10/26/2016

Kiedy twórca siedzi w klatce...


Gdy człowiek postanawia coś stworzyć, ma określony plan, koncept. W swoich myślach widzi całokształt dzieła. Potrafi już na etapie samego wymyślania dostrzec każdy szczegół i uchwycić wszystkie kolory. W końcu bierze sprawy w swoje ręce i spod jego rąk coś powstaje - nieważne co. Może to być książka, rzeźba, obraz, film czy nawet czerwona sukienka ze złotymi guzikami. 
Najważniejsze jest, że stworzył coś w określonym stylu, kształcie i kolorze, a odbiorca to zauważył i zapamiętał.

Widownia wszystko weryfikuje

Odbiorca ma naturalny zwyczaj przyzwyczajania się do tego, co ktoś inny mu przedstawia. Widząc po raz pierwszy lub kolejny dorobek artysty albo jego pojedyncze dzieło, zapamiętuje pewne charakterystyczne elementy, które twórca przekazuje w swojej działalności. Klimat, styl, ważne szczegóły, czasami koloryt lub sposób wypowiadania się.
Człowiek lubi bazować na tym, co jest mu znane i bliskie. Dana forma mu odpowiada i to właśnie z nią z przyjemnością obcuje. 
Problem zaczyna się jednak wtedy, kiedy niektórzy ludzie oczekują od autora jednego i tego samego. Czasami nawet wręcz wymagają, by dorobek danego twórcy zawsze miał podobny charakter i styl. Gdy ktoś zacznie eksperymentować na płaszczyźnie swojej twórczości, rzucają się na niego ze złością i wręcz krzyczą, że to już nie to samo, że kiedyś jego prace były lepsze, najczęściej nawet nie podając sensownych argumentów.
Były lepsze, gdyż odbiorcy byli do nich przyczajeni.
Nie są już takie same, bo teraz są stworzone na zupełnie inny sposób.
Twórcy nie chcą stać nieustannie w miejscu i być zamkniętymi w jednej formie. Pragną się rozwijać w różnych kierunkach, eksperymentować, próbować nowych rzeczy i łączyć różnorakie elementy ze sobą.

Kilka słów na koniec

Najsmutniejsze jest to, że niektórzy po usłyszeniu kilku głosów niezadowolenia tego typu wycofują się ze swoich planów i wracają do bezpiecznej strefy, która jest wszystkim dobrze znana. Dobrowolnie zamykają się w klatce i ograniczają własne umiejętności ze względu na garstkę osób, które po prostu nie rozumieją, że ludzie nieustannie się zmieniają i pragną te same zmiany przełożyć na to, co robią najlepiej.

Nie wpychajmy kogoś na siłę z powrotem do pudełka, jeśli to, co robi, nie sprawia nikomu krzywdy oraz nie łamie zasad dobrego smaku.
Jeśli zdarzy mu się zrobić coś źle przy eksperymentowaniu, poradźmy mu tak, by mógł się dzięki temu rozwinąć, nie cofnąć.

Zdjęcie: licencja CC0

25 komentarzy:

  1. Bardzo dużo młodych artystów jest tłamszonych i hejtowanych już na początku ich twórczości. Wspaniała Twoja odezwa o akceptacje i uszanowanie odmiennych gustów i upodobań ! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podcinanie skrzydeł (zamiast wsparcia i wskazówek) na samym początku działalności jest przygnębiającym zjawiskiem :/

      Usuń
  2. Świetny post!Czasem właśnie takie słowa sprawiają,że człowiek zostaje przy tym co bezpieczne.Zamiast uwierzyć w siebie.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie to jest smutne, że ludzie wolą zyskać podziw innych, starają się , a jak nie wychodzi wycofują się do ciemnego kąta. To zachowanie jest takie dobijające. Jednak z własnego przykładu wiem, że lepiej eksperymentować - hokus pokus :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ważny temat... Trafiłaś w samo sedno, mi teraz w głowie refleksja pozostała po tym jakże zwięzłym tekściku... Bo to nas dotyczy ,my się rozwijany, my eksperymentujemy , niestety opinia jest dla nas ważna czasem nawet do przesady... Rozwój nie powinien być tłamszony,więc tym bardziej chwała Ci za poruszanie tej kwestii!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ludzie kochają krytykować i czasem nie ma co się dziwić, że taki stłamszony artysta wraca do bezpiecznej strefy...Zawsze szkoda, gdy ktoś rezygnuje z rozwoju osobistego dlatego, że komuś nie podoba się jego przekaz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko trzeba rozróżnić rodzaje krytyki - dobrze prowadzona prowadzi do rozwoju artysty ("fajnie, ze eksperymentujesz, ale to i to możesz poprawić"), a źle prowadzona, czasami wręcz bezpodstawna czy przeradzająca się w agresję ("spróbowałeś, źle ci to wyszło, wy******** stąd") prowadzi do zahamowania rozwoju, zamkniecie twórcy w pewnych ramach.

      Usuń
  6. Ważne jest to aby zachować balans pomiędzy "tym co było", a "eksperymentowaniem". Pamiętam pierwsze płyty Kings of Leon, które były bardzo szczeniackie i countrowe. Jakby ktoś sypnął piachem prosto z Nashville do pudełka z płytą :) Gdy wydali płytę "Only By The Night", ludzie byli nią zachwyceni, jednakże diametralnie różniła się tym co było wcześniej. Malkontenci mogliby powiedzieć, że to już nie to samo, a jednak KoL zrobiło tym krok do przodu :)

    Pozdrawiam
    mowmikate

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, przesadne eksperymentowanie też nie jest czymś dobrym, jeśli nie jest dobrze przemyślane :)

      Usuń
  7. Opisałaś poważny temat krótko, zwięźle - medal ci za to!
    Osobiście ja również jestem artystką, więc takie zamykanie w klatce jak najbardziej rozumiem i borykam się z nim na co dzień. Wykonuję zdjęcia, jest to moja i praca i pasja. Ludzie idąc ze mną na sesje oczekują, że zrobie im dokładnie takie same jak zaprezentowane są na mojej stronie, chcą zamknąć mnie w jednym temacie. A ja tego nie chcę...lubię pokazywać coś innego, odmiennego, tworzyć różne rzeczy, nie chcę się trzymać ciągle jednego schematu. I często spotyka się to z niezrozumieniem, choć na szczeście moje-jest więcej pozytywnych komentarzy na temat moich zdjęć. Ludzie pojmują, że ja nie trzymam jednego stylu, że każda sesja jest inna.
    Szkoda,że tak wiele dobrych artystów jest zamykane w takich klatkach i nie mogą rozwinąć skrzydeł na dalszy rozwój.
    Mój blog-klik!:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem zdania, że lepiej powiedzieć mniej- nie krzywdząc tym nikogo, niż za dużo- łamiąc komuś serce! Cieplutko pozdrawiam, MAVSELINA

    OdpowiedzUsuń
  9. Dokładnie. O tak.
    Wielu artystów zamyka się właśnie w takiej klatce, bojąc się, co ,,ludzie powiedzą". Dostosowują się do oczekiwań widzów, czytelników, słuchaczy. Sama kiedyś doświadczyłam czegoś podobnego - lęk przed spróbowaniem czegoś innego, bo na pewno się nie spodoba, w końcu to zupełnie coś innego od tego, co zazwyczaj tworzę.. na szczęście dość szybko walnęłam się w czoło i zorientowałam, jak ograniczające jest to myślenie. Ograniczającą mnie samą.
    I potem właśnie są tacy pisarze, którzy cały czas tkwią w jednym uniwersum, wciąż wydają te same książki, z podobnymi fabułami i bohaterami. Przykre.
    Bardzo fajny temat poruszyłaś, myślę, że ważny:)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czasami tak miałam, choć w mniejszym stopniu. Pracowałam wtedy nad opowiadaniem opartym na tragedii (strzał w piętę). Ludzie przyjęli to całkiem dobrze pomimo moich obaw, ale obecnie cieszę się, że tego nie dokończyłam. To nie było to.

      Usuń
  10. To, co opisujesz, bardzo dobrze widać na scenie muzycznej którą się interesuję. Wiadomo, że gwiazdy rocka i punku starzeją się szybko - w tych gatunkach człowiek 40 letni jest już dinozaurem i robi się totalnie nieautentyczny. Dlatego często twórcy zaczynający od buntowania się i rzępolenia na gitarach elektrycznych, kończą na lekkich piosenkach w starym stylu i o minimalistycznej formie. I ludzie mają im za złe - bo się sprzedał. Bo jak to kiedyś się buntował a teraz już nie. Kiedyś darł mordę, a teraz śpiewa do gitary jakby był Wysockim. A no normalnie, twórca też dojrzewa, dorośleje, zmienia poglądy - z czasem. Nie można być wiecznie dzieckiem ani buntującym sie nastolatkiem, każdy wiek ma swój bunt, swój sposób myślenia i tworzenia. Lepiej poszukać nowego twórcy niż narzekać na starego, że jest sobą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie spojrzenie na świat oraz mentalność również z czasem się zmieniają :)

      Usuń
  11. Wspaniale to opisałaś!♥ Czasami trudno jest nam zaakceptować zmiany
    ZAPRASZAM DO SIEBIE ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Dużo młodych ludzi rozwija swoje pasje, a każdy z nich robi to w naturalny dla siebie sposób, każde jego dzieło ma, jak to już napisałaś, swoje cechy charakterystyczne, które z czasem sam zauważa. Chcemy być docenieni, a żeby takim być, trzeba stać się oryginalnym, mieć własny pomysł i plan. W związku z tym zaczynamy eksperymentować, co naszym odbiorcom nie zawsze się podoba. I przez to później stajemy się więźniami własnej twórczości, bo robimy to co przypada do gustu innym, nie nam samym.

    Pozdrowionka,
    b l a c k e l e y

    OdpowiedzUsuń
  13. Nawet nie masz pojęcia, jak bardzo trafiłaś w dziesiątkę z tym postem. Byłam wczoraj na klubie literackim i mam ,,małą'' załamkę. Z tym, że byłam pierwszy raz i wyszłam z czymś nowym.
    Podoba mi się pomysł na post. Myślę w podobny sposób. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klub literackie całkiem ciekawie brzmi. Wychodzenie z nowymi rzeczami do innych ludzi czasami jest trudne :/

      Usuń
  14. Ja wychodze z założenie, że heżeli coś mi się nie podoba to zostawiam to w spokoju, napewno nie hejtuje. Początki zawsze są słabe, ale każdy kiedyś musi zacząć.


    "http://sharpeee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja szczerze mówiąc nigdy nikogo nie hejtowałam, jeśli coś mi się nie podoba- nie oglądam lub nie słucham tego. Nie rozumiem ludzi których pragnieniem jest zniszczenie komuś marzeń, pasji itp. Dużo młodych artystów mogło by wiele osiągnąć, ale przez hejt się poddają...
    Ciekawy wpis!

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie! UNREALIZABLE

    OdpowiedzUsuń
  16. Tekst mądry i trafny. Jak zawsze (ale jakbyś napisała coś głupiego i zupełnie oderwanego, to bym Cię w życiu, droga Tutti, nie wpychała do żadnego pudełka! :D W życiu. Bowiem prawisz bardzo słusznie. Chyba będę sobie co jakiś czas przypominać o tym poście, żeby umieć robić to, czego chcę).
    Z należnym szacunkiem,
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym napisała coś ekstremalnie głupiego i oderwanego o rzeczywistości, to jednak może warto byłoby mną trochę potrząsnąć i dać jakieś rady ;)

      Usuń
  17. Zdawało mi się, że komentowałam ten post... Zresztą nie ważne. Ten problem "klatki" chyba najczęściej posiadają pisarze i aktorzy. J.K. Rowling chcielibyśmy widzieć tylko, jako autorkę świata magii i Harry'ego Pottera. Ogólnie większość czytelników od razu skreśla książki danego autora, jeśli są z innego gatunku. No bo jak to, przecież on/ona pisze przeważnie fantastykę, to gdzie jest miejsce na kryminał? Albo aktorzy... Zawsze niektórych będziemy kojarzyć tylko z jedną rolą lub schematem bohatera, ale po co skreślać od razu inne rolę tej osoby? Sama nie byłam przekonana do Daniela Radcliffe'a w innych filmach, niż HP xD Wracam do dziwnych kom ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dawno w Internecie pojawił się zwiastun "Pięknej i Bestii". Co zobaczyłam w komentarzach? "Przecież to Hermiona, nie Bella!"

      Usuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger