10/10/2016

Gimnazjum to zło


O likwidacji gimnazjów zapewne każdy z Was już słyszał. Co jakiś czas pani minister zwołuje konferencję i opowiada żarliwie o dobrej zmianie (czy na pewno dobrej?), nie podając żadnych nowych konkretów. PiS spełnia swoje obietnice wyborcze, planując powrót do stanu z komuny. Poza granicami naszego kraju państwo, które w ciągu dwóch dekad zmienia system kształcenia dwa razy, a na dodatek pod koniec wraca do stanu sprzed pierwszej zmiany, musi wydawać się bardzo dziwne, jeśli nawet nie śmieszne.
Na temat gimnazjum słyszałam już tak wiele różnorodnych opinii, a na dodatek sama jestem jego absolwentką, więc nie mogłabym nie wypowiedzieć się na temat jego likwidacji. Moje stanowisko? Jestem przeciwna.
I tyle.

Córka kuzynki siostry mojej sąsiadki źle wspomina tą szkołę

Tymczasem istnieją ludzie, którzy nienawidzą czasu spędzonego w podstawówce czy w szkole średniej - czy właśnie dla nich powinniśmy zlikwidować te szkoły? Moja znajoma nigdy nie wróciłaby z powrotem do pierwszych sześciu lat swojej edukacji. Każdy etap szkolnictwa można przeżyć dobrze lub źle. Wiele zależy od naszego podejścia i tego, w jaki sposób nawiążemy relacje z innymi uczniami, oraz od nich samych.
Zmiana środowiska może wydawać się straszna dla dwunastoletniego dziecka i taka właśnie była w moim przypadku, choć do gimnazjum szłam z moją przyjaciółką. Bałam się nieznanego, co było całkowicie naturalne. Dorośli także obawiają się tego, jak poradzą sobie na nowym etapie życia pośród zupełnie nieznanych sobie ludzi.
Z perspektywy czasu jestem świadoma tego, jak bardzo potrzebna była mi ta zmiana. Przeniesienie się z mojej pseudo-wsi do centrum miasta stało się dla mnie świetną lekcją życia i przygotowało mnie do aklimatyzacji w szkole średniej w klasie, do której szłam zupełnie sama. To w gimnazjum ogarnęłam, jak mogę sprawniej i lepiej budować więzi międzyludzkie, oraz nauczyłam się wielu innych rzeczy, o których opowiem może innym razem.
Na początku tęskniłam za podstawówką, miejscem, które było mi świetnie znane. Znałam każdy korytarz i potrafiłam wyczuć, jak zachowywać się wobec poszczególnych nauczycieli. Jednocześnie z perspektywy tych kilku lat widzę, że nie potrafiłam dostatecznie się tam rozwinąć. W 2013 roku nastąpiła zmiana - nowe szkolne mury, do których teraz powracam z przyjemnością, nowa kadra nauczycielska (de facto lepsza) oraz częściowo nieznani mi uczniowie, których w większości polubiłam.
Muszę przyznać, że pierwszy rok nie był zbyt dobry, jednak w kolejnym w końcu udało mi się przystosować do szkoły. Dziś potrafię dostrzec, co robiłam źle, co przeszkadzało mi w nawiązywaniu odpowiednich relacji z rówieśnikami. Jestem świadoma tego, że nic nie jest idealne, a moje częściowo złe odczucia nie powinny brać emocjonalnej przewagi nad korzyściami, całym całokształtem i szerszym spojrzeniem na wielu moich rówieśników.
W dorosłym życiu będę zmieniała środowisko pewnie jeszcze z dziesięć razy. Tylko wtedy nikt nie będzie mnie prowadził za rączkę ani nie powie mi, co będę musiała zrobić w danej sytuacji.

Zdjęcie: licencja CC0

Siedlisko patologii i przemocy

Trzydzieści lat temu w szóstej czy ósmej klasie podstawówki uczniowie już próbowali palić papierosy, pić alkohol czy brać narkotyki. Zdarzały się nastoletnie ciążę i akty agresji. Czasy się zmieniły, zachowania pozostały te same, choć dzisiaj dostęp do używek jest znacznie łatwiejszy, a i media ułatwiają rozpowszechnianie wiadomości o nieprawidłowych zachowaniach młodzieży oraz przyśpieszają proces seksualizacji w tej grupie wiekowej, a nawet wśród dzieci.
Nie ma żadnej magicznej granicy podstawówka/gimnazjum, kiedy to nagle trzynastolatek idzie do monopolowego i prosi panią przy ladzie o puszkę piwa lub paczkę tych najtańszych papierosów. Nauczyciele nie zachęcają nikogo do sięgania po używki. Dyrekcja też nie. To własne decyzje moich rówieśników wynikające z tego, jak wcześniej zostali wychowani. Jeśli ktoś pochodzi z dysfuknyjnej rodziny, to nic dziwnego, że prawdopodobnie z czasem jego zachowanie nie będzie dostosowane do norm społecznych.
Wiele mówi się o presji wywieranej przez rówieśników na jednostkę, o słowach typu Jeśli się z nami nie napijesz, jesteś nikim czy też chęci zaimponowania innym. Takie zachowania zdarzają się na każdym etapie edukacyjnym. Jednocześnie pojawia się pytanie, czy rodzice rozmawiali ze swoimi dziećmi na takie właśnie tematy. Czy mówili pociechom, że nie muszą pokazywać swojej wartości w taki sposób ani być najbardziej lubianymi osobami w klasie? Czy sami dorośli nie zachęcali abstynenta do picia w obecności dzieci? Czy nie mówili Daj spokój, to tylko kieliszek lub Jak się nie napijesz ze mną, to się obrażę? Czy budowali z najmłodszymi więź opartą na zaufaniu, miłości i rozmowie? Czy omawiali z nimi temat wyniszczania organizmu przez używki? Czy przekonywali swoje dzieci, że to ich mądrość świadczy o ich wartości, a nie wygląd zewnętrzny czy ilość wypitych puszek piwa bez zrzygania się?
W większości nie.

Zdjęcie: licencja CC0

Gimnazjaliści się źle uczą - takie słabe wyniki tych egzaminów mają

Wyniki rzeczywiście nie zachwycają. Należy jednak pamiętać o tym, że wśród uczniów zdających egzamin są ci słabi, średni i naprawdę dobrzy. Niektórzy mogą mieć tak naprawdę sporą wiedzę, ale w stresie mogą o czymś zapomnieć lub na teście może pojawić się pytanie z zakresu materiału, który był dla nich trudny do opanowania.
Placówki są naprawdę zróżnicowane. W jednych jest wspaniała kadra pedagogiczna, w innych szkoda o niej gadać. Chodzą do nich różni uczniowie, a każdy z nich został wcześniej inaczej wychowany i ma odmienne podejście do nauki.

Likwidacja rozwiąże wszystkie problemy

Nie.
Problemom się stawia czoła, rozwiązuje się je, udoskonala obecny system, a nie przewraca wszystko do góry nogami w jak najkrótszym czasie. Powinno się stawiać na rozwój, dialog pomiędzy uczniami, nauczycielami i rodzicami, kształtowanie umiejętności, na pozytywne  i ciekawe podejście do nauki i przedstawiania materiału, obserwację ucznia oraz pomaganie mu w trudnych dla niego sytuacjach. 

Zdjęcie: licencja CC0

Ten sztuczny wytwór nie wychowuje żadnych porządnych i zdolnych uczniów

Zaskoczę Was. Istnieją tacy, nawet jest ich całkiem sporo, ale zazwyczaj się o nich nie mówi. Po co w telewizji wspominać o jakichś przeciętniakach czy osobach, które mają dobre oceny, jakieś wybitne osiągnięcia naukowe czy społeczne? Jakieś teksty o tych drugich pojawią się może w gazetach lokalnych, ale ich historie mają nikłą szansę przebicia się do mediów o ogromnym zasięgu. 
Czemu? Najlepiej oczywiście sprzedaje się kontrowersyjny materiał o ludziach, którzy nie przestrzegają zasad moralnych czy społecznych.
Większość społeczeństwa nie zainteresuje się kimś, kto zachowuje się całkiem w porządku, ale ogromną sensację wzbudzi uczeń, który handlował narkotykami, ukradł coś kosztowego lub próbował wyłupić oczy przypadkowo napotkanemu kotu. Takie samo zainteresowanie pojawia się jeśli chodzi o księży-pedofilów, nauczycieli-zwyrodnialców czy lekarzy, którzy nie odróżniają trzustki od wątroby.

A w telewizji...

W niej były różne rzeczy. Była nastolatka, która pomyślała, że sprzedawanie marihuany jest na czasie, i postanowiła handlować torebkami herbaty, wmawiając innym, że to narkotyki najlepszego sortu. Były gwałty, pobicia, wrzucanie nagich zdjęć do sieci, okradanie szkolnego sklepiku (kto zostawia otwartą kasetkę z pieniędzmi na widoku?), wyśmiewanie, gnębienie, przerywanie ciąży podejrzanymi środkami, zbiorowy seks i tak dalej. I to wszystko w jednym serialu. Na dodatek w tym samym budynku.
Nie dziwię się, że niektórzy mogą z tego wszystkiego wywnioskować, że każda szkoła tak teraz wygląda, wszyscy uczniowie są głupi i niedojrzali (przynajmniej na ich wiek), a co dwa dni trzeba wzywać karetkę lub policję.
Sorry, rzeczywistość tak nie wygląda.

Tu możecie podpisać petycję w obronie polskiej szkoły - KLIK.


48 komentarzy:

  1. Zgadzam się z tobą w 100% Sama jestem w gimnazjum niby najgorszym w moim mieście, ale poszłam do niego tylko dlatego, że było blisko. Jest jak normalna szkoła i niczym się nie różni od innych. Owszem zdarzają się jakieś patologie itd, ale to wyjątki jak wspomniałaś. Dobrze, że wypowiadasz się na takie tematy, bo są to codzienne sprawy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dla mnie to nie ma różnicy czy będzie gimnazjum czy nie. Dzieci nie zmieniają się nagle w młodzież. Wszystko przychodzi z wiekiem a to, że politycy uważają, że gimnazja demoralizują, sprawiają, że młodzi stają się agresywni i nieodpowiedzialni to tylko sztuczne tworzenie problemu. Widocznie ominęła ich przyjemność pochodząca z dojrzewania. No sorry. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opinię siedliska patologii i przemocy nakręciły też media, pokazując w większości złe przypadki, nie chcąc podać do wiadomości szerszym odbiorcom informacji o sukcesach, pozytywnych akcjach.
      Widocznie zapomnieli o tym, jak dojrzewali ;)

      Usuń
  3. Jako szkołę o wiele bardziej lubię gimnazjum, bo jest więcej możliwości, wycieczek itd. Jeśli chodzi o ludzi.. to już różnie bywa. W sprawie likwidacji, to nie mam zdania, bo jak dla mnie mogą być, ale także nie muszą. Tylko nie wiem czy przywrócenie 8 letnich podstawówek coś by dało, jako mała dziewczynka nawet bałam się przejść po schodach wśród szóstoklasistów, a teraz pomieszanie tych najmłodszych i starszych nie spowoduje nagle, że wszyscy staną się lepsi itd. To jakim się jest w gimnazjum, w dużej części zależy od otoczenia, ale najbardziej od samego siebie. Ja nie zamierzam się wciągnąć w te 'patologie' chodzące w mojej szkole i nie sądzę, aby pozostanie w sp coś dało. A przez gimnazjum poznałam też dużo wspaniałych ludzi i cieszę się z tego :D

    http://xartday.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje gimnazjum był połączone z podstawówką, ale dzięki temu, że były to dwa różne etapy edukacyjne, mające w pewien sposób oddzielną dla siebie przestrzeń, czuliśmy granicę i jej nie przekraczaliśmy. Za to przy ośmioletniej podstawówce tej granicy już nie będzie i nie wiadomo będzie, na co pozwolą sobie starsi.
      Miałam podobne uczucie, kiedy chodziłam do podstawówki. Chodzenie do toalety i szatni z dwunastolatkami nie było zbyt przyjemne, dla pierwszoklasisty. Szóstoklasiści wyglądali jak giganci!
      Zdecydowanie przejście do gimnazjum otworzyło dla mnie wiele nowych drzwi :)

      Usuń
  4. W moim gimnajzjm raczej nie było patologi. Obojętnie mi czy będzie ono czy nie. Już mnie nie dotyczy :D
    https://nikolaprzybysz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby tez już je skończyłam, ale jestem obywatelka Polski, kobietą i w przyszłości być może rodzicem, o ile Bóg da takie szczęście, więc myślę, że jak najbardziej mnie to dotyczy ;)

      Usuń
  5. CAŁKOWICIE sie z tobą zgadzam. Rok temu zaczęłam gimnazjum. Jestem w klasie z wieloma osobami z 1-6, ale była to dla mnie wielka zmiana. Dobra, odświeżająca. Poznałam tyle wspaniałych osób, zaprzyjaźniłam sie z tym nowym, bardzo przytulnym budynkiem. Ogarnęłam nauczycieli, którzy wydają mi sie lepsi niż poprzedni. Ale moze to przez to, ze po 3 latach miałam ichbpo prostu dość ;)
    Bądźmy szczerzy, gimnazjum to trochę taka patola, w sumie w tym czasie niby hormony szaleją... A ja to widzę po moich kolegach z klasy, którzy tydzień temu pili wodę z pojemnika na chemi mówiąc, ze to mikstura siły- lifehack 2016 XD
    Co da to, ze ta patola byłaby teraz w 8 klasie? Dalej tak samo by sie zachowywała, czy to ZŁE gimnazjum czy DOBRE 1-8. Ja ten czas przeżywam czasami dobrze, czasami źle, ale pod żadnym pozorem nie chciałbym byc teraz w podstawówce. Moze panowie z PiS-u byli kujonami z kompleksami w gimnazjum i dla tego mówią, ze w życiu nastolatka to najgorszy okres?
    Racja, to straszne ale lepiej w wiadomościach powiedzieć o nastolatce, ktora zaszła w ciąże niż o matematycznym geniuszu...
    Trochę sie rozpisałam :D mogę o tym mowić i mowić... Juz ile razy ze znajomymi rozmawiałam o tym ;)
    Pozdrawiam!
    http://fanofbooks7.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Większość posłów z PiS-u chodziła do ośmioklasowej podstawówki - czytałam gdzieś, że o losie młodych decydują w większości starzy ludzie, którzy chcieliby mieć znowu takie "mieszkanko", jakie mieli za dzieciństwa.
      Patologia zaczyna się już w rodzinach :/

      Usuń
    2. Moze tez tak byc... Ja czytałam jakas rozmowę z politykiem z PiS-u, ktory ukończył gimnazjum i żalił sie jakie to złe miejsce ;)
      Z tą patologią chodziło mi o taką jeszcze w normie, gdzie po prostu wszystkim w pewnym czasie odwala i przejawia sie to tak jak powyżej napisałam. Patola o jakiej ty pisałaś - dziewczyny, ktore w gimnazjum sa w ciąży, albo kradzieże w sklepiku, to niestety juz jest wynoszone z domu :(

      Usuń
    3. Ukończył, kiedy dopiero powstały. System potrzebuje kilkunastu lat, by się ustabilizować, więc teraz sytuacja wygląda o wiele lepiej niż kiedyś ;) Wszyscy się z tym oswoili i myślę, że jak już coś mamy, to trzeba to udoskonalać, a nie wywracać do góry nogami.
      Myślę, że w moim przypadku złe wspomnienia też mogłyby wziąć górę nad wszystkim, ale wiem, że odczucia, a realne spojrzenie to dwie różne sprawy. Zresztą potem było lepiej, a i trudny pierwszy rok mnie zahartował. Trzeba popatrzeć na to, ilu uczniów osiąga sukcesy, jak poprawiają się nasze wyniki w badaniach PISA. Trzeba osobie uświadomić, jaką szansą jest poznawanie nowych ludzi, szybszy dostęp do edukacji lepszej jakości, a jednocześnie wspierać kolejnych w uczniów w rozwoju i dostrzeganiu możliwości :) Zawsze trochę mi brakowało w podstawówce jakichś długich, porządnych i ciekawych warsztatów na temat budowania relacji międzyludzkich , bo - nie ukrywajmy - na poziomie nastolatka jest to trudniejsze niż na poziomie sześciolatka, a jednocześnie jakby trochę zapomniane po kontakcie z tymi samymi osobami przez sześć lat. Warto doceniać to, co się udaje, i dostrzegać to, co jest do poprawienia.

      Usuń
    4. Poza tym takie wygłupy to jeszcze nie patologia, a raczej zwykła głupawka, która każdemu czasem się zdarza ;)

      Usuń
  6. Ja jestem teraz w gimnazjum i nie wyobrażam siebie w innym miejscu lub co gorsza w podstawówce z dziećmi które mają po 7 czy 8 lat. Moje początki w gimnazjum nie były najlepsze, ale i nie najgorsze. Mam genialnych znajomych. Zachowujemy się jak stara dobra klasa. Od razu się zgraliśmy i to mi się bardzo podoba. Mam nowych znajomych, dużo nowych znajomych. Oczywiście są osoby ze starszych klas, które cały czas coś mówią o mnie. Zdarzało się nawet, ze byłam popychana przez starsze dziewczyny. Ale staram się nimi nie przejmować. A głupie komentarze dotyczące moich pasji (przede wszystkim blogowania) nie są mi obojętne. Ale cały czas są przy mnie moi znajomi i wiedzą co robić gdy inni coś do mnie mówią. Podsumowując, nie jestem za usunięciem gimnazjum. Myślę, że będzie to mój najlepszy okres w życiu i nie przeżyję tego w liceum. Nie wiem co kieruje ludźmi żeby powracać do przeszłości.
    Littleredcherrysmile click

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat nigdy nie spotkałam się z strony moich znajomych z jakimś przykrym komentarzem dotyczącym blogowania. Starsi potrafią czasami dopalić, ale osobiście w pierwszej klasie nigdy nie spotkałam się z popychaniem.
      Sentyment, chęć powrotu do komuny, myślenie, że kiedyś było lepiej.
      Moja klasa nie była zbyt zgrana, ale wspominam ją lepiej niż tą z podstawówki!
      Akurat moje gimnazjum było połączone z podstawówką i czuliśmy przez różnicę etapów edukacyjnych taką granice, której staraliśmy się nie przekraczać. Czasami uczniowie podstawówki też trochę potrafili być złośliwi :D

      Usuń
  7. W całości się z Tobą zgadzam. Gimnazjum, liceum, czy podstawówka to tylko nazwa szkoły i etapu edukacyjnego, ale tak jak powiedziałaś- każdy przechodzi fazy dojrzewania w różnym wieku. W większości przypada to na czas gimnazjum i być może stąd cała ta negatywna opinia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja zdecydowanie wole się nie wypowiadać na temat tej reformy/zmiany. W Niemczech szkolnictwo wygląda całkiem inaczej, lecz tak jak wszędzie są wokół nas papierosy i inne tego typu rzeczy. W wieku gimnazjalnym każdy z nas przechodzi fazy buntu itd. raczej likwidacja gimnazjum nie zmieni tego jak będziemy przez to przechodzić, lecz niestety my nic nie możemy z tym zrobić.
    Pozdrawiam,
    Szwajka (kilk)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możemy coś zrobić, podpisując petycję ;)

      Usuń
  9. Prawda jest taka, że praktycznie każda osoba, która jest z pokolenia bez gimnazjów mówi, że to zło. Siedlisko patologi, młodocianych narkomanów oraz nastoletnich prostytutek. Zwalają wszystko na ten biedny etap szkolny. Ja swoje gimnazjum skończyłam jakiś czas temu i wbrew temu co mówią BARDZO DOBRZE WSPOMINAM TĄ SZKOŁĘ I UWAŻAM, ŻE TEN ETAP POWINIEN ZOSTAĆ. A dlaczego? Zniknie gimnazjum, to to wszystko co działo się w tym 'okropnym' miejscu przeniesie się do wyższych klas szkoły podstawowej. Nikt nie bierze pod uwagę tego, że dzieciaki wszystko biorą z telewizji oraz rówieśników, a w domach nauka asertywności praktycznie NIE ISTNIEJE, bo przecież 'moje dziecko ma głowę na karku i nigdy w życiu..., bo jest inne'. Z mojej strony tyle w temacie :)

    https://roseaud.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wychowanie zdecydowanie zaczyna się już od wczesnego dzieciństwa. Wielu rodziców nic nie mówi sowim dzieciom, a później oczekuje od nich w pełni dojrzałej postawy. Ba, czasami nawet wpajają im złe wartości, uczą nienawiści do innych ludzi
      Ogromny wpływ na nas mają media. Także liczne reklamy etapujące nagością są ogólnodostępne dla dzieci i przyspieszają ich seksualizację.
      Już teraz podstawówki nie są najświętszym miejscem na świecie :/

      Usuń
  10. Powiem tak: pochodzę z małej wsi, gdzie znajdowała się podstawówka, do której uczęszczałam. Chodziło do niej zaledwie 64 uczniów. I co? Miałabym zostać kolejne dwa lata w tym miejscu? Z tymi samymi uczniami, nauczycielami, którzy nie byli najlepsi? Poszłam do gimnazjum i odżyłam. Poznałam nowych znajomych i znalazłam tam przyjaciółkę, pracowałam w nowocześniejszych salach, z różnymi nauczycielami. W podstawówce było tak, że pani z muzyki uczyła też plastyki i historii, pani z przyrody uczyła również matematyki, pani z angielskiego uczyła niemieckiego, pani z niemieckiego była również tą z polskiego, a pan z wf-u był również panem z techniki i informatyki. To było złe, bardzo. Jeden nauczyciel = jeden przedmiot, a nie jakieś miliony etatów na osobę, przecież to jakaś totalna szopka. Nie wyobrażam sobie tego, że miałabym siedzieć tam kolejne dwa lata i tracić to wszystko co mam tu - w gimnazjum. Patologia - jest wszędzie, nie tylko w gimnazjum. To, że tam jest bardziej nasilona to tylko wina wieku i głupoty. Dlaczego szkoła ma tracić na ludzkiej głupocie? A najbardziej boli to, że decydują o tym wszystkim nie uczniowie, którzy się tam uczą, nie nauczyciele, którzy tam pracują, tylko osoby, które z tym wszystkim mają wspólnego. Dlaczego nikt nie zapyta nas - uczniów - o to, czego byśmy chcieli?

    Pozdrowionka,
    b l a c k e l e y

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie reforma oświaty odebrałaby uczniom z terenów wiejskich i podmiejskich szansę na wcześniejszy dostęp do edukacji lepszej jakości :/
      Moja podstawówka była większa, a w większości jeden nauczyciel równał się jednemu przedmiotowi, to jednak wyposażenie nie było nadal zbyt fenomenalne.
      Słuchałam w audycji, w której mowa była o tym, że szkoła powinna uczyć postawy demokratycznej, a to, że uczniowie będą widzieć upokorzenie swoich nauczycieli, których nikt nie słucha, nie będzie utwierdzało uczniów w tym, że to naród jest suwerenem.

      Usuń
  11. Jakiś czas temu na polskim prowadziliśmy dyskusję na ten temat. Oczywiście nasza nauczycielka cały czas obrażała gimnazjum i mówiła właśnie, że ten "twór" nie powinien nigdy powstać. Ja mam dokładnie takie samo zdanie jak Ty i czekałam tylko, aż ktoś w końcu poruszy ten temat. Wszystkim, którzy nie chodzili do gimnazjum wydaje się, że to taka patologia, a to chyba bierze się stąd, że gimnazjum brzmi doroślej niż podstawówka, więc wszyscy traktują uczniów z podstawówki jako dzieciaki i myślą, że przemoc, używki, itd. ich ominą. Przecież każdy dorasta, a nic nie zależy od szkoły, tylko właśnie od towarzystwa. Ja jestem naprawdę szczęśliwa, że miałam okazję pójść do gimnazjum, dzięki temu poznałam mnóstwo nowych ludzi i nie muszę się tak bać przejścia do liceum, bo nie trzymam się 8 lat jednej grupki znajomych. Uważam, że likwidacja gimnazjów to totalna głupota.
    Cieszę się, że znalazłam Twojego bloga i nareszcie mogę czytać coś ciekawego!

    soylena.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że gdyby się uważnie rozejrzała, zauważyłaby wielu wspaniałych, wartościowych uczniów :)
      Zauważyłam dzisiaj, że w liceum uważa się już nawet mnie, pierwszoklasistkę, za osobą dorosłą. Gdybym miała od razu przejść z podstawówki do liceum, doznałabym największego szoku w życiu. Nie byłoby łagodniejszego przejścia, kiedy człowieka nie traktują już jak dziecko, a jednocześnie jeszcze nie jak dorosłego. Dzięki pobycie w gimnazjum po dwóch tygodniach przystosowałam się do środowiska w liceum. Wiedziałam już, jak budować relacje, przełamałam częściowo swoją nieśmiałość.
      Dziękuję!

      Usuń
  12. Zgadzam się z Tobą, również jestem przeciwna. Chodzę teraz do gimnazjum gdyby nie ono nie poznałabym tyle wspaniałych osób :(

    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  13. Ukończyłam gimnazjum dawno temu i choć chodziłam do jednego z najlepszych, najnowocześniejszych w Warszawie to... Nie wspominam tego czasu dobrze. Ze względu na poziom nauczania, ze względu na to,że nauczyciele nie radzili sobie z uczniami, wielu osobom nie zależało, żeby czegokolwiek się dowiedzieć... Nie wiem jednak czy zlikwidowanie gimnazjum rozwiąże ten problem. Prędzej narobi dużo bałaganu, no ale... Zobaczymy. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele zależy od podejścia do nauczania, a ono, niestety, kuleje już w podstawówce :/ Co do radzenia sobie z uczniami czytałam na blogu studentki polonistyki, że nawet tych najbardziej niesfornych da się ogarnąć, wyznaczając jasno pewne granice, a jednocześnie będąc kimś ludzkim. Myślę jednak, że z czasem kadra nauczycielska będzie sobie coraz lepiej radzić. Wszak uczymy się na błędach ;)

      Usuń
  14. Wg mnie likwidacja gimnazjum jest złym pomysłem. Aktualnie jestem w 2 klasie gimnazjum i powiem Ci, że ta szkoła zmieniła dużo w moim życiu na lepsze, podstawówka to była masakra. W gimnazjum zaczęłam poważniej myśleć, skupiać się na przyszłości itp. U mnie gimnazjum jest na dość wysokim poziomie i nie ukrywam jest ciężko, patologia oczywiście się zdarza, ale to pojedyncze wyjątki. Nie sądzę, że podstawówka tą patologie zlikwiduję. Ja będę zawsze zdania, że likwidacja gimnazjum jest złym pomysłem ;)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie! UNREALIZABLE

    OdpowiedzUsuń
  15. Myślę, że potrafiłabym znaleźć dobre strony systemu osiem-cztery, bo z pewnością takie są, ale raczej nie opowiadałabym się za zmianą (zwłaszcza, że właściwie to tylko "zmiana dla zmiany"). Obecny system wydaje mi się całkiem niezłym rozwiązaniem. Osiem lat w jednej szkole to byłoby (przynajmniej dla mnie) za dużo. Tkwienie tak długo w jednym środowisku może nie skończyć się dobrze, oczywiście jeśli jest to środowisko podejrzane, stresujące, ograniczające i tak dalej. A jeśli nie ma możliwości przeniesienia się do innej szkoły - to jak pułapka.
    Ale czas pokaże, jak to będzie. Może ten system jednak wypali?
    (Choć nie wiem. To wszystko zaczyna wyglądać tak ździebko peerelowsko powoli :'D Jest już konkurs o życiu Lecha Kaczyńskiego. A myślałam, że to fejk).
    Z wyrazami najgłębszego i należytego szacunku,
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest konkurs o życiu Kaczyńskiego? Najpierw miesięcznica, teraz konkursy, za chwilę reforma, by wprowadzić o nim pewnie osobny rozdział w podręcznikach do historii. Może to stąd wzięło się więcej godzin tego przedmiotu w nowej ramówce.
      Każdy system ma wady i zalety ;)

      Usuń
  16. Bardzo mocny wyczerpałaś temat.
    Ja jestem dokładnie tego samego zdania, jak Ty. Gimnazjum nie powinno zostać zlikwidowane, bo to naprawdę jest fajna nauka. Chodzi mi o ten przeskok - daje to mnóstwo nowych możliwości rozwoju psychicznego, osobistego i również rozwoju relacji międzyludzkich - nowych ludzi nigdy nie za dużo. Warto też wspomnieć o tym, że często w podstawówce "leci się" na opinii z początkowych klas i nawet, jeśli uczeń nieco się zepsuje to często nauczyciele tego nie zauważają, więc teraz problemem może stać się również to, że uczniowie zwyczajnie będą bagatelizować szkołę.
    I najsmutniejsze jest to, że likwidują system wtedy, kiedy on zaczyna naprawdę dobrze funkcjonować - nauczyciele opracowali skuteczne metody nauki, wiedzą, jak ogarniać cały materiał i go przedstawiać, wypracowali podejście do uczniów w takim wieku, a teraz wszystko się posypie.

    claudine-bloog.blogspot.com --> MÓJ BLOG
    KLIK

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, temat jeszcze nie został wyczerpany.
      Właśnie najsmutniejsze jest to, że ktoś chce likwidować coś, co się już ustabilizowało i zaczyna działać, choćby patrząc na wyniki badan PISA.

      Usuń
  17. Zgadzam się z tobą.Ja lubię chodzić do gimnazjum.Szkoda,że to już ostatni rok.Dla mnie był to wspaniały czas.Nie ma sensu usuwania gimnazjum.Zgadzam się z każdym słowem,który napisałaś.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Według mnie bez sensu jest ponownie wracać do systemu edukacji sprzed jakichś 20lat. Skoro już wprowadzono gimnazja to niech przy nich zostaną. Swoją drogą ja lubię moje gimnazjum i nie wyobrażam sobie być z moją byłą klasą aż do tej pory. Fajnie jest poznawać nowych znajomych, nauczycieli, po prostu zmieniać środowisko, a nie ciągle tkwić w tych samych murach.

    karolinamblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Gimnazjum nie było dla mnie wesołym przeżyciem, ale usunięcie gimnazjum niewiele zmieni i zrobi się straszny chaos
    photos-by-mef.blogspot.com zapraszam

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja aktualnie jestem w 2 gimnazjum i jest mi tu bardzo dobrze. Wydaje mi się, że to kwestia towarzystwa. Każdy przeżywa ten okres inaczej, fajnie, że poruszyłaś ten temat :)!
    Mój blog - klik ♥

    OdpowiedzUsuń
  21. Myślę, że ten cały pomysł nic nie zmieni. Chociaż teraz 6 klasa przeszła do 1 gimnazjum i już nawiązała kontakty ze starszymi co wiąże się z paleniem i piciem, a nawet ćpaniem. Fakt, że możemy czuć się dorośli, ale bez przesady :) Co do mojego gimnazjum - mam pewnych prześladowców (którzy potrafią dokopać mi tylko w internecie), którym przeszkadza to jak wyglądam, czego słucham, co robię i jak to robię, ale to właśnie dzięki nim teraz już to zlewam i robię jeszcze więcej rzeczy, które im się nie podobają, co nie zabije to wzmocni :)

    nonstopyou.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w każdym środowisku znajdą się niezbyt fajne osoby, ale trzeba nauczyć się sobie z nimi radzić ;)
      Cóż... Prześladowcy z rodzaju tych odważnych, którzy w rzeczywistości nagle tracą swoja brawurę i podkulają ogon. Myślą, że w Internecie mogą czuć się bezkarni, ponieważ nie działają wtedy na terenie szkoły, ale to nie prawda, bo na szkolną ocenę ze sprawowania wpływa także zachowanie poza nią.
      Nie wszystkim będzie się podobać to, co robimy, ale coś trzeba w życiu robić, co nie? ;)
      Teraz to już nawet podstawówka zaczyna się tak zachowywać. Najmłodszy udokumentowany przypadek zażycia narkotyków miał z dziesięć, jedenaście lat. Może nawet mniej.

      Usuń
  22. Ja gimnazjum ie wspominam dobrze. Może likwidacja nie zmieni problemu ale gdyby tak było do tej sprawy inne podejście? Co do ćpania/picia/palenia to może zamiast wiekowej pedagożki mówiącej o używkach na jakże ciekawym wdżcie zrobić pogadanki z osobami które z tego wyszły?
    Cień

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkanie z człowiekiem, który wyszedł z nałogu i stawił czoła sowim problemom, zawsze wywiera na mnie ogromne wrażenie :)

      Usuń
  23. Powrót do starej reformy w moim uznaniu jest najzbędniejszą zmianą, jaką PiS chce wprowadzić. Nie wpłynie na plus na sytuację w polskich szkołach, więc 'dobra zmiana' się tutaj nie sprawdzi, a na wszystkie zmiany, jakie ta reforma szkolnictwa ze sobą niesie, trzeba będzie wydać mnóstwo pieniędzy. Czy to państwo już naprawdę nie ma na co wydawać pieniędzy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest już 500+, za chwilę będzie mieszkanie plus, na dodatek koszty tej reformy, które MEN niby zna, ale ni chce ich podać do wiadomości publicznej. Nawet z pustego Salomon nie naleje, więc po kieszeniach dostaną podatnicy.

      Usuń
  24. Nie pozostaje mi niec innego jak przyznać ci rację i skomplementować te przepiękne zdjęcia! Uwielbiam takie posty, miłego dnia :)

    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  25. Pani minister, a nawet prezydent powinni przeczytać ten post! Bardzo rzeczowe argumenty, które oparłaś na swoim życiu tego "złego" gimnazjalisty. ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Sam system nie jest dobry ale wspomnienia z Gimnazjum są super :) Co do polityków i ich decyzji to szkoda tutaj czasu i wysiłku skoro ważne stanowiska w Państwie obsadza się niekompetentnymi osobami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. System podzielony na trzy etapy edukacji funkcjonuje w większości państw zachodnich się sprawdza. także i u nas, patrząc choćby na wyniki badań PISA. Bardziej warto byłoby się skupić na samej podstawie programowej, a nie na strukturze. Podstawa programowa jest pisana na kolanie, podręczniki będą pisane na szybko (inaczej pisze się książki dla 11-latków, inaczej dla 13-latków). Takie coś nie wpłynie pozytywnie na edukację :/

      Usuń
  27. W pełni się z tobą zgadzam :D Ja idąc do gimnazjum nic się nie zmieniłam, w sensie nie przechodziłam żadnych buntów, ale teraz będąc w trzeciej klasie widzę jak się rozwinęłam, kontakty z ludźmi już mi nie przychodzą z takim trudem, stałam się odważniejsza i bardziej samodzielna, ponieważ podstawówkę miałam pod nosem, a do gimnazjum muszę dojeżdżać. Dlatego cieszę się, że jako jeden z ostatnich roczników mogę chodzić do gimnazjum :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Zgadzam się z tobą gimnazjum przygotowuje nas do zmienienia otoczenia i kontaktów międzyludzkich. Gdybym nie poszła do do niego nie nauczyłabym się tylu rzeczy.
    Choć nie znoszę mojego gimnazjum ;/ z mojej winy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie z winy własnego charakteru nie potrafiłam przystosować się w pierwszej klasie, ale w drugiej było już lepiej, a w trzeciej wspaniale :)

      Usuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger