1/09/2017

Podsumowanie czytelnicze roku


Minęło dwanaście miesięcy zapełnionych godzinami spędzonym na siedzeniu na ziemi z wzrokiem wlepionym w książkę. Poznałam wiele dobrych powieści, kilka dzieł, które zawładnęły moim sercem, oraz kilka pozycji, które były tak złe, że wolałabym o nich zapomnieć. Nadszedł więc czas na podsumowanie mojego czytelniczego roku i przedstawienie bardzo subiektywnej listy zawodów i niespodzianek napotkanych w ciągu 365 dni.
Udało mi się przeczytać 62 książki - jestem naprawdę dumna z tego wyniku, bo to był naprawdę pracowity rok, w którym czasami trudno było znaleźć mi czas, by się rozejrzeć wokół siebie, a co dopiero poczytać. Ciekawe, czy i tym razem uda mi się utrzymać taki poziom. Może go nawet pobiję. Kto wie...
Po raz już drugi także udało mi się ukończyć wyzwanie Przeczytam tyle, ile mam wzrostu. Grubość przeczytanych przez mnie książek przewyższyła mnie (1,7 m) o całe trzy centymetry. W tym roku przystępuje do kolejnej edycji tego wyzwania, więc mam nadzieję, że i tym razem mi się uda.
Jeśli chcecie zobaczyć pełną listę przeczytanych przez mnie książek, zapraszam pod ten link.


Trzy perełki

Najlepszą pozycją, jaką było dane mi przeczytać w tym roku było dzieło Michała Bułhakowa pod tytułem Mistrz i Małgorzata. Ta książka wywarła na mnie naprawdę ogromne wrażenie - pokochałam każdy jej aspekt, począwszy na cudownych bohaterach,a skończywszy na satyrycznym przedstawieniu realiów radzieckiej Rosji. Jeśli chcecie zapoznać się po raz pierwszy lub kolejny z moją bardziej rozbudowaną opinią, to zajrzyjcie tutaj.
Kolejne dwie książki, które bezgranicznie spodobały mi się w tym roku to nic innego, jak książki Pierdomenica Baccalario, czyli mojego ulubionego pisarza. Złodziejkę luster zapamiętam jako miłe zakończenie przygód Aiby i Finley'a - podczas lektury niejednokrotnie pomysłowość autora mnie zadziwiała. Drugą książką jest oczywiście I pirati dei mari imaginari, czyli piętnasta część serii Ulysses Moore. Choć nie zrozumiałam wszystkiego, to jednak nie przeszkadzało mi to w tym, by czerpać przyjemność z czytania. Pomimo odkrycia odpowiedzi na kilka nurtujących mnie pytań, to nadal mam niesamowitą ochotę przeczytać polskie wydanie, które ukaże się (w końcu po prawie dwóch latach) w lutym.


Kilka niewypałów

Oczywiście pojawiło się kilka powieści, które, delikatnie mówiąc, mnie zawiodły.
Prym wiedzie tu Ocalenie Callie i Kaydena - o ile pierwsza część podobała mi się i czytało mi się ją przyjemnie, to jej kontynuacją nie była już taka dobra. Byłam ciekawa tego, co stanie się z bohaterami, a wyszło... nudno i strasznie sztampowo.
Kolejną książką, która nie spełniła moich oczekiwań, było Co, jeśli... Rebecci Donovan - po przeczytaniu wielu pozytywnych recenzjach na blogach spodziewałam się czegoś o wiele lepszego. Pomysł dobry, nawet całkiem oryginalny, ale sposób, w jaki ją napisano, sprawiał, że nie pociągało mnie jakoś okropnie do jej czytania i po prostu się nudziłam. Na dodatek główni bohaterowie nie przypadli mi do gustu.
Król Edyp Sofoklesa zamyka to zestawienie. Od początku wiedziałam, czego się spodziewać - czysto patologicznych zdarzeń. Lektura, jak to bywa w przypadku niektórych lektur bywa, nie spodobała mi się. Jedyne, co ją w jakikolwiek sposób uratowało, był dosyć nietypowy, acz zapadający w pamięć sposób omawiania.

Jak minął Wam ten książkowy rok?

25 komentarzy:

  1. 62! To ja chyba tyle nawet przez kilka lat nie przeczytałam :D U mnie czytanie ostatnio leży więc nawet się w tym temacie nie wypowiem, jednak Tobie życzę jeszcze więcej książek na liście w tym roku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Król Edyp" nie był zły :D może tylko bardzo bez sensu :)
    Gratuluję przeczytanych książek.
    Zaczytanego roku!

    OdpowiedzUsuń
  3. O matko ;-; Żadnej książki nie przeczytałam do końca więc w sumie moge powiedzieć, że nic nie przeczytałam. Ale wstyd XDD

    Pozdrawiam!
    Czarny Kotyszek

    OdpowiedzUsuń
  4. Mistrz i Małgorzata <3
    Ja w tym roku trochę mniej z uwagi na to, że 6 miesięcy spędziłam za granicą, a jednak wolę klasyczną, tradycyjną formę czytania książek. Jakkolwiek udało mi się przeczytać kilka. Najbardziej spodobały mi się "Bóg nigdy nie mruga" i "Jesień cudów" - J. Picoult

    OdpowiedzUsuń
  5. WOW, co za liczba! 62 książki w rok to na prawdę sporo. Ja ze wstydem przyznaje się, że nie przeczytałam nawet połowy z tego co Ty. Także wielki szacun. Niestety ze względu na szkołę, mój czas z książką ogranicza się do minimum, a najwięcej próbuję czytać w czasie wakacji. Cieszę się, że w dzisiejszych czasach są jeszcze osoby, które czytają, bo niestety coraz więcej osób odchodzi od tej przyjemności. Zaciekawiłaś mnie pozycją "Złodziejka luster" - spróbuję ją znaleźć i przeczytać. :)
    Przejrzałam Twoja listę książek i oczywiście od razu moją uwagę zwróciła książka "Księżniczka łajdak i chłopak z Tatooine", dlatego, że Gwiezdne Wojny ubóstwiam. Polecasz tę książkę?
    Pozdrawiam cieplutko :*

    starwarspoland.blogspot.com
    1001zakatkowswiata.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Złodziejka luster" jest zakończeniem czterotomowej serii, więc radziłabym zacząć od "Walizki pełnej gwiazd" ;)
      Jak najbardziej polecam "Księżniczkę, łajdaka..."!

      Usuń
  6. Mi się "Król Edyp" podobał :D Ale i tak najlepszą krótką książką jest "Świętoszek" :D
    62 książki... Wow! Zazdroszczę Ci takiego wyniku :D
    Życzę Ci jeszcze lepszego 2017 roku, obfitującego w wiele sukcesów :)
    Pozdrawiam! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
  7. Łał świetny wyniki :) Gratuluje i życzę jeszcze wiecej w tym roku :)

    Pozdrawiam Agaa
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/2017/01/tea-book-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  8. To ja się nawet nie będę przyznawać... Ten rok był dla mnie bardziej owocny w filmy i seriale. Oglądnęłam około 50 filmów i zaliczyłam po kilka sezonów kilku seriali. Z książkami było... no, po prostu słabo.

    Pozdrowionka!
    blackeley.blogspot.com
    b l a c k e l e y

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak czasami bywa ;)
      U mnie natomiast jest bardzo słabo z filmami...

      Usuń
  9. O jeju, tak mi się podobało to podsumowanie, że zrobiło mi się smutno, kiedy skończyłam czytać (że to tylko tyle).
    Oprócz "Króla Edypa" nie czytałam nic z wymienionych przez Ciebie, wstyd! U mnie 2016 był żałosny jeśli chodzi o czytanie i niestety 2017 nie zaczyna się lepiej. Niemniej ostatnio wszystkie pozycje które czytam sprawiają mi tyle radości, że starcza mi później na długi okres czytelniczej suszy. Chociaż mimo wszystko mam nadzieję, że w tym roku się zepnę, zwłaszcza że jest tyle utworów, o myśl na których się ekscytuję!
    Jak ja lubię jak ty piszesz o książkach tego Włocha <3 Ulyssesa chyba jednak nie prędko przeczytam, bo przeraża mnie coś co ma tyle części, ale po tę drugą serię bardzo chętnie!
    Na "Mistrza i Małgorzatę" zbieram się od dłuższego czasu, ale po drodze tyle wspaniałych książek, że nie wiem jaką ustalić kolejność!
    Cóż, na razie wracam do "Przedwiośnia", bo drugi raz nauczyciel mi terminu nie przełoży... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS: "tego Włocha" nie wynika z braku szacunku, tylko z tego, że za każdym razem boję się, że pomylę się w nazwisku ;)

      Usuń
  10. "Mistrz i Małgorzata" to rzeczywiście świetna książka. (Uwielbiam wątek z Piłatem. Uwielbiam. <3). Muszę ją przeczytać jeszcze raz, żeby sobie wszystko przypomnieć i popatrzeć na te nowe aspekty... Ależ mi się od razu zamarzyła taka porządna interpretacja i żeby mi jakiś mądry człek wszystko porozwarstwiał i potłumaczył... Wiesz może, czy "Mistrz" jest lekturą? :D
    No i wstyd się przyznać, ale poza wyżej wymienioną pozycją nie znam już żadnej. W ogóle mało czytałam w tym niesławnym 2016. Ale będzie lepiej, czuję to. Jestem zdeterminowana. Joł.
    Czyli tego ostatniego Ulyssesa czytałaś w oryginale (prawdopodobnie już o to kiedyś pytałam lub też sama o tym pisałaś, ale chcę się upewnić :D)? Jeśli tak, to Wielki Szacun Bukwy Młodego Lingwisty leci do Ciebie! Niech Ci będzie chwała. Gratuluję, to musiało być super, przeczytać całą książkę w ulubionym języku obcym (i to w dodatku innym niż angielski)... <3
    Chylę czoła,
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, "Mistrz i Małgorzata" to lektura dla klas z rozszerzonym polskim (trochę im zazdroszczę omawiania tego)!

      Usuń
  11. No to gratulacje, ze wypełniłaś postanowienie :) To naprawdę niebagatelna liczba.
    Też czytałam w tym roku ,,Mistrza i Małgorzatę", chyba już po raz trzeci. To książka do której można wracać w nieskończoność... Ale o moich wynikach czytelniczych zrobiłam osobny post, więc nie będę się tu powtarzać :D
    Nie dziwię się, ze nie polubiłaś ,,króla Edypa". Przerabiając go w liceum też stwierdziłam, że to chłam totalny. Zmieniłam zdanie dopiero kiedy profesor na studiach mi go opowiedział z całą znajomością realiów, interpretacji, domysłów i całą tradycją narosłą wokół tej książki, ale też własną wrażliwością. Jeżeli potraktujesz Edypa jako człowieka i poczytasz trochę o jego czasach, możesz przeczytać go ze łzami w oczach, tak jak ja wychodziłam z tego wykładu. Ogólnie wracanie do książek po latach jest bardzo przydatne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, takie omawianie podobałoby mi się, ale na nie niestety brak czasu w szkole :/

      Usuń
  12. 62 to naprawdę genialny wynik! Najbardziej intryguje mnie 'Mistrz i Małgorzata', niedawno sama ją zdobyłam (po przeczytaniu wielu recenzji i dowiedzeniu się, że warto poświęcić czas na lekturę)*-*

    OdpowiedzUsuń
  13. O, piękny wynik :) Ja też zrobiłam ostatnio u siebie pierwszą część czytelniczego podsumowania, więc o sobie rozpisywać się nie będę.
    Czytałam tylko ,,Mistrza i Małgorzatę" i chętnie bym do tej książki wróciła, bo myślę, że teraz bardziej bym ją doceniła. Ale już za pierwszym przeczytaniem urzekł mnie ten cudowny absurd i groteska, ach ♥
    O ,,Złodziejce luster" nigdy nie słyszałam. Od Baccalario kojarzę tylko Ulyssesa :)
    Mitologia grecka to w ogóle patola :D Ale ja bardzo lubię ,,Antygonę" (no i mitologię grecką w ogóle, ale to na marginesie), też Sofoklesa. Głównie ze względu na bohaterkę, wydała mi się taka buntownicza i odważna.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, "Antygony" akurat nie czytałam (i nie wiem czy zamierzam ją nadrabiać, choć może to zrobię, bo na polskim moja nauczycielka czasami się do niej odwołuje).

      Usuń
  14. Naprawdę niezły wynik, musisz być wielkim molem książkowym!
    Ale to dobrze :) Czytanie ma wiele plusów.
    Czytając Króla Edypa nie wiedziałam o czym czytam. Zaplątane wydarzenia, ale napisana cięzkim dla mnie językiem. Czytałam ją ze zrozumieniem dopiero po przeczytaniu dobrego streszczenia :)

    live-telepathically.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiedziałam, o czym czytam, ale i tak jakoś mi "Edyp" nie podszedł...

      Usuń
  15. Mi osobiście podobał się "Król Edyp" mimo, ze była to przymuszona lektura szkolna! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ogromne gratulacje dla ciebie! Przeczytać tyle książek to nie lada wyczyn (szczególnie jeśli masz 1,7 m wzrostu :D). Życzę jeszcze więcej wytrwałości i miłości do wszelakich dzieł literackich- kto by ich nie kochał, haha ;D.
    Niestety nie czytałam nic z wyżej wymienionych, ale mam nadzieję to zmienić.
    Pozdrawiam :)
    zaryzykuj i kliknij

    OdpowiedzUsuń
  17. Ta okładka ze zdjęcia "Mistrza i Małgorzaty" jest straszna... Zostańmy przy wersji Michaił, ok? :p Podobają mi się rosyjskie imiona i nazwiska xd Dzięki twoim opiniom już nie mogę się doczekać, aż będę mieć tę książkę za lekturę. Obowiązkowo ją przeczytam. :D Oj tam, "Król Edyp" nie taki zły xD Taka tam patologia starożytności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest całkiem ładne w porównaniu z wydaniem, które posiadam :P

      Usuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger