11/12/2016

Pięć lat z miłością mojego życia


Kiedy w listopadzie 2011 roku brałam do ręki dwunasty, wówczas ostatni tom serii Ulysses Moore, nie spodziewałam się, że zakończenie tej książki rozpocznie nową przygodę w moim życiu. 
Po przewróceniu ostatniej strony w jedenastoletniej mnie pozostało pewne uczucie nienasycenia. Trudno było mi się pogodzić z tym, że to, na co czekałam tak długo, oznaczało koniec. Chciałam kolejnych przygód, następnych podróży do Miejsc z Wyobraźni, ale dobrze wiedziałam, że nie było na to najmniejszej szansy.
Autor zapierał się, że już nic więcej nie napisze o losach bliźniaków i rudego chłopaka z Kilmore Cove.
Musiałam sama zacząć pisać.

Pierwsze kroki

Nie trudno jest sobie wyobrazić, że moje pierwsze teksty nie były czymś niezwykłym czy szczególnie wyróżniającym się na tle prac moich rówieśników. Teraz, kiedy przeglądam moje twory z tamtego czasu, mam ochotę schować głowę w piasek ze wstydu. Beznadziejna akcja. Bohaterowie, których miałabym ochotę własnoręcznie udusić, gdyby naprawdę istnieli. Styl utrzymujący poziom podłogi... Poprawka: piwnicy. Błędy ortograficzne i interpunkcyjne, które wołają o pomstę do  nieba. Na dodatek beznadziejna fabuła...
Na początku moje książki były zlepkiem wątków zaczerpniętych z różnych książek, na dodatek dość nieudolnie poprowadzonych. Próbowałam naśladować Baccalaria, wyjmując z ust jego bohaterów niektóre wpadające w pamięć wypowiedzi (jak choćby nieśmiertelne Mów mi na ty, inaczej czuję się stary z Labiryntu cienia) i wkładając je w struny głosowe moich irytujących postaci.
Mam nawet gdzieś początek... ekhm, powieści napisanej na wzór Harry'ego Pottera. Główna bohaterka mieszkała w Krakowie, nazywała się Colin, a zamiast być czarownicą postanowiła zostać wróżką. Brzmi źle, nieprawdaż?
Cóż... Etap wiernego naśladowania już jest dawno za mną, ale do dziś lubię wplatać w swoje teksty drobne nawiązania do moich ukochanych książek. Różnica jest taka, że teraz robię to względnie poprawnie.

Wyróżnienie

Szczytem marzeń osoby czytającej Victora Juniora i rozpoczynającej swoją przygodę z pisaniem, było opublikowanie jej pracy na łamach tego czasopisma. Każdy, kto chciał, mógł przesłać na maila swoje opowiadanie i poczekać kilka dni, może tygodni na pojawienie się swojego wspaniałego tworu na stronie internetowej.
Z zniecierpliwieniem czekałam na kolejne komentarze i oceny innych użytkowników. Kiedy każdy z nas miał po dziesięć czy dwanaście lat, większość tekstów wydawała nam się być wspaniała czy bardzo dobra. Czasem ktoś wyłapał jakiś błąd, wytknął, co mu się nie podobało, ale jednak wszystko nadal opierało się na wzajemnym uwielbieniu swoich tworów.
W czerwcu 2012 roku także ja doczekałam się opublikowania mojego tekstu Dla Ciebie w Victorze Juniorze pod jakże nieszczęsnym pseudonimem lukasahowrse.
Tak, nie przewidziało się Wam.
Lukasahowrse - kiedyś uwielbiałam grać w tą przeglądową grę o koniach.
Nie żałuję jednak, że nie wysłałam swojej pracy pod własnym imieniem i nazwiskiem - szczerze powiedziawszy, po upływie tych czterech lat nie potrafię już patrzeć na Dla Ciebie. Wiem, że teraz podeszłabym do tego tematu zupełnie inaczej. Być może nawet nie tknęłabym go końcem kija.
W każdym razie byłam przeszczęśliwa tym, że ktoś w końcu mnie zauważył, docenił i nagrodził w tak fantastyczny sposób. Oczywiście następnego dnia po pojawieniu się numeru opowiedziałam o tym w swojej szkole. Ponieważ moja podstawówka była małą placówką, leżącą na pseudo-wsi, moje osiągnięcie było jednym z jej większych sukcesów w tamtym roku. W efekcie zostałam wysłana na miejską Galę Laureatów.
Doświadczenie publikacji mojego tekstu w gazecie przekonało mnie, że warto byłoby dalej się rozwijać w kierunku pisania i nie poprzestawać w doskonaleniu się.


Dalsza część historii

Przypominając sobie moje wpisy na starym, nieistniejącym już blogu z okresu piątej czy szóstej klasy podstawówki, mam wrażenie, że w tym czasie nie zaszła jakakolwiek znacząca zmiana w moim stylu pisania. Tak naprawdę największy skok zaliczyłam w trakcie nauki w gimnazjum, kiedy to moje grafomańskie wypociny stały się mniej grafomańskie i zaczęły jakoś wyglądać. Nie mam pojęcia, czemu mogłabym zawdzięczać to w całości. Na mój postęp wpłynęło wiele czynników, na przykład dostęp do ciekawszych, ambitniejszych książek dzięki chodzeniu do szkoły mieszczącej się w centrum miasta, założenie nowego bloga, a może nawet ciekawe lekcje języka polskiego.
Zaliczyłam wiele porażek. Napisałam niezliczoną ilość i tych beznadziejnych, i tych wspaniałych tekstów. Rozpoczynałam różne opowiadania, żadnego z nich nie kończąc. Startowałam w konkursach powiatowych, za pierwszym razem zajmując trzecie miejsce, a za drugim pierwsze, co także otworzyło mi furtkę do zostania Humanistką Roku. Rok temu wydrukowano mój tekst w Victorze Gimnazjaliście -  tym razem stworzyłam coś naprawdę dobrego i do dziś jestem z tego dumna.
Dziś jest 12 listopada i mija już piąty rok, odkąd zaczęłam składać litery w słowa, a słowa w zdania. Nie, nadal mi to nie zbrzydło.
Jeśli coś się kocha, jak może się znudzić?

Zdjęcia: licencja CC0

22 komentarze:

  1. Pisz jak najwięcej, bo jesteś w tym dobra. :) Każdy z nas z wiekiem/czasem się rozwija. Zazwyczaj jest tak, że na nasze stare prace nie możemy wręcz patrzeć, ale to dobrze. Oznacza to, że naprawdę zrobiło się postęp. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ulysses Mooree - też kochałam tą książkę, a po ostatnim tomie rozpaczałam, że więcj już ich nie będzie. W każdym razie wszystkie tomy wciąż mają miejsce na mojej półce na regale ;p
    Ja pisać zaczęłam w zerówce, albo pierwszej klasie podstawówki, kiedy poznałam wszystkie litery hahah Njstarsze opowiadanie wciąż gdzieś jest, tylko zakopane stertą innych rzeczy (czytaj jest gdzies pod łóżkiem w jednym z pudeł) Kiedyś sobie je przeczytałam i w każdym zdaniu jest po kilka powtórzeń.
    Bardzo żałuję, że na dość długi czas porzuciłam to, ostatni raz pisałam chyba w pierwszej gimnazjum jakies opowiadnie, a później już prawie nic, chociaż eden tekst napisany w późniejszym okresie wciąż bardzo lubię.
    Teraz nawet jakbym chciała pisać, to i tak nie mam czasu, a ostatnio nawet weny... Ale wiem, że kiedyś do tego wrócę :)
    💦 YOZIZIRA.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam prawie wszystkie tomy - brakuje mi tylko piątego, ale myślę, że niedługo uda mi się go zdobyć :) Lubię czytać, że ktoś jeszcze zna i kocha tę serię. Piąteczka!

      Usuń
  3. Pisanie jest również moją ogromną pasją. Tą największą, tą najsilniejszą. Nie ma drugiej czynności, która sprawiłaby mi więcej przyjemności, więcej radości, więcej satysfakcji. Nie ma drugiej czynności, której oddawałabym się z taką miłością. To wychodzi mi najlepiej, to najbardziej lubię robić. Od małego kocham wymyślanie historii. Żyję trochę tutaj, a trochę we własnych światach. Moja wyobraźnia szaleje,kreując nowe uniwersa.
    Kocham to. Po prostu to kocham.
    Moja przygoda z pisaniem trwa trochę dłużej, bo... osiem lat bodajże? Pierwszą ,,książkę" zaczęłam, gdy miałam sześć lat ;')
    Eee tam, a czego można oczekiwać od dziecka i początkującego pisarza? Ja na moje stare twory zerkam z ogromnym zażenowaniem, ale również rozczuleniem. Najpierw raczkowanie, potem pierwsze kroki, a później to już nawet bieganie. Od czegoś trzeba zacząć :) Chociaż ja na moje stare teksty nie mogę nawet rzucić okiem, bo mam dreszcze :D
    Ooo, Victor Junior! Mogę się pochwalić, że moje opowiadanie też zostało tam opublikowane, chyba... miesiąc po Twoim? Teraz nawet nie chcę na nie patrzeć, bo zakrywam się nogami ze wstydu, żenujące jest okrutnie i to pod każdym względem, ale wtedy, och, cóż za osiągnięcie! Ale serio, to było fajne. W ogóle ta strona była super, ta możliwość publikowania opowiadań, dostawanie komentarzy... ach, łezka się w oku kręci :') To były moje pierwsze kroki, publikowanie i w ogóle. Ubolewałam, gdy przerwali publikacje opowiadań.
    A o czym było ,,Dla Ciebie", może je pamiętam? :)
    W ogóle w ,,Victorze Gimnazjaliście" przerwali konkursy na opowiadania. Ubolewam mocno, bo to było najlepsze w tym piśmie.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam ostatnio znaleźć Twoje opowiadania w VJ, ale większość numerów już dawno poszło na makulaturę :/ O "Dla ciebie" napiszę Ci na Lubimy czytać, kiedy tylko będę mieć czas. Może je będziesz pamiętać.
      Naprawdę w "Victorze Gimnazjaliście' zrezygnowano z konkursów?! Szkoda... Tak uwielbiałam je czytać. Przynajmniej w "Cogito" (na które się przerzuciłam) publikują jeszcze nadesłane prace :)

      Usuń
  4. Pięknie to wszystko opisałaś, ale najbardziej spodobało mi się zdanie o tym, że skoro coś kochamy nie może nam się to znudzić :) Gratuluję Ci sukcesów, ale przede wszystkim tego, że się nigdy nie poddałaś i nie przestałaś pisać, chociaż z tego co napisałaś nie zawsze Ci to wychodziło.
    Pozdrawiam ♥ #Smile
    Nasz blog - klik

    OdpowiedzUsuń
  5. O matko, czytając to przypomniało mi się jak ja sama zaczynałam pisać. Pamiętam, ze kiedyś współtworząc bloga o 1D, pisałam na nim imaginy pod pseudonimem Wiga. I teraz nie wiem czy bardziej wstyd mi z tego pseudonimu czy z samych tekstów. To było tak jak u ciebie, beznadziejna fabula, jakieś błędy itd. A najlepsze jest to, że ten blog istnieje, nie jest może już odświeżany ale istnieje. I mam nadzieje, że nikt go nigdy nie znajdzie haha
    Ale cóż ciesze się ze pisanie przeniosło mnie do tego momentu w którym jestem teraz.

    magdawigłusz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, te blogi o sławnych osobach. Ja takiego nie prowadziłam, ale mojej przyjaciółce i kilku znajomym się zdarzało ;)

      Usuń
  6. Nie przestawaj pisać! Rozwijaj się i życzę Ci samych sukcesów.
    Ja sama od 10 roku życia bezustannie skrobię coś w pamiętnikach aż do tego roku, gdy kilka miesięcy temu odważyłam się na założenie bloga i publikacje tego co pisze.
    Życzę Ci dalszych sukcesów i satysfakcji z tego co robisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że w końcu wyszłaś z szuflady i pokazałaś się światu :)

      Usuń
  7. Ja także kocham pisać.Nie opowiadania,ponieważ wolę je czytać,ale lubię wypowiadać się na jakieś tematy.Lubie pisać wypracowania szkolne.Gratuluje ci,że mimo porażek się nie poddałaś i jesteś świetną humanistką.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Naprawdę dobre osiągnięcia :) Życzę jeszcze wielu, wielu sukcesów :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♡
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
  9. Super, że masz taką pasję i że się w niej spełniasz :)
    VIA-MARTYNA.BLOGSPOT.COM

    OdpowiedzUsuń
  10. Wow widać, że daje ci to dużą radość!;D Też lubię pisać, czasem coś tam machnę na jakiś konkurs, ale tylko hobbistycznie. Zdecydowanie wolę gotować! :D
    http://food-cooking-and-diet.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do gotowania mam dwie lewe ręce, ale ostatnio staram się coś od czasu do czasu spróbować przyrządzić w kuchni :)

      Usuń
  11. Pisanie naprawdę bywa wciągające, choć ja akurat nieraz już robiłam w nim sobie dość znaczące przerwy. Jakieś pierwsze konkretniejsze (czyli takie, którego nie zarzuciłam po zaledwie paru stronach) niby-opowiadanie zaczęłam pisać w podstawówce. Było to bodajże w 2 kl., w każdym razie to książka Dzieci z Bullerbyn mnie zainspirowała. xD Najlepsze jest to, iż nadal trzymam w szufladzie te wypociny. Błędy oczywiście tam są, choć dawno tego nie czytałam, ale wcale nie wzbudza to u mnie niechęci. Wręcz przeciwnie, można się trochę pośmiać z tego, co było kiedyś, jak postrzegało się świat i słowo tak nie ograniczało. Mam wrażenie, że wtedy łatwiej było mi przelać swoje myśli - były one bowiem proste, ale czy prostota nie jest właśnie czasem najlepsza?
    Gratuluję Ci też z całego serca Twoich sukcesów w pisaniu, wytrwałości w rozwijaniu pasji. ;)
    Pozdrawiam!
    unambitious33.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, pisanie było wtedy łatwiejsze. Nie myślałam nad tym, co piszę, wszystko przychodziło mi tak swobodnie. Teraz zastanawiam się nad każdym słowem, które piszę.

      Usuń
  12. To podobnie jak ze mną, tylko, że ja rysuję. Od dziecka, ba, od zawsze, odkąd sięgam pamięcią. Ciągle bazgroliłam na kartkach, pff, zdarzało się nawet na chusteczkach. Parę lat temu, będąc jeszcze jedenastolatką, wysłałam swoją pracę na konkurs w gazetce "Top Model" i została ona wyróżniona w gazecie. Oh, jakież to było szczęście! Chwaliłam się każdemu kogo spotkałam na swojej drodze. To świetne uczucie, zostać wyróżnionym... nawet jeśli z biegiem lat twoje dzieło staje się coraz bardziej żenujące.
    Teraz również przerzuciłam się na pisanie, nie wiem czy mi to wychodzi, czy nie. Być może robię z siebie idiotkę, ale najważniejsze jest to, że lubię to, co robię, prawda? Nie ważne jak, ważne że sprawia mi to przyjemność. Ostatnio zajęłam też drugie miejsce w konkursie literackim, więc nie może być tak tragicznie.
    Ty za to masz duży talent i to widać po twoich publikacjach na tym blogu, który swoją drogą, bardzo lubię czytać. Życzę ci wielkich sukcesów!

    Pozdrowionka,
    b l a c k e l e y

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że nie porzuciłaś jednak rysowania :)

      Usuń
  13. Jezu, pamiętam VJ. Zdaję mi się, jakby każdy tam wysyłał prace i stamtąd zaczynał. Pamiętam, jak raz prawie "napadłam" jedną dziewczynę, bo dość wprost i niezbyt ciekawie wytknęła jakiś tam błąd i żenujące zachowanie, kiedy kobieta, która dodawała nasze prace na str odeszła... Masakra, co za wstyd. Ta... Wtedy wszystko, co tworzyliśmy było cudowne. Jeszcze raz gratuluję, że Twoje opowiadania zamieścili w gazetach. Będą z ciebie ludzie! xD Kto wie, co dalej będzie z Twoją twórczością...? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórzy mówią, że dalej to będą już tylko spotkania autorskie ze mną :D

      Usuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger