12/29/2015

2015 - po prostu

2015 - po prostu
Kolejny rok znowu mija i chyba nadszedł czas, aby jakoś podsumować te dwanaście ostatnich miesięcy i obiecać coś sobie na te następne trzysta ileś tam dni. Miałam kilka postanowień, niezbyt dużo, aby przypadkiem czegoś nie sknocić. Zastanawiałam się, czy mi się uda, ale jakoś to poszło.

  1. Często pisać notki na blogu <-- tu, na szczęście, nie poległam. W każdym miesiącu publikowałam co najmniej cztery posty, dzięki czemu w ciągu roku udało mi się napisać ich wraz z tym aż 63.
  2. Wezmę się za siebie - będę robić brzuszki, jeździć na rowerze, skakać na trampolinie itd. <-- tu już tak dobrze nie jest, ale jestem z siebie całkiem zadowolona. Co prawda ani jednego brzuszka nie zrobiłam z własnej woli, ale w ciągu wakacji skakałam, jeździłam na rowerze i chodziłam na basen.
  3. Będę nadal uczyć się włoskiego - to zadanie wykonywałam, kiedy miałam czas i ochotę na to. Wiecie co? Czas nie równa się wcale większej ilości chęci. Czegoś jednak się nauczyłam i nawet to zaprocentowało przy czytaniu jednego rozdziału książki po włosku :)
  4. Pokaże innym na co mnie stać!!! Nie będę szmatą, nie dam innym sobą pomiatać! <-- naprawdę nie wiem, co brałam, pisząc to. Myślę, że jednak w ciągu tego roku zmieniłam się na tyle, by wypełnić dobrze to postanowienie.

Licencja CC0 - źródło
Co mnie spotkało w tym roku?
Przemyślałam sobie wielu rzeczy, spraw i doszłam do wielu wniosków. Znowu stałam się kimś innym, może dojrzalszym. Gdzieś w mojej głowie zaczęły się tworzyć nowe plany, nowe marzenia. Przeczytałam wiele cudownych książek i poznałam kilka cudownych zespołów muzycznych. Byłam na kilku fajnych wydarzeniach, z których mam miłe wspomnienia. Rozwijałam się artystycznie. Udało mi się odnieść sukces w kilku konkursach. Odwiedziłam w końcu Włochy i po raz pierwszy od dłuższego czasu jechałam pociągiem. Widziałam piękne miejsca i ludzi, którzy choć nie zawsze byli najpiękniejsi z wyglądu, to jednak sprawili, że w jakiś sposób mój pogląd na świat się zmienił.
Czego bym sobie życzyła na przyszły rok?
Jeszcze większej dojrzałości, spełnienia wszelkich moich marzeń, spotkania wspaniałych ludzi na mojej drodze, rozwijania się w sferze artystycznej i językowej, sukcesów, uśmiechu na twarzy, przyjaciół, pewności siebie, wielu wspaniałych chwil, zmienienia czegoś w moim życiu, przełamania się w pewnych sprawach, większej indywidualności w niektórych sferach, energii i optymizmu. 
W sumie to życzę Wam tego samego.
To wszystko, co jest najważniejsze.
Dla mnie i być może dla Was.
Tutti



Muzyka klasyczna do posłuchania, bo naprawdę czasami warto oderwać się od tego, co oferuje nam radio :)

12/24/2015

Best wishes

Best wishes
Buongiorno!
Pośród tej całej krzątaniny, nakrywania stołu, gotowania świątecznych potraw i wielu innych rzeczy chciałabym tu wpaść tylko na chwilę, aby zrobić to samo, co zrobiłam tutaj rok temu. Tym razem nie będzie żadnego dodawania filmików z kolędami. Będzie prosto, tradycyjnie i krótko.

Życzę Wam zdrowia, szczęścia,
Aby wszystkie Wasze marzenia się spełniły,
Cudownych przeżyć, miłości i przyjaźni dużo
Oraz wspaniałych prezentów,
Choć nie o rzeczy materialne właściwie powinno w tym chodzić.

Źródło - licencja CC0
Po tym krótkim zaprezentowaniu moich zacnych umiejętności składania życzeń ulatniam się/spadam/uciekam (niepotrzebne skreślić), aby w końcu poczuć tą magię Świąt, o której wszyscy wszędzie mówią.
Pozdrawiam Was ciepło, kochani czytelnicy!
Tutti

12/20/2015

Odkrycia, filmy i inne rzeczy

Odkrycia, filmy i inne rzeczy
Hej!
Tak niewiele czasu zostało do rozpoczęcia przerwy świątecznej, a czeka mnie jeszcze jedna kartkówka z historii, odpytanie z mojej nędznej znajomości stolic azjatyckich państewek, wigilijka i szkolne jasełka, na których zapewne będę przysypiać.
Choć śniegu nie ma, magię nadchodzących świąt jakoś trudno mi znaleźć obecnie, to jednak w pierwszej połowie grudnia odkryłam bądź uświadomiłam sobie kilka ważnych spraw, które teraz specjalnie dla Was wypiszę.
W podpunktach.
bo jestem leniwa
Zaczynajmy:
a) uświadomiłam sobie, że tak naprawdę moja olimpiada z geografii jest całkiem prosta w porównaniu do tej z matematyki. Serio. Nadal chodzę na dodatkowe kółko z przedmiotu zwanego "królową nauk" i widzę, jak porąbane, dziwne i abstrakcyjne zadania  trzeba rozwiązywać podczas przygotowań do drugiego etapu.
Państwa azjatyckie to przy tym pikuś.
b) postanowiłam w końcu obejrzeć starą trylogię z cyklu filmów "Gwiezdne wojny". Beznadziejnie byłoby pójść do kina na "Przebudzenie mocy" i nie wiedzieć w ogóle, o co w całej historii chodzi. Nie sadziłam jednak, że te trzy filmy tak bardzo mi się spodobają. Jeszcze nigdy tak dobrze się nie bawiłam podczas oglądania czegokolwiek. W sumie to z chęcią obejrzałabym jeszcze raz te trzy filmy.

Źródło
Ponieważ Han Solo jest zajebisty!
No tak, trzeba było w końcu kiedyś użyć tutaj tego słowa.
Nie martwcie się, już więcej tego nie zrobię.
Przynajmniej nie w tym poście.

Źródło
Ponieważ pokochałam postać Leii...
Jest ładną księżniczką, która ma na dodatek silny charakter.
Jak można nie polubić takiej postaci?

c) odkryłam zespół Oh Wonder. Idealnie spełnia moje oczekiwania względem muzyki. Na pierwszy rzut oka teksty ich piosenek są dosyć mało skomplikowane, ale to właśnie w nich lubię. Są tak bardzo niezłożone, że w moim odbiorze na swój sposób nabierają większego znaczenia, głębi.


They're building towers that are high enough to see the clouds 
But it don't bother me 
The elevators working overtime up and down 
Yet it don't bother me


I know it hurts sometimes but
You'll get over it
You'll find another life to live
I know you'll get over it



Lay down your slow
Come settle down, settle down
Let loose your glow
Come settle down, settle down

And I feel life for the very first time,
Love in my arms, and the sun in my eyes
I feel safe in the 5am light
You carry my fears as the heavens set fire

Nie jest jakoś tych podpunktów specjalnie dużo, ale mam nadzieję, że sam post Wam się spodobał!
Tutti

12/16/2015

Woda z sokiem

Woda z sokiem
Plotka wpatrywała się w kubek ułożony w jej zziębniętych dłoniach. Ciecz w pojemniku powoli zmieniała swoją barwę z przeźroczystej na czerwoną.
- Dzięki - odparła, przenosząc spojrzenie swoich niebieskich oczu na mnie. 
Mimowolnie skurczyłem się w sobie na fotelu, jak gdybym próbował się ukryć pod żółtym kocem okrywającym moje nogi.
- To miłe, że... pozwoliłeś mi popatrzeć, jak woda z sokiem zmienia zabarwienie - dodała po chwili niezręcznego milczenia.
- Och, to chyba nazywa się... dyfuzją - odparłem, próbując podtrzymać walącą się w gruzy rozmowę. Dlaczego nawet zwykłe rozpoczęcie rozmowy z Plotką było trudne?
- Nie wiem... Wiesz dobrze, że nigdy nie byłam dobra z fizyki. - Uśmiechnęła się zupełnie normalnie. Przez chwilę wyglądała tak jak ta dawna plotka, którą tak bardzo lubiłem i z którą potrafiłem się godzinami włóczyć po lesie. Uśmiech jednak po chwili znikł i dziewczyna spuściła wzrok.
Cisza.
Gdyby ktoś właśnie wszedł do mojego mieszkania i przystanął w progu salonu, mógłby pomyśleć, że w tym pomieszczeniu czas się zatrzymał. Widziałby dwójkę młodych ludzi naprzeciwko siebie. Jeden siedziałby skulony pod żółtym kocem na fotelu. Drugi z uporem maniaka przypatrywał by się jakiemuś fizycznemu zjawisku w swoim kubku. Drobinki kurzu wirowałyby w świetle wpadającym przez okno, a wokół trwałaby cisza.
- Tak naprawdę niczego dobrze nie wiem o tobie - postanowiłem podjąć właściwy temat rozmowy. Wolałem, żeby to ona właśnie to zrobiła, ale to nie była już ta sama Plotka. Tamta uśmiechnęłaby się do mnie wesoło i zaczęła mówić prosto z mostu, o co chodziło. Nie byłoby tej niezręcznej ciszy po każdej wymianie zdań. 
Istniałby śmiech.
Byłoby mi ciepło.
O Boże, jak ja za tym tęskniłem.
- Myślałem, że wiedziałem - kontynuowałem, czując, jak serce zaczynało mi coraz szybciej bić. - Tyle razem rozmawialiśmy. Tak wiele godzin spędziliśmy razem w tak bardzo zwyczajnych miejscach, ale zawsze dzięki tobie nabierały one jakiegoś większego blasku, znaczenia. Las nie był już tylko lasem, lecz czymś więcej. Było nam tak dobrze, ale ty... Nie, to nie są właściwe słowa... Po prostu wszystko się zmieniło. Ty też. Zaczęłaś tracić to, co w tobie tak lubiłem. Ten blask. Tą radość z życia. Przygasłaś, zwiędłaś, uschłaś, odsunęłaś się ode mnie. Tak właściwie to z wszystkimi powoli zaczęłaś tracić kontakt i nikt z nas, twoich przyjaciół, nie wie, dlaczego tak się stało. Plotko...
Jej imię dziwnie brzmiało w moich ustach. Jak gdyby wcale już tam nie pasowało.
Dziewczyna jednak nadal wpatrywała się uporczywie w swój kubek, jakby celowo starała się mnie ignorować.
Może moje słowa raniły bardziej niż cokolwiek innego?
- Plotko... - powtórzyłem ponownie jej imię, próbując jakoś je połączyć z osobą, która siedziała naprzeciwko mnie. - Powiedz, co się stało. Jeśli to jest strasznego czy upokarzającego, to nie bój się. Nikomu nic nie powiem. Ty dobrze wiesz, że ja potrafię w pewnych sprawach zachować milczenie. Mogę ci pomóc, tylko najpierw ty musisz mi powiedzieć, co się stało...
Plotka po raz drugi w ciągu naszego spotkania podniosła wzrok i spojrzała na mnie. Spodziewałem się łez w jej oczach. Stara Plotka na dźwięk takich słów, nie powstrzymałaby się przed płaczem. Byłaby szczęśliwa, wiedząc, że się o nią troszczę.
Jednak Plotka wcale nie płakała. Spoglądała na mnie tymi swoimi dużymi, smutnymi oczami, a dłoń z kubkiem herbaty delikatnie się trzęsła.
Drżenie to strach. 
Bała się wypowiedź te słowa na głos.
Bała się mnie i całego świata, i czegoś jeszcze, a ja nic nie wiedziałem.
- Nie mów, że zrozumiałbyś - odezwała się w końcu. Jej słowa były dotkliwe. Raniły, paliły, wdzierały się głęboko w serce i je rozszarpywały. Powoli. Boleśnie. - Nie ty. Nie oni. W zasadzie... to nikt z was nie powinien o tym wiedzieć. To nie jest nic strasznego, naprawdę.  Po prostu stało się i już nic nie mogę z tym zrobić.
Ta rozmowa miała wszystko wyjaśnić, lecz z każdą mijająca minut coraz bardziej uświadamiałem sobie, że tak naprawdę wszystko było coraz bardziej skomplikowane. Oczekiwałem konkretnej odpowiedzi, a tak naprawdę otrzymałem garstkę informacji i zbyt wiele nowych pytań.
O Boże, dlaczego to musi być tak bardzo trudne?
- Jeśli to nie jest tak straszne, to dlaczego boisz się wypowiedź prawdę na głos? - spytałem, próbując po raz ostatni dowiedzieć się czegokolwiek.
- Po prostu nie zrozumiałbyś - odpowiedziała i odłożyła kubek z napojem na stolik tuż obok fotela. - Tak będzie o wiele łatwiej.
Łatwiej.
To słowo naprawdę dziwnie brzmiało w jej ustach, jak gdyby było jednym wielkim zaprzeczeniem całej jej osobowości i sytuacji, w której się znaleźliśmy.
Czy naprawdę odstawienie tematu na bok i zamknięcie go w jakimś ciemnym, niedostępnym miejscu miało jakikolwiek sens?
- Ja... muszę już iść - wyszeptała i wstała. Spojrzała na mnie z wahaniem, jak gdyby oczekiwała jakichś słów z mojej strony.
Protestu.
Błagania.
Milczałem, siedząc na fotelu, okryty żółtym kocem.
Plotka ubrała swój granatowy płaszcz zapinany na żółte guzik i wyszła drzwiami, rzucając jakby od niechcenia słowa pożegnania. Spojrzałem przez okno wprost na ogród i płot. Dalej, za ogrodzeniem, rozciągała się droga, wzdłuż której rosły wiotkie brzozy i smukłe topole. Mój wzrok czujnie śledził szczupłą postać otwierającą ogrodową furtkę.
Zastanawiałem się, czy była jeszcze jakakolwiek szansa na to, że powróci...
Boże, gdyby tylko odwróciła się i spojrzała po raz ostatni na to okno, w którym nie wisiały firany.
Dziewczyna jednak nie przystanęła ani nie obróciła się. Szła dalej, a jej cień skradał się po ziemi tuż za nią. Druga Plotka rozrastała się po drodze, wydłużała, załamywała się niczym odbicie w wodzie.
I ona potem znikła, tuż za swoją siostrą, a mnie nie pozostało nic innego niż wypić nietknięty napój.

Źródło - licencja CC0
Dobrze wiem, że ten tekst jest beznadziejny i okropny, ale dzięki napisaniu go przełamałam w jakiś sposób swoją blokadę pisarską, którą miałam od połowy października.
W każdym bądź razie "Woda z sokiem" została napisana na wyzwanie literackie pod tytułem "Kreatywne spojrzenie". Hasłami na ten grudzień są: woda z sokiem, coś niebieskiego i słowa "plotka rozrasta się po drodze".
Mam nadzieję, że ten tekst przypadł Wam do gustu, choć sama nie jestem z niego zadowolona.
Ciao!
Tutti

12/12/2015

Zbyt wiele pytań, zbyt wiele odpowiedzi

Zbyt wiele pytań, zbyt wiele odpowiedzi
Witajcie!
Nominacje to rzecz niezwykła - raz się ma ich pięć na raz, a czasami przez dwa, trzy miesiące żadna się nie pojawia. Tym razem rzeczywistość coraz bardziej przybliża się do pierwszej z tych opcji. Mam już dwa książkowe tagi na głowie, a i kilka dni temu od kolekcji dołączyła nominacja od Poli, której jeszcze raz za to dziękuję. Trochę przeraziła mnie ilość pytań, na które musiałam odpowiadać, ale nominacja to nominacja - swoje zadanie trzeba wykonać w miarę możliwości szybko i rzetelnie. W każdym razie tag nazywa się Too Much Information Tag i dzięki niemu będziecie się mogli dowiedzieć wielu nieprzydatnych do niczego informacji o mnie.
Chyba, że chcecie wiedzieć, ile ważę.
Jak mogliście zauważyć, wygląd bloga przeszedł dość drastyczną zmianę. Jest o wiele bardziej minimalistyczny niż przedtem. Z nowym szablonem nadal mam trochę kłopotów - czcionka, którą są zapisane tytuły postów, nie ma większości polskich znaków, a pod każdym postem znajduje się tekst w stylu "Lorem ipsum". Próbowałam jakoś to zmienić, ale okazało się, że w przypadku darmowych szablonów z takiej a nie innej strony niczego nie da się zbytnio zmienić...
Kolejnym ogłoszeniem parafialnym jest to, że przeszłam do drugiego etapu konkursu kuratoryjnego z geografii. Myślałam, że mi się nie udało, że poległam jak żołnierz na polu walki, a jednak jestem jednym z tych 150 uczniów z całego województwa, którym się poszczęściło. Materiału od nauczenia jest naprawdę dużo, a i tym razem - czyli w zasadzie jak zawsze - na drugim etapie mogą pojawić się najróżniejsze pytania.  Muszę porządnie wziąć się do nauki, bo to moja ostatnia szansa na zdobycie tytułu laureata.
Nie przedłużając, zapraszam do przeczytania mojej odpowiedzi na nominację!

Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie
Całkiem szczęśliwa Tutti

1. Co masz na sobie?

Błękitny sweter, jasnoniebieskie spodnie dresowe i szare rajstopy nieznanej nikomu marki.
Jednym słowem - ubranie. 

2. Czy kiedykolwiek byłaś zakochana?

Tak, a dokładniej mówiąc dwa razy.

3. Czy kiedykolwiek miałaś "straszne zerwanie"?

W zasadzie to chyba nie...

4. Ile masz wzrostu?

Myślę, że mierzę teraz około 170 centymetrów. Wygląda na to, że prawie przestałam rosnąć :D

5. Ile ważysz?

Obecnie 55 kilogramów. to mózg tyle waży Jeśli udaje mi się wejść w moje ulubione spodnie, to znaczy, że z moją waga jest wszystko w porządku :)

6. Jakieś tatuaże?

Na razie nie, choć nie wiadomo, co jeszcze mi w życiu przyjdzie do głowy. Gdybym nawet chciała sobie jakiś zrobić, to musiałabym i tak poczekać na to kilka lat. Moi rodzice nie patrzą na takie sprawy jakimś przychylnym okiem.
W sumie to podobają mi się małe, delikatne tatuaże, które mają ogromną wartość dla osób, które mają je wytatuowane na ciele. 

7. Jakiś piercing?

Od roku lub dwóch lat mam przekłute uszy i  z dumą noszę kolczyki. Naprawdę nie rozumiem, czemu kiedyś tak bardzo bałam się przekłuwania. Gdybym wiedziała, że kolczyki tak fajnie wyglądają, a i samo robienie dziurki tak strasznie nie boli, zdecydowałabym się na to już wcześniej.

8. One True Paring?

Prawdopodobnie piszę tu o tym po raz pięćdziesiąty bądź setny, ale i tak się powtórzę. Moja ulubioną parą od kilku lat są Ulysses i Penelopa Moore z serii "Ulysses Moore". Co z tego, że mieli tylko jedną wspólną scenę na przestrzeni czternastu tomów wydanych po polsku? Zresztą ten fragment kwalifikuje się do rankingu moich ulubionych momentów z tej serii.

9. Ulubiony program/serial?

Kiedyś lubiłam oglądać "Na dobre i na złe", ale teraz nie potrafię na ten serial patrzeć. Scenarzyści mnie po prostu zawiedli tyle razy, że szkoda o tym wspominać.
Obecnie nie mam ulubionego programu czy serialu, ale z przyjemnością od czasu do czasu obejrzę sobie odcinek "Noragami". 

Źródło

Szczerze powiedziawszy, jest to jedno z najlepszych anime, jakie miałam okazje spotkać. Z początku jest naprawdę zabawne, lecz w im dalsze odcinki się ogląda, tym jest poważniej. Poza tym pierwszy sezon ma cudowny opening, a Yato (czytaj: ten facet z wachlarzem z gifu) jest po prostu fantastyczny.

10. Ulubione zespoły?

Obecnie przeżywam niezrozumiałą nawet dla mnie fazę na piosenki zespołu Cults. Wokalistka brzmi średnio na żywo, ale nagrania studyjne mi się podobają, więc dlaczego miałabym nie słuchać tej grupy? Zresztą tekst nie jest jakiś najlepszy na świecie, ale na razie mi wystarcza.

11. Coś, czego Ci brakuje?

  • przerwy świątecznej
  • czasu
  • książek
  • zapowiedzi wydania piętnastego tomu Ulyssesa Moore'a po polsku
  • części Ulyssesa, których nie posiadam dlaczego książki z biblioteki trzeba oddawać?
  • spokoju
  • śmiesznych, acz fajnych skarpetek z wzorem w mopsy/kotki/bałwany/sarenki
  • Wenecji
  • wakacji 
  • ukochanej Pani Weny, która chyba poleciała wraz z ptakami przeżyć zimę w cieplejszych krajach

12. Ulubiona piosenka?

Ostatnio powróciłam do słuchania disneyowskich piosenek po włosku. Muszę stwierdzić, że włoska wersja "Once Upon a December" jest niezaprzeczalnie najlepsza!
kto twierdzi inaczej, niech zajmie miejsce w kolejce do Tartaru



13. Ile masz lat?

W wrześniu tego roku skończyłam piętnaście lat. Jeszcze trzy lata temu nie potrafiłam sobie wyobrazić bycia czternastolatką, a tymczasem teraz mam piętnaście lat życia za sobą. Wydaje mi się, że to za dużo. Naprawdę. To tylko trzydzieści trzy miesiące do pełnoletności.
Przepraszam za to nagromadzenie tego samego wyrazu w dwóch zdania.
To było silniejsze ode mnie...

14. Znak zodiaku?

Panna! Gdybym była leniwym dzieckiem, które woli przedłużyć sobie pobyt w brzuchu matki o dwa tygodnie, niż zacząć oddychać jak najszybciej powietrzem, to może moim znakiem zodiaku byłaby waga.

15. Czego szukasz u partnera?

To takie... poważne pytanie ;)
W zasadzie nie wiem, czego bym dokładnie szukała. Jeszcze nie miałam chłopaka tak na poważnie. Może pragnęłabym, aby mnie rozumiał i okazywał zainteresowanie moją osobą podzielał choć po części moje pasje.

16. Ulubiony cytat?

Tak właściwie nie mam swojego ulubionego cytatu. Istnieje bardzo liczna grupa fragmentów z książek, które lubię. Postanowiłam wiec wybrać zupełnie przypadkowe cytaty.

Jak się zna kogoś całe życie, to można zobaczyć go nawet w ciemności.
"Baśniarz" - Antonia Michaelis
Jeżeli nie wiesz, dokąd chcesz iść, nie ma znaczenia, którą drogą pójdziesz...
"Alicja w Krainie Czarów" - 
Lewis Caroll
Później nie znaczy lepiej. Później oznacza tylko mniej czasu.
"Przegląd Końca Świata: FEED"
 - Mira Grant
Źródło - licencja CC0

17. Ulubiony aktor?

Takowy w zasadzie nie istnieje w moim życiu... Na świecie nie ma chyba takiego aktora, który sprostałby moim wymaganiom.

18. Ulubiony kolor?

Czerwony! Moje ulubione rękawiczki, czapka i szalik są właśnie tego koloru. Nie pogardzę też pastelowymi barwami - uważam, że całkiem dobrze w nich wyglądam :)

19. Głośna muzyka czy cicha?

Zależy, w jakim nastroju jestem obecnie i  do jakiego gatunku muzycznego należy dany utwór. Jeśli chcę się wsłuchać w tekst, wychwycić każdy ważne słowo, to pogłaśniam piosenkę.

20. Gdzie idziesz, gdy jesteś smutna?

W domu: pod kołdrę, w kąt, do swojego pokoju, słucham muzyki i czytam książkę na pocieszenie.
W szkole: staram się myśleć pozytywnie. Choć trochę. Tam się nie da uciec. Trzeba wziąć się w garść. To w sumie tylko teoria, a z praktyką nie zawsze ma wiele wspólnego.

21. Jak długo zajmuje Ci prysznic?

Problem jest taki, że prysznic nie mógłby się zmieścić w łazience, więc jest w piwnicy. Ludzie, wyobraźcie sobie mycie się pod prysznicem w zimie w nieogrzewanej piwnicy. Przyjemnie, nieprawdaż?
Kiedy jestem gdzieś w hotelu, to prysznic zajmuje mi około dziesięć minut...

22. Jak długo zajmuje Ci przygotowanie się rano?

Pół godziny, kiedy wstaję o siódmej. Jeśli jednak pora mojej pobudki przypada na godzinę szósta (co w zasadzie zdarza mi się trzy razy w tygodniu), to potrzebuję aż pięćdziesiąt minut. W końcu trzeba jakoś się ogarnąć :)

23.  Czy kiedykolwiek brałaś udział w bójce?

Nie mam pojęcia, czy zwykłe przepychanki z bratem można uznać za prawdziwą bójkę. Zero krwi, zero gipsu. Ech, czyli jednak Tutti nie ma żadnej ciemnej strony w życiorysie...

24. TURN ON: co Cię kręci u chłopaków/ co Ci się podoba u chłopaków?

Lubię chłopaków, którzy są inteligentni, ale nie sztywni. Dobrze by było gdyby jeszcze potrafili mnie rozśmieszyć, ale nie robili z siebie wiecznych błaznów.

25. TURN OFF: co Ci się nie podoba u chłopaków?

Odrzuca mnie wieczne chamstwo, złośliwość, idiotyzm, debilizm, przeświadczenie wyższości nad wszystkimi innymi osobnikami na naszej planecie.

26. Powód, dla którego dołączyłaś do blogosfery?

Nie pamiętam właściwie, dlaczego zaczęłam blogować. Tak jakoś się stało. Pewnego dnia po prostu stwierdziłam, że założę bloga.

27. Czego się boisz?

Pająków. Żywych, obleśnych robaków. Choroby. Nagłej śmierci. Odrzucenia. Martwych, obleśnych robaków. Zawalenia wszystkiego, co jest ważne dla mnie w życiu. Utraty kogoś bliskiego.

28. Kiedy ostatnio płakałaś?

Z pewnością niedawno, lecz nie pamiętam dokładnie kiedy. Opiszę Wam jednak małą ciekawostkę związaną z moja płaczliwością. Mogę płakać ze śmiechu, smutku, złości bądź z niczego. Raz płakałam, bo byłam kompletnie zmęczona i przepracowana...

29. Kiedy ostatnio powiedziałaś, że kogoś kochasz?

Kilka dni temu powiedziałam to mojej mamie. I mojemu bratu. I mojemu telefonowi, kiedy zrobił naprawdę świetne zdjęcie podczas spaceru.


Sądzę, że ta fotografia naprawdę zasługuje na to, aby ją tu wstawić.

30. Co oznacza Twój blog username?

Kiedy wybierałam swoja nazwę, tak właściwie nie wiedziałam, co ona oznacza. Sądziłam, że to jakieś wymyślone słowo. Brzmiało fajnie, trochę tak "po włosku". Dlaczego by nie nazwać się Tutti?
Dopiero potem odkryłam, że "tutti" to po włosku "wszyscy", a na rynku istnieją jogurty i kosmetyki o tej nazwie. Ktoś kiedyś skojarzył mój nick z właśnie z tymi ostatnimi...

31. Ostatnia przeczytana przez Ciebie książka?

Być może cześć z Was pamięta moją recenzję "Dotyku Julii" autorstwa Tahereh Mafi. Książka ta mi się zupełnie nie spodobała, ale słyszałam opinie, że kontynuacja tej powieść jest zdecydowanie lepsza. Okazało się, że "Sekret Julii" prezentuje wyższy poziom niż swój poprzednik, ale nie jest jakiś genialny. Julia i Adam nadal mnie wkurzają. Jedynym pocieszeniem dla mnie są dwaj inni bohaterowie - ogarnięty Kenji i lekko szurnięty Werner. Z samej ciekawości chyba przeczytam następną część :)

32. Książka, którą aktualnie czytasz?

Obecnie czytam już po raz drugi "Tomka na tropach Yeti" autorstwa Alfreda Szklarskiego i "Niemców" Leona Kruczkowskiego. Drugi z tych utworów to lektura szkolna i jak na razie mi się bardzo podoba. Naprawdę fajnie po opasłym "Quo vadis" trafić na coś tak cienkiego!

33. Co ostatnio oglądałaś?

Ta produkcja jest bezsprzecznie piękna i genialna. Uwielbiam każda klatkę, każdy obraz, każdy uchwycony na tym filmiku moment.


34. Ostatnia osoba, z którą rozmawiałaś?

Mój ukochany, bo jedyny, brat.

35. Relacja między Tobą a osobą, której ostatnio wysłałaś SMSa?

Miłość rodzinna!

36. Ulubiona potrawa?

Uwielbiam pierogi z szpinakiem i wszelkimi innymi dodatkami typu cebula, ser feta czy sos grzybowy. Kocham też całym swoim sercem jajecznicę z grzybami. 

37. Miejsce, które chcesz odwiedzić?

Chciałabym z pewnością znowu zobaczyć Wenecję i pobyć w niej dłużej niż jeden dzień :) Pragnę też ponownie powrócić do cudownej Barcelony! Zwiedzić także chciałabym Londyn, Rzym, Weronę, Neapol i wiele innych miast. Może warto byłoby odpocząć gdzieś na prowincji Wielkiej Brytanii... Może w Kornwalii?

Źródło  - licencja CC0

38. Ostatnie miejsce, w którym byłaś?

Kościół.

39. Czy ktoś Ci się teraz podoba?

kolejne dziwne, bardzo osobiste pytanie
W zasadzie teraz żaden z chłopaków mi się nie podoba. Jakiś niedobór jest w tej szkole osobników płci męskiej, którzy naprawdę by mi się spodobali.

40. Kiedy ostatni raz pocałowałaś kogoś w policzek?

Dawno, dawno temu...

41. Kiedy ostatnio ktoś Cię obraził?

Mój brat mnie obraził z pewnością w ostatnich dniach. Szczerze powiedziawszy, to my się co najmniej klika razy dziennie ze sobą kłócimy... Jak jakieś małżeństwo :D

42. Ulubiony smak słodki?

Uwielbiam czekoladę, truskawki, maliny, jagody, borówki, wszelkie powidła i marmolady, jabłka oraz gruszki.

43. Ulubiona część biżuterii?

Oczywiście są to kolczyki. Noszę je codziennie, uwielbiam je. Moją ukochaną parą są te przywiezione z Wenecji. Są z czarnego szkła, na którym są wymalowane stokrotki.

44. Na jakich instrumentach grasz?

Umiem trochę grać na wiecznie fałszującym świecie. Nie pamiętam, aby ten instrument wydał kiedyś z siebie jakiekolwiek czysty dźwięk. Nawet kolędy brzmią na nim nędznie.

45. Ostatnio uprawiany sport?

Chyba na ostatnim WF grałam w siatkówkę, która swoją drogą zaczyna mi się nudzić. Na 80 procent lekcji gramy w to samo...

46. Jaka piosenkę ostatnio śpiewałaś?

Na lekcji wychowawczej kiedy moja klasa pracowała w grupach, śpiewałam sobie piosenkę Anny German. Kudi zaczęła - jak to ona - śmiać się, po czym nie potrafiła się uspokoić, a ja postanowiłam podśpiewywać pod nosem fragment pewnej piosenki, który mówił o uśmiechu. Domyślacie się, co to jest za utwór?

47. Ulubiony tekst na podryw?

Nie ma takiego :)

48. Czy kiedykolwiek użyłaś tego tekstu?

Jeśli ten tekst nie istnieje, to raczej trudno byłoby mi go użyć...

49. Z kim ostatnio przebywałaś w swoim wolnym czasie?

Ostatnio wraz z Kudi niosłyśmy stół przez część miasta. Nie pytajcie się, dlaczego to robiłyśmy... Po prostu potrzebowałyśmy stołu, znalazłyśmy go i gdzieś trzeba było go zanieść.
To musiało naprawdę dziwnie wyglądać...

50. Kto powinien odpowiedzieć na te pytania?

Każdy, kto czuje wewnętrzną potrzebę odpowiadania na pytania skupiające się wyłącznie na nim.

12/01/2015

Słów kilka o książkach

Słów kilka o książkach
W życiu każdego z nas istnieją takie rzeczy, która kocha się ponad wszystko. Ja uwielbiam książki, ale o tym wie każdy, kto przebywał na moim blogu dłużej niż pięć minut. Kocham pisać, ale nie wiążę z tym mojej przyszłości. Na dodatek powoli, acz z wielkim zamiłowaniem uczę się włoskiego.
W sumie na pierwszy rzut oka te trzy ważne elementy mojego życia nie łączą się ze sobą w jakikolwiek sposób. Jeśli przeczytaliście jednak kiedykolwiek mojego posta o książkach, dobrze znacie całą prawdę, którą przekażę tutaj w obszerniejszej formie, niż dotąd to robiłam.
Wyobraźcie sobie dziesięcioletnią Magdę, która jeszcze wtedy nie była Tutti, a o blogach wiedziała tyle co jeż o łyżkach. Dodajcie do tego kolejne szczegóły. Szkolna biblioteka pełna książek, które już przeczytała lub które zupełnie jej nie interesowały. Szukała po raz kolejny czegoś nowego i ciekawego.
Kto by chciał w końcu po raz trzeci czytać historię o łabędziu i baletnicy?
Pewnego dnia zauważyła, że ktoś z starszych klas wypożyczał jakąś książkę o naprawdę ładnej okładce. Kilka tygodni później ktoś inny zabrał do domu tą samą powieść. W koncu i ona ją przegarnęła. Spodobała jej się ta historia, nawet jeśli była trochę zdziwiona faktem, że akcja powieści rozgrywała się tylko przez jeden dzień. Nie przeszkadzało jej to, że miała w swoich rękach tom trzeci, ponieważ biblioteka nie miała w swoim posiadaniu wcześniejszych części. Mała Magda niezwykle szybko przeczytała kolejne książki, aż doszła do siódmego tomu serii, który rozpoczynał całkowicie odrębną historię.
Biblioteka nie miała oczywiście pieniędzy, aby dokupić dalszy ciąg historii. Dziewczynka mogła poczekać, aż szkoła zbierze podczas kiermaszu fundusze na zakup kolejnych książek, ale oczywiście była zbyt ciekawa, co zdarzyło się dalej.
Co zrobiła w takiej chwili dziesięcioletnia dziewczynka, która potrafiła wtedy jeszcze przekonać kogoś, że akurat ta książka była jej kompletnie niezbędna do życia? Oczywiście poprosiła kogoś z rodziny, aby przywiózł kolejne tomy z miasta.
Magda stała się dumną posiadaczką ósmej i dziewiątej części. Pokochała te książki całym swoim sercem. Zwłaszcza ten dziewiąty tom, którego zakończenie było naprawdę zaskakujące. Z zniecierpliwieniem wyczekiwała kolejnych tomów. Kiedy otwierała każdą kolejną część czuła się tak, jak gdyby przenosiła się do zupełnie innego świata. Przeżywała razem z bohaterami różne przygody, niejednokrotnie śmiała się i smuciła razem z nimi. Polubiła burkliwego ogrodnika, dwoje inteligentnych i odważnych bliźniaków, rudzielca na rowerze i wiele innych postaci.
W końcu nadszedł też ten moment, kiedy w księgarniach ukazał się dwunasty tom - tak od dawna wyczekiwany finał historii! Przeczytała książkę zaraz po premierze, z zachwytem przewracając kolejne kartki. Oczywiście wspaniała przygoda musiała się skończyć wraz z ostatnią stroną i słowami pozostawionymi przez autora.
Czy i Wy znacie te okropne uczucie, kiedy uświadamiacie sobie, że coś się bezpowrotnie skończyło?

Wszystkie zdjęcia pochodzą z mojego Instagrama


Tak mniej więcej potoczyła się historia mojego zapoznania z serią "Ulysses Moore". Pamiętam, że krótko po przeczytaniu dwunastej, wówczas ostatniej części zaczęłam sama wymyślać własne historie na temat dalszego ciągu losów bohaterów. Co się z nim stało? Czy przeżyli jeszcze jakieś przygody? W moich myślach przechodzili wiele razy przez Wrota Czasu i podróżowali do najdalszych i najbardziej niesamowitych miejsc. Czasami i ja - w chwilach przesadnego rozmarzenia - towarzyszyłam im. Nigdy nie przeniosłam ich na papier, choć właśnie dzięki nim zaczęłam pisać swoje własne historie. Szczerze powiedziawszy, moje pierwsze "opowiadanie" zostało lekko zainspirowane całą serią. Byłam taka dumna z tego, że stworzyłam swoich pierwszych własnych bohaterów!
Wraz z przeczytaniem czwartej części serii pod tytułem "Wyspa masek", której akcja rozgrywała się w osiemnastowiecznej Wenecji, zaczęło narastać moje zainteresowanie Włochami, które szybko przerodziło się w fascynacje i rozpoczęcie nauki języka włoskiego.
Prawdopodobnie gdyby nie "Ulysses Moore" nigdy nie stałabym się tym, kim jestem teraz. Nie byłabym taka sama, nie pisałabym nałogowo opowiadań i innych krótkich tekstów, a o języku włoskim wiedziałabym tyle co nic. Nigdy nie stałabym się Tutti. Wątpliwe byłoby także to, czy w ogóle zaczęłabym blogować, a jeśli nawet bym rozpoczęła swoją przygodę na "wodach" blogosfery, to prawdopodobnie nazywałabym się Madzia, Madziula czy jakoś w tym stylu.
Niezbyt oryginalnie, co nie?
Więc jestem teraz tu, gdzie siedzę - na krześle przed komputerem. Gapię się w ekran i stukam zawzięcie w klawiaturę, próbując przekazać Wam coś sensownego, może ciekawego. I staram się Was przekonać, że tak naprawdę czas spędzony z tą serią nie będzie stracony, o ile, czytając ją, nie będzie myśleć o samych sobie jak o ludziach dorosłych czy nastoletnich.
Nie, nie o to w tym chodzi.
Najpierw stańcie się dziesięcioletnimi dziećmi i pomyślcie o tych książkach jak o wspaniałej przygodzie, która na Was czeka. Przypomnijcie sobie, jak to było, kiedy byliście mali. Może dopiero wtedy odkryjecie tą całą magię zawartą w tej serii...

Co myślicie o tym poście?
Jaka książka zmieniła Wasze życie?
Do napisania!
Tutti
Copyright © 2016 Only experiences , Blogger