1/05/2017

Szkoła jest bez sensu


Czasami nachodzi mnie właśnie taka myśl, kiedy nagle na moich barkach spoczywa obowiązek nauczenia się do kilku kartkówek i sprawdzianów. Nagle wszystko wydaje mi się to zupełnie bez sensu. Po co mi chemia i fizyka? Czy w życiu kiedykolwiek przyda mi się wiedza, którego dokładnie dnia odbyła się jakaś bitwa? Jaki jest sens pisania tych wszystkich esejów, rozprawek lub zgadywania, co autor wiersza miał na myśli?
Nauka nie ma sensu.
Czasami ta myśl mnie nawiedza i właśnie tego się wstydzę.

Co robię?

W takich chwilach przypominam sobie o tysiącach historii, które było dane mi odkryć.
Myślę o filmiku na YouTube, w którym palestyńska dziewczyna, przebywając w Turcji, pyta się na ulicy małego uchodźcy z Syrii, czy chodzi do szkoły. Nie może - nie ma paszportu.
Przypominam sobie o dzieciach, które każdego roku muszą odbyć z ojcem niebezpieczną wyprawę przez góry, śnieg i lód, by dotrzeć do miejsca, w którym mogą zdobyć jakiekolwiek wykształcenie. Narażają własne życie i zdrowie, by mieć coś więcej w swoich głowach.
Moje myśli krążą wokół dzieci w Korei Północnej, których edukacja jest ocenzurowana przez rząd. Żyją w przeświadczeniu, że ich kraj jest najlepszy i najbogatszy, a ich byt jest na wysokim poziomie. Nie znają prawdziwego świata - innych krajów i kultur.
Myślę o moich rówieśnikach, którym nigdy nie będzie dane przeczytać żadnej książki ani napisać czegokolwiek na kartce papieru, bo jakakolwiek szkoła nie mieści się w okolicy ich zamieszkania lub nie mają do niej dostępu ze względu na swoją pozycję społeczną. Ktoś z nich mógłby zostać kiedyś lekarzem, gdyby udało mu się poznać takie przedmioty, jak biologia czy chemia.

Poczucie bezsensu przechodzi w niebyt

Przestaję myśleć o tym, że to wszystko jest bez sensu. Złość mija, pojawia się wstyd za to, że przestałam doceniać to, co mam i co mogę posiąść. Może nie wszystko przyda mi się w życiu, ale chcę być wdzięczna innym za to, że mogę poznać coś więcej i dowiedzieć się, w czym mogę być dobra.
Inne dzieci żebrzą na ulicach lub pracują na roli czy w wielkich fabrykach za marne grosze. Czasami muszą iść na piechotę wiele kilometrów, by być w miejscu, którego większość uczniów w Polsce nienawidzi. Niekiedy nie mogą dowiedzieć się prawdy ze swoich podręczników.

Ja mogę się uczyć bez żadnych przeszkód - dziękuję.

Zdjęcie: licencja CC0

18 komentarzy:

  1. Tutti droga! Mam podobne odczucia, codziennie, gdy przyłapię się na jakiejś podstępnej, niewdzięcznej myśli, choć cieniu niezadowolenia, choćby najniklejszej chęci zrzędzenia - aż mi się wstyd robi i moja wyimaginowana wewnętrzna twarz nabiera rumieńców, bo to wstyd, wstyd i kropka... Z drugiej strony przeczytałam gdzieś piękny fragment, którego autorem jest Haim Ginott. *uwaga teraz długi, wstrząsający cytat*

    Należę do ocalonych, którzy przeżyli obóz koncentracyjny. Moje oczy widziały to, czego żaden człowiek nie powinien być świadkiem: komory gazowe zbudowane przez uczonych inżynierów, dzieci zatrute przez wykształconych lekarzy, niemowlęta zabite przez wyszkolonych pielęgniarzy; kobiety i dzieci rozstrzelane przez absolwentów szkół średnich i wyższych.
    Tak więc powątpiewam w edukację.
    Dlatego proszę: pomóżcie swoim uczniom stać się ludźmi. Nie dopuście, by efektem waszych wysiłków były uczone potwory, wykwalifikowani psychopaci, wykształceni Eichmannowie.
    Czytanie, pisanie i arytmetyka są ważne, tylko wtedy jednak, gdy służą one temu, by nasze dzieci stały się ludźmi.”

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. przepraszam, że nie komentuje twoich postów, czytam wszystkie od deski do deski,ale ,,ekhem,, konkurs zbliża sie wielkimi krokami, więc siedzę od rana do wieczora przy biurku zasypanym po sufit, hihi , ale ty to doskonale znasz, prawda?

      Usuń
    2. Wiele rzeczy może zostać źle wykorzystanych. Chińczycy wynaleźli proch, by zachwycać fajerwerkami. Później Europejczycy wykorzystali go do stworzenia broni palnej.
      Wiem, jak to jest. Sama to teraz przeżywam, ale da się wytrzymać.

      Usuń
  2. Łał, czyli jednak na kogoś działa ,,bo biedne dzieci w Afryce tego nie mają". Zawsze mi się wydawało, że porównanie z biednymi dziećmi z innych krańców świata tylko denerwuje i ma powodować sztuczne wyrzuty sumienia, że urodziliśmy się akurat w takim kraju, w takiej rodzinie, że mamy lepiej. Ja raczej zawsze wychodziłam z założenia, że przyczyną nieszczęścia jest robienie czegoś, do czego się nie ma predyspozycji. czyli że dziecko z Azji, które chce się uczyć, a nie może jest tak samo biedne jak dziecko z Polski, które nie chce i nie umie się uczyć, ale jest do tego zmuszane. Jak patrzyłam na tych, którzy w szkole byli nikim, ale już jako dzieciaki świetnie znali się na gospodarce i śmigali traktorem to doszłam do wniosku, że chyba lepiej dla nich byłoby zamienić się miejscami z takim ,,biednym dzieckiem". Dlatego daleka jestem od uogólniania, że te wszystkie dzieci są takie nieszczęśliwe z powodu braku szkoły. Jeżeli nigdy nie słyszały o nauce, nie będą za nią tęsknić, a nawet kiedy o niej usłyszą, nie muszą jej polubić ani chcieć. Problemem jest raczej brak możliwości wyboru, i u dzieci z innych kontynentów, i u nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że u mnie to nie jest aż coś takiego w stylu "bo biedne dzieci w Afryce tego nie mają". Bo tu nie chodzi tylko a Afrykę, ale też o wiele miejsc, gdzie edukacja była, a wystarczył moment, by 1/3 szkół została zamknięta (jak w Syrii). I nie chodzi tu też o "sztuczne wyrzuty sumienia" - raczej uzmysłowienie sobie, że mam jakąkolwiek możliwość posiadania "czegoś więcej".
      Jeśli ktoś potrafi śmigać tym traktorem i świetnie się zna na gospodarce, to niech wypełni ten obowiązek szkolny. Może nawet mieć 40% nieobecności, może nawet ledwo skończyć podstawówkę, ale coś ma. Bo są też ci, którzy nie chcą się uczyć, a tak naprawdę... nie mają niczego w zanadrzu. Nie znają się na gospodarce rolnej, nie śmigają po polu traktorem, nie wiedzą prawie że niczego. I często nie chcą się wysilić ponadto.
      (Chociaż tak w sumie wykształcenie rolników wpływa także, o dziwo, na efektywność rolnictwa.)

      Usuń
  3. Myślę, że każdy miał w swoim życiu taki okres, kiedy sobie usiadł i pomyślał ,,A po co ja się właściwie tego uczę?". Sądzę, że edukacja u nas pod samym względem nauczania, nie jest na zbyt wysokim poziomie, ale to już inna kwestia. Do niektórych rzeczy, będąc już po studiach licencjackich nie wróciłam. Jednak teraz jestem na fotografii i co? Mam chemię - podstawy procesów fotograficznych! Muszę teraz zakuwać na test w ten weekend :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Z jednej strony tak, pewnie. Mamy super. Ja jestem bardzo, ale to bardzo wdzięczna za możliwość edukacji, że mogę chodzić do szkoły. Za życie w czasach pokoju, za to, że mam dach nad głową, szkołę w miarę blisko i to szkołę na dobrym poziomie, którą bardzo lubię i w której się rozwijam. Lubię zdobywanie wiedzy. I wiem, że wiele osób marzy o takim przywileju. Edukacja w niektórych miejscach niestety jest właśnie przywilejem, a nie czymś oczywistym i ogólnodostępnym. Gdy czyta się historie o dzieciach, które chcą się uczyć, a zamiast tego muszą pracować, wychodzić za mąż i tym podobne albo owszem, mogą się edukować, ale mają wiele przeszkód na drodze - aż serce się ściska.
    Ale z drugiej strony, nie można wpadać w przesadę, bo to dosyć niebezpieczne. Chodzi mi o to, że gdy widzimy jakiś problem, gdy coś jest nie tak, to narzekamy. I to jest naturalne, wręcz zdrowe - bo gdy dostrzegamy błąd, widzimy go, to potem być może próbujemy go naprawić, jakoś działać. Skrajna postawa ,,nie narzekaj, bo inni mają gorzej" może stać się absurdalna - to takie podejście ,,jest źle? Trudno, inni mają o wiele gorzej, doceniaj to, co jest i nie gadaj!". System szkolnictwa ma swoje błędy i uszczerbki. I fakt, że są osoby, które w ogóle nie mogą sobie pozwolić na edukację, w żaden sposób nie zmienia tego, że niektóre rzeczy u nas szwankują. Na przykład to słynne ,,po co ja się tego uczę?". Nasza podstawa programowa momentami jest bardzo szczegółowa, a mało praktyczna. To wkuwanie rzeczy, które, gdy nie interesuję się tym tematem, naprawdę na nic mi się nie przydadzą, a tylko zabiorą czas na naukę rzeczy, które mnie pasjonują i z którymi wiążę przyszłość, zapychając głowę. Ktoś powie, że dzięki temu jestem mądrzejsza. Chyba nie, skoro potem te wszystkie informacje mój mózg uznaje za zbędne i wyrzuca, robiąc miejsce dla kolejnych. Niektóre rzeczy są zwyczajnie niepraktyczne. Przykładowo - na biologii nauczono mnie, jaki jest przekrój łodygi. Nie nauczono mnie jednak rozpoznawać, na jaką roślinę w ogóle patrzę. Nie nauczono mnie, jakie są lecznicze czy kulinarne właściwości ziół i innych roślin, a to na pewno się przydaje (plis, pomyliłam koperek z tymiankiem :D). Ale luz, wiem, jaki jest przekrój korzenia, to mi wszystko rekompensuje. To trochę absurdalne jak dla mnie.
    Doceniam edukację. Jestem szczęśliwa, że jestem tu, gdzie jestem. Ale czasem dostrzegam też rzeczy, które można by naprawić.
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że system nie jest idealny, nie wszystko uda mi się zapamiętać.
      Dopiero teraz, kiedy zaczęłam pić ekologiczne herbaty, odkryłam zastosowania różnych roślin (pokrzywa na skórę i włosy, bratek i korzeń mniszka na cerę, liść maliny na bolesne miesiączki - podobno - i pod koniec ciąży, skórka banana również na cerę) czy produktów (miód działa antybakteryjnie). Ale z drugiej strony nie da się wszystkiego zrobić tak, by każdemu pasowało, i pewnie części osób takie zielarskie rzeczy w ogóle by się nie spodobały :D
      Wiem, jak wygląda przekrój rośliny. Wizualnie, bo nie pamiętam, jak to się wszystko nazywało.
      Akurat rośliny potrafią być do siebie naprawdę łudząco podobne ;)

      Usuń
  5. Prawda jest taka, że im dalej w przeszłość tym bardziej polskie dzieci doceniały możliwość chodzenia do szkoły, wiedziały, że to coś, co kiedyś pozwoli im na ZYCIE. Teraz? teraz każdy uznaje to za przymus, niechciany obowiązek,. w pełni się zgadzam, że niektóre rzeczy nijak nam się nie przydają, ale to nie znaczy, że wszystkie. w końcu- każde coś jest po coś!
    Pozdrawiam cieplutko ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoła czasami jest totalnie bez sensu i nie ma nic złego w tym, że tak myślimy. Fakt, niektórzy nie mogą sobie pozwolić na edukację, ale czy jesteśmy w stanie to zmienić? Nie. Dlatego też nie powinniśmy czuć wstydu myśląc tak, a nie inaczej. Czasami uważam, że nasz system szkolnictwa jest do bani. Powiem szczerze, lubię się uczyć, ale kiedy muszę poświęcić swój czas na wykucie osiemdziesięciu dzieł sztuki,których i tak potem zapomnę, zamiast wykorzystać to na coś co chcę robić, jak nauka nowego języka, która zapewne przyda mi się bardziej w życiu, to nie wiem czy się śmiać czy płakać. Ostatnio łapię się na tym, że widzę coraz więcej sensu w słowach Alberta Camusa: „Szkoła przygotowuje dzieci do życia w świecie, który nie istnieje." Więc po co mi taka nauka?

    Pozdrawiam,
    http://kozlovskaiza.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możemy to zmienić serio. Budowanie szkół, wyszkalanie nauczycieli tam, gdzie jest ich niedobór.
      Ja po prostu podchodzę do tego jak do mycia naczyń: nie chcę, nie lubię, ale im szybciej to zrobię, tym będę mieć więcej czasu na inne sprawy. No i akurat nikt nigdy nie kazał mi rozpoznawać 80 dzieł (motywowane jest to chyba chęcią zapoznania z kulturą). Rozplanowywanie czasu bardzo się tu przydaje, jak i winnych sferach życia.
      Dla życia nie ma żadnego schematu, każde jest inne, więc nie da się nas przygotować do funkcjonowania w nim w 100%.

      Usuń
  7. Nawet o tym nie pomyślałam. Masz racje. Jestem wdzięczna za to, że mogę się uczyć.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze, że myślisz o innych ludziach. To prawda, niestety, nie każdemu jest dane żyć życiem jaki my uważamy za "normalne". Niektórzy nie potrafią nawet czytać i pisać. Dobrze jest cieszyć się z takich "małych rzeczy" i dziękować za to, że mamy taką możliwość. Fajnie napisane! przewrotowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Masz w zupełności rację. My tego nie doceniamy, że możemy się uczyć a niektóry nie maja takiej możliwości. Ale człowiek ma taka naturę, że doceni cos dopiero jak to straci.

    ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Zdecydowanie się z tobą zgadzam, ci którzy nie mają możliwości do nauki zrobiliby wszystko, żeby taką możliwość mieć, a my nie potrafimy tego docenić i ciągle narzekamy. Ja uważam, że należy zawsze cieszyć się z tego co mamy, bo inni mają gorzej.

    Miłego dnia! M A R C E L I A (klik)

    OdpowiedzUsuń
  11. Każdy musi przejść przez ten obowiązkowy etap edukacji. Zdobywa tam wiedzę, którą powinien posiąść, jeśli chce się nazywać człowiekiem wykształconym. Poza tym, co najważniejsze, dowiaduje się co go najbardziej interesuje i dzięki temu kształtuje swoją przyszłość.

    Cieszmy się, że mamy możliwość zdobywania wiedzy, wiedza jest naprawdę piękna :) Chociaż uważam, że współczesna szkoła ma system nauki niedostosowany do współczesnych zawodów, to cieszę się, że miałam możliwość nauki i jakąś wiedzę mam.

    Też bardzo ubolewam nad tym, że inni tej szansy nie mają. Nie mamy pojęcia, ile ukrytych talentów, ludzi którzy zmieniliby świat, ukrywa się w miejscach, z których prawdopodobnie nigdy się nie wyrwie. Taki niestety jest świat: nigdy nie był i nie będzie sprawiedliwy.

    PS. Prowadzisz bardzo ciekawego bloga. Chętnie zagłębię się w niego bardziej, gdy już całkowicie wrócę do blogowania. I bardzo dziękuję za odwiedziny u mnie.
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Chciałabym dodać coś od siebie. Jest jednak późno, więc będę się streszczać.
    Zauważyłam absurd. W pewien dzień miałam tak dużo zadanej pracy domowej z języka, że nie zdążyłam się z niego pouczyć.
    Druga rzecz. Szkoła nie przekazuje nawet wiedzy. Ona uczy, jak żyć "pod klucz". Pokazuje to na przykład istotność tzw. kluczowych słów na maturze. Jak to powiedziała moja polonistka: odpowiedź na pytanie może być dobra, ale nie zawrzesz kluczowych słów i dostaniesz zero punktów.
    Oto czego uczy szkoła: schematycznego myślenia. Osobiście nie sądzę, by schematyczne myślenie pomogło ludziom zmienić sytuację "dzieci, które mają gorzej", tj. ogólnie świata na lepsze. Wstyd im nie pomoże. Ani wdzięczność.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdziwiłam się, gdy zobaczyłam ten tytuł postu. Takie: jak to?. No ale tak, dobrze, że inaczej podchodzisz do tej myśli niż reszta. Tyle osób marudzi na tę szkołę... Zastanawiam się to po co poszli do szkoły? Masz 18 lat i skończone gimnazjum - nie musisz zaczynać następnego etapu nauki. Powodów jest wiele, ale bez przesady, że nauka jest taka zła. xD Nie podoba się fizyka, to można się przyłożyć do tego, co się lubi... Chyba, że magicznie niczego się nie lubi.

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger