11/28/2015

Spacer

Spacer
Kiedy zrobiłam te zdjęcia?
Półtorej miesiąca temu?
Właściwie jest to zupełnie nieważne. Mam naprawdę wspaniały humor, więc po co miałabym pokazywać zdjęcia jakichś smutnych krzaków i nagich gałęzi... O wiele lepiej opublikować coś pełnego zieleni i wspomnień pięknej, październikowej pogody. Po co się zadręczać szarością i beznadziejnym wyglądem listopada? Październik był fajny, naprawdę, toteż na nim się skupmy.



Powyżej możecie zobaczyć pierwszą sarnę, jaką w ogóle kiedykolwiek sfotografować. Wystarczyło zostać z tyłu za towarzyszami spaceru i poczekać w spokoju. Tak właściwie to w całkowitym bezruchu patrzyłam się na kaczki, kiedy nagle sarna postanowiła wybiegnąć z zagajnika i przebiec przez płytkie koryto rzeczki. 


Poniżej znajduje się zdjęcie pewnego naprawdę klimatycznego miejsca nad rzeczką. Znajduje się tam kilka rozłożystych drzew, których gałęzie tworzą coś w rodzaju takiego zadaszenia z liści. Na żywo  wygląda to naprawdę fantastycznie. Szkoda tylko, że na ziemi jest tyle butelek...


Mam nadzieję, że te zdjęcia Wam się spodobały :) Nie są co prawda jakieś powalające, ale mi się podobają...
Do napisania!
Tutti

11/22/2015

Venezia

Venezia
W moim życiu zawsze było takie miejsce, które chciałam odwiedzić. Wiele razy wyobrażałam sobie, jak do niego przybywam. Udało się. Byłam tam. Byłam na Placu świętego Marka. Przechadzałam się wzdłuż zatłoczonego nabrzeża i wędrowałam zatłoczonymi uliczkami. Stałam we wnętrzu bazyliki świętego Marka i przysłuchiwałam się pieśni religijnej prowadzonej przez Polaków w nawie bocznej.
Było zimno. Zaczęło padać, a ja miałam sandały na nogach i niezbyt ciepły sweter zapinany na zamek błyskawiczny. Musiałam się chować z rodzicami i bratem w jakimś przejściu. Nie podobało mi się to zupełnie. Wolałabym stać w deszczu, czuć krople spadające na moją skórę. Chciałam w pełni zrozumieć słowa przewodniczki. 
"Macie szczęście widzieć to miasto w deszczu".
Zrozumieć, pochwycić, doświadczyć naprawdę.




Czas minął szybko, zbyt szybko. Czekałam na nabrzeżu na przybycie promu, który miał nas zabrać z powrotem do Chioggii. Deszcz nadal padał, Azjaci byli wszędzie, a ja czułam się kompletnie pusta w środku. Czuję, że nie wykorzystałam odpowiednio czasu, który był mi dany. I poczułam się wtedy strasznie ograniczona tym moim wiekiem. Kiedy ma się 14 lat i 11 miesięcy, nie ma jakiejkolwiek szansy na to, aby człowiek cokolwiek zwiedził sam. Bo jest się niepełnoletnim. Bo większość takich rzeczy zależy od jego rodziców, a rodzice... Dobrze wiecie, jak z nimi mogą wyglądać niektóre sprawy...




I tak po chwili doszłam do wniosku, że kiedy rano płynęłam do Wenecji tym statkiem i kiedy wysiadłam nabrzeżu, nie powinnam była mieć żadnych złudzeń. Powinnam była od razu wiedzieć, jak to będzie wyglądało. Takie myśli jednak nie pojawiły się wtedy w mojej głowie albo po prostu były, lecz moja świadomość nie chciała ich przyjąć jako coś całkowicie rzeczywistego. To był błąd, bo oczekiwałam czegoś najwspanialszego na świecie po zorganizowanej wycieczce, a wyszło, jak wyszło.
Kiedy płynęłam statkiem i patrzyłam po raz ostatni na Wenecję, rozpłakałam się. Nie był to jakiś gwałtowny wybuch płaczu. Po prostu oczy mi się zaszkliły i kilka łez popłynęło mi po policzkach. Na szczęście nikt tego nie zauważył. Wolę nie wiedzieć, co by się stało, gdyby ktoś to widział. Niektóre rzeczy lepiej przeżywać samemu, nawet jeśli jedyną rzeczą, która odgradza człowieka od zewnętrznego świata są długie włosy.
Komuś z Was może się wydawać dziwne, że płakałam z powodu rzeczy, która niektórym może wydawać się błahostką.
- Jesteś turystką, przychodzisz, zwiedzasz, zostawiasz trochę kasy w jakimś barze lub publicznej toalecie i odchodzisz. Potem i tak zapomnisz - ktoś może tak powie.
Czy naprawdę na tym polega odkrywanie nowych miejsc? A może w tym przypadku byłam zupełnie innym typem turysty?
Nie wiem, choć chciałabym poznać odpowiedź na to pytanie.
Może Wy coś wiecie?




Wrócę tam kiedyś. Przeżyję w pełni to, czego chciałam doświadczyć. Sama lub z kimś, kto będzie podobny do mnie. Lub z człowiekiem, którego będę kochać.

Wiem, jestem cholernie niepoprawną marzycielką...

11/17/2015

Niewiersz

Niewiersz


jestem duchem
piję mleko o poranku
w tej samej piżamie co zawsze
błądzę wzrokiem  po ścianach
szukam ściąg i ścieżek
instrukcji
jak przebrać się w inną piżamę


Ten wiersz mi kompletnie nie wyszedł, ale mi się podoba. Nie opowiada o niczym poważnym, jest krótki i prosty. Jest kolejną pracą przygotowaną przeze mnie na genialne wyzwanie, które zwie się "Kreatywne spojrzenie". Hasłami na ten miesiąc były słowa: duch, mleko, ściąga. Na początku napisałam jakieś dziwnie opowiadanie, ale potem stwierdziłam, że to jest niewłaściwa droga, i napisałam "Niewiersz". Wiem, nie ma takiego słowa, ale w wierszach wszystko wolno twórcom (przynajmniej w teorii), więc i ja mogłam stworzyć swój prywatny neologizm.
Niewiersz.
Hmm... Olimpiady minęły mi całkiem znośnie. Z polskiego nie przeszłam - zabrakło mi trzech, czterech punktów. Miałam jednak bardzo ładną pracę pisemną, którą był list połączony z rozprawką, więc się cieszę :) Z matematyki też mi się nie udało - miałam 45 punktów, mniej niż rok temu. Chłopakowi z mojej klasy znowu udało się przejść i dwóm pierwszoklasistom... W sumie to dobrze, bo i tak nienawidzę tych abstrakcyjnych zdań z abstrakcyjnymi sposobami liczenia :)
Dzisiaj pisałam konkurs z geografii. Chciałam do niego podejść na spokojnie, bez stresu, ale i tak się zestresowałam i przez to zrobiłam trzy błędy w naprawdę prostych zdaniach. A przecież powtarzałam to na kółku jeszcze kilka dni temu... Sądzę, że nie udało mi się przejść. Za dużo głupich błędów i stresu. Dopiero jutro będę rozmawiać z nauczycielką, ale myślę, że tylko potwierdzi to, co myślę. Może za bardzo chciałam. Może zbyt mocno mi zależało na tym, by przejść dalej. Czuję rozczarowanie, ale wiem, że się starałam, choć chyba nie na tyle, by przejść dalej.
Przynajmniej będę miała więcej czasu na czytanie książek!
Taka pozytywna strona dnia :)


Tutti

11/01/2015

Fall Cozy Book Tag

Fall Cozy Book Tag

1. Opadają czerwone, pomarańczowe i złote liście: świat jest pełen kolorów. 
Wybierz książkę, która ma okładkę w jesiennych kolorach.

Jest i kolor żółty, i ciemny pomarańcz przechodzący w taką rdzawą czerwień. A może to jest brązowy? Nie wiem, nie znam się aż tak dobrze na kolorach jak większość osób mojej płci. Motylki na okładce i te kwiatki niestety niezbyt pasują do klimatu jesieni. Swoja drogą nigdy do końca nie przeczytałam tej książki, choć na półce stoi od kilku lat prosi aż o przeczytanie. Choć pewnie gdybym ją teraz zaczęła czytać, spotkałoby ją bliskie spotkanie z moją ścianą. Albo sufitem...


2. Cieplutki sweter: w końcu jest na tyle chłodno, żeby ubierać się w miękkie swetry i szale.
Jaka książka sprawiła, że w chłodny dzień było Ci cieplej?

Ostatnio humor poprawiła mi książka "Jutro, kiedy zaczęła się wojna". Okazała się być pozycją niezłą, choć nie genialną. Sprawiła, że pewien zakątek w mojej duszy - zwany przeze mnie Cząstką Czytelniczą - mocno się ogrzał po tym, jak po przeczytaniu "Pocałunku anioła" zapanował w nim jesienny chłód. "Pocałunek anioła" swoją drogą jest jak na razie najgorszą książką, jaką dane mi było przeczytać w tym roku. W końcu kto nie woli odważnych nastolatków, którzy jednak jakieś tam swoje lęki mają i błędy popełniają, od prawie idealnej pary, która jest do bólu przesłodzona?

3. Jesienna burza: wiatr wieje za oknem, a krople deszczu uderzają w parapet.
Wybierz swoja ulubioną książkę lub gatunek do przeczytania w burzliwy wieczór.

Burzliwy wieczór, tak? Jeśli pada, a gromy spadają z nieba, to na pewno potrzebna mi jest pozycja pełna radości/lata/słońca. Może być też po prostu przyjemna, mało wymagająca. Myślę, że choć trochę w ten punkt wpasowuje się "Na tropie ogra" Evy Ibboston. Ledwo pamiętam, o czym opowiadała ta książka. Utkwiła mi jednak w pamięci jako naprawdę przyjemna powieść dla dzieci. No i czytałam ją jesienią, więc się liczy, co nie?


4. Chłodne, rześkie powietrze.
Z jaką postacią mogłabyś zamienić się miejscami?

Z Julią Covenant z serii "Ulysses Moore". Czymś wspaniałym byłoby przeżyciu tych wszystkich przygód, które spotkały ją, jej brata i Ricka. Co z tego że nie zawsze były one dobre i czasami nie miały zbyt szczęśliwego przebiegu? Ważne, że była w Kilmore Cove, odkrywała Wrota Czasu i była Podróżniczką w Wyobraźni oraz częścią tej cudownej przygody. Oj tak. Wspaniale byłoby zamienić życie Tutti na życie Julii, choć trochę bym za tym swoim tęskniła w głębi serca.



5. Kubek ciepłej herbaty.
Która książka spełnia swoje zadanie tylko jako podkładka pod gorący kubek?

Podręcznik do historii! Dla Was z pewnością jest tylko narzędziem do nauki lub przedmiotem, którego nigdy nie otworzyliście, ponieważ wiedza historyczna bijąca już z samej okładki Was oślepiła. Dla mnie oprócz dodatkowego ciężaru w plecaku jest czymś więcej. Podstawką do herbaty. I twierdzę, że nawet lepiej spełnia się w tej roli niż takie tradycyjne podstawki...

6. Ciasto dyniowe: siedzisz w fotelu i zajadasz wszystkie sezonowe pyszności.
Jaka jest Twoja ulubiona przekąska do chrupania przy czytaniu?

Najbardziej lubię pić ciepłą herbatę, choć chyba jako tako do przekąsek się nie zalicza, a chrupać się jej raczej nie da. Nieważny jest smak - ważne, żeby była ciepła, a kubek duży i śliczny.



7. Płaszcz, szalik i rękawiczki: pogoda się pogarsza i nadszedł czas, aby ukryć się za ciepłym kocem.
Która z Twoich książek ma tak żenująca okładkę, że wolisz ją ukryć przed całym światem?

Myślę, że takiej nie mam, choć obwoluta "Niny i tajemnicy ósmej nuty" jest naprawdę źle wykonana. Naprawdę nie mam pojęcia, kto ustalał jej wymiany, skoro grzbiet obwoluty nie jest w tym samym miejscu co grzbiet samej twardej okładki.
Może to nic, ale strasznie burzy harmonię na półce.
Serio.

8. Ogień w płonącym kominku: rozprowadź przyjemne ciepło.
Kogo otagujesz?

Wszystkich i nikogo!

Bardzo dziękuje Poli, która mnie do tego tagu nominowała. Dzisiaj nie będę pisać jakiegoś długiego zakończenia, ponieważ muszę się przygotować na jutrzejsze kółko z matematyki. Co prawda powinnam mieć jutro wolne, ale i tak mam te dwugodzinne zajęcia - w końcu olimpiada z matmy do czegoś zobowiązuje, nieprawdaż?
Tutti

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger