1/15/2017

Jak przygotować się do egzaminów?


W przygotowywaniu się do wszelkiego typu egzaminów mam już dość dużą wprawę, ale z każdym uczę się czegoś nowego, więc i moje spojrzenie na tę sprawę może być zupełnie inne za kilka lat, kiedy już będę po maturze i pierwszych sesjach na studiach. Do tego momentu pozostało jednak dużo czasu, toteż chciałabym się podzielić z Wami tym, czego nauczyłam się na podstawie własnego doświadczenia. Może nie będą to jakieś rewolucjonizujące świat sprawy, ale myślę, że przekazanie kilku rad nigdy nie zaszkodzi.

Nie przejmuj się straszeniem przez nauczycieli

Do tego wniosku doszłam tuż po napisaniu sprawdzianu szóstoklasisty. Przez kilka miesięcy moi nauczyciele mówili, jak to będzie trudno, jak wielkie znaczenie ma ten egzamin. Myślałam, że od tego zależy moje dostanie się do następnej szkoły, a tymczasem okazało się, że był to jedynie sprawdzian moich kompetencji. Nic więcej.
Stres na mało kogo wpływa dobrze. Na krótką metę może być motywujący do działania, ale w przypadku bardzo ważnego egzaminu (ewentualnie konkursu) lub jego dłuższego oddziaływania na nas może mieć zgubny wpływ. Pewnego razu tak bardzo zestresowałam się, że popełniłam na teście najgłupsze błędy świata, których w normalnym stanie na pewno nie zrobiłabym.

Czytaj, myśl, rozwiązuj testy

Czytanie ze zrozumieniem i logiczne myślenie były umiejętnościami, które uratowały mnie przy części z historii i wiedzy o społeczeństwie, do której nie miałam zbyt wiele czasu przygotować się. Potrafiłam skojarzyć różne fakty, znaleźć podpowiedzi w jednym zadaniu do drugiego, eliminować po kolei odpowiedzi, kiedy nie wiedziałam dokładnie, jakie było rozwiązanie zadania. Pomogło mi także rozwiązywanie testów zamieszczonych w Victorze Gimnazjaliście, które były o wiele trudniejsze niż sam egzamin i przy których popełniałam masę błędów.
Oczywiście te dwie podstawowe umiejętności nie mogłyby zadziałać kompletnie, gdyby nie to, że jakąś tam wiedzę podstawową już miałam. Przez trzy lata uczyłam się w miarę regularnie, a po konkursie przedmiotowym udało mi się przynajmniej w części nadrobić materiał i coś z niego zapamiętać.

Pewność siebie to cudowny środek

Tegoroczne egzaminy były jednym z niewielu momentów, kiedy byłam całkowicie pewna tego, że coś dobrze mi pójdzie, że coś mi się po prostu z pewnością uda. Podeszłam do tego już na całkowitym luzie - nie przejmowałam się tym, że mogę czegoś nie umieć, że coś może pójść mi źle. Byłam świadoma tego, że coś potrafię, że jestem w miarę inteligentna, a z moją umiejętności czytania ze zrozumieniem nie jest jeszcze aż tak źle.
Być może to mnie uratowało.

Zdjęcie: licencja CC0

33 komentarze:

  1. Ja się staram nie stresować i uważnie czytać każde zadnie i powoli je rozwiązywać ( mimo upływającego czasu). Także nie wracam to zadań które już zaznaczyłam i nie poprawiam ich milion razy bo już się nauczyła, że pierwsza myśl jest zawsze tą najlepszą :) Mam już wiele testów za sobą ( test 6klasisy, egzaminy gimnazjalne, egzamin zawodowy i próbne matury) a to mi zawsze pomaga i nawet potrafię skończyć dużo przed czasem :)

    Pozdrawiam Agaa
    Zapraszam na najnowszą recenzję :)
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/2017/01/6-recenzja-eleonora-park-rainbow-rowell.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze ta pierwsza myśl jest najlepsza ;)
      Ja wszystkie egzaminy gimnazjalne ukończyłam pół godziny przed czasem :P

      Usuń
  2. Pewność siebie to rzeczywiście świetny środek, w sumie dzięki niej udało mi się ogarnąć olimpiadę :D I do tej pory nie wiem, jak się na nią zdobyłam, kiedy całkiem sama siedziałam na podłodze przed ostatnim egzaminem, miałam pustkę w głowie, chorobę lokomocyjną i byłam niewłaściwie ubrana :D Ale weszłam na egzamin pewna siebie, wymyśliłam na bieżąco treść jednej sztuki i kilku wierszy i nie dałam się zagiąć. W naukach humanistycznych pewność siebie i pewna doza bezczelności to podstawa.
    Niestety, na studiach zazwyczaj nie możesz już rozwiązywać testów próbnych. Profesorowie tez raczej nie straszą, ba, wręcz nas straszył starszy rocznik, a wykładowczyni na uspokajała, że to oni pojechali po bandzie, a nie egzamin był trudny. Jednak zazwyczaj nikogo nie interesuje twoje zaliczenie ani to, czy w ogóle masz dostęp do materiałów do nauki. Tym bardziej w życiu studenckim ważna jest pewność siebie, żeby tą bezcenną książkę skądś zdobyć i nie bać się egzaminów ustnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z opowieści znajomych wiem, że szkoła a studia to dwie różne rzeczy ;)

      Usuń
  3. Podpisuję się pod tym postem. Sama mam ogromne problemy ze stresem, głównie w prywatnym życiu, który - niestety - często przekłada się również na egzaminy.
    Pamiętam, jak nauczyciele w szóstej klasie też nas straszyli, że od tego egzaminu zależy praktycznie cała nasza przyszłość... że jak ten egzamin oblejemy, to nie dostaniemy się do dobrego gimnazjum, a wtedy egzamin gimnazjalny też zawalimy, a potem złe liceum... technikum... albo nie daj Panie Boże - zawodówka.
    Dopiero po czasie zrozumiałam, że te słowa były głównie skierowane nie do takich kujonków jak ja, tylko do tych, co naukę, mówiąc delikatnie, mieli w głęboko w poważaniu.
    Eh, a w gimnazjum to samo, tylko tak na początku pierwszej klasy już się zaczęło...
    Pozdrawiam cieplutko:)
    horsefan

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W liceum polonistka prawie co lekcję mówi, że my się już teraz przygotowujemy do matury itd.
      Bawi mnie to, że tak naprawdę nikt mi na początku nie powiedział, że do gimnazjum nie ma konkursu świadectw (moje było dobre i przyjmowali wszystkich) :D

      Usuń
  4. Wszystkie najważniejsze rzeczy prosto i krótko ujełaś. Rzeczywiście nauczyciele zawsze niepotrzebnie straszą, dodając nam tym wiele stresu. Na testy gimanzjalisty jeszcze mam rok, a już się boję. Mam nadzieję, że odzyskam zimną krew na egzaminach. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bój się - wszystko da się przeżyć, o ile się nie zaczyna uczyć na dzień przed ;)

      Usuń
  5. Ja w tym roku piszę testy gimnazjalne i to straszenie przez nauczycieli jest okropne. To, że będą nas straszyć, nie znaczy, że dzięki temu napiszemy lepiej :D A rozwiązywanie arkuszy testowych jest naprawdę bardzo pomocne :)

    ns-w-zwierciadle.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niby ma to zachęcić tych, co się najmniej starają,a le najczęściej do serca najbardziej biorą to sobie ci, którzy mają największą wiedzę :P
      Powodzenia!

      Usuń
  6. O sesja zdecydowanie zrewocjonolizuje Twoje podejście do nauki - sama się przekonasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, jak wygląda sesja, ale na razie jestem na etapie liceum, więc pisze o tym, jak to wygląda tu ;)

      Usuń
  7. Jeju, dobrze trafiłam. Egzaminy gimnazjalne przede mną. :(
    Chcę to już mieć za sobą i planuję podchodzić do tego na luzie, bo wiem, że za rok, dwa spojrzę na to z innej perspektywy i myślę, że przy przystępowaniu do matury z tych "strasznych" egzaminów gimnazjalnych będę się śmiać i to długo. Nie mniej jednak stres przed tego typu sprawami wynika właśnie ze straszenia nauczycieli. Nie ukrywam, że słyszenie codziennie po milion razy "to będzie na egzaminie", "to musicie umieć do egzaminu", a najśmieszniejsze jest to, gdy jest omawiany jakiś temat, a tu nagle nauczycielka wyskakuje "o takie rzeczy były na egzaminie 5 lat temu, w zadaniu 7 poprawna odpowiedz to była C". No ludzie nie popadajmy w paranoję!
    Nie zapominajmy, że jakiś świstek papieru z 40 punktami to nie jest odzwierciedlenie naszej wiedzy. Ważne co mamy w głowie i to będzie się liczyć za 10, 20 lat, a nie to ile punktów mieliśmy z fizyki. :)
    Pozdrawiam cieplutko

    starwarspoland.blogspot.com
    1001zakatkowswiata.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, ej, ale punkty były tylko na sprawdzianie szóstoklasisty :D

      Usuń
    2. Jezu, faktycznie. Zagalopowałam się. Chodziło mi po prostu o ilość punktów. :)

      Usuń
  8. pewność siebie (oprócz oczywiście wiedzy) to chyba najważniejsze co może być w tym przypadku. Bo jeśli mam pewność siebie to automatycznie minimalizuję stres. W jakimś stopniu on pewnie pozostaje,ale można go dobrze wykorzystać, często to kwestia przewartościowania. Tego się trzeba poniekąd nauczyć,nauczyć nowego schematu myślenia,który pozwoli na pozytywne wykorzystanie stresu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dobre rady tak strasznie stresuje się tego egzaminu gimnaznjalnego bo wszyscy mówią, że od tego zależy do jakiej szkoły się dostane. Jestem humanistą więc boje się, że na przedmiotach ścisłych polegnę.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat jeśli nie idziesz do szkoły, która jest w pierwszej dziesiątce w województwie, to bez problemu się do niej dostaniesz ;)

      Usuń
  10. Bardzo podoba mi się ten post :) Za mną dwa ważniejsze testy w życiu, czyli ten szóstoklasisty i gimnazjalny. Z perspektywy czasu uważam, że nie były tak ważne jak myślałam na tamten moment, ale wtedy takie się wydawały.
    Straszenie nauczycieli jest zbędne i bardzo irytujące, bo wtedy nastawiamy się na nie wiadomo jak straszny test nie do przejścia, a często okazuje się, że jest w sam raz na nasze możliwości.
    Pewności siebie może nie miałam jako takiej, ale podeszłam z dość dobrym podejściem. Wytłumaczyłam sobie, że od tego nie zależy całe moje życie, a jak coś źle pójdzie to trudno i w moim przypadku to mnie uratowało. Teraz na horyzoncie w trzeciej klasie matura, więc trochę czasu do tego mam :p

    Pozdrawiam, Jabłuszkooo ♥
    SZELEST STRON

    OdpowiedzUsuń
  11. Według mnie podstawa zdanego egzaminu jest poprawne czytanie poleceń. Ile razy słyszałem od nauczycieli, że ''egzamin trudny bójcie się koniecznie'' to tego nie zliczę. Jednak ja starałem się wszystko na spokojnie opanować. Przeanalizować dokładnie program nauczania od pierwszej gimnazjum do trzeciej. Brać czynny udział w lekcjach i uczyć się. I udało się zdać i napisać nawet lepiej od uczniów ''wychwalanych'' przez nauczycieli. Eh i tak udało mi się w ten sposób dostać do mojego wymarzonego liceum plastycznego. Post jak i porady świetne. Mam nadzieje, że przydadzą się osobom w najbliższym czasie...

    tutajjestem-lekkomyslny.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi się udało napisać dwie części lepiej od najlepszego ucznia na moim roczniku, ale tego mogłam się spodziewać, bo akurat z angielskiego byłam od niego lepsza.
      Ja się przekonałam, że są trudniejsze rzeczy, i przestałam się stresować ;)

      Usuń
  12. O, ja w tym roku piszę egzamin gimnazjalny :D I trochę się boję, ale jedynie ze względu na część przyrodniczą - na próbnym dostałam z niej 64 %... (poległam głównie z fizyki, z chemii za to miałam maksa, o dziwo :D). Angielski i polski - luzik. Ale ta nieszczęsna część przyrodnicza... powinnam trochę powtórzyć, ale wciąż odkładam to na później, bo ledwo wyrabiam z bieżącą nauką. Ech, życie.
    Nauczyciele straszą zdecydowanie za bardzo i nieadekwatnie do prawdy. Pamiętam sprawdzian szóstoklasisty. W sensie, ja go nie pisałam (#laureat #tylewygrać), ale pamiętam próbne. Zdecydowanie łatwiejsze niż próbowano nam to przedstawić. I po co tak straszyć? Żeby nas zestresować? To nam w niczym nie pomoże, sory.
    Czytanie ze zrozumieniem to potęga. Nic dodać, nic ująć. Podstawa podstaw. I myślenie również. To ostatnie zresztą zawsze i wszędzie, nie tylko na egzaminach.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie laureat z geografii, byłabym w czarnej dziurze - trudno w miesiąc nadrobić trzy przedmiot, mając jeszcze historię i WOS do ogarnięcia.

      Usuń
  13. Oj stres jest zdecydowanie najgorszy na egzaminie. Pisząc test gimnazjalisty bardzo się stresowałam, szczególnie gdy wylosowałam pierwszą ławkę. Krytykowanie i stresowanie nauczycieli kilka dni wcześniej spotęgowało wszystko, przez co historię i wos totalnie zawaliłam. Na szczęście w porę się ogarnęłam i resztę napisałam bez większego problemu. Obawiam się jednak matury, bo jak już wiadomo, bez matury nic się nie osiągnie. Szczególnie w moim przypadku, gdy jestem w liceum.

    Carrrolina Blog - klik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynajmniej zawsze możesz ją poprawić.
      Po tym, jak usłyszałam, że konkurs przedmiotowy jest trudniejszy od matury z geografii, prawdopodobnie i tym egzaminem nie będę się jakoś przesadnie stresować.

      Usuń
  14. Również bardzo się stresuję egzaminami... Jestem w 2 gimnazjum, a nauczyciele już straszą, staram się tego nie słuchać, jednak to trudne. Przy próbnych testach starałam się uważnie czytać polecenia, powoli rozwiązywać zadania i wracać do nich sprawdzając odpowiedzi... Jestem ścisłowcem, z humana też coś mam, uwielbiam polski, jednak historia to będzie dla mnie koszmar...cóż, jakoś chyba powinnam dać rade :D

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie! UNREALIZABLE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia już drugi raz z rzędu była łatwa - przy moim beznadziejnym powtórzeniu sobie wiadomości wystarczyła mi jakaś tam podstawowa wiedza z kultury i czytanie ze zrozumieniem :)

      Usuń
  15. Bardzo przydatne rady :) Ja piszę w tym roku egzaminy gimnazjalne. Wcześniej strasznie się nimi stresowałam. Jednak teraz coraz więcej osób mówi, że nie ma się czym przejmować, że od tego tak naprawdę niewiele zależy. Nadal chcę napisać jak najlepiej potrafię, mam zamiar się przygotowywać, ale bez zbędnego spięcia. Najbardziej boję się historii. Mam nadzieję, że zdążę sobie trochę powtórzyć, żeby czuć się pewniej. No bo niestety, ale z tym przedmiotem u mnie słabo na dłuższą metę :D Bardzo szybko zapominam. Pozdrawiam
    ludziesamotni.blogspot.com
    curiousthingsm8.blogspot.com - blog kolegi, który dopiero zaczyna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje przygotowanie się do historii było nędzne, a napisałam tą część na 98%, o dziwo robiąc błąd w zadaniu z WOS-u. Większość zadań opierała się na podstawowej wiedzy, czytaniu ze zrozumieniem. Niektóre zadania nawet podpowiadały innym ;)
      Dasz radę!

      Usuń
  16. Jestem właśnie miesiąc po gimnazjalnych testach próbnych i choć do tamtych podchodziłam na totalnym luzie, to tych w kwietniu się jednak trochę obawiam. Angielski, polski i historia, luz. Za to nad matematyką, fizyką i chemią będę musiała niestety posiedzieć. Nad chemią nawet nie wiem jak, bo zwyczajnie jej nie rozumiem. No ale będzie, co będzie. I tak te wyniki nic nie zmienią. :D

    OdpowiedzUsuń
  17. super rady :) pozdrawiam i zostaję tu na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Sprawdziany sprawdzianami, ale i tak najciekawsze jest pytanie, jak uczyć się do matury. xD Ja głównie czytam podręcznik i zaznaczam sobie zakreślaczem fragmenty. Ostatnio przyjęłam metodę moich koleżanek i wypisuję sobie poszczególne zagadnienia na kartkę, żeby nie kartkować zeszytu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee tam matura xd Olimpiada z geografii już ma wyższy poziom na etapie okręgowym.

      Usuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger