydowanie książki. Lubię czuć, że trzymam jakąś "cegłę" w dłoni... No i książka jest zdecydowanie bardziej wytrzymalsza niż czytnik. Powieść możesz upuścić "całkowitym przypadkiem" z czwartego piętra i nic jej się nie stanie lub kartki się co najwyżej trochę pogniotą, a takie elektroniczne urządzenie się rozleci :)

5. Twoja ulubiona para książkowa?
Ulysses i Penelopa Moore. Co z tego, że jak na razie mieli tylko jedną wspólną scenę na przestrzeni czternastu tomów wydanych po polsku? To jedna z tych nielicznych par książkowych, które mnie naprawdę do siebie przekonały. W każdym razie, jeśli już mówimy o tej dwójce, we Włoszech byłam w dwóch księgarniach - tak, bardzo typowe dla mnie. Ale jaka ta pierwsza księgarnia była piękna! Duża, z wygodnymi fotelami i pufami. Jeszcze nigdy się z taką nie spotkałam w Polsce, chociaż słyszałam, że kiedyś w Empikach były miejsca do siedzenia i przeczytania sobie fragmentu książki. Wracając do tematu, dopiero w drugim lokalu znalazłam to, czego tak szukałam. Szesnasty tom Ulyssesa! Pomimo że mój włoski jest jeszcze, niestety, na niskim poziomie, to jednak zabrałam się do czytania pierwszego rozdziału. Wyszło na to, że jeżeli człowiek się postara, trochę pomyśli i poprzypomina sobie co nieco, to nawet zrozumie część słów i zrozumie kontekst tekstu napisanego w innym języku. Mogę jedynie zdradzić, że rozdział dotyczył właśnie państwa Moore, zachwycił mnie, zdeptał mi serce i sprawił, że do dziś nie pozbierałam się emocjonalnie...

6. Pierwsza własna książka w Twojej biblioteczce?
Kompletnie nie pamiętam. Może jakiś zbiór bajek lub bardzo cieniutka książeczka z obrazkami i dużą czcionką?

7. Twoje ulubione miejsce do czytania?

Podłoga?

8. Czy coś jesz bądź pijesz, kiedy czytasz?
Tak, ale to zależy od okoliczności, a okoliczności są zazwyczaj... bardzo złożone.

9. Czy przeczytałaś wszystkie lektury szkolne?
Jak na razie tak, ale myślę, że najgorsze do przebrnięcia lektury są dopiero przede mną :D Z ciekawości zaczęłam czytać "Quo vadis" Sienkiewicza, które podobno mamy przerabiać. Polonistka mówiła mi, że na pewno mi się spodoba. Myliła się. Na piętnastej stronie już miałam dość.

10. Jakiej lektury nie lubisz?
Pamiętam, że szczególnie męczyłam się, czytając "Tego obcego" Ireny Jurgielewiczowej. Pamiętam, że była jakaś wyspa i właśnie na niej pojawił się tajemniczy chłopak, którego niezbyt polubiłam w przeciwieństwie do moich znajomych...

11. Zgadzasz się z tym, że dla książki najgorsze, co może się zdarzyć, to zostać lekturą?
Oj, zadałaś mi trudne pytanie. Szczerze powiedziawszy, to nie mam pojęcia. Z jednej strony się zgadzam, z drugiej nie. Ogólnie rzecz biorąc, jest to zagadnienie, nad którym musiałabym przysiąść dłużej oraz spokojnie przemyśleć wszystkie za i przeciw.

12. Czytasz mojego bloga?
Widocznie tak ;)

Nikogo nie nominuję, gdyż osobiście mam już tego LBA dość. Trzy nominacje to zdecydowanie za dużo jak na jeden post, ale tak to jest, kiedy człowiek nie odpowiada na nominacje od razu :P
Przepraszam za wszelkie błędy w poście, ale zazwyczaj tekst redaguję dzień po opublikowaniu. Po prostu widzę wtedy więcej błędów i łatwiej mi się je poprawia :)
Tutti

8/13/2015

Krótka historia

Krótka historia


Sono una stella

Moją historię można opisać w zaledwie kilku słowach: urodziłam się, przeżyłam swoje i zgasłam jak wiele innych gwiazd na tym świecie. 
Żyłam jak każda inna gwiazda: krótko. Właściwie nie było w tym nic dziwnego - w końcu taka jest kolej rzeczy.

Najważniejszym elementem życia każdej gwiazdy było świecenie. Jedne bardziej promieniowały blaskiem, inne zaś mniej. A z tego, co wywnioskowałam ze słów moich braci i sióstr, świeciłam mocniej niż inne gwiazdy.

Jestem najjaśniejszą gwiazdą we wszechświecie.

Jestem gwiazdą, której przyszło zakochać się w komecie.

Licencja CC0 - źródło
Witajcie!
Krótki tekst, który mogliście przeczytać powyżej, znalazłam całkiem niedawno w odmętach mojego komputera. Jest stary... Może z początku zeszłego roku. Pierwotnie miał nawiązywać do uniwersum anime "Sailor Moon", ale patrząc na niego, odnoszę wrażenie, że może odnosić do większości znanych mi książek, nawet do świata realnego. W każdym razie obecnie odnoszę się do niego trochę krytycznie. Teraz prawdopodobnie mogłabym napisać go lepiej, uniknąć w jakiś sposób powtórzeń na końcu, opisać wszystko delikatniej, subtelniej... Postanowiłam jednak nie modyfikować tego krótkiego tekstu, lecz przedstawić go Wam w formie pierwotnej :)
Jak się Wam podoba?
Co sądzicie o tym przejawie "twórczości"?
hejty się posypią
Pozdrawiam
Tutti
PS Nagroda nadal nie przyszła, a pisali, że wyślą ją niezwłocznie :P Ech, ile taka paczka może iść na Śląsk? Chyba ze się pomylili i zamiast na Śląsk wysłali ją do świętokrzyskiego, gdzie znajduje się miejscowość o całkiem podobnej nazwie :)

8/08/2015

Serialowy TAG Książkowy

Serialowy TAG Książkowy

1. TEEN WOLF - książka, która sprawiła, że oczy Ci łzawiły jednocześnie ze śmiechu, wzruszenia i bezradności

Jeszcze przy żadnej książce nie płakałam jednocześnie z powodu tylu czynników naraz. Tak właściwie mogłabym wykluczyć ten śmiech, bo w pewnej scenie z "Złodziejki książek" Zusaka niczego śmiesznego nie było. Ryczałam jak bóbr ze smutku, wzruszenia i bezsilności.
Dlaczego tak to się wszystko potoczyło?
Dlaczego nie mogło być inaczej?
Dlaczego właśnie oni?



2. iZOMBIE - książka, która Twoim zdaniem powinna być o wiele bardziej znana

Jak nic pasuje tu moja ulubiona seria "Ulysses Moore". Kocham ją pod każdym względem, jak już pewnie wiecie, bo co jakiś czas to powtarzam i jeszcze wiele razy będę o tym pisać ;) Według mnie powinna być o wiele bardziej znana, a ekranizacja powinna zdecydowanie powstać. Mógłby to nawet zrobić Disney. Byleby miało to ścisły związek z książką i nie wyglądało jak ten trailer, który kiedyś powstał w celu zdobycie ewentualnych sponsorów -.- Za każdym razem, kiedy go widzę, moje serce krwawi. Rick nie jest rudy. Włosy Jasona i Julii mają z blondem tyle w spólnego co jeż z łyżką. Oczy Obliwii świecą się. Wrót nie ma. O Metis można tylko pomarzyć. Jedynie Willa Argo wygląda tak jak powinna wyglądać, tylko że mogłaby stać trochę bardziej nad urwiskiem, a nie w pobliżu urwiska...

Zdjęcie mojego autorstwa


3. DEXTER - bohater książkowy, wobec którego masz mieszane uczucia

Jace Wayland/Morgenstern/Heronalde, czyli chłopak o wielu nazwiskach, o których dowiedziałam się całkiem przypadkiem, szukając grafiki przedstawiającej jednego z bohaterów serii "Dary Anioła" autorstwa Cassandry Clare. Czytając "Miasto kości", raz go ubóstwiałam bądź lubiłam po prostu, raz miałam ochotę, aby się w końcu zamknął. Jace  to dla mnie postać, którą z jednej strony się lubi, ale często dogłębnie irytuje tekstami, które według niego miały być śmieszne. Nie, większość z nich była taka słaba, żenująca i taka... typowa :P
Przynajmniej był dobrym wojownikiem :D


4. TERRA NOVA - książka/seria, której kontynuacji być pragnęła

"Międzypiekle. Pierwszy ruch" przeczytałam, mając lat jeszcze jedenaście i pół. Wtedy wydawało mi się czymś naprawdę cudownym, genialnym. Dodatkowo byłam pod wrażeniem, że napisała go nastoletnia dziewczyna z mojego regionu. Gdybym teraz przeczytała tą książkę, prawdopodobnie nie spodobałaby mi się tak jak kiedyś, ponieważ teraz jestem o wiele bardziej wymagającym czytelnikiem :) Sentyment do powieści i podziw dla pani Nikoliny Rudol jednak pozostały.
Mm nadzieję, że kiedyś powstanie kontynuacja i będzie lepsza od pierwszej części. W końcu w ciągu tych trzech lat warsztat Nikoliny na pewno uległ zmianom na lepsze!


5. PRZYGODY MERLINA - książka, którą polecił Ci członek rodziny

Długo nad tym punktem myślałam, aż doszłam do wniosku, że doskonale pasują tu wszystkie książki opowiadające o wiedźminie Geralcie. Mówiąc dokładniej, wszystko zaczęło się od tego, że na początku zeszłego roku tata przyniósł "Sezon burz" Sapkowskiego do domu. Ja - jak to ja - zainteresowałam się natychmiastowo jego zakupem i tak odkryłam, że istnieje w ogóle "Saga o Wiedźminie". Co prawda jak na razie przeczytałam tylko dwa pierwsze tomy, ale kiedyś tam w przyszłości przeczytam cała serię!


6. CSI: KRYMINALNE ZAGADKI LAS VEGAS - książka, która niejednokrotnie Cię zaskoczyła

Nie pamiętam, aby istniała jakakolwiek książka, podczas czytania której kilka razy płuca odmówiłyby mi posłuszeństwa, a przez umysł przewinęła mi się myśl w stylu: "Ja chyba śnię! Czy to się dzieje naprawdę?! Uszczypnijcie mnie!". Tak właściwie taka sytuacja zdarzyła mi się trzy razy w życiu, ale podczas czytania różnych książek z serii "Ulysses Moore". Mianowicie chodzi mi tu o piąty (w końcu dowiedziałam się, kim był Ulysses :o), szósty (kolejne wielkie zaskoczenie) oraz dziewiąty tom. Jeśli chodzi o ten ostatni, to naprawdę przestałam na moment oddychać, a mózg odmówił mi posłuszeństwa, jak gdyby podczas przetwarzania informacji się zawiesił. Dopiero po chwili doszło do mnie to, co miało miejsce w dziewiątce. Najpierw nie dowierzałam, potem na mojej twarzy pojawiły się uśmiech od ucha do ucha, a na koniec zaczęłam zachowywać się trochę jak ten pan z poniższego gifa.
To była taka radosna wiadomość *.*
Baccalario jest genialny!



7. O MNIE SIĘ NIE MARTW - książka, która pozytywnie Cię zaskoczyła, ponieważ nie spodziewałaś się po niej zbyt wiele

Hmm... Myślę, że nawet pasowałaby tu "Królowa lata" autorstwa Melissy Marr, która pomimo niskiej oceny na Lubimyczytać.pl mi się bardzo spodobała... Nie mam bladego pojęcia, dlaczego aż tak mi przypadła do gustu. Tak się stało i nic na to nie mogę poradzić. Nie miałam chyba jednak jakichkolwiek oczekiwań względem niej, więc ostatecznie się nie może zaliczać do tego punktu.
Tak naprawdę wypożyczyłam ją, bo spodobała mi się okładka... Ale ciii... To tajemnica...

8. PAMIĘTNIKI WAMPIRÓW - książka, której sukcesu nie potrafisz zrozumieć

Naprawdę nie potrafię zrozumieć tego całego zachwytu moich rówieśniczek nad "Dotykiem Julii" Tahereh Mafi. Spodziewałam się po tej książce wiele po usłyszeniu tych wszystkich pozytywnych opinii, ale się strasznie zawiodłam. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że zaczynam być coraz bardziej wybredna :P Słyszałam jednak, że kontynuacja powieści jest zdecydowanie lepsza, toteż postanowiłam dać tej trylogii drugą szansę... Muszę tylko ustawić się w kolejce do drugiego tomu w bibliotece. Mam nadzieję, że tym razem będzie lepiej :)


9. BANANOWY DOKTOR - książka, po którą raczej być nie sięgnęła, gdyby nie intrygujący czy enigmatyczny tytuł

Masło bardzo lubię, przygoda w książkach preferuję, a samo połączenie tych dwóch rzeczy wydawało mi się jednocześnie być czymś dziwacznym i intrygującym. Pomimo że książka "Masło przygodowe" autorstwa Barbary Stenki jest skierowana do dzieci, czyli grupy wiekowej, do której już się raczej nie zaliczam, to bardzo mi się spodobała :)


10. DR HOUSE - bohater, którego lubisz mimo jego trudnego i ciężkiego charakteru

Severus Snape z serii "Harry Potter" pasuje tu idealnie! Jest postacią skomplikowaną, a dokładna analiza psychologiczna jest dosyć problematyczna. Trudno dokładnie określić wszystkie cechy jego charakteru. Niewątpliwie był osobą, z którą bardzo trudno było się porozumieć. Zrobił wiele złych rzeczy w swoim życiu, a uczniów doprowadzał do płaczu. Był niesprawiedliwy, faworyzował Ślizgonów... Je jednak go lubię za ten jego niesamowicie złożony charakter. Był postacią niejednoznaczną. Zamkniętą w sobie. Złą, lecz skrywającą w sobie jakieś pokłady dobra, współczucia i empatii.

11. CZARODZIEJKI - książka, do której masz ogromny sentyment

Kiedy zaczęłam chodzić do gimnazjum, postanowiłam zacząć (tak, wiem, powtórzenie) oddawać książki, które już mnie nie interesują. Nie potrafię jednak rozstać się z trzema tomami z serii "Mój sekretny jednorożec" ;) W końcu sama historia dziewczynki i jej jednorożca, którego ukrywała przed całym światem, stała się podstawą do mojej pierwszej "powieści" pisanej na komputerze. Co z tego, ze skopiowałam niektóre sceny, a moje dzieło nigdy nie zostało ukończone? :P



Do tego tagu nominowała mnie jean.sówka (dawniej Rebellious - chyba tak to się pisało), za co jej bardzo dziękuję. Osobiście seriali obecnie nie oglądaam. Co najwyżej widziałam jeden czy dwa odcinki któregoś z wymienionych seriali.
Do tego tagu nominuję tradycyjnie te osoby:
Fobos
Polę
Muminka
Kolorowe Stworzonko
Więcej blogerów nie potrafię wymienić przez ten okropny upał, który spowalnia myślenie w moim przypadku -.- 35 stopni w cieniu, mój pokój już od dwóch dni nagrzewa się, a  jutro ma być 37... Po prostu masakra. Jak tam u Was z pogodą?
Tutti

8/04/2015

Tak ogólnie 55 post

Tak ogólnie 55 post
Witajcie!
Dlaczego nie pisałam tak długo? Złożyło się na to kilka czynników, a właściwe dwa: moje rodzone lenistwo i mój "ukochany" brat. Moją chęć nic nierobienia mogłam jeszcze przezwyciężyć, ale druga sprawa jest nie do pokonania. Jak z młodszymi braćmi jest, większość z Was wie. Kocha się ich, ale przynajmniej tysiąc razy dzienni człowiek jest na nich zły i pyta się (tak właściwie jęczy niczym męczennik) w duchu: "Boże, dlaczego nie mogę być jedynakiem?". U mnie sprawa wygląda mniej więcej tak, że aby coś napisać na komputerze bądź stworzyć jakiegoś posta, trzeba najpierw mojego brata najpierw wypie... nakłonić do zejścia z niego. Mało kiedy idzie to gładko i czasami trzeba trochę pogrozić.
- Ty jesteś już dwie godziny. Ja też chcę coś zrobić.
- Ale ty wcześniej byłaś na komórce.
- Ale ja czytałam, a nie grałam w  jakieś durne gry!
Mniej więcej tak to przebiega, czasami przeraża się to w zażartą kłótnię. Najgorzej jest, kiedy w zamian za komputer "ukochany" braciszek pragnie komórki. Kiedyś się jeszcze na to zgadzałam, ale od czasu rozbicia ekranu starej Lumii (do czego akurat po części przyczynił się również brat) nowego telefonu bronię przed dłońmi mojego... ekhm... krewnego... No i kiedy już udaje mi się przejąć władzę przy biurku, wszelkie resztki chęci wyparowują i nie potrafię nic sensownego sklecić...

***

W każdym razie lipiec dobiegł końca, a więc połowa wakacji już za nami. Na pocieszenie mogę napisać, że jeszcze cały sierpień przed nami! W sumie to aż tak pokrzepiająco to wcale nie brzmi :P Mniejsza o to. Ważne, że udało mi się trochę ten czas ogarnąć. Spotkałam się z Kudi najpierw na zawodach w dyscyplinie sportowej, której nazwy kompletnie nie znam, potem na Festiwalu Reggae :) Miałyśmy w planach także pogranie w badmintona, ale nie potrafiłyśmy się dogadać, gdzie i kiedy pograć. No a teraz otworzono specjalny kort do badmintona, ale, niestety, Kudi obecnie kisi się w Gdańsku (przynajmniej mówiła mi kilka dni temu, że w najbliższym czasie tam jedzie)... Porobiłam zadania z matematyki, które matematyczka mi dała na wakacje - tak, wiem, to brzmi okrutnie. W szufladzie biurka leżą także książki z geografii i czekają na przeczytanie, ale obecnie nie mam siły na nie patrzeć. Pomagałam także w klejeniu kilku modeli samolotów i muszę przyznać, że jest to całkiem fajny sposób sprzędzenia czasu wolnego.

Tory kolejowe
***

W książce, którą obecnie czytam, poznałam jeden z najbardziej irytujących i promieniujących głupotą typów postaci. Wygląda to mniej więcej tak:

Hej!
Źródło
Eee... Jestem inteligentną siedemnastolatką... O, a to jest chłopak, którego nie lubię/nienawidzę (niepotrzebne skreślić). Jest zarozumiałym, niesamowicie przystojnym (nieee, to wcale mnie nie obchodzi), bogatym dupkiem, z którym w romans wdało się już 2/3 mojej szkoły. Kiedy go widzę, żałuję, że nie mam w oczach lasera. Nie potrafię z nim przebywać. Eee, denerwuje mnie jego towarzystwo....
...
Ale co z tego?
...
I tak na trzydziestej siódmej stronie go pocałuję, a kilkadziesiąt stron dalej pójdę z nim całkowicie świadomie do łóżka.
...
Eee, i będę ciągnąć ten romans dalej, pomimo że go - na razie* - nie lubię/nienawidzę (niepotrzebne skreślić).
...
Ekhm, mam nadzieję, że ta historia jest ciekawa.
No to... Eeeee... Na razie?


* - nie wiadomo, czy autorka nie postanowi połączyć ich jednak
 miłością, chociaż i tak pewnie jej to nieudolnie wyjdzie

***
Kiedy patrzę na to, co napisałam powyżej wydaje mi się to strasznie ubogie i niezmiernie chaotyczne. Przez te piętnaście dni kompletnie odwykłam od pisania na temat z sensem. Przepraszam, więc jeśli niczego nie zrozumieliście z tego, co chciałam Wam napisać. W gruncie rzeczy ten post należy do grupy notek, w których nie przekazuję Wam niczego specjalnie ważnego. Mało mojej opinii, zero życiowych sentencji. Luźno, na kilka tematów kompletnie niepowiązanych ze sobą, oddzielonych od czasu do czasu trzema gwiazdkami.
Tak więc zmykam z planami doczytania książki, którą ostatnio męczę, i zabrania się za "Wieżę spadochronową"  i czekania na listonosza, który dzisiaj lub w najbliższych dniach ma mi przynieść nagrodę za wygraną w konkursie literackim. Raczej pracy mojej Wam nie pokażę, lecz może z dwie osóbki ją zobaczą :D
Pozdrawiam i żegnam
 Tutti

EDIT godzina 18:00 - tak właściwie tamtą książkę już skończyłam i zabrałam się za "Wieżę spadochronową" :P



I really want to go out
I really want to go out and stop to see your day
You really want to hole up
You really want to stay inside and sleep the light away
Copyright © 2016 Only experiences , Blogger