6/29/2016

Poranek i słodkości

Ze snu wyrwał mnie nagle dźwięk budzika. Przewróciłam się na drugi bok, by w spokoju ponownie zasnąć. Irytujący odgłos wydawany przez mechaniczne urządzenie jednak w dalszym ciągu trwał i z bólem uświadomiłam sobie, że muszę wstać i przejść na drugi koniec mojej sypialni, aby go wyłączyć.
Wspaniale.
Otworzyłam oczy. Było zbyt wcześnie i zbyt jasno na zewnątrz, co i tak już było całkowicie sprzeczne z moimi upodobaniami. Zwlokłam się z łóżka, przy okazji pociągając za sobą na ziemię kołdrę w różowe owieczki. W zamierzeniu moich rodziców miały wyglądać bardzo dziewczęco i słodko, jednak ich tandeta rzucała się w oczy od razu po przestąpieniu progu pomieszczenia.
Kilka metrów, które dzieliły mnie od budzika, pokonałam w nadzwyczaj wolnym tempie. Nie chodziło wcale o to, że byłam największym leniem na świecie. Po prostu trudno było mi powrócić do rzeczywistości po kilku godzinach błogiego odpoczynku w świecie, w którym nie było różowych, kiczowatych owieczek oraz lekcji języka niemieckiego na dzień dobry w poniedziałek.
Budzik prawie wylądował w pierwszej szufladzie komody pośród bawełnianych koszulek i skarpetek, które, niestety, posiadały znienawidzony przeze mnie wzór. Szybko jednak się opamiętałam i wyłączyłam go, po czym zamknęłam szufladę.
Wierzyłam, że poradzę sobie bez skarpet w różowe owieczki.
- Bez bluzki być może już nie - mruknęłam i otworzyłam z powrotem szufladę. T-shirt z wesołym nadrukiem w postaci optymistycznego motta wylądował na wierzchu komody, tuż obok powodu moich porannych męczarni.
Spojrzałam w lustro. Gdybym była wtedy w pełni obudzona, prawdopodobnie przestraszyłabym się na widok tego, co zastałam we własnym odbiciu. Blada, lekko zaczerwieniona twarz, podkrążone oczy, niewyraźna mina oraz katastrofa na głowie jednocześnie. Brakowało mi jeszcze miotły z brzozowych gałązek, spiczastego kapelusza oraz czarnego kota do tego, by ktoś mógł zacząć tytułować mnie czarownicą.
Już chciałam sięgnąć po szczotkę i w cudowny sposób uporządkować siano spoczywające na mojej głowie, co było prawie niemożliwością, kiedy poczułam coś, co uświadomiło mi, że byłam niesamowicie głodna. Zapach świeżo przygotowanych naleśników przecisnął się jakoś przez szparę pod drzwiami, podpełzł w moją stronę i dostał się do moich nozdrzy.
Kiedy głodny człowiek, wyczuwa woń przepysznego jedzenia, już nic nie może go powstrzymać przed wgryzieniem się w potrawę i delektowaniem się jej smakiem.
Otworzyłam drzwi mojego pokoju i z niewiarygodną szybkością zbiegłam po schodach na dół, zapominając o tym, że jeszcze przed chwilą pragnęłam wrócić do łóżka i zakryć się tą kiczowatą kołdrą.
- Marta, już gotowa? W piżamie? - usłyszałam i zamarłam w progu kuchni.
Patrzyłam z niedowierzaniem na kobietę rozpartą na krześle przy kuchennym stole z ciemnobrązowymi włosami spiętymi w idealny koczek. Przeglądała gruby słownik, jednocześnie zajadając się stertą naleśników z dżemem.
Przez chwilę stałam jak słup soli, nie potrafiąc wymówić jakiegokolwiek słowa. Mój jeszcze nie do końca wybudzony umysł próbował ułożyć wszystko w jakąś logiczna całość.
Środa.
Czeszkowska pożerająca  naleśniki.
Germanistka.
W moim domu, na dodatek w kuchni.
Nauczanie indywidualne.
Niemiecki.
Nein.


Licencja CC0 - źródło

Oto mój kolejny tekst stworzony w ramach wyzwania Kreatywne Spojrzenie. Hasłami na czerwiec były słowa: sen, dżem i czarownica. Niesamowicie bawiłam się podczas pisania tego krótkiego opowiadania. Po napisaniu bardzo poważnej pracy na konkurs chciałam stworzyć coś lekkiego, może trochę zabawnego, choć z umiejętnością operowania humorem bywa u mnie rożnie. Mam nadzieję, że mój tekst o naleśnikach, porannych męczarniach przy wstawaniu i germanistce Wam się spodobał.

Do napisania!
Tutti

33 komentarze:

  1. Świetnie opowiadanie :D Pomimo tego, że jestem po śniadaniu patrząc na zdjęcie znowu robię się głodna :) Pozdrawiam!

    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialne opowiadanie! Świetnie piszesz, wrzucaj częściej takie dłuższe opowiadania :D Chodzisz na jakieś dodatkowe kółka pisania, czy coś tym stylu, czy raczej jesteś samoukiem?
    Pozdrawiam
    KAKTUSOWY SAD klik

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha, nie spodziewałam się takiego zakończenia, ja na widok mojej nauczycielki niemieckiego wyskoczyłabym przez okno, nie patrząc na to, że jestem ubrana w pidżamę w różowe owieczki.
    Pozdrawiam!
    http://loony-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Tekst bardzo mi się podoba, są chyba tylko dwa błędy jeśli chodzi o czas (ale mogę się mylić, bo ja jestem z tych czytających, a nie piszących). "(...)uświadomiłam sobie, że musiałam wstać(...)", czy to nie jest przypadkiem anglicyzm i nie powinno być po prostu "muszę"? "(...)kiedy poczułam coś, co uwiadomi mi(...)", tutaj z kolei zakładam, że to literówka, bo nie mam pojęcia skąd ten przyszły czas ;)
    Niemniej tekst niezwykle zabawny, bardzo podoba mi się to "nein" na końcu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zauważenie błędów - już je poprawiłam. Nie zawsze wszystkie widzę, kiedy czytam tekst po raz pierwszy.
      "Uwiadomi" to zdecydowanie literówka - autokorekta musiała mi spłatać figla.

      Usuń
  5. To może zacznę od błędów? :D Sporo literówek, następnym razem zerknij jeszcze raz na tekst za nim dodasz na bloga. ;) Chodzi o to, że to nie jest jedna-trzy, tylko naprawdę sporo. Według mnie za dużo razy powtórzyłaś "różowe owieczki". To kuło w oczy. Ogólnie nie rozumiem zbytnio jednego zdania: "Było zbyt wcześnie i zbyt jasno na zewnątrz mojego ciała, co i tak już było całkowicie sprzeczne z moimi upodobaniami." Jeśli tam czegoś nie ucięłaś, to prosiłabym o wyjaśnienie mi tego zdania. ;) Ogólnie bardzo miłe opowiadanie i ciekawy zabieg z lekcjami indywidualnymi. Germanistka w kuchni... Okropny widok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę udało mi się zmniejszyć natężenie "różowych owieczek" :)

      Usuń
  6. mega opowiadanie :) świetnie piszesz bardzo mi się podoba :D
    zakończenie niespodziewane ;D
    claudiyye.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo kreatywne opowiadanie! Niby 3 elementy, które na pozór do siebie nie pasują, a tu proszę! Tak zgrabnie to połączyłaś :) http://ksiazkowa-przystan.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo zgrabnie napisane, dobrze się czyta Twoje teksty. Zakończenie zaskakujące, tego się nie spodziewałam!
    Życzę powodzenia w pisaniu kolejnych takich opowiadań ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się nie spodziewałam na początku, że tak zakończę ten tekst!

      Usuń
  9. Słyszałam już o tym wyzwaniu, może też się w którymś miesiącu podejmę, czy coś. :D Spodobał mi się ten tekst, wydał się taki optymistyczny, pozytywny itd. Momentami nawet uśmiechnęłam się. Podobają mi się opisy, które piszesz. Łatwo jest sobie wszystko wyobrazić. Super! Arleta

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny post! :) Tak trzymać! :) Zapraszam na nowy post do mnie;)


    Mój blog-klik!

    OdpowiedzUsuń
  11. bardzo przyjemnie się czytało! świetne zakończenie..i to nein hah<3
    kariaxv.blogspot

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne opowiadanie. Bardzo wciągające. Masz talent i go nie marnuj! Czekam na więcej :).
    http://oczamiwyoobrazni.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo fajnie się czytało! a jak ujrzałam zdjęcie naleśników...Przypomniało mi się, że powinnam coś zjeść. :)
    Zapraszam na mojego bloga: mój blog♥
    Dopiero co zaczęłam z blogowaniem, będę wdzięczna za każdą obserwację i komentarz♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Co tu dużo pisać, podoba mi się! Ale teraz zjadłabym naleśniki...

    W wolnej chwili zapraszam do siebie
    http://the-fight-for-a-dream.blogspot.com/
    Blog się spodoba? Zaobserwuj!

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciekawe opowiadanie! nabrałam ochoty na naleśniki, haha :D karolinaaag - zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  16. Toż to horror!:D
    Wprawdzie nie mam niemieckiego, ale domyślam się, że był dla narratorki mniej więcej tym samym co dla mnie fizyka (którą też miałam w poniedziałki rano). Brrr...
    Naprawdę fajny pomysł;)
    Tekścik zgrabnie napisany, przyjemnie mi się czytało, tylko momentami zabrakło mi takiej... lekkości? Płynności?
    ,,Było zbyt wcześnie i zbyt jasno na zewnątrz mojego ciała"- nie za bardzo rozumiem to zdanie... zdarzyło się też parę literówek, zresztą o tym już pisali moi poprzednicy:)
    Matko, ale zjadłabym naleśniki...
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sprawdzałam ten tekst już z kilka razy, a tu się okazuje, że są jeszcze literówki :D Ech, chyba przeczytam go jeszcze raz...

      Usuń
  17. Super! Aż sie zrobiłam głodna przez to zdjęcie :)

    Zapraszam do mnie! Zaobserwuj, jeśli Ci się spodoba! :)
    >> ALEXANDRAK-BLOG.BLOGSPOT.COM <<



    OdpowiedzUsuń
  18. Narobiłaś mi smaka! Opowiadanie było naprawdę bardzo ciekawe.
    Pozdrawiam
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  19. Świetne opowiadanie! Bardzo przyjemnie się czytało ;) Poza tym super blog, na pewno będę zaglądać tu częściej.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie - http://magda-ola.blogspot.com/2016/05/what-will-they-think-about-me.html

    OdpowiedzUsuń
  20. fantastyczne, początek przypomina mi w sumie mój poranek, tylko może nie jest aż taki różowy :D uśmiałam się ale wczułam się w ból głównej bohaterki, na słowo niemiecki też reaguję nein.
    pozdrawiam cieplutko myszko :*
    ayuna-chan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo fajne opowiadanie, miło mi się go czytało ;) i oczywiście kolejna osoba narobiła mi smaka na naleśniki :D

    U mnie nowy post, zapraszam!
    MÓJ BLOG - KLIIK
    MÓJ KANAŁ NA YT

    OdpowiedzUsuń
  22. Na początku myślałam ze opisujesz jeden z moich poniedziałków, ale niestety, nie mam tak dobrze i muszę sama robić pachnące naleśniki ! :)
    Świetne opowiadanie
    Jeśli będziesz miała chwilkę zapraszam do mnie doublelattebreak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Na początku myślałam ze opisujesz jeden z moich poniedziałków, ale niestety, nie mam tak dobrze i muszę sama robić pachnące naleśniki ! :)
    Świetne opowiadanie
    Jeśli będziesz miała chwilkę zapraszam do mnie doublelattebreak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Muszę przyznać, że bardzo podoba mi się Twój styl pisania. Chcę więcej! :)
    Pozdrawiam!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  25. Wspaniale to opisałaś <3

    http://kingdom-of-mi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo ładnie piszesz !
    http://juliaobi.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. OO takie naleśniki to można jeść :) Wyglądają świetnie i pewnie tak też smakują
    http://nazywamsiemilena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger