2/10/2017

Cztery plusy bibliotek


Biblioteki są różne. Jedne wyglądają tak, jakby ostatni raz położono na ich regałach nową książkę dziesięć lat temu, a bibliotekarka nie wiedziała żadnego czytelnika od bardzo długiego czasu (każda osoba, która trafi w progi jej miejsca pracy, jest dla niej dziwnym okazem, nawet jeśli jest to turysta chcący się spytać o drogę do muzeum). Do innych co jakiś czas wnoszone są pudła z nowiutkimi powieściami, w wakacje organizowane są w nich różne warsztaty, a przez ich podwoje przewija się całkiem spora grupa osób, biorąc pod uwagę, jaki jest stan czytelnictwa w Polsce.
Można je kochać lub nienawidzić. Albo robić obie te rzeczy na raz - jak kto woli.
Tak właściwie, to czemu można byłoby je kochać?

Darmowe czytanie

Po co wydawać setki złotych na książki, które wydają się nam być interesujące, ale nie czujemy, że na pewno je pokochamy. Bez obawy o stan swojego portfela można śmiało wziąć do ręki popularną powieść i przekonać się na własnej skórze, czy zasługuje na aż taki rozgłos. Jeśli niczym nie zachwyci, nie będziemy żałować wydania czterdziestu złotych. Oczywiście można się też w niej zakochać i pobiec, ile sił w nogach, do najbliższej księgarni, by nabyć własny egzemplarz.
W końcu lepiej jest wracać co jakiś czas do ulubionej powieści, którą się ma na półce, niż iść co chwilę do biblioteki, nie prawda?

Książki, których nie można zdobyć w księgarni

Znacie to uczucie, kiedy na Lubimy czytać znajdujecie książkę, której opis wprost woła do was: Wybierz mnie, wybierz mnie!, ale okazuje się, że cały nakład już dawno został wyprzedany lub znikł po kilku latach czekania na sklepowych półkach?
Jeśli tak, to ostatnią deską ratunku jest albo biblioteka, albo Allegro.
W przypadku tej drugiej opcji książki mogą być naprawdę drogie (450 złotych za niewydawaną już Trylogię Thrawna z lat dziewięćdziesiątych trochę mnie przeraża), podczas w bibliotece można wypożyczyć je za darmo, o ile oczywiście są w jej zbiorach.

Powieści są żywe

Niektórzy uważają napisanie czegokolwiek na marginesie strony książki za jej profanację, która powinna być karana smażeniem się w Piekle przez całą wieczność. Natomiast mnie czytanie uwag pozostawionych przez czytelników zawsze bawiło. Czasami ktoś zażartował sobie z słów bohatera lub dorysował jakiś zabawny obrazek związany z tematyką powieści.
W końcu widać dzięki temu, że książki nie stoją na półkach i nie kurzą się, ale przechodzą z rąk do rąk, umilając czas kolejnym osobom.

Czasami coś się dzieje

Jeśli macie to szczęście, że nie żyjecie w totalnej dziurze, w której w bibliotece stoją dwa regały wyciągnięte żywcem PRL-u, to prawdopodobnie od czasu do czasu w waszej wypożyczalni organizowane są jakieś wydarzenia. Przez lato dzieci rysują obrazki lub lepią stworki z plasteliny, a w zimę jakaś grupa zacnych ludzi wystawi jasełka. Co jakiś czas przyjedzie nawet jakiś pisarz i zorganizuje spotkanie autorskie.
Nie oszukujmy się - autor zaszczyca swoją obecnością zazwyczaj w godzinach przedpołudniowych w dni powszednie, kiedy większość ludzi na tym świecie siedzi w pracy lub w szkole.

Zdjęcie: licencja CC0

36 komentarzy:

  1. Ja wolę sama kupować książki, żeby móc patrzeć na nie i wziąć jaką chce, kiedy chcę, a że jestem dość leniwą osobą to wolę przejść 3m do półki niż 600m do biblioteki :D
    Ale kiedy nie wiem czy dana książka mi się spodoba lub po prostu nie chce jej kupować to pójdę. "Moja" biblioteka bardzo często organizuje fajne akcje, zachęca dzieci to czytania, no i została niedawno odbudowana, więc wygląda prześlicznie <3
    navney.blogspot.com - klik!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam z trzy kilometry do biblioteki, ale i tak do niej chodzę, bo jest blisko mojej szkoły ;)

      Usuń
  2. Kocham biblioteki i ich klimat, ale lubię książki mieć u siebie na półce. Po prostu lubię mieć bibliotekę w domu, więc na jedno wychodzi :D

    Pozdrawiam, Oliwia

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że można znaleźć jeszcze więcej plusów bibliotek. W każdym bądź razie ja z nich korzystam. Mam w domu swoją malutką biblioteczkę, ale większość książek, które czytam są właśnie z bibliotek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno da się znaleźć więcej plusów, ale już nie chciałam przynudzać ;)

      Usuń
  5. Lubię chodzić do bibliotek ale wole mieć książkę na właśność dlatego raczej kupuje książki.

    Pozdrawiam Agaa.
    http://ilovetravelingreadingbooksandfilms.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. W mojej miejskiej bibliotece wszystkie książki, które chcę przeczytać zazwyczaj są wypożyczone. Jeszcze do niedawna powiedziała bym, że w szkolnej wszystkie fajne już przeczytałam, ale nasza szkoła nabyła duużo nowych, także w bibliotece jestem codziennie po kilka razy<3 Chociaż sama książki też kupuję.
    http://xartday.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest możliwość rezerwacji przez Internet książek w miejskiej :)

      Usuń
  7. Kochamy biblioteki.
    Darmowe książki - coraz częściej dostępne są nowości wydawnicze, a jak ładnie się uśmiechnie do ani Bibliotekarki to nawet odłoży.
    Uwielbiam wszystkie pozostawione w książkach rzeczy: zakładki, bilety, zdjęcia...
    Bardzo dużo książek oddaję do biblioteki.
    Pozdrawiam Oczytana Babeczka

    OdpowiedzUsuń
  8. Zdecydowanie zgadzam się z twoim postem. Ostatnio rzadko kiedy odwiedzam biblioteki, ale to nie zmienia faktu, że kocham to miejsce. Największym ich plusem jest właśnie to, że są całkowicie darmowe książki. Wiele razy zdarzało się tak, że kupiłam jakąś lekturę i zwyczajnie mi się nie spodobała, a później kończy się to wyrzutami sumienia! :(

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie! x
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2017/02/przeglad-seriali-riverdale.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja wolę chodzić do biblioteki. Kiedyś nawet chciałam być bibliotekarką. Jak widać na moim blogu większość książek są z biblioteki, ale wydaje mi się to lepszą opcją, ponieważ pieniądze wydaję tylko na książki, które uważam, że mi się spodobają.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Swego czasu pojawiałam się w bibliotece bardzo, ale to bardzo często. Teraz sama kupuję książki i tworzę swoją prywatną bibliotekę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Swego czasu pojawiałam się często w bibliotece i miło to wspominam ;)

    https://sk-artist.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Dopiski na marginesie na pewno mogą nieźle rozbawić. Książki z biblioteki mają w sobie ten klimat. Czytając ją masz świadomość, że wielu robiło to przed Tobą. Można się zastanawiać co wtedy czuli i jak odbierali tą powieść. Mega intrygujące.
    MÓJ BLOG 💘

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja bardzo chętnie korzystam z bibliotek ;) uważam że biblioteka posiada same plusy ;D
    Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  14. Dobre książki można podzielić na takie, do których chce się wracać, i takie, które wystarczy przeczytać raz. W przypadku tych ostatnich biblioteka okazuje się kluczem do szczęścia. Tak jak piszesz - nawet największe wzruszenia, natchnienia, łzy, chwile samotnego zakisu mamy zagwarantowane za darmo. I to jest super :D Biblioteki są bardzo wygodną i w gruncie rzeczy luksusową opcją, nawet jeśli wypożyczona książka nie ma okładki, a strony się drą. Przynajmniej jest, i to za okrąglutkie zero złotych (chyba że ktoś niecnie przetrzyma, ale z tym też różnie bywa - ja na przykład przetrzymuję notorycznie, a zacna pani zawsze mi wybacza :D).
    Ej, a ja chyba nigdy nie spotkałam się z zapiskami poprzednich uźytkowników książki! :( A bym chciała, to strasznie sympatyczne.
    Chwała bibliotekom!
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkałam kilka razy takie książki i zawsze były to sympatyczne "spotkania" :) Ja raz w życiu przetrzymałam powieść, ale kary w mojej miejskiej są bardzo małe.

      Usuń
  15. Biblioteki to niesamowite miejsca, wręcz magiczne. Uwielbiam je. Uwielbiam jednak również mieć swoje własne książki na półce i ze wstydem trzeba wyznać, że mam manię kupowania książek, czasem również w ciemno. No i czasem bywa tak, że się rozczarowuję i mamroczę do siebie, czemu po prostu jej nie wypożyczyłam. Ale hej, zawsze mogę ją sprzedać. I mieć kasę na kolejne cudowne powieści. O tak!
    No uwielbiam mieć własne książki, jestem takim kolekcjonerem. Tylko ta mania kupowania doprowadziła w końcu do tego, że mam ponad trzydzieści nieprzeczytanych książek na półce, więc ten.
    Biblioteki to cudowne miejsca. Tak, już to pisałam, ale napiszę jeszcze raz. Uwielbiam je, serio. To taki dom książek. Książek, po które sięgają różni ludzie. Miejsce powszechnie dostępnej kultury. Ostatnio do bibliotek chodzę rzadziej, bo mam lekki przesyt książkami (tak, naprawdę! Nie sądziłam, że kiedykolwiek to napiszę, ale tak jest. Ostatnio za to częściej coś oglądam i częściej piszę.), jednak i tak je ubóstwiam. I kocham szkolną bibliotekę, to jedno z moich ulubionych miejsc na ziemi, gdzie można znaleźć świetne książki (bibliotekarze naprawdę kupują fajne pozycje), schować się przed światem, zaszyć na ulubionej czerwonej kanapie przy kaloryferze i odpocząć, pogadać ze znajomymi albo na ostatnią chwilę pouczyć się do sprawdzianu. Jeśli jestem wcześniej w szkole, to wędruję do bibliotek, siadam w moim ulubionym miejscu i wyciszam się, relaksuję, czasem uczę się do jakiejś kartkówki. Do tego bibliotekarze są niesamowitymi ludźmi, no i cały czas coś się dzieje - warsztaty z mangi, wykłady o Japonii, wernisaż prac uczniów, Maraton Pisania Listów (to ta akcja Amnesty International), spotkanie z jakimś pisarzem, podróżnikiem, seanse filmowe, nocowania w bibliotece. Fajna rzecz. Do tego odbywa się pełno rzeczy także dla dzieciaków z podstawówki (chodzę do zespołu szkół, więc jest i podstawówka, i gimnazjum, i liceum), chociażby dwa razy w tygodniu rano są głośne czytanki dla maluchów - wchodzisz do biblioteki, a tam pan bibliotekarz siedzi otoczony zafascynowanymi maluchami i czyta im jakąś bajkę, po czym daje im naklejki. No super rzecz. W ogóle w bibliotece jest zawsze masa dzieciaków i z jednej strony przez to czasem jest głośno, ale z drugiej strony, gdy widzisz takiego siedmioletniego chłopczyka zaczytanego w jakiejś książce albo grupkę zasłuchanych dzieci na czytance - coś ściska w serduchu. Bo od tego zaczyna się miłość do czytania - od zachęcania od najmłodszych lat. I to jest jedna z najważniejszych misji bibliotek jak dla mnie, aby ,,zarażać" ludzi czytelnictwem. Najgorszą metodą zachęcenia dziecka do czytania jest zmuszanie go. Co innego, gdy od małego odczuwa to jako zabawę, rozrywkę, co innego, gdy ktoś mu pokazuje, że to coś super. I to właśnie ci moi bibliotekarze robią i za to ich kocham.
    No i właśnie, w bibliotekach jest dostępna masa rzeczy, których nie można kupić. Seria ,,Zawód: wiedźma" przez długi czas nie była dostępna i zdobycie jej graniczyło z cudem, mi udało się zdobyć tylko pierwszy tom, a gdy szukałam innych, to nie mogłam nigdzie znaleźć. Było tylko właśnie na Allegro, ale gdy zobaczyłam cenę, to prawie dostałam zawału. Teraz na szczęście Papierowy Księżyc wznawia całą serię, więc jest dobrze ;)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojeju, taki długi komentarz mnie cieszy :D
      Ja w bibliotece szkolnej byłam z dwa razy, bo po prostu to, jak duża jest moja szkoła, sprawia, że często nie chce mi się iść z jednego jej końca na drugi, nawet jeśli mam czas. W gimnazjum to przynajmniej wędrówka do biblioteki była całkiem szybka, więc byłam tam częstym bywalcem. Biblioteka w podstawówce był zawsze takim trochę wymarłym miejscem, a uczniowie zazwyczaj przychodzili grać na komputerach.

      Usuń
  16. Przez większość życia odwiedzałam biblioteki głównie zawodowo. Pomijam mroczne czasy dzieciństwa, kiedy przemierzałam tam dział dla nastolatek. Teraz wypożyczam głównie porządne, polonistyczne lektury. Większość książek mam w domu, więc to swoje własne półki przeglądałam jak te biblioteczne i ich zawartość do tej pory mnie zadziwia.
    Mimo to lubię biblioteki i zgadzam się ze wszystkimi plusami, które wymieniłaś. Co prawda kupuję dużo książek, ale przecież całego polskiego piśmiennictwa nie kupię. W Bibliotece Jagiellońskiej jest właściwie każde dzieło, które sobie wymarzę, o wiele więcej niż na Lubimy Czytać. Do tego jej książki są tknięte mocno zębem czasu i kreatywnością studentów - notatki poprzednich pokoleń polonistów często ratowały moją opinie na studiach, służąc za szybkie streszczenie utworu.
    Spotkania autorskie rzeczywiście są we wrednych terminach, ale myślę, że warto ominąć czasami jakiś wykład żeby posłuchać swojego ukochanego autora. To takie rzadkie, żeby dobry autor był żywy, że nie sposób nie skorzystać z okazji! A jakby co tłumaczę sobie, że to przecież też element moich studiów :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prościej jest opuścić wykład niż lekcje w szkole średniej :D

      Usuń
  17. Ja kocham bibliotekę miejską, a najbardziej lubię możliwość chodzenia między regałami i oglądania książek :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nie wiem dlaczego ale ja baaardzo rzadko korzystam z bibliotek. Mimo to uwielbiam czytac ksiazki. I czytam je na zasadzie wymieniania sie ze znajomymi naszymi ksiegarniowymi zdobyczami

    magdawiglusz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niezbyt wielu moich znajomych czyta, więc nie wymieniam się książkami tak często :/

      Usuń
    2. O tu się nie zgodzę, za opuszczanie zajęć w liceum nikt mi nic nie zrobił, bo miałam dobrą opinię i robiłam to rzadko, a za opuszczanie ćwiczeń obowiązkowych na studiach są straszne sankcje typu pójście osobiście do gabinetu profesora, robienie okropnych prezentacji albo interpretowanie karnych tomików poezji na wczoraj. Z tym luzem na studiach to są mity :C

      Usuń
    3. Wszystko zależy od placówki, do której się chodzi. Na uniwersytecie, na który chodzi moja znajoma, część studentów pojawia się tylko na egzaminach ;)

      Usuń
  19. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  20. Moja biblioteka niestety ubolewa pod względem atrakcyjności książek dla młodzieży i nadążaniem nad tymi nowościami. Osobiście wolę sama budować własną biblioteczkę, bo jakoś nie przepadam za wypożyczaniem książek z bibliotek, ani tych własnych niezaufanym osobom. Bezwzględnie wolę je kiedy ich stan jest nienaruszony, a jak dobrze wiemy nie każdy szanuje książki...

    W wolnej chwili serdecznie zapraszam do mnie ❤
    modaiurodawedlugjulii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi nie przeszkadzają lekkie uszkodzenia książek, o ile powieść nie sypie mi się w rękach ;)

      Usuń
  21. Też wolę coś wypożyczyć niż od razu kupować i marnować pieniądze na nieudane zakupy. Jedynymi książkami, które kupiłam w ciemno była seria Jeździec Miedziany Paulliny Simons. Po maturze miałam mnóstwo wolnego czasu więc byłam stałym bywalcem biblioteki, ale teraz z czasem już gorzej.
    Pozdrawiam, mój blog.

    OdpowiedzUsuń
  22. ja obecnie doceniam wygodę e-booków, jednak jeszcze kilka lat temu byłam stałą bywalczynią biblioteki
    Pozdrawiam,
    Urban Vagabond

    OdpowiedzUsuń
  23. Cóż, sama nie lubię swojej biblioteki miejskiej, ponieważ bibliotekarki gustują w innych powieściach niż ja. Jednym słowem - erotyki znajdę nawet na dziale dla młodzieży, a to chyba nie jest najlepszym rozwiązaniem, kiedy naprawdę ma się dość podobnych rzeczy. Więc książek szukam sama, a dzięki temu że prowadzę bloga jest mi łatwiej, bo często najlepsze propozycje ktoś pożyczy, zorganizuje book tour i te sprawy :)

    Pozdrawiam serdecznie i zapraszam na najnowszą recenzję!
    'Kocham bohaterów'

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest akurat różnorodnie i każdy znajdzie coś dla siebie :)

      Usuń
  24. Dopiero na studiach doceniłam biblioteki. Czytam gdzieś o fajnej książce i nie muszę czekać, aż będę miała pieniądze, tylko szybko robię przegląd bibliotek uniwersyteckich i miejskich, i zawsze gdzieś jest, obojętnie czy wydano ją w 1920 czy rok temu :D No ale cóż, to jest Poznań, w mojej wsi miałam dwa kilometry piechotą do biblioteki, a zawartość wręcz żenującą. Rozumiem więc ludzi, którym z bibliotekami bardzo nie po drodze. A na nowe książki to się wręcz kolejki ustawiały, z komitetem kolejkowym i wszystkim...

    OdpowiedzUsuń
  25. Moja biblioteka jest spoko dla dzieci. W ferie i w wakacje organizuje różne tematyczne zajęcia (np. któregoś lata zwyczajnie za darmo można było zrobić sobie tatuaż henną), w wakacje odbywa się konkurs na największą ilość przeczytanych książek (co ma rozwinąć czytelnictwo). Mniejsza z tym, że niektóre dzieci nie umieją się bawić i liczy się dla nich tylko nagroda (ups, to książka). Dla młodzieży organizuje różne konkursy i spotkania autorskie (to bardziej dla dorosłych, bo autorzy jacyś znani to nie są xD). Ale... Tak, do niedawna dla tej grupy wiekowej mało było do czytania nowości. Bardziej dbano o dzieci. Też zależy od bibliotekarza, czy się zna i umie coś polecić (nie kończy się to na 2 tytułach). Ale ogólnie moja biblioteka jeest sympatyczna.

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger