10/14/2016

Rękopisy nie płoną


Po Mistrza i Małgorzatę chciałam sięgnąć już od dawna ze względu na to, że w I pirati dei mari immaginari, czyli piętnastej części z serii Ulysses Moore, pojawiają się nawiązania do wielkiej powieści Michała Bułhakowa, którą pisał przez ponad kilkanaście lat. Dziś książka ta jest uznawana za perłę literatury rosyjskiej XX-ego wieku, choć jeszcze kilkadziesiąt lat temu była wprost deptana przez sowieckich cenzorów. Doczekała się licznych adaptacji czy to filmowych, czy to na deskach różnorakich teatrów. Udało jej się także trafić do kanonu szkolnych lektur, co jednak nie zepsuło jej ogólnego obrazu.
Akcja Mistrz i Małgorzaty dzieje się na kilku płaszczyznach, które zgrabnie się ze sobą przeplatają i razem tworzą niesamowity obraz radzieckiej Moskwy z lat 30 ubiegłego wieku.

Woland i jego świta

Szatan oraz jego towarzysze reprezentują wymiar fantastyczny. Jednocześnie swoimi działaniami wpływają w znaczącym stopniu na świat rzeczywisty, często zacierając granice pomiędzy fikcją a realnością.
Mogłoby się wydawać, że Woland jako usposobienie zła powinien je szerzyć wszem i wobec w Moskwie. Tymczasem podczas jego wizyty w stolicy ZSRR okazuje się, że ono już tam jest - ludzie nie wierzą w Boga, są chciwi, jeden nanosi na drugiego itd. Zamiast czynić zło, Woland tak naprawdę je demaskuje. Jest to właśnie nawiązanie do Fausta autorstwa Goethego.

... Więc kimże w końcu jesteś?
- Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąć, wieczne czyni dobro.
 
J. W. Goethe Faust

Margot i Mistrz

Wątek miłosny łączący parę tytułowych bohaterów należy zdecydowanie do sfery świata rzeczywistego. Przynajmniej z początku. 
Nigdy zbyt bardzo nie lubiłam czytać o związkach, w których ludzie zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia i od początku wiedzą, że są sobie przeznaczeni. Jednak tym razem po prostu zakochałam się właśnie w takiej parze. Bułhakow tak niesamowicie pięknie opisał łączące Małgorzatę i Mistrza uczucie, że nie mogłam wyjść z podziwu. To nie była wcale młodzieżowa miłostka, ale głęboka miłość ludzi w średnim wieku, którzy już przeżyli coś w swoim życiu. 
Małgorzata swoim postępowaniem udowodniła, że bez względu na to, co się wydarzy, będzie wspierać swojego ukochanego i nawet jeśli coś ich rozłączy, zrobi wszystko, by tylko znów go odszukać. 
Tymczasem Mistrz, ten biedny, schorowany na duszy człowiek, pokazał, że czasami pragnienie dobra tej drugiej osoby jest silniejsze od naszych własnych potrzeb.
Choć obie ich postawy w zasadzie są ze sobą sprzeczne, to jednocześnie uważam je za naprawdę piękne. Ona pragnąca być z nim bez względu na wszystko; on przedkładający to, by nie musiała żyć z nim w nędzy i rozpaczy, ponad własną potrzebę bycia blisko niej.

– Podobają się panu moje kwiaty? 
Dokładnie pamiętam dźwięk jej głosu, taki dosyć niski, ale załamujący się niekiedy, i chociaż to głupie, wydało mi się, że żółte, brudne mury uliczki powtarzają echem jej słowa. Śpiesznie przeszedłem na tę stronę, po której szła ona, podszedłem do niej i odpowiedziałem: 
– Nie. 
Popatrzyła na mnie zdziwiona, a ja nagle i najzupełniej nieoczekiwanie zrozumiałem, że przez całe życie kochałem tę właśnie kobietę!

Piłat i Jeszua

Trzecią, a jednocześnie ostatnią płaszczyzną powieści jest książka o Poncjuszu Piłacie, która była dziełem życia Mistrza. Zniszczona przez recenzentów i cenzorów. Wrzucona do ognia, a później z niego wyciągnięta z nadpalonymi stronicami.
Jest to historia napisana na kanwie biblijnej śmierci Jezusa (tu Jeszui) i roli Piłata w niej. Chrystus jest tu pozbawiony całej swojej boskości - staje się po prostu dobrym, prawym człowiekiem, który zostaje skazany na śmierć na krzyżu przez prokuratora Judei i umiera z jego imieniem na ustach. Choć dla niektórych może to wydawać się bluźniercze wobec religii chrześcijan, to jednak warto przypomnieć sobie, w jakich czasach Bułhakow pisał swoje dzieło. Władze komunistycznej Rosji starały się wyplenić z ludzi wiarę, więc książka zawierająca wprost odniesienia do osoby Boga i Jezusa nie przeszłaby cenzury.

– Utrzymujesz zatem, że nie nawoływałeś do zburzenia świątyni... czy jej podpalenia, czy też zniszczenia w jakiś inny sposób? 
– Nikogo, hegemonie, nie nawoływałem do czegoś takiego, powtarzam. Czy wyglądam na człowieka niespełna rozumu? 
– O, nie, nie wyglądasz na człowieka niespełna rozumu – cicho odpowiedział procurator z jakimś strasznym uśmiechem.

Dlaczego warto przeczytać?

Pomimo tego, że w drugiej klasie nie będę rozszerzać języka polskiego i nie będę musiała czytać, np. Mistrza i Małgorzaty na potrzeby lekcji, to jednak cieszę się, że sięgnęłam po tę powieść. To, że jakaś książka jest w tej części kanonu lektur, która nas nie obowiązuje, nie oznacza od razu, że jest nudna i niewarta uwagi. Warto czasami sięgnąć głębiej, by poszerzyć swoje horyzonty, poznać coś nowego. 
Książka Bułhakowa jest warta przeczytania ze względu na bogactwo motywów, świetny styl pisania autora, nawiązania do wielkich dzieł literatury światowej, niesamowity wątek miłosny, przecudnych bohaterów oraz wysoką pozycję we współczesnej kulturze. 



32 komentarze:

  1. Akurat byłam na blogosferze i zobaczyłam, że coś dodałaś. Ja jeszcze nie jestem na etapie Mistrza i Małgorzaty itd. ale zainteresowałaś mnie tym postem. Może jak czas pozwoli sięgnę...i masz racje, że teraz wszystko co ma miano ''lektura'' jest u młodzieży słabe i nudna. A przecież nie musi tak być.

    nowy post u mnie, jak chcesz zajrzyj
    krokpokrokugradiam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Mistrzostwo! Cieszę się, że była to moja obowiązkowa lektura, bo inaczej sama z siebie nie sięgnęłabym po nią, wymawiając, że nie jest to mój styl i klimat. Jak wiele bym straciła! Fantastycznie, że o tym piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmm, dużo słyszałam o tej perełce. Chciałabym ją przeczytać, lecz chwilowo brakuje mi motywacji :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak jest, że niby chce się coś przeczytać, a jednak chęci brak.

      Usuń
  4. Mistrz i Małgorzatę czytałam jako lektura w szkole, nie spodobała mi się, nie wrócę do niej więcej, każdy ma odmienny gust, pozdrawiam serdecznie! <3 karolinaaag

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczerze mówiąc "Mistrz i Małgorzata" to książka którą musiałam przeczytać na potrzeby zajęć. I jest to książka której w końcu nie przeczytałam bo "co jest nakazane w jakiś sposób, jest nudne." Pamiętam jak moje koleżanki zachwycały się tą książką ale ja i tak po nią nie sięgałam. Teraz przeczytałam Twój wpis i szczerze powiem, że nabrałam ochoty na to żeby zaczytać się w niej. Świetny wpis. :) [http://ekstra-introwertyczka.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet nie wiedziałam, że jest na liście lektur - jak to dobrze :D Osobiście bardzo mi się podobała, choć ze wszystkich trzech płaszczyzn ta związana z miłością Mistrza i Małgorzaty najmniej przypadła mi do gustu, choć oczywiście też jest świetna. Wątek Jeszui i Piłata uważam natomiast za fascynujący (w sumie podobnie rzecz się ma w genialnym musicalu "Jesus Christ Superstar", polecam :D Tam też Jezus jest dość odarty z boskości). W ogóle sam początek książki jest bardzo dobry, jakoś zapadł mi w pamięć (może dlatego, że próbowałam parę razy, zanim do niego dorosłam), wszystko jest tam tak plastycznie opisane... Ach.
    Uściski od
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Jesus Christ Superstar" muszę zobaczyć kiedyś w całości, bo jak na razie widziałam tylko fragment :)

      Usuń
  7. Aaach, ,,Mistrz i Małgorzata"! Czytałam tę książkę jakieś dwa lata temu i chętnie powtórzyłabym lekturę, teraz pewnie lepiej bym ją zrozumiała. Ale i tak mam świetne wspomnienia - absurdalna, magiczna, wielowymiarowa, świetnie napisana powieść z genialnymi bohaterami. Obłęd. I to dosłownie:)
    Najbardziej podobały mi się te ,,diabelskie" wątki (Behemot ♥), a także rozmowy Jeszuy z Piłatem (niesamowite po prostu!). Paradoksalnie najmniej podobał mi się wątek Mistrza i Małgorzaty, chociaż to piękna miłość.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam, czytałam i bardzo mi się podobała. :) Jak byłam w liceum chciałam ją przeczytać, ale brakowało mi motywacji więc postanowiłam użyć jej w mojej pracy maturalnej, bo akurat pasowała do mojego tematu. :) Dzięki temu zmobilizowałam się do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dokładnie kilka dni temu moja recenzja Mistrza i Małgorzaty trafiła na mojego bloga :D Co do samej książki... uwielbiam. Za realizm, kreatywność autora, abstrakcje fabuły - za wszystko. Jedyne co mi przeszkadzało to wątek z Piłatem, przez który miejscami naprawdę ciężko było mi się przebić... Niezmiernie nad tym ubolewam, bo gdyby nie to książka dostałaby ode mnie 10/10. Najbardziej oczywiście podobały mi się szatańskie wybryki Wolanda i Behemot <3
    Pozdrawiam!
    chocabooks

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak wiele razy już słyszałam o tej książce za każdym coraz bardziej zdecydowanie mówiąc sobie, że na pewno w niedalekiej przyszłości po nią sięgnę. I w końcu nie sięgnęłam po nią do dziś. xD Co nie znaczy że zmieniałam zdanie, ależ wręcz przeciwnie coraz bardziej chciałabym ją przeczytać tylko brakuje mi czasu. Ale może to i lepiej? Dłużej podsycana ciekawość dłużej się trzyma, i nie da mi tak łatwo porzucić tej książki jak to niekiedy się zdarzało bo coś albo zaczynało mnie nudzić albo mi się nie spodobało. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przecudowny cytat "zła pragnąc- czynić dobro"
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja bardzo lubie ksiązki ktore podchodza pod kanon lektur, gdyz zawsze są bardzo pouczające i mają coś w sobie, ale wiadomo wiekszos uwaza, ze skoro lektura to oczywiscie nudna i trzeba ją ominąć. Mistrza i Małgorzaty nie czytalam chociaz mialam rozszrzony polski. Ja takze nie wierze w te ''miloscie od pierwszego wejrzenia'' i ksiazki o takim wątku niezwykle mnie drażnią, ale skoro tutaj jest to inaczej przedstawione to czemu by nie? Na pewno z chęcią zapoznam się z ta ksiażką.
    Pozdrawiam!
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mistrz i Małgorzata to nie jest lektura na rozszerzenie :) Pozdrawiam i zapraszam

    slavicpowerbeauty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest lekturą na rozszerzeniu, co potwierdza moja znajoma ;) Nie ma go w podstawie, ale jest w rozszerzeniu.

      Usuń
  14. Musiałam to przeczytać przez wakacje (czego nie zrobiłam). Nie ma to jak rozszerzenie z polskiego - przynajmniej jest co czytać XD
    Co do książki to mi się ją bardzo ciężko czytało, ale jakoś ją zmęczyłam. Chyba tak to jest, gdy jesteśmy do czegoś zmuszani.
    Pozdrawiam :)
    http://life-ishappiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwierz mi, ciesz się, że nie będziesz mieć rozszerzonego j. polskiego. Ja już żałuję tego, że go mam. Ful lektur, brak praktycznie czasu, zniechęcenie do książek. Po "Mistrza i Małgorzatę" chciałam sięgnąć od momentu, kiedy natrafiłam na krótkie streszczenie/opis tejże książki na wikipedii, podczas przeglądania książek z realizmem magicznym (nadal nie rozumiem, czymże on jest). W szkole, ta lektura będzie pod koniec roku szkolnego bodajże... Ale podejrzewam, że przeczytam ją w wakacje, na spokojnie. Zapowiada się jako jedna z tych lepszych, sensowniejszych lektur. :) Nie to, co "starożytna patologia". xD
    PS. Zapraszam na mojego bloga/blogi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starożytna patologia będzie mi się przypominać do końca życia ;)

      Usuń
  16. Jest tyle książek, które chciałabym przeczytać, ale brakuje czasu i motywacji. :( Mam nadzieję, że się przekonam do "Mistrza i Małgorzaty". http://pallaisse.blogspot.com/2016/10/samotnosc.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  17. podoba mi się jak piszesz. Oczywiście obserwuję :)) Czekam na kolejny post ^^

    http://green0floor0.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Mistrz i Małgorzata... no cóż to moja lektura a więc chcąc nie chcąc i tak będę musiała ją przeczytać ;)

    http://zyciepiszehistoriee.blogspot.com

    Pozdrawiam Zuzia :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Musze sięgnąć po ta książkę!

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Chyba mimo wszystko nie przekonam się do książek. Podziwiam ludzi którzy tyle czytają, niby nie wyczyn bo każdy może, ale szkoda, że nie każdemu się chce.

    Pozdrawiam, Olivia
    http://dalilahome.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba próbować tak długo, aż znajdzie się swoją ukochaną książkę. Wtedy człowiek przepada na dobre :)

      Usuń
  21. Nie powiem, książka zachęcająca, może i ja się skuszę? W sumie przydałoby się trochę wziąć za czytanie książek!

    / Zapraszam na mój blog /

    OdpowiedzUsuń
  22. Nigdy o tej książce nie słyszałam, jednak może warto po nią sięgnąć. Chyba to zrobię, ale najpierw muszę zapomnieć, że to lektura szkolna bo to wszystko niszczy hah :)

    by-klaudiaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Ogólnie za czytaniem książek wgl nie przepadam, dlatego nie mogę (choć bardzo bym chciała) napisać "zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki". Tak naprawdę recenzje czytam, ale niestety nic mi nie wnoszą. Jednak bardzo podoba mi się twój sposób pisania. Wszystko ma swój ład, jest tak poważnie, ujmujesz najważniejsze informacje - wszystko na swoim miejscu.
    Także tutaj wielki + c:
    Całusy ♥
    vatacukrowa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie czytałam żadnej z tych książek, może w wolnej chwili się za nie zabiorę :)
    VIA-MARTYNA.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger