5/26/2016

Maki

Dzisiaj chciałabym Wam przedstawić już całkiem stary tekst z zeszłego roku, który zostały wysłany na konkurs do gazety Victor Gimnazjalista. Wygrać mi się udało, mój tekst został opublikowany, przy czym pochwalono mój - podobno - bardzo dojrzały styl pisania. Przeglądając po raz kolejny pracę, ujrzałam, że wysłałam mój twór z naprawdę karygodnym błędem. Nie mam pojęcia, jak mogłam tego nie zauważyć przy korekcie. Mam nadzieję, że spostrzegli to i poprawili. Szkoda, że nie potrafię teraz znaleźć gazety, aby to sprawdzić. Auć. W każdym razie błąd jest już poprawiony, więc zapraszam Was do czytania. Jestem bardzo zadowolona z tego tekstu. Zresztą byłam zaskoczona, że wymyśliłam coś tak mocno rzeczywistego do tak niezwykłej fotografii, jaką było zadanie konkursowe. Bardziej sugerowała jakieś wróżki, elfy niż to, co mi przyszło do głowy.
Zdjęcie dodane do posta nie było w zadaniu konkursowym. Nie mogłam dodać tu właściwej fotografii, gdyż egzemplarz gazety gdzieś przepadł.
Miłego czytania!
Tutti


***

Nigdy nie byłem nikim szczególnie wyróżniającym się z tłumu. Nie byłem najprzystojniejszy – ot zwykły chłopak po dwudziestce o zwyczajnych rysach twarzy. Zarabiałem wystarczająco dużo aby jakoś się utrzymać, siadając na chodniku w cieniu niskiego drzewa i na życzenie tworząc portrety wszędobylskich turystów.
Naturalną rzeczą było to, że, pracując pośród ludzi, słyszałem wiele niesamowitych historii i widziałem wiele niesamowitych i całkowicie zwyczajnych twarzy. Niewiele z nich jednak zapamiętywałem. Czasami, kiedy rysowałem, odczuwałem dziwne wrażenie, że już gdzieś widziałem ten nos lub oczy bądź słyszałem bardzo podobną opowieść.
To były jednak przebłyski, nic nieznaczące drobinki pyłu, które wiatr unosił w moją stronę. Mogłem je chwycić, potrzymać przez chwilę dłoni, przyjrzeć się im z bliska. Wiatr był jednak niecierpliwy – wyrywał mi je z ręki, siłą otwierając dłonie.
Nie pytajcie się, jak to możliwe, że wietrzyk pokonał siłę ludzkich mięśni.
To metafora, a metafora jest zabójczynią rzeczy niemożliwych.
Jedyną osobą, która tak naprawdę zapadła mi w pamięć, była dziewczyna. Ona także nie wyróżniała się niczym. Zupełnie tak jak ja. Codziennie rano szła w stronę liceum katolickiego na wzgórzu, za każdym razem przechodząc obok mnie. Nigdy jednak mnie nie zauważyła. Nigdy nie zaszczyciła mnie spojrzeniem błękitnych oczu. Dwa jasne warkoczyki podskakiwały na jej plecach w rytm kroków, a torba z książkami kołysała się na ramieniu.
Oprócz poranków widziałem ją jeszcze popołudniu, kiedy wracała z liceum, i wieczorem. O tej ostatniej porze szła zawsze w niebieskiej sukience z bukietem kwiatów w dłoniach. Najbardziej niezwykłe w tej jej dziwnej rutynie było to, że gatunek kwiatów zmieniał się zależnie od dnia tygodnia. Złocie żółte, astry zastygłe w barwach delikatnego fioletu, aksamitki o wściekle pomarańczowych płatkach, delikatne niezapominajki, margerytki, które nazywałem starszymi siostrami stokrotek, i różowe goździki. Nigdy tak naprawdę nie zapamiętałem, do jakiego dnia były przypasowane poszczególne kwiaty.
Na zawsze jednak w mojej pamięci pozostała niedziela. Dziewczyna przechodziła wtedy wyjątkowo chodnikiem po drugiej stronie ulicy, wpatrując się uparcie w czubki swoich balerin. W jej dłoniach delikatnie spoczywały cztery maki. Czerwień ich płatków wyraźnie odcinała się od jasnej skóry blondynki.
Mijały dni, tygodnie, miesiące, aż w końcu upłynęło sześć lat, od kiedy po raz pierwszy ją zobaczyłem. Już dawno przestała chodzić do liceum katolickiego, ale i tak trzy razy dziennie przechodziła obok mnie, nie zauważając mnie nawet. Zawsze szła w stronę swojej starej szkoły.
Przez sześć lat wiele razy rozmyślałem o młodej dziewczynie i jej kwiatach. Co z nimi robiła? Czy komuś je dawała? I skąd je brała? Może jej rodzina prowadziła kwiaciarnię? Równie dobrze mogła też kupować każdego dnia bukiet u kwiaciarki na targu.
Pewnego dnia jednak dziewczyna nie przyszła ani rano, ani po południu, ani wieczorem. Próbowałem ukryć mój niepokój, wmawiając sobie, że tego dnia może coś ją zatrzymało.
- Jutro przyjdzie – mamrotałem do siebie, tworząc kolejny rysunek w moim szkicowniku. – Na pewno.
Przyszła. Nie w niebieskiej sukience, lecz  w bladoróżowej bluzce i dżinsach. Z pojedynczym makiem w bladej dłoni.
Kiedy usiadła naprzeciwko mnie na chodniku, moja ręka trzymająca ołówek znieruchomiała nad kartką papieru, a moje płuca na moment odmówiły oddychania. Spoglądałem na nią, zastanawiając się, jak to możliwe, że po sześciu latach w końcu zauważyła mnie, zwykłego, ulicznego artystę.
- Narysuj mnie – odezwała się. Jej głos był całkowicie inny niż się spodziewałem – niski, trochę dziecięcy. – Albo narysuj cokolwiek. Chcę mieć pamiątkę po tym miejscu.
Pamiątkę – słowo ponownie zadźwięczało w moich uszach. Tak zazwyczaj mówili przejezdni, którzy niedługo mieli opuścić to miasto tylko po to, aby inni obcy ludzie mogli zająć ich miejsce.
Czy to słowo w jej ustach znaczyło, że miała już tu nie wrócić w najbliższym czasie?
Nagle zdałem sobie sprawę, jak trudno było mi wyobrazić sobie codzienne życie bez wyczekiwania na jej przejście obok mnie, bez widoku kolorowych kwiatów w jej dłoniach i patrzenia na jej dwa warkocze podskakujące na plecach. To, co dla zwykłych ludzi znaczyło tyle co nic, dla mnie było częścią życia. Warkocze, błękit i maki. Były jednymi z tych rzeczy, dla których jeszcze siedziałem na chodniku w cieniu drzewa i przenosiłem zwyczajne i niezwykłe twarze na papier.
Czy to nie dziwne, że spośród wielu innych ulicznych artystów wybrała właśnie mnie?
Postanowiłem nie rozmyślać już nad tym, po prostu oddać się chwili i stworzyć coś, co zawsze przypominałoby jej o tej całkiem dużej kropce na mapie. Nie zastanawiałem się nad tym, co robię. Po prostu kreśliłem ołówkiem i kredkami po kartce.
- Może być? – spytałem po trzech godzinach, podając jej zakończoną pracę. Nie miałem pojęcia, dlaczego narysowałem to, co najbardziej kojarzyło mi się z nią. Błękitne oko. Skóra, na której widniały wszystkie kwiaty, jakie widziałem w jej dłoniach, i żółte płatki wyrastające z zewnętrznego kącika oka.
- Czy to ja? – spytała, wpatrując się z uwagą w dzieło. Na jej ustach pojawił się delikatny uśmiech. Złote włosy delikatnie rozwiał wiatr. Liście w górze zaszeleściły niczym dzwoneczki.
Pokiwałem głową.
- Piękne – odparła i schowała moje dzieło do plecaka. – Czy to wystarczy w ramach zapłaty?
Spojrzałem na czerwony mak, który trzymała w wyciągniętej ręce. Odpowiedziałem na pytanie skinieniem głowy i wyjąłem kwiat z jej dłoni, rozchylając jej długie palce. Nie gwałtownie jak wiatr, lecz delikatnie, powoli.
- Do zobaczenia. -Dziewczyna wstała, zarzuciła plecak na ramię i odeszła.
Nic nie odpowiedziałem – po prostu siedziałem, trzymając czerwony kwiat w rękach, jakby był jakimś reliktem, i wpatrywałem się w jej sylwetkę tak długo, aż znikła mi z pola widzenia.
Wielokrotnie potem wyrzucałem sobie to, że nic więcej nie zrobiłem. Mogłem zapytać się ją, jak się nazywa, gdzie wyjeżdża, o co właściwe chodziło z kwiatami i codzienną wędrówką ulicą w stronę liceum. Miałem tyle okazji, aby ją zaczepić, porozmawiać z nią, ale jak zwykle musiałem wszystko zaprzepaścić. W jakiś niewytłumaczalny sposób bałem się do niej podejść. Dlaczego? Chyba po prostu zbyt długo zwlekałem.
Kiedy wróciłem do domu, wziąłem wazon, nalałem do niego wody i postawiłem go na parapecie w moim pokoju. Brat przypatrywał mi się z sąsiedniego łóżka, jak z przesadną ostrożnością wkładałem kwiat do naczynia. Spytał się mnie, od kogo go dostałem.
- Od dziewczyny z warkoczami – odparłem zgodnie z prawdą i usiadłem na parapecie, tuż obok wazonu.
Do zobaczenia.
To były jej ostatnie słowa. Brzmiały pokrzepiająco, rozpalały w sercu nadzieję na następne spotkanie, sprawiały, że każdego dnia wracałem na moje stałe miejsce w cieniu drzewka. Nadal rysowałem portrety turystów, patrzyłem na zwyczajne oczy i niezwykłe usta oraz wysłuchiwałem zabawnych anegdotek obcokrajowców. Zapamiętałem każdą z tych historii tylko po to, aby opowiedzieć je wszystkie kiedyś dziewczynie.


Źródło - licencja CC0

46 komentarzy:

  1. Jeny, w dawnych czasach też wysyłałam teksty do Victora :D To były moje pierwsze publikacje, 14 lat, pierwszy napisany wiersz i ukazał się drukiem... Człowiek wariował ze szczęścia :D
    szczerze mówiąc, to zdjęcie jest brzydkie i naprawdę podziwiam, że wybrałaś je na temat. I jeszcze tak uszlachetniłaś tym opowiadaniem (mi ta dziewczyna kojarzy się przez makijaż z typową ,,lodziarą" więc pewnie bym pisała o rozwiązłych dziewczynach ze wsi czy coś :D)A ty napisałaś sentymentalne, tajemnicze opowiadanie (a raczej nowelę). Trochę dziwną, ponieważ wydaje się zatrzymanym kawałkiem rzeczywistości, nie ma typowej akcji ani wątków. Nie poucza, do niczego nie prowadzi, nie odkrywa, a jednocześnie jest ładne, urocze, jak diament w pierścionku.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku, ale pięknie opowiadanie. <3 Może napiszesz kontynuacje ?
    Pozdrawiam :*
    https://zapoczytalna.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem pod wrażeniem! Naprawdę podoba mis się to opowiadanie. W drugim akapicie w trzecim zdaniu powinno być chyba "rysowałem", a nie "rysowałam", a poza tym wszytko super :)
    Poszerzając horyzonty - Klik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję - czasami literówki uciekają mi podczas korekty :) Już poprawione!

      Usuń
  4. Naprawdę śliczne opowiadanie, bardzo przypadło mi do gustu:) Myślę, że ja nie byłabym w stanie wymyślić takiego pięknego tekstu mając przed oczami - moim skromnym zdaniem - takie słabe zdjęcie...
    Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcie dodane do posta nie jestem tym konkursowym - przepraszam, że zapomniałam o tym na początku napisać, ale teraz post już jest zaktualizowany o tę informację.

      Usuń
  5. Wow, ,świetny tekst! Wzruszył mnie, i uważam że zasłużyłaś na wygraną.
    Be Beauty (klik)

    OdpowiedzUsuń
  6. Brak mi słów. Cudownie to napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Redakcja miała rację - to jest dojrzałe. Porównując do niektórych tekstów gimnazjalistów to to nie ma porównania z nim. Podoba mi się ten tekst. Nie jest może on na oko o czymś bardzo ważnym, ale ma jakąś taką atmosferę... Ładny.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejusiu, ja rownież wysyłałam do Victora😍😍😍
    Opowiadanie przepiękne, masz mega talent do pisania. Nie zmarnuj go❤❤
    zapiskizgredka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. O ja! <3 Szkoda, że już nie czytałam wtedy Victora i nie widziałam tego, ale fajnie, że mogę teraz przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Piekne opowiadanie :) bardzo dojrzale napisane :) nigdy widząc to zdjęcie nie widziałabym tego co napisałaś. Ale piękne to było :) masz talent! pozdrawiam ciepło :*

    claudiyye.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Opowiadanie jest naprawdę zachwycające. Pięknie to napisałaś!
    Pozdrawiam! wy-stardoll.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Cudownie to napisałaś! Naprawdę bardzo dojrzale :) Świetny blog, dodaję do obserwowanych :*

    >zapraszam, dopiero zaczynam<

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie dziwię się, ze wygrałaś ten konkurs;p

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne opowiadanie :) Gratuluję wygranej, zasłużyłaś sobie.
    Pozdrawiam ciepło! passionsmy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Gratuluje! Nic dziwnego, opowiadanie super :D
    Twisted Mouse

    OdpowiedzUsuń
  16. masz wielki talent to pisania! może w przyszłości wydasz własną książkę? :) kto wie ;)

    zapraszam do siebie
    JUST EMSI ( rewanżuje się za każdy komentarz i obserwację <3) pozdrawiam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  17. Genialnie napisane ! Super wpis!
    __
    Zapraszam do mnie na konkurs!
    liikeeme.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetne opowiadanie :) Ja nigdy się nie odważyłam aby coś wysłać do Victora, ale zawsze czytałam chętnie wszystkie artykuły :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    BLOG-KLIK!

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak szczerze, to Ci zazdroszczę, bo ja nigdy nie potrafiłam tworzyć opowiadań. Albo inaczej rzecz ujmując: brakuje mi wyobraźni. Bi niby wszyscy mówią, że styl mam bardzo dobry i jak ktoś poda mi temat, to napiszę bez problemu. Ale nigdy nie potrafiłam niczego wymyślić sama.
    Niemniej - opowiadanie fantastyczne! Zresztą, jak wszystkie Twoje - po protu je uwielbiam. Uważam, że w pełni zasługujesz na publikację. No i przede wszystkim: ogromne gratulacje!
    Pozdrawiam cieplutko, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  20. Pamiętam ten tekst! Czytałam go swego czasu w owym czasopiśmie :) już na początku przy opisie głównego bohatera wydawał mi się znajomy, ale dopiero w połowie dotarło do mnie, że go czytałam i przeczytałam po raz kolejny, aczkolwiek wówczas nie doszukałałam się żadnego błędu :) nie dziwię się że jesteś dumna z tego tekstu, jest genialny!

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetne opowiadanie <3 Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  22. Masz ogromny talent, ślicznie to napisałaś! Bardzo mi sie podoba :)
    www.onlydreams.pl
    YouTube

    OdpowiedzUsuń
  23. Jejku, ale ślicznie napisane! Sama chciałabym mieć taki talent!

    http://myylifeastina.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Gratuluję publikacji tekstu! I nie przejmuj się tym błędem - każdy je popełnia ;)
    Tekst był naprawdę cudowny. Opisywałaś wszystko tak w barwy sposób... Wciągnęłaś mnie do tej opowieści. Przyjemnie było się wczuć, zadawać sobie te same pytania, co artysta. O co chodziło z kwiatkami? Kim była dziewczyna? Wiele pytań bez odpowiedzi... Naprawdę podoba mi się twój styl pisania - jest niesamowity! Czekam na twoje kolejne prace, kochana! :D
    Pozdrawiam!
    academie-mirandel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Talent! tyle w temacie. Może rodzi się nowa pisarka w naszej Polsce :)
    http://wilczynskaklaudia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. cudowne opowiadanie, jestem pod wielkim wrazeniem ! :)

    obserwuje
    doblazness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. Masz talent do pisania opowiadań :)
    Pozdrawiam i zapraszam MÓJ BLOG - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  28. to jest świetne! Przy okazji, musze przyznac mega podoba mi sie twoj naglowek!


    nonstopyou.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  29. masz duży talent :)

    http://kariaxv.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. jestem pod ogrmonym wrażeniem ! naprawdę świetnie napisane :D
    Pozdrawiam cieplutko.
    stay-possitive.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  31. To zdjęcie jest tak cudowne <3
    http://malwinabeczek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  32. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  33. Matko, to jest cudowne! Aż bark mi słów. Zasłużyłaś na wygraną.
    Ja chcę więcej, proszę! :D
    Świetny blog, obserwuję <3
    Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń
  34. Tekst jest cudowny, zdjęcie pod nim mi się nie podoba jakoś tak nie pasuję do owej dziewczyny z kwiatami. Tamta z tekstu wydaje się być taka naturalnie piękna, żadnego makijażu słowiańskie dziewczę, a ta ze zdjęcia, kojarzy się co najwyżej z ohydnym teledyskiem do głupiej piosenki "my Słowianie". Ale teksy wspaniały, naprawdę dojrzale napisany jak na Twój wiek wtedy. :)

    OdpowiedzUsuń
  35. To naprawdę było Twoje opowiadanie?! Ojej:D Jakoś nie zarejestrowałam... kurczę, to był jeden z moich ulubionych tekstów opublikowanych w Victorze! No i proszę, Tutti autorką:D Fajnie, że w końcu wstawiłaś, bo jest bardzo zacny. Ma w sobie taki uroczy, piękny klimat. Trochę sentymentalny. No i nutka tajemniczości. Styl rzeczywiście jest dojrzały, taki zgrabny i lekki. Cudo, naprawdę:) Szczerze mówiąc, trochę właśnie tęsknię za Twoimi dłuższymi tekstami, uwielbiam te krótkie, tajemnicze pseudowiersze i króciutkie opowiadania, ale czasem mam naprawdę wielką ochotę przeczytać coś dłuższego spod Twego pióra:)
    Jeszcze raz- przepięknie napisane opowiadanie.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  36. cudownie, że wygrałaś bo zasłużyłaś ;)

    http://zyciepiszehistoriee.blogspot.com/

    Pozdrawiam Zuzia :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Bardzo mi się podoba- świetnie piszesz! :)
    tzanetat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  38. Świetnie piszesz, chciałabym zobaczyć te zdjęcie z gazety, to by było takie dopełnienie :)
    VIA-MARTYNA.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
  39. Jeju .... dziewczyno. Powinnaś wiązać swoją przyszłość z pisarstwem bo jesteś genialna - naprawdę.
    Nie dziwię się,że wygralaś.

    mój blog

    OdpowiedzUsuń
  40. WoW rewelacyjne pióro :O Niesamowicie piszesz <3
    Może wzajemna obserwacja?

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje i propozycje wejść w linki :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Cudowne! Jak czytałam Twoje dzieło, to przypominała mi się "Dziewczyna z pomarańczami" :D
    Pozdrawiam,
    Jessie
    https://lifting-pages.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  42. Trudno uwierzyć, że to opowiadanie pisała tak młoda osoba, dojrzałe i to bardzo. Gratuluję !

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger