12/07/2016

Jak zaaklimatyzowałam się w szkole?


Złe doświadczenia potrafią nas nauczyć o wiele więcej rzeczy niż słowa innych ludzi, których czasami nawet nie ma w sytuacjach, w których potrzebowalibyśmy ich. Po zakończeniu podstawówki moja umiejętność przystosowywania się do środowiska i dogadywania się z nowymi ludźmi była beznadziejna. Nie pomogło mi to w gimnazjum, kiedy nie potrafiłam otworzyć się na innych ludzi i przez to pierwszej klasy nie wspominam zbyt dobrze. Potem w końcu udało mi się jednak jakoś ogarnąć życiowo i poczułam się w szkole jak w domu. Teraz czuję, że na pewno nie zmarnowałabym tego roku, gdybym była bardziej spontaniczna i mniej nieśmiała.
Udało mi się jednak czegoś nauczyć w sferze towarzyskiej i dzięki temu po dwóch tygodniach spędzonych w liceum czułam się już dobrze. 

Nie czekaj na cud

Krycie się za koleżanką, z którą chodziło się do poprzedniej szkoły, i oczekiwanie, że znajomość z nią pomoże mi w jakikolwiek sposób zawrzeć znajomość z innymi była wielkim błędem. Myślałam, że to wystarczy, że sprawi, że wszystko będzie dobrze. Tak naprawdę nie było. Moja przyjaźń się rozwaliła, a ja zostałam sama na lodzie, nie czując się pewnie w grupie bez wsparcia tej drugiej dziewczyny.
Trzeba wziąć sprawy w swoje ręce i na własną rękę zacząć budować więzi z innymi ludźmi, bez jakichkolwiek pośredników. To dopiero daje prawdziwe poczucie pasowania do grupy, a nie złudną trwałość bycia dodatkowym kołem u wozu.
Nie wolno też czekać na to aż ktoś do nas zagada, jeśli jesteśmy zupełnie nowi w grupie. Warto podejść do kogoś, kto wydaje nam się być w porządku, i się mu przedstawić, nawet jeśli zupełnie nie wiemy, o czym moglibyśmy z nim rozmawiać. Większość z nas czuje skrępowanie przy spotykaniu się z nowymi ludźmi, wiec nie ma się bać tego, że jako jedyni będziemy odczuwać takie emocje.

Uśmiechaj się i rozmawiaj

Uśmiechanie się może naprawdę skrócić dystans pomiędzy dwoma rozmawiającymi osobami. Osoba, która się uśmiecha, wydaje nam się milsza, bliższa, bardziej warta naszego zaufania. Czujemy się mniej skrępowani w jej toczeniu, wydaje nam się, że nas lubi, akceptuje. Czasami to wystarczy byśmy poczuli się trochę mniej skrępowani w obecności tej osoby, a to zdecydowanie przyśpiesza nawiązywanie relacji.
Staraj się także jakoś podtrzymywać konwersację. Jeśli zależy ci na nawiązaniu znajomości, niczego raczej nie osiągniesz, zaprzestawszy na przedstawieniu się i późniejszym grobowym milczeniu. Trochę czasu zajmie, zanim znajdziesz coś, co łączyłoby cię z rozmówcą i byłoby idealnym tematem do rozmowy. Warto wtedy sięgnąć po kilka najbardziej neutralnych pytań na świecie. 
Czemu wybrałeś tę klasę? 
Do jakiej szkoły przedtem chodziłeś i czy ją lubiłeś?
Gdzie mieszkasz?
Potem jest już łatwiej, zwłaszcza że pojawiają się pierwsze żarty (które z czasem rozumieją tylko wybrańcy), a jeden temat pociąga za sobą kolejny.


Bądź sobą

Staraj się nie udawać kogoś, kim nie jesteś. Jeśli będziesz zakładać maskę i grać kogoś zupełnie innego, będziesz się po prostu męczyć. Nie lepiej by ktoś poznał wszystkie twoje wady i zalety i zdecydował sam, czy cię lubi? Zresztą i tak nigdy nie przypadniesz do gustu każdemu napotkanemu człowiekowi. 
Warto jednak nie przesadzać w drugą stronę. Jeśli bycie sobą w twoim wykonaniu oznacza bycie niemiłym, zrzędliwym i złośliwym bucem lub snobem, to warto sobie jednak odpuścić i postarać się o chociaż kilka przyjaznych gestów. Także jeżeli nieśmiałe zachowanie jest twoją domeną (witaj w klubie), postaraj się trochę przemóc, choć droga do tego może być czasami trudna i wymagająca wiele wysiłku.
Nie staraj się także na siłę robić coś wbrew swoim zasadom tylko po to, by komuś zaimponować. Serio, wypalenie papierosa czy wypicie piwa nie są tego warte, zwłaszcza jeśli ktoś cię do tego przymusza i masz wrażenie, że cię totalnie oleje, jeśli nie zrobisz nic z tym, co ci podsuwa pod nos.

Ostatnie: nie staraj się na siłę wcisnąć do jakiejś grupki, zwłaszcza jeśli nawet po długich rozmowach czujesz, że to nie może mieć sensu.

Zdjęcia: licencja CC0

48 komentarzy:

  1. Super wskazówki i cieszę się, że mogłaś wyciągnąć tak drogocenne lekcje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mądre wskazówki. Pamiętam czasu gdy sama byłam bardzo nieśmiała i nie umiałam rozmawiać z ludźmi. Na szczęście to już przeszłość. Tak jak piszesz, nie wolno czekać na cud, trzeba wziąć sprawy w swoje ręce. przewrotowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej;) Te wskazówki na pewno bardzo pomogą wszystkim wchodzacym w nowe środowisko... pamiętam jak sama szłam do gimnazjum czy liceum i zawsze miałam problem z zaklimatyzowaniem się, oswojeniem sie z nowym miejscem i grupą. Zwykle trwalo to miesiąc, a pozniej czułam sie tam juz jak w domu i leciało jak z górki. Nienawidzę początków, w ogóle żadnych poczatków. Początki nigdy nie sa słodkie :D Teraz idąc na studia, rowniez musialam przejsc coś podobnego i wpasowac się w nowe miejsce i znowu nie było łatwo, ale dałam rade;)
    Pozdrawiam;)
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to nic nie jest łatwe - najlepiej jest, kiedy to najgorsze już minie :)
      Super, że udaje Ci się przystosować do środowiska, nawet jeśli zajmuje Ci to trochę czasu ;)

      Usuń
  4. Z podstawówki czy gimnazjum nie wyniosłam dobrych wspomnień. W tym roku poszłam do nowej szkoły i powiem szczerze, że moje życie wywróciło się do góry nogami, ale raczej w tym dobrym sensie. Warto pokonać nieśmiałość i iść do przodu z uśmiechem na twarzy do nowych rówieśników! :)

    Zapraszam na konkurs!
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/12/zimowy-konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że pójście do szkoły średniej zmieniło u Ciebie coś na lepsze, bo trzymałam za to kciuki :)

      Usuń
  5. fajne rady :) przydatne :) kiedy ja zmieniałam szkołę to nie miałam takiego problemu z zaklimatyzowaniem, pomimo, że jestem raczej nieśmiała :)

    ems-watson.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. udzieliłaś bardzo ciekawych i trafnych wskazówek ;)

    http://kataszyyna.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawy tekst i to w 100 % prawdziwy...

    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny post, a bycie sobą jest najważniejsze!
    Pozdrawiam ♥
    esteratakesphotos.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Super blog, na pewno zostanę na dłużej! Obserwuję! :))
    http://beciaem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Najważniejsze jest to, że zaczęło się układać :) W przyszłym roku zaczynam liceum, więc takie wskazówki na pewno się przydadzą, dziękuję!

    Może wpadniesz na chwilkę? :) 11.11.2016

    Pozdrawiam cieplutko
    Julka lub halfJulka
    jak kto woli

    OdpowiedzUsuń
  11. Troszkę zazdroszczę bo mnie nie udało się to nawet na studiach, a już 3 rok tego etapu mija. Jakoś sfera kontaktów z ludźmi jest mi obca.
    Gratuluję wyjścia poza sferę komfortu, widzę że warto ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyszłam jeszcze całkowicie poza strefę komfortu, ale jestem an dobrej drodze ;)

      Usuń
  12. Rady jak najbardziej trafione :) i prawdziwe.
    mój blog, hooneyyy

    OdpowiedzUsuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja gdy szłam do nowej szkoły, po prostu powiedziałam, że muszę przestać być tzw. dupą wołową i przestałam się przejmować tym, co ktoś o mnie pomyśli. Wtedy zaczęłam być naprawdę sobą, znalazłam prawdziwych przyjaciół, jak i wiele osób, które mnie nie polubiły, ale jakoś już mnie to nie obchodziło. Uśmiech na twarzy był prawie cały czas i dzięki temu zyskiwałam nowych znajomych, a tych którzy mnie nie lubili..no cóż, moje zadowolenie chyba najbardziej ich irytowało. ;)

    Pozdrawiam. ;)
    Mój blog - klik!

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetne rady i na pewno je wykorzystaj. Za pół roku będę całkiem zmieniać otoczenia trochę się tego boję, ale z twoimi radami dam radę.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. ja mialam to szczęscie że cały czas byłam z jedną klasą i nie musiałam się jakby 'klimatyzować' :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Trzymanie się jednej osoby jest na początku komfortowe, ale potem ma to dużo złych skutków. Nie można się zamykać w jednym gronie, ale, tak jak napisałaś, nie ma też sensu pchanie się tam, gdzie nie czujemy się dobrze lub widzimy, że nie będziemy jego częścią.
    malinowynotes.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  18. Dobre rady. Ja sama za 1,5 roku zmieniam szkołę na liceum. Jestem osobą otwartą więc lubię poznawać nowych ludzi, więc zakolegowanie się z kimś innym będzie dla mnie przyjemnością, zobaczymy jak to będzie :)
    Pozdrawiam!
    http://loony-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Dobry teks i na pewno przydatny. I najważniejsze właśnie jest to-żeby nie robić nic na siłę,ani nie udawać ani nie szukać przyjaźni na siłę.

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajnie tak poczytać wyznania kogoś kto ma już to doświadczenie. :) Ja jestem teraz w III gimnazjum, jeszcze pół roku i nowa szkoła. Bardzo się cieszę z tego powodu, że będę mogła poznać nowych ludzi, zawrzeć nowe znajomości. Gimnazjum nauczyło mnie wielu rzeczy, takich których nie nauczyła mnie podstawówka. W klasach 1-6 była strasznie skryta, nieśmiała, rozmawiałam tylko z wąską grupką osób. Nie podobało mi się to i wszystko zmieniło się z nadejściem gimnazjum. Teraz nawet sama nie wiem co się stało,skąd dostałam tego kopa do zmiany. Postanowiłam się przemóc i widzę postępy, bo stałam się bardzo otwarta, nie mam skrępowania przed podejściem do jakiejś osoby i pogadania. I w końcu nie czuję się jak to ujęłaś "zbędnym kołem u wozu".
    Jak to będzie w liceum? Nie wiem, ale na pewno nie zmierzam siedzieć w koncie i czekać, aż ktoś do mnie zagada.
    I uśmiech na prawdę wiele daje i bardzo ułatwia kontakty z innymi. :))

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja przemiana też czasami jest dla mnie zagadkowa ;)

      Usuń
  21. Świetne rady, sama w tym roku zaczęłam liceum i właściwie mam super klasę także dość szybko udało mi się zaaklimatyzować :)

    /MAGSAILE/

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja akurat nie musiałam znajdować się od nowa w nowej szkole, a przynajmniej nie do końca, bo wybrałam gimnazjum, do którego poszła większość moich kolegów z podstawówki, w tym samym zespole szkół. Nie dlatego, że chciałam iść za tłumem, tylko dlatego, że to naprawdę bardzo dobra szkoła na bardzo dobrym poziomie i uważam, że to jedna z lepszych decyzji, jakie podjęłam, bo gimnazjum będę bardzo miło wspominać - zarówno pod względem lekcji, nauczycieli, jak i przyjaźni, które wzmocniłam i znajomości, które zawarłam. Poznałam bardzo dużo nowych, świetnych osób. W pierwszej klasie zepchnęłam gdzieś tę introwertyczną nieśmiałość na dno w miarę możliwość i starałam się być otwarta na nowych ludzi, co zdecydowanie się opłaciło.
    Czasem wydaje mi się, że jestem gdzieś z boku, taka moja introwertyczna natura, no i nie znam się na ,,popularnych tematach", nie jestem w grupce tych fajnych i popularnych. Ale nie przeszkadza mi to, bo mam grupę cudownych przyjaciół i znajomych, z którymi mogę porozmawiać o wszystkim. I to jest najważniejsze.
    I to, co napisałaś - nie można robić niczego wbrew sobie, zmieniać się dla innych (chyba, że jesteś bucem) i zawierać znajomości na siłę. Bowtedy to nie ma sensu.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drugi akapit można też przypisać do mnie. Czasami czuję takie wyobcowanie,a le taka jest właśnie część mojej natury ;)

      Usuń
  23. Świetny post!
    W gimnazjum chodziłam do klasy ze swoimi przyjaciółkami, z którymi znałam się od podstawówki. Nie wspominam jednak zbyt dobrze tego czasu. Przez te 3 lata trzymałyśmy się w zwartej grupie i dopuszczałyśmy nikogo nowego do siebie.
    Kiedy poszłam do liceum wszystko się zmieniło. Poszłam zupełnie sama i nadal uważam, że to była najlepsza decyzja jaką mogłam zrobić. Dzięki temu poznałam wiele ludzi i mimo moich obaw dobrze sobie poradziłam.
    Kiedy byłam w klasie z przyjaciółkami czułam się dobrze i uważałam, że mam je więc nikogo więcej nie potrzebuję, a to okazało się czystą głupotą. Po to chodzimy do szkoły, by być otwartym na nowe znajomości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedną z rzeczy, których żałuje jest pójście do szkoły za inną osobą (namówiły mnie do tego inne osoby - "Będzie ci łatwiej, raźniej"). to był duży błąd, ale znalazłam w tej klasie inne osoby, a na dodatek miałam dobrych nauczycieli polskiego i matematyki.

      Usuń
  24. Świetne rady :D

    Zapraszam: http://velina-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  25. Żałuję, że nie miałam okazji przeczytać takich rad wcześniej, naprawdę. Pierwsza i druga klasa gimnazjum to była totalna masakra. Czułam się wyobcowana, niepotrzebna, potem przemogłam się, zagadałam. Teraz zaczęłam ostatni rok i mogę powiedzieć że mam naprawdę dobre stosunki z klasą. Nie ograniczam się jak kiedyś do jednej przyjaciółki, mam znajomych jednych lepszych drugich troszkę mniej ważnych w moim życiu, ale najważniejsze, że wszystko jest ok :) Powiem ci jedno: napisałaś naprawdę dobry post, taki który może komuś pomóc, przetłumaczyć że nie warto zamykać się w sobie ♥

    Jeśli znajdziesz chwilę to zapraszam: aansaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że udało Ci się wyjść na prostą! :)

      Usuń
  26. Pierwszy rok w liceum jest super ważny i mam nadzieję, że niebawem i tam poczujesz się jak w domu. Ja najpierw czułam się beznadziejnie, sama i nieznająca nikogo, z innego miasta i zupełnie innej okolicy. Ale z czasem zaczęłam poznawać nowych ludzi, chwile mi to zajęło, ale teraz nie zamieniłabym klasy na żadną inną ;)

    Pozdrawiam
    Caroline Livre

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już po dwóch tygodniach czułam się dobrze w liceum :)

      Usuń
  27. Eh, w liceum zawiązywanie przyjaźni było super :D Poszłam tam całkiem sama, więc nie miałam jak czepiać się koleżanki, już na rozpoczęciu roku odkryłam dziewczynę, z którą połączyła mnie nienawiść do chóru szkolnego na rzecz muzyki metalowej, nagle okazało się, że ta moja osobowość która dała mi przydomek ,,kosmity" może się podobać i wzbudzać podziw. Po gimnazjum wszyscy byli trochę poranieni i naprawdę szczęśliwi, że nie muszą użerać się z bandą idiotów. Spędzaliśmy ze sobą masę czasu, więc chcąc nie chcąc trzeba było gadać ze wszystkimi, pomijając naprawdę wyobcowane jednostki. Dlatego z własnego doświadczenia mogę potwierdzić, ze twoje rady są dobre :)
    Niestety, na studiach jest trudniej ze względu na duża rotację ludzi, z niektórymi nie spotykasz się nigdy,z innymi raz w tygodniu i ciężej, jeżeli tak jak ja nie lubi się rozmów na fejsie, utrzymać jakikolwiek kontakt. Ogólnie ludzi jest o wiele więcej, a też ty robisz się bardziej wybredny w doborze znajomych czy imprez.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiem, jak to jest na studiach ze znajomościami (niektórzy przychodzą tylko na egzaminie, inni odpadają już po pierwszym semestrze).
      Akurat nigdy nie narzekałam na gadanie z bandą idiotów - miałam przy sobie grupkę ogarniętych osób, z którymi rozmowa była na poziomie. Inne osoby, które nadal zachowywały się w wiadomy sposób pomimo upływu czasu, żyły sobie gdzieś tam poza nami. Było spoko, a teraz nikt nie czuje się "poraniony". Przynajmniej w gronie moich znajomych ;)

      Usuń
  28. Ja z kolei nie wspomonam za dobrze czasu spędzonego w liceum, ale wyciagnęłam wnioski i teraz na studiacj czuję się o wiele lepiej. Podpisuję się pod radami obiema rękami!

    OdpowiedzUsuń
  29. Pomocne rady. Kiedyś byłam bardzo nieśmiałą osobą, a teraz nieczęsto przejawia się u mnie ta cecha charakteru. Trzeba wrzucić na luz, być sobą, a na pewno pozna się jakieś wartościowe osoby. Pozdrawiam!
    MÓJ BLOG 💘

    OdpowiedzUsuń
  30. Niestety ja też jestem nieśmiała i czekam tylko na to aż skończę gimnazjum i w końcu będę mogła zacząć od nowa. :(
    Fajny i pomocny post!♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że w następnej klasie będzie ci lepiej.
      Podobnie myślałam w pierwszej klasie, ale potem wszystko się zmieniło i pod koniec trzeciej klasy czułam się, jakbym odchodziła z bardzo bliskiego mi miejsca...

      Usuń
  31. Super to podsumowałaś :) Zacznę sobie brać twoje rady do serca, bo opisałaś wszystko tak szczerze, że wydaje mi się, że z kilkoma rzeczami mogłabym się utożsamić :)

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
  32. Hmm.. pomysłowy temat, również miałam z tym problem i to całkiem niedawno.
    Moje lata gimnazjum wspominam dobrze, 1 klasę liceum również, bardzo szybko się zaaklimatyzowałam w nowej klasie, jednak w drugiej postanowiłam się przenieść co uważam za wielki błąd ponieważ tu poszło trochę trudniej, przeniosłam się razem z przyjaciółką i klasa nie za bardzo nas polubiła, wiadomo wszyscy byli już zgrani, mieli swoje grupki i nie wykazywali chęci, żeby nas przygarnąć pomimo tego, że się starałyśmy. Więc po dwóch miesiącach zmagania się wróciłyśmy do starej klasy i znowu jest wszystko dobrze:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie z przenosinami może być trudno ;/ Niektórym udaje się zaskarbić względy nowej klasy, a niektórzy integrują się dopiero po bardzo długim czasie.

      Usuń
  33. Nie bez przyczyny wiele słynnych cytatów łączy budowanie przyjaźni czy związków właśnie z uśmiechem. :) Ja również uważam, że uśmiechnięcie się do drugiej osoby i powiedzenie sobie chociaż cześć może być podstawą do budowania znajomości. Ja osobiście poszłam do liceum zupełnie samiutka i właśnie przez taki zwykły uśmiech poznałam jedną z lepszych moich koleżanek, czy też chłopaka z którym jestem od czterech lat. Także dlatego warto liczyć na siebie, swoje umiejętności i uśmiech, który potrafi zdziałać cuda :)

    Buziaki dla Ciebie

    OdpowiedzUsuń
  34. Miałam coś takiego w gimnazjum - poszłam do niego z koleżanką ze SP. Wszędzie praktycznie z nią chodziłam, potem próbowałam jakoś zapoznać resztę ludzi, jakoś im się przypodobać... Marnie to wyszło, bo teraz mamy tylko kontakt przez życzenia urodzinowe na fb (ach ten facebook). Liceum to było coś całkiem nowego, nikogo znanego. Hmmm, osoby z mojej klasy poznałam chcąc nie chcąc, bo mała klasa, nie wiem, jak by to wyglądało w "normalnej" szkole. xd

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger