3/24/2016

Piękno, które jeszcze nie umarło - "Marnie. Przyjaciółka ze snów"

Od dawna chciałam obejrzeć produkcję animowaną, która nie ociekałaby komercją, tandetnością i CGI, którego już w zasadzie mam dość. W takim wypadku pierwszą rzeczą, o której pomyślałam było anime. Nie, to nie są chińskie bajki, jak to niektórzy lubią mówić. Także nie każda produkcja animowana pochodząca z Japonii to coś pokroju Pokemon, Bakugan i tak dalej. Nie mówię, że wymienione produkcje są złe. Nawet przyjemnie się je ogląda, ale nie przedstawiają jakichś większych wartości.
Wracając do tematu, istnieją takie produkcje z gatunku anime, które od pierwszych minut przekonują do siebie grafiką i muzyką oraz oczarowują opowiadaną historią. Niewątpliwie od dzisiaj mogę zaliczyć do tego grona Marnie. Przyjaciółkę ze snów
Uwaga! Recenzja może zawierać małe spoilery.

Anna - źródło
Dwunastoletnia Anna Sasaki po kolejnym ataku astmy zostaje wysłana przez swoich rodziców na wieś do domu ciotki i wujka. Zwiedzając okolicę, przypadkiem natrafia na piękną, lecz opuszczoną rezydencję. Pewnej nocy, wracając po raz kolejny do posiadłości, spotyka śliczną, blondwłosą dziewczynę o imieniu Marnie. Pomiędzy nimi szybko nawiązuje się przyjaźń, choć Anna z każdym dniem ma coraz większe wątpliwości, czy to, co widzi i przeżywa, dzieje się naprawdę...


Marnie - źródło
Anna może z pewnością niektórych denerwować i wydawać się lekko przerysowaną postacią. Humorzasta dziewczyna, sprawiającą problemy i niepotrafiąca się odnaleźć wśród innych ludzi. Trudno jej z kimkolwiek rozmawiać, a i z czasem nawet przestaje próbować nawiązywać rozmowy. Czuje się wyobcowana, niechciana i nierozumiana. Być może przez to, że i ja czasem odczuwam podobne emocje, dobrze ją rozumiałam i potrafiłam się utożsamić z nią.
Marnie to zupełne przeciwieństwo Anny. Jest o wiele bardziej otwarta na innych i spontaniczna od głównej bohaterki, choć prawdopodobnie przeżyła od niej o wiele więcej. To właśnie jej jako pierwszej udaje się wyciągnąć Annę z tej bariery, którą wokół siebie zbudowała. Uśmiechem próbuje ukryć swoje troski i momenty bólu, choć nie zawsze jej się to udaje.

Źródło
Akcja filmu wydaje się być zawieszona na granicy dwóch światów: rzeczywistości i fikcji. Tak naprawdę rzadko wiadomo, w którym z nich znajdują się dokładnie bohaterowie w danej chwili. Teraźniejszość i zupełnie inna rzeczywistość zgrabnie przeplatają się ze sobą, tworząc niesamowity obraz. Dzięki swojemu położeniu na granicy wielu różnych światów historia nabiera niesamowitego, lekko baśniowego charakteru.

Źródło
Marnie. Przyjaciółka ze snów to niesamowite anime opowiadające o dorastaniu, godzeniu się ze swoim losem i przyjaźni, która zmienia wszystko. Wzrusza samym zakończeniem (prawie się rozpłakałam), które sprawia, że z trudem można rozstać się z bohaterami. Oczarowuje niezwykłą, dokładną i wyrazistą grafiką oraz mistrzowsko dobraną muzyką.

Ocena: zaiste zacny.

***

Mieliście właśnie okazję przeczytać moją pierwszą recenzję filmu. Nigdy zbyt bardzo nie ćwiczyłam pisania opinii na temat właśnie tej dziedziny kultury, ale nie poszło mi chyba zbyt źle jak na pierwszy raz :)
Życzę Wam również wesołej Wielkanocy, dużo zdrowia, szczęścia, radości!
W dalszym ciągu liczę na to, że w poniedziałek trzeci raz pod rząd żaden chłopak z mojej klasy nie przyjdzie mnie oblać wodą. Nigdy tego nie lubiłam i przez ostatnie dwa lata byłam niesamowicie szczęśliwa, nie widząc za drzwiami nikogo z wielką butlą.
Pozdrawiam serdecznie Was wszystkich
Tutti



18 komentarzy:

  1. Marnie jest cudowna <3
    Jedna z najlepszych animacji jakie oglądałam
    Wesołych świąt
    http://life-ishappiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Szkoda, że nie dostała jednak tego Oscara, bo naprawdę zasłużyła na niego :/

      Usuń
  2. Kurczę, też mnie wkurza, kiedy wszyscy mówią na anime "chińskie bajki" (właściwie, to którego fana takich produkcji to nie wkurza?). Obejrzałam parę anime w swoim krótkim życiu i staram się wynajdywać takie, które mają choćby najmniejsze przesłanie. Nawet w takich popularnych jak Tokio Ghoul czy Death Note można wynaleźć jakieś sensowne motywy.
    O wspomnianym przez Ciebie anime jeszcze nie słyszałam, ale z chęcią je obejrzę. Zapowiada się ciekawie:)
    Pozdrawiam i życzę wesołych świąt Wielkiej Nocy:))))
    horsefan
    (zycie-wedlug-horsefana.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, jeszcze zapomniałam! Ostatnio obejrzałam pierwszy odcinek takiego anime o zacnej nazwie "Kanojo to Kanojo no Neko -Everything Flows-", a opowiada ono o zmaganiach pewnej zwyczajnej studentki z życiem i o jej relacji z jej kotem.
      Mnie się jak na razie podoba, więc polecam:)))

      Usuń
    2. Zaczęłam oglądać "Death Note" - i jak na razie jest niesamowity! Kiedyś słyszałam coś o "Tokio Ghul", ale nie zagłębiałam się zbytnio w ten temat.
      Relacja z kotem brzmi zaiste zachęcająco :D

      Usuń
  3. Nie oglądam anime, ale ty zachęciłaś mnie do poznania tej produkcji ;) Muszę obejrzeć! Również życzę wesołych świąt :)

    Idalia

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój dobry żeński ziomek ma fisia na punkcie anime, więc w temacie (a także w muzyce, która jest prześliczna akurat w naprawdę wielu produkcjach) jestem obcykana, mimo iż sama niczego w tym stylu nie oglądam i jakoś nie mogę się przekonać, choć się staram. Mimo to myślę, że Marnie mogłaby mi się spodobać. Trochę mi się kojarzy z "Tajemniczym ogrodem", i w ogóle wygląda dość romantycznie (znaczy... nie że tak miłośnie, tylko tak... no, jakoś tak romantycznie :D).
    Chwała!
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bukwo, Ty coś ostatnio masz z tą romantycznością w komentarzach ;)
      Hmmm... Nigdy na myśl nie przyszedłby mi "Tajemniczy ogród"!

      Usuń
  5. Bardzo lubię oglądać Anime<3
    I mam kilka seri za sobą :)
    O tej jeszcze nie słyszałam, ale pewnie niedługo znajdę czas na obejrzenie <3
    Pozdrawiam i obserwuję Juliet
    zapiskizgredka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie widziałam wielu anime, ale w sumie przekonuję się do tej dziedziny animacji, tak jak i do mang- moja przyjaciółka z uporem wciąga mnie w ten świat:) Marnie wygląda zacnie, może się skuszę? Lekko baśniowy klimat, tajemnicza przyjaciółka, no i ta grafika (strasznie mi się podoba!)- brzmi zachęcająco, nie powiem:)
    Zacna recenzja:)
    Pozdrawiam cieplutko i wesołych świąt!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że Ci się podoba!

      Usuń
  7. niezly musi byc!

    http://karolinaslomka.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak na razie moja przygoda z anime skończyła się na oglądaniu Pokemonów w dzieciństwie i na oglądaniu Death Note. Chętnie obejrzałabym coś jeszcze, ale ostatnio cierpię na Chroniczny Brak Czasu. Chociaż z drugiej strony to manga zawsze była bliższa mojemu sercu ;)
    Buziaki, Lunatyczka

    P.S. Nominowałam Cię do wiosennego TAGu Kwiatowego ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osobiście przeczytałam jak na razie tylko dwie mangi - kilka tomów "Sailor Moon" i coś, czego nazwa mi wyleciała kompletnie z głowy.
      Dziękuję za nominację! Odpowiem na nią jak najszybciej!

      Usuń
  9. Jakoś do anime mnie nie ciągnie, bo zawsze kojarzyły mi się z horrorami i dziewczynami lekkich obyczajów w mundurkach, więc właśnie dlatego ich nie oglądałam. Może kiedyś wyjdę poza swoje przyzwyczajenia i obejrzę ;) Jak już się zdecyduję to wybiorę "Marnie. Przyjaciółkę ze snów". Pozdrawiam cieplutko <3

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Jutro? A Lany Poniedziałek nie jest... w poniedziałek? o.O Albo coś ja źle zrozumiałam. ;p Łał, to anime wygląda na bardzo ciekawe... Mam nadzieję, że zbiorę się w święta i obejrzę tą bajkę. Jeśli w ogóle w otchłaniach polskich internetów ona będzie... I hope. W ogóle przez ostatni czas przymierzam się do obejrzenia anime, ale nie jakiegoś durnego i pustego, ale jakiegoś normalnego (w miarę). Więc dobrze, że napisałaś ten post ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój błąd. Przy pisaniu coś mi się pokręciło, ale już zamieniłam "jutro" na "poniedziałek" ;) Dziękuję za to, że powiadomiłaś mnie o tej pomyłce!

      Usuń
  11. Ja zostałam oblana całym wiadrem przez kolegów mojej starszej siostry. Oprócz tego 4 razy ksiądz mnie oblał. Robert i Kuba też chcieli mnie oblać ale mnie oszczędzili ;)

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger