7/07/2016

20 książkowych faktów o mnie


1. Czytać zaczęłam zupełnie nagle. W pierwszej klasie podstawówki, jak i wcześniej, czytanie było dla mnie czymś naprawdę nieprzyjemnym i męczącym. Elementarza nie cierpiałam - zresztą uczono mnie poprzez powtarzanie w kółko tych samych liter. W drugiej klasie coś jednak się zmieniło i z niewiadomego powodu zaczęłam czytać z przyjemnością.

2. Wiele zawdzięczam Harry'emu Potterowi. Całą serię o młodym czarodzieju przeczytałam w wakacje po zakończeniu nauki w trzeciej klasie podstawówki. Proza Rowling sprawiła, że pokochałam książki całym sercem i stałam się prawdziwym molem książkowym.

3. Jako dziewięciolatka tak naprawdę nie lubiłam Zakonu Feniksa. Nie dziwię się sobie. Mój czytelniczy staż był bardzo krótki, a książka, z którą się zmierzyłam, miała blisko tysiąc stron. Pamiętam, że czytanie wtedy niesamowicie się mi dłużyło i pod koniec książki już nawet trochę się zmuszałam do dokończenia jej. 

4. Nigdy nie przeczytałam do końca Dzieci z Bullerbyn. Niektórzy uważają tę lekturę za absolutny klasyk powieści dziecięcych i do dziś ją wychwalają pod niebiosa, czytając ją co jakiś czas. Tymczasem ja raz przebrnęłam przez tyle, ile ode mnie wymagano, i odłożyłam dzieło Lindgren na bok. Powód? Nie wiem. Może przygody bohaterów mnie aż tak nie zafascynowały?
Nie bijcie.
Naprawdę.
Miałam z osiem, dziewięć lat.

5. Moją ukochaną serią jest Ulysses Moore, o czym mogliście się przekonać w wielu postach. Bez końca mogłabym czytać o przygodach mieszkańców Kilmore Cove - wiem, że przekraczanie Wrót czasu nigdy by mi się nie znudziło. Ubolewam nad tym, że w Polsce nadal mało wiadomo nad tłumaczeniem kolejnych tomów...
Jeśli chcielibyście wiedzieć, ile zawdzięczam książkom pana Baccalario, to zapraszam Was do przeczytania tego postu.

6. Czytam w różnych miejscach. Najczęściej na łóżku lub fotelu, choć podłoga też jest całkiem wygodna. W podstawówce na lekcjach matematyki często czytałam pod ławką, za co raz prawie dostałam uwagę, kiedy pewnego razu miałam nieszczęście siedzieć w pierwszym rzędzie. I tak nic wtedy nie robiliśmy, więc po co miałam marnować czas?

7. Uwielbiam kupować książki. Zazwyczaj mam jednak problem z wyborem tego, co mam nabyć. Jeśli jakaś powieść ma stać na mojej półce, to jednak musi mi się spodobać, toteż powinna zostać porządnie wybrana.

8. Potrafię czytać na szkolnym korytarzu, kiedy wszyscy wokół się drą. Natomiast przy dźwięku telewizora lub przy akompaniamencie kilku pojedynczych, całkiem spokojnych głosów nie mogę się skupić.

9. Jeśli czytam książkę obcojęzyczną, nie potrafię obejść się bez wypisywania nieznanych mi słów na marginesach. Wiem, że powieści trzeba szanować, czcić itd., ale przynajmniej widać przez to, że poświeciłam dziełu dużo czasu. Możecie się z łatwością domyślić, jak zaczyna wyglądać czytane przez mnie obecnie Me before you.

10. Jak każdy książkoholik uwielbiam wąchać książki.
Szczególnie nowe, choć tymi z biblioteki nie pogardzę.

11. Moje zakładki są zawsze w fatalnym stanie. Podczas czytania szczególnie interesujących fragmentów się po prostu nimi bawię - zginam rogi, skubam je. Raz nawet... Okej, wolę nie mówić.
Jedynymi zakładkami, które będą pewnie zawsze wyglądać dobrze, są te z panem Baccalario.
Dobrze wiecie z jakiego powodu.

12. Kocham biblioteki. Zawsze, kiedy do nich wchodzę, mówię sobie, że mam tylko odnieść kilka pozycji. Do domu tymczasem wracam z pięcioma następnymi książkami. Biblioteka powiatowa w moim mieście jest zresztą wspaniale zaopatrzona!

13. Herbata jest dla mnie idealnym dodatkiem do lektury. Uwielbiam powoli sączyć gorący napój z kubka, przesuwając jednocześnie wzrokiem po kolejnych linijkach tekstu. Jest to naprawdę idealne połączenie. Co z tego, że istnieje w moim przypadku dość duże zagrożenie wylania herbaty?
Książka nie jest z cukru - nie rozpuści się tak od razu.

14. Nie mam miejsca na książki. Jak na razie rozwiązuję ten problem, oddając książki z dzieciństwa bibliotece szkolnej. Ostatnio udało mi się przekazać kilka pozycji na rzecz Domu Dziecka, o czym możecie poczytać w tym poście.

15. Jedynymi podręcznikami, które przeczytałam w całości, były te z geografii. Choć może Was to przerazić, to jednak przyjemnie mi się je czytało.
Typowy geograf.

16. Swego czasu miałam niesamowitą obsesje na punkcie koni. Z tego okresu pozostała mi prawie że cała seria Heartland. Do dziś nie potrafię się z nią rozstać - sentyment i wdzięczność za ratowanie mojego tyłka w podczas pisania rozprawek zdecydowanie wygrywają.

17. Uwielbiam nosić ze sobą powieści. Nieważne jest to, czy będę je czytać tam, gdzie się wybieram, czy nie. Muszą być i już.
A nuż autobus mi odjedzie i będę musiała czekać następną godzinę na przystanku?

18. Uwielbiam czytać książki dla dzieci. Czymś fantastycznym dla mnie jest możliwość poczucia się znowu jak kilkuletnia Magda. Zresztą niejednokrotnie przekonywałam się o tym, że powieści przeznaczone dla młodszych czytelników potrafią być o wiele bardziej wartościowe od tych skierowanych w stronę młodzieży czy dorosłych.

19. Najgorszą lekturą, jaką przeczytałam w swoim życiu, był Ten obcy. Przepraszam wszystkich, którzy lubią tę książkę, ale dla mnie czytanie jej było katorgą - bohaterów niezbyt polubiłam, cała fabuła dłużyła mi się niemiłosiernie. Może i przekazywała jakieś wartości, ale widocznie nie wsiąkły we mnie na tyle, bym je zapamiętała.

20. Nie lubię braku konsekwencji w zachowaniach bohaterów literackich. Kiedy występują nieścisłości pomiędzy charakterem postaci a jej działaniami, nie są one zazwyczaj poparte jakimiś logicznymi wyjaśnieniami czy powodami.

Za nominowanie mnie do tego tagu dziękuję serdecznie Muminkowi.
Tymczasem do wykonania go zachęcam Polę.

Zdjęcie: licencja CC0 - źródło

31 komentarzy:

  1. Dzieci z Bullerbyn nie pamiętam, o czym była ta książka, ale wiem, że bardzo mnie zafascynowała te parę lat temu. ;) O tak, ja też czasami czytam na lekcjach, ale jeszcze nikt mnie na tym nie przyłapał, jeśli chodzi o nauczycieli. Z zakładkami mam podobnie, dlatego teraz zostawiam je na biurku, gdy idę czytać, bo mi ich po prostu szkoda. :D Arleta

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również nie przeczytalam do końca "Dzieci z Bullerbyn", ale od jakiegos czasu mam ogromną ochotę na przeczytanie jej. Właściwie nie pamiętam już o czym była. Haha,też mam obsesję na punkcie zabierania ze sobą książki. Zawsze mój facet się wścieka, jak chce włożyć np. bluzę do mojej torebki a tu... 800-stronicowa książka :D Świetny pomysł z oddaniem książek do Domu Dziecka. Piękny gest :) może pójdę w Twoje ślady.

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Też nie lubię braku nieścisłości i Tego obcego xD też noszę że sobą powieści:D ale nie są one duże, bo by mi ramię odpadło xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie noszę zbyt dużych powieści, zazwyczaj biorę jakieś cienkie :)

      Usuń
  4. Pamiętam, że również przeczytałam ,,Dzieci z Bullerbyn'', ale tylko tyle ile musiałam. ,,Ten obcy''za to nawet polubiłam i była jedną z lektur, które chętnie przeczytałam w przeciwieństwie do ,,Dziewczynki z szóstego księżyca'' czy ,,Szatana z siódmej klasy''. Myślę, że siódmy podpunkt jest zgrozą każdego portfela książkaholika :")

    http://wielopasja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze mam przy sobie coś do czytania i tak jak ty mogę czytać w największym hałasie, a najbardziej lubię w komunikacji miejskiej. Ja takze zaczęłam przygodę z Harrym :)

    withcoffeeandbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja ,,Dzieci z Bullerbyn" doczytałam chyba tylko do połowy, co było w moim przypadku dziwne, bo w podstawówce czytałam wszystkie lektury. :D Tamta jakoś mnie zniechęciła i nawet już nie pamiętam czemu. Również uwielbiam czytać książki dla dzieci, czy takie, które inni nazwą ,,dziecinnymi", nie wiem, co jest złego w książkach dla młodszych? Dla mnie są genialne i mają o wiele lepsze przesłania niż większość młodzieżówek. :)
    Pozdrawiam,
    GeekBooks

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo miło się czytało tego posta :) Ja "Dzieci z Bullerbyn" przeczytałam od początku do końca i tak naprawdę to od tej książki zaczęła się moja miłość do czytania :D
    Pozdrawiam! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja książkę "Dzieci z Bullerbyn" przeczytałam do 92 strony coś mi takiego się przypomniało. Jakoś mi ona chyba nie przypadła do gustu. Fajny pomysł na posta.

    zpasjablog.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli chodzi o to że potrafisz czytać w szkole na korytarzu to doskonale cię rozumiem mi również łatwiej się skupić w tłumie ludzi lub przy głośnej muzyce niż wśród 3 osób które ze sobą rozmawiają.

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajny pomysł :) Ja zawsze lubiłam czytać, co prawda później miałam długą przerwę, ale wróciłam i zawsze coś muszę mieć pod ręką :)


    Pozdrawiam :* scobre.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Widzę, że mamy trochę wspólnego.
    1) Herbata podczas czytania rządzi! (I w sumie też mam gdzieś, czy się wyleje...)
    2) Jestem uzależniona od kupowania kolejnych książek. Niemal zawsze, gdy wejdę do księgarni, znajdę coś dla siebie. A na mojej półce miejsca jest coraz mniej...
    3) Też noszę ze sobą książki. Dajmy na to taką sytuację: idę z mamą na zakupy i - oczywiście - biorę ze sobą książkę. Mama oczywiście na to: "Ale po co ci? Tylko namęczysz się ze dźwiganiem...". A potem, w jakimś sklepie mama przymierza jakąś bluzkę tysiąc razy, ciągle nie może się zdecydować... a ja co? Rzecz jasna, czytam.
    4) "Ten obcy" = mój koszmar z podstawówki (ci bohaterowie mnie po prostu załamali...)

    Całkiem fajny ten tag:)

    Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wędrówki do kuchni po kolejny kubek herbaty bardzo urozmaicają czytanie :)

      Usuń
  12. Bardzo fajny i ciekawy wpis. Ja ,,Dzieci z Bullerbyn'' uwielbiałam i wielokrotnie w podstawówce do niej wracałam. Najgorsza lektura? Dywizjon 303, zdecydowanie.

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
  13. Uważam, że powinni jakoś inaczej uczyć dzieci czytać w podstawówce. Chyba nie znam takiej osoby, która lubiła tę część nauki w klasie pierwszej SP. W ogóle szkoła zraża ludzi do czytania - spójrzmy na lektury szkolne. Przesada, że "Zakon Feniksa" ma ok. 1000 stron... Dobra, ma ok 700, ale "Pani Noc" ma więcej stron. ;) Ale rozumiem, że jak byłaś mała tyle stron to był ogrom. :D Szkoda, że coraz mniej jest dzieci, które będą pisać, że to dzięki HP polubiły czytanie lub że to była część ich dzieciństwa. Nareszcie jest osoba, która nie może się skupić na czytaniu przy tak absurdalnych dźwiękach/odgłosach jak ja! Bałam się, że tylko ja tak mam. ;p Przyjemnie Ci się czytało podręcznik od geografii?! To takie nudy... Wolę czytać swoje podręczniki do historii. xD Uwielbiasz nosić powieści... Nie za ciężko Ci? Wiem, że sporo ważą. ;) Zapamiętam na przyszłość punkt 20. Przyda się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat uczono czytać mnie już w domu, więc w szkole miałam powtórkę, choć nie lubiłam czytania na głos czytanek.
      Podręczniki do historii są dla mnie nudne. Wszystko w nich jest tak niemrawo opisane. Wolę poczytać jakieś interesujące artykuły w Internecie na temat interesujących mnie wydarzeń historycznych.

      Usuń
  14. Tez mam sporo książek o koniach, również serię Heartland, ale wstydziłabym się użyć jej w rozprawce, bo miałam bardzo wymagająca polonistkę :D Zreszta, nie ruszyły mnie szczególnie te książki, poza fajnymi sposobami obchodzenia się z końmi historia była banalna i zbyt łzawa.
    Z kolei na Harrego Pottera trafiłam w nieodpowiednim wieku i nie potrafię polubić tej serii. Jest bo jest, ważny element popkultury, ale żeby czytać to dla przyjemności? Wątpię.
    Ale masz rację, ,,Ten obcy" to była katorga, beznadziejni bohaterowie, ckliwa i tandetna historyjka i w ogóle nie pasujące realia. O dziwo podobała się większości dziewczyn w mojej klasie (ale raczej tym, które przeczytały w życiu może kilka książek i nie miały porównania. A ja wtedy rąbałam Sienkiewicza i Prusa.)

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny post! :D Ja też jestem fanką Baccalario, chociaż już to wiesz :D Ja szanuję swoje książki, ponieważ razie mnie trochę to, że brzydko wyglądają.
    Pozdrawiam!
    http://loony-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy wiedzą, że jest jego fanką - zupełnie tak jak w moim przypadku, ale oczywiście trzeba o tym cały czas przypominać ;)
      Moje nie wyglądają jakoś tragicznie, ale jakoś nie obchodzę się z nimi zbyt delikatnie.

      Usuń
  16. Interesujące zwierzenia czytelnicze. Co do wąchania książek - to również mój nałóg :D
    Jeśli chodzi o "Tego obcego" - mnie się przyjemnie czytało tę książkę, ale ze względu na otoczenie, w którym rozgrywała się akcja i moje marzenie posiadania takiej "bezludnej" wysypy. Co się tyczy bohaterów - nie byli jacyś szczególni, wręcz mogłabym rzecz, że papierowi. W głowie jednak wciąż mam wyobrażenie przestrzeni, która mnie urzekła.

    OdpowiedzUsuń
  17. Fajny pomysł na post!
    Ja pamiętam z jakim zaciekawieniem czytałam Dzieci z Bullerbyn.
    A książek nienawidziłam.
    Zaczęłam czytać dla przyjemności, gdzieś w 5-6 klasie podstawówki, kiedy mega mi się nudziło, a koleżanki podrzucały mi książki, które im się spodobały. No i wreszcie w wakacje 2013 roku, które całe spędziłam w domu, a koleżanki poza miastem, wybrałam się na wycieczkę do biblioteki. Przeczytałam prawie 10 książek. Teraz czytam trochę mniej, ale nie może ich u mnie zabraknąć! :)

    http://live-telepathically.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Z Dzieci z Bullerbyn nic nie pamiętam - tylko okładkę, bardzo mi się dłużyła. Uwielbiam wąchać nowe książki :D. Co do Tego Obcego to była moja najukochańsza lektura, którą bardzo miło mi się czytało i którą zapamiętałam.
    Z uśmiechem wspominam pierwszą swoją lekturę "Kubuś Puchatek" - przeczytałam do około 10 strony i rzuciłam na bok :D nie rwało mnie do czytania, dopiero w gimnazjum zaczęłam czytać :) Obecnie czytam jedną ksiażkę, a druga stoi w kolejce!

    singo-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawe fakty! Kilka nawet mogłabym przypisać również sobie :)

    Zapraszam do mnie! Zaobserwuj, jeśli Ci się spodoba! :)
    >> ALEXANDRAK-BLOG.BLOGSPOT.COM <<



    OdpowiedzUsuń
  20. Mam tak jak ty w wielu przypadkach :). Jak wchodzę do biblioteki zawsze powtarzam sobie "tylko 4 książki, dziś tylko 4 książki" a i tak wychodzę z ... siedmioma? Również przy czytaniu piję dużo herbaty, zawsze mam przy sobie powieść i nie znoszę "Tego obcego".
    Pozdrawiam, Yvaine
    https://castleona-cloud.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Z 8 się zgodzę, ja uwielbiam czytać w miejscach publicznych, czy to w szkole, czy w parku lub pociągu, i hałas mnie właśnie motywuje :)

    Z pasją do życia Blog

    OdpowiedzUsuń
  22. Również nie przeczytałam "Dzieci z Bullerbyn" nudziło mnie to.
    Zawsze chciałam być molem książkowym ale po prostu nie potrafię, średnio lubię książki ale czasami potrafię się wciągnąć w fabułę :)
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  23. Pięknie dziękuję za nominację, niebawem zrealizuję:)
    Ja właściwie od zawsze lubiłam czytać, bo od małego byłam otoczona książkami i karmiona opowieściami, chwile z książką zawsze były dla mnie synonimem przyjemności:D
    Harry Potter nigdy nie był dla mnie tak ważną książką, jak dla większości osób, przeczytałam trzy tomy w wieku chyba ośmiu lat (?), a czwarty... no, w tym roku. Więc teraz nadrabiam. Bardzo, ale to bardzo lubię absolutnie wciągający i magiczny świat Hogwartu, ale nigdy nie były to moje ukochane pozycje:)
    Od Astrid Lindgren zaczęła się moja przygoda z książkami, uwielbiałam ,,Dzieci z Bullerbyn":D
    ,,Tylko oddam kilka książek i wychodzę"- znam to. Tak bardzo. Największe kłamstwo świata, zaraz obok ,,jeszcze tylko jeden rozdział".
    Książki dla dzieci są świetne!:D ostatnio odnalazłam ,,Zwłokopolskich" na moim regale i kurczę, ta książka jest cudowna! Również dla starszych czytelników. Dawno nie dostałam tak ogromnej dawki absurdu i humoru:)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja czytanie zaczęłam chyba we wrześniu (wiem że późno, ale cóż) :) Swoją przygodę zaczęłam z Harrym Potterem i również wiele mu zawdzięczam, bo dzięki niemu zaczęłam czytać książki, które nie są lekturami ;)

    Byłabym wdzięczna za kliki
    Mój blog, zapraszam :*
    KONKURS ZAPRASZAM

    OdpowiedzUsuń
  25. Miło się to czyta :)
    Mogłabys poklikac u mnie w ostatnim poście ? marrstyle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja byłam pierwszą osobą w zerówce, która płynnie czytała i lubiła czytać- wtedy przeczytałam pierwszą część Ani z Zielonego Wzgórza. Dzieci z Bullerbyn była moją ulubioną lekturą. No ja nie zbyt przepadam za książkami o Harrym Potterze (styl pisania J.K. Rowling nie przypadł mi do gustu). Też uwielbiam serię Ulysses Moore, wąchać książki i pić herbatę kiedy czytam:)
    Pozdrawiam
    http://caro-say-hello.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Fajny post, podoba mi się taki pomysł na wpis :) Ja też nie mogę się skupić kiedy słyszę jakieś rozmowy, czy nawet muzykę. Co do hałasu i krzyków to nie wiem, bo jakoś nie sprawdzałam. Zaczęłam czytać już chyba w przedszkolu i byłam jedną z pierwszych. W podstawówce czytanki czytałam na lekcji bardzo rzadko, bo przeważnie pani wybierała tych trochę "słabszych".
    Pozdrawiam,
    passionsmy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger