7/28/2016

Tak, podziwiam Carrie Fisher


U niektórych prawdziwy zachwyt budzi widok sportowców zdobywających kolejne medale, wspinających się po kolejnych szczeblach sportowej kariery. Dla innych obiektem zafascynowania są współczesne gwiazdy muzyki i Internetu lub zupełnie zwyczajne osoby. W swoich obiektach uznania często dostrzegają siłę, dobroć, całą gamę wartości i - co jest czasami w nich najważniejsze - zupełnie niezszarganą niczym reputację.

A ja podziwiam Carrie Fisher

Znaną większości jako księżniczka Leia z Gwiezdnych wojen lub - w dużym uproszczeniu - jako ta, która latała po kosmosie w tej dziwnej fryzurze, w której wyglądała, jakby ktoś przyczepił do boków jej głowy okrągłe, cynamonowe bułeczki. Mało kto z moich rówieśników wie, że grała w The Blues Brothers lub że pisze książki, a jej córka, Billie Lourd, jest aktorką.
Kiedy miała 19 lat, zagrała w Nowej Nadziei, pokonując w wyścigu o rolę Leii takie aktorki jak Sissy Speck, Jane Seymour czy Kim Basinger. Podobno angaż udało jej się załatwić przez łózko, ale do dziś nie wie, czyje ono było.
Podczas kręcenia Imperium kontratakuje brała kokainę - Hoth podobno przypominało krajobraz po zażyciu właśnie tego narkotyku. Zresztą stwierdziła, że w tamtych czasach w Hollywood każdy coś brał.
Na planie The Blues Brothers spotkała Johna Belushiego. Nim umarł, zdążył jeszcze wciągnąć ją głębiej w środowisko, w którym królowały takie narkotyki jak kokaina i heroina. Ostrzegł ją, aby nie przesadzała z ich zażywaniem. Sam odszedł ze świata, zażywając tzw. speedball, czyli mieszankę kokainy i heroiny.
Sama Carrie jakiś czas później stanęła na krawędzi śmierci po tym, jak zażyła narkotyki i alkohol jednocześnie. Zauważyła, że bierze więcej niż ludzie wokół niej. Twierdzi, że kiedy chciała czuć mniej, brała po prostu większa dawkę.
Po latach doszło uzależnienie od kodeiny, silnego leku przeciwbólowego, który posiada właściwości depresyjne oraz którego zażywanie skutkuje zaburzeniami snu. Podczas pobytu w szpitalu psychiatrycznym zdiagnozowano u niej także alkoholizm oraz chorobę dwubiegunową.

Inni

Istnieją ludzie, którzy twierdzą, że nie można patrzeć na osoby, które stoczyły się na samo dno wraz z własnymi słabościami w postaci narkotyków czy alkoholu. Jaką wartość ma osoba, która pozwoliła, aby jej życiem zawładnęła rzecz materialna?
Wiecie, sztuką jest cały czas utrzymywać się na powierzchni, ale czymś  naprawdę godnym podziwu jest odbicie się od dna i płynięcie w górę, nawet jeśli ten kamień przyczepiony od nogi chce pociągnąć człowieka znowu w dół.
Może nie pochwalam Carrie Fisher za to, że brała narkotyki, silne leki przeciwbólowe i popadła w alkoholizm, ale podziwiam ją za to, że walczy o choćby kawałek normalności i nadal próbuje choć trochę wyrwać się z pęt uzależnień, nawet jeśli ceną za to jest terapia elektrowstrząsowa i utrata części wspomnień.


Chęć wyjścia na prostą i powrotu do lepszego świata - czy taka wola walki nie jest wspaniała?


26 komentarzy:

  1. Nie wiedziałam o tym wszystkim, Carrie kojarzyłam tylko z księżniczką Leią (zresztą bardzo fajną postacią). Chociaż ,,Blues brothers" oglądałam, kogo tam grała?
    Dokładnie, mi również bardzo imponują ludzie, którzy upadli na dno i się od niego odbijają, walczą o siebie i z samym sobą. W piosence ,,I'm do sorry" jest taki wers, który do mnie bardzo przemawia: ,,You'll never know the top till you get too low".
    Dla mnie bardzo inspirującą i godną podziwu osobą jest Lindsey Stirling. Bo mimo że usłyszała miażdżącą krytykę i mówiono jej, że to co robi, nigdy się nie sprzeda, bo jest inne, ona nie poddała się. Nie porzuciła marzeń i nadal tworzyła to, co kocha, nie zmieniła się. I odniosła spektakularny sukces. Do tego wygrała walkę z anoreksją i depresją. Naprawdę godne podziwu.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja właśnie uwielbiam takich ludzi. Bo nie sztuką jest być cały czas dobrym, grzecznym itp. Sztuką jest podnieść się, chociaż sięgnęło się dna :)

    www.bolibrzusie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie ogladałam nigdy gwiezdnych wojen także aktorki nie znam ale tak jak opisałaś taka postawa jest bardzo imponująca mimo wszystko się podnieść

    Truskaweczka (klik)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie oglądałam "Gwiezdnych wojen", więc nie do końca kojarzyłam o kogo chodzi.
    Ale to, że opisałaś jej historię sprawiło, że również po cichu ją podziwiam. Ponieważ naprawdę trudno jest podnieść się z dna. :)

    Mój blog - KLIK:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm... Fisher to pikus. Moze aktorka, ale nie artystka. Poczytaj sobie o takich ludziach jak Nikki Sixx albo Ace Frehley - oni wygrali z nalogami, do dzis sa prawdziwymi artystami; uzaleznionymi nie przez to, ze wszyscy dookola brali, tylko przez brak odnalezienia sie wlasnie wsrod tych 'wszystkich'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością poczytam o nich. Cóż... powody mogą być różne. Jedni wpadają w sidła, bo się nie odnajdują w społeczeństwie, a jeszcze inni naśladują środowisko, w którym się znaleźli.

      Usuń
  6. Nawet nie wiedziałam, że ta aktorka ma tak zawiłą historię. Kojarzę ja wyłącznie z Gwiezdnych Wojen.
    Zawsze podziwiam takich ludzi. Potrafią się podnieść. Dzięki swojej sile psychicznej są w stanie odbić się od kompletnego dna, a potem motywować i pomagać innym, którzy mają podobny problem. Świetna notka :)
    Pozdrawiam
    Kaktusowy Sad KLIK

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow, nie wiedziałam nic o tej aktorce oprócz tego, że gra w Star Warsach, straszna historia, podziwiam/Karolina

    OdpowiedzUsuń
  8. Mysle, ze powinno sie podziwiac takie osoby a nie oceniac tylko po tym co zlego zrobily i nazywac i wyzywac ich od cpunow i innycn. Niektorzy tylko tak robia a nie potrafia spojrzec na to inaczej. Naprawde trudno jest pozbierac sie w garść i idbic od dna. Naprawde fajny post. Wiele sie dowiedzialam. Buziaki

    http://caiawichowska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. wow, nie widziałam wielu rzeczy... masz fajny styl pisania ; )

    ciemoszewska.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak jak większość (sądząc po komentarzach) nie znałam historii tej aktorki. Jest wiele ludzi, którzy wychodzą z nałogu podobnie do Carrie. Osobiście jestem zdania, że skoro sami się w to wplątali to powinni sami z tego wyjść. Chociaż z drugiej strony rzeczywiście wymaga to wiele siły i poświęcenia.
    oddychacpowoli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie takie osoby są najbardziej inspirujące! Osoby, które wiedzą nie tylko jak jest na szczycie...ale także - jak jest na samym dole. Osoby, które wiedzą o co walczyć. Które wszystkiego doświadczyły na własnej skórze!
    Ciekawy i niezwykły wpis. Podziwiam Cię za te wszystkie pomysły! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeju nic o niej nie wiedziałam.. Masz rację inspiracją nie powinny być osoby, które cały czas "były na powierzchni", a te co potrafiły się odbić od dna i pokazały jak naprawdę są silne. Świetny post, daje naprawdę wiele do myślenia ;)
    Pozdrawiam ;*
    Nasz blog - klik ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chodziło mi o to, że osoby, które nie upadły nigdy aż tak bardzo, nie powinny być inspiracją. Mogą nią być. Miałam na myśli to, ze warto popatrzeć też na te osoby, które sięgnęły dna, a walczą, by się na tę powierzchnię wydostać.

      Usuń
  13. Szczerze powiedziawszy nie znałam historii tej aktorki, ale rzeczywiście wydaje się być bardzo inspirująca.
    Be Beauty (klik) Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam pojęcia, że Carrie ma tak pogmatwane życie. Na ekranie widzi się tylko piękna kobietę, która odgrywa swoją rolę, ale nie zdajemy sobie sprawy ile musiała ona poświęcić, żebyśmy my mogli na dwie godziny pójść do kina i oglądać podjadając popcorn. To naprawdę niesamowite, że ludzie, którzy już sięgnęli dna mają siłę podnieść się i walczyć o każdy kolejny dzień.
    Pozdrawiam cieplutko, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
  15. Łał...nawet nie miałam o tym wszystkim pojecia w sumie mało co tym sie nawet interesowałam ale super post :) Kreatywnie!
    Co powiesz na wzajemna obserwacje?

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com Odpowiadam na każdą obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obserwuje bloga, kiedy mi się podoba.

      Usuń
  16. Najgorsze jest to, że przez chwilę słabości i chęci poczucia się "dobrze" można wplątać się w takie bagno. Jednak podziwiam ją, że walczy, nawet za taką cenę.

    Tylko się mnie nie przestrasz, proszę :) Dziwoląg

    Pozdrawiam cieplutko
    Julka.bb

    OdpowiedzUsuń
  17. Przyznam, że wiedziałam tylko tyle, że ta aktorka gra w Gwiezdnych Wojnach. W jej biografie nigdy nie zagłębiałam się. Również doceniam ludzi, którzy potrafią sie odbić od dna, ale jeszcze lubie poznawać ich historię, dlaczego zaczęli brać narkotyki albo popadać w alkoholizm. Dla mnie przyczyna takiego zachowania się ludzi jest na prawdę ważna.

    OdpowiedzUsuń
  18. Szczerze? Także nie wiedziałam, że pisze książki. Ma bardzo sympatyczną twarz. :) Fajnie trochę o niej poczytać, bo jakoś bardziej nie interesowałam się tą osobą. O tak, ja także podziwiam ludzi, którzy walczą z uzależnieniami i jeżeli miałabym jakąś możliwość, pomogłabym im. Arleta

    OdpowiedzUsuń
  19. Nigdy nie lubiłam Lei, więc nie interesowałam się aktorką, która się w nią wcieliła.
    W tamtych czasach w Hollywood każdy coś brał... Złe pierwsze wrażenie. Nie znoszę takich stwierdzeń. Krzywdzących i ogólniających, by usprawiedliwić swoje błędy.
    Choroba dwubiegunowa... Elektrowstrząsy. To zmienia człowieka. Znam tragiczne przypadki ludzi, którzy po psychoterapii nie przypominają dawnych siebie.
    .......
    kot-z-maslem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Nigdy nie lubiłam Lei, więc nie interesowałam się aktorką, która się w nią wcieliła.
    W tamtych czasach w Hollywood każdy coś brał... Złe pierwsze wrażenie. Nie znoszę takich stwierdzeń. Krzywdzących i ogólniających, by usprawiedliwić swoje błędy.
    Choroba dwubiegunowa... Elektrowstrząsy. To zmienia człowieka. Znam tragiczne przypadki ludzi, którzy po psychoterapii nie przypominają dawnych siebie.
    .......
    kot-z-maslem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie wiem, czy to Ty mi pisałaś o tym, czy przeczytałam o tym, gdzie indziej... W każdym razie przeczytałam, kiedyś, że to poniekąd właśnie przez GW zaczęła brać narkotyki. Nie wiem, ile w tym prawdy, bo nie przepadam za biografiami ludzi sławnych. W każdym razie większość chyba ludzi uważa Carrie za narkomankę, która, tak jak sporo gwiazd stoczyła się w przepaść. Nie dają jej nawet szansy. Spotkałam się, jak jedna osoba po premierze "Przebudzenia mocy" nazwała Carrie "księżniczką-alkoholiczką". Taka opinia nie jest fajna, zwłaszcza jak się nie zna ludzi... Ale większość ludzi skreśla tych, co nie mieli tak dobrze i popadli w uzależnienia, nawet, jeśli chcą się podnieść.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nawet jeśli człowiek wyszedł z nałogu, to ludzie i tak uważają go za nieudacznika, który jest na dnie. Tak było, jest i będzie.
    Świetny tekst jak zawsze!
    Pozdrawiam!
    https://loony-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. Wielu ludzi po poznaniu przeszłości Carrie skreśla ją na starcie. Nie była idealną osobą, miała to i tamto na sumieniu, ale zawsze będę ją podziwiać za to jak odbiła się od dna. Moja kochana Carrie ♡ Niech Moc będzie z Tobą, zawsze. :)

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger