2/14/2017

La malinconia


- O której wychodzimy? - spytała, stając w progu pokoju.
- Tak bardzo śpieszy ci się na pogrzeb? - odpowiedział pytaniem na pytanie, w dalszym ciągu siłując się z czarnym krawatem przed lustrem. Kątem oka spoglądał na swoją siostrę, zazwyczaj pełną życia i wigoru. W tamtej chwili było jej jednak daleko do jakiegokolwiek radosnego stanu i bardziej przypominała przygaszoną istotę, pozbawioną siły na wykonanie kolejnego kroku.
- Nie chodzi wcale o to - odparła, opuszczając głowę. Jasne, długie włosy zasłoniły jej twarz. - Jasonie, myślisz, że teraz jest szczęśliwa?
Chłopak zastygnął w bezruchu z niezawiązanym krawatem w dłoni. Dopiero teraz, po kilku dniach od jej śmierci zorientował się, jak trudno było mu mówić o tym, co się stało. Przypomniał sobie ten moment, kiedy wieczorem poprzedniego dnia stał w oknie w ciemnym salonie i próbował wymówić jej imię. Nie udało mu się. Słowa ugrzęzły gdzieś głębiej i nie chciały się wydostać.
- Może... Nie wiem... - westchnął. - Nigdy nie mówiła, że czeka na to, co jest po drugiej stronie. O ile coś tam jest. 
 Naprawdę wątpił, aby po śmierci było coś jeszcze. Bo gdyby było, to czy każdy człowiek nie powinien mieć wystarczająco dużo czasu, aby się przygotować do śmierci? Gdyby ich matka zdążyła się z nimi pożegnać i po raz ostatni przytulić ich do siebie, byłoby mu teraz łatwiej. Nie musiałby żałować, że czegoś sobie nie wyjaśnili lub nie powiedzieli wszystkiego.
Zazdrościł tym, którzy mieli ten czas.
- Chciałabym ją zobaczyć po raz ostatni - wyszeptała Julia, podchodząc do niego i chwytając go za ramię. - Zakład pogrzebowy powinien być już otwarty.
Na dźwięk słów zakład pogrzebowy Jason poczuł, jak coś w środku niego zaczynało krzyczeć. Chciał zostać w domu, skryć się we własnym pokoju i już nigdy z niego nie wychodzić.
- Powinien.
- Jesteś gotowy? - spytała, spoglądając na niego swoimi błękitnymi oczami. Znała go lepiej niż ktokolwiek inny, nawet Anita. Potrafiła dostrzec jego smutek i strach bez względu na to, jak bardzo próbował się ukryć te uczucia. Pod tym względem przypominała trochę samą Penelopę. Nie zdziwiłby się, gdyby od ciągłego przebywania z nią przez lato Julia nabrała dziwnego nawyku martwienia się o wszystkich ludzi wokół niej. 
- A ty? - odparł.
- Jak nigdy dotąd.
- Więc idź, siostro - stwierdził, po czym dodał, starając się, by jego słowa nabrały zabawnego charakteru: - Ale najpierw zawiąż mi krawat.
Julia pokręciła głową.
- Myślę, że Anita sama to zrobi... Lepiej ode mnie - odpowiedziała i wyminęła brata, po czym zatrzymała się na chwilę przy drzwiach wyjściowych. Odwróciła się w jego stronę. Przez chwilę wyglądała zupełnie tak, jakby nic się nie stało i wciąż była tą normalną Julią - wysoko uniesiona broda, dziwny błysk w oczach. - Myślę, że jednak jest tam szczęśliwa. Bez względu na to, że nam ją przedwcześnie odebrano, to i tak wierzę, że jest gdzieś tam nad nami i pragnie, abyśmy się nie załamywali.
Po tych słowach otworzyła drzwi i wyszła przez nie wprost w pochmurny, deszczowy poranek Londynu. Niczym duch.
A Jason został sam, w dalszym ciągu z niezawiązanym krawatem w ręce.
***

Przedstawiam Wam moje pierwsze oficjalne, acz bardzo krótkie opowiadanie umieszczone w uniwersum serii Ulysses Moore. Napisałam je tak dawno temu, że o nim zapomniałam. Kilka dni temu odgrzebałam je w odmętach pamięci komputera i stwierdziłam, że grzechem byłoby je trzymać do końca życia w szufladzie, nawet jeśli chciałabym je napisać zupełnie inaczej.
Jest to zupełnie alternatywny fragment historii. Bazuje na kanonie.

12 komentarzy:

  1. Kurczaki, teraz żałuję, ża kanonu nie znam poza częścią pierwszą i jakąś... szóstą (tą, w której po raz pierwszy pojawia się Anita)? :D Czytając tekst, odkryłam dwa błędy (ależ ja jestem po prostu):
    "- Tak bardzo śpieszy ci się na pogrzeb? - odpowiedział pytaniem na pytanie, w dalszym ciągu siłując z czarnym krawatem [...]" - powinno być "siłując się", rzecz jasna. A drugi:
    "Kątem oka spoglądał na swoją siostrę, zazwyczaj pełną życia i wigoru. W tamtej chwili było jej jednak daleko do jakiejkolwiek radosnego stanu i bardziej przypominała przygaszoną istotę, pozbawioną siły na wykonanie kolejnego kroku." - do jakiegokolwiek radosnego stanu, oczywiście. Raz też pojawia się literówka ("czaka" zamiast "czeka"). Ale to tylko nieważne niedopatrzenia, tak podrzucam dla podszlifowania :D
    Zamierzasz napisać jakiś dłuższy fanfik na tej podstawie czy to taki jeden pojedynczy tekst? Bo nie wiem jak bardzo mam żałować tej swojej nieznajomości kanonu :'D Na razie wszystko jest jasne, ale jeśli to się potem porozwija... cóż, trzeba będzie ponadrabiać!
    Chylę czoła, ślę pozdrowienia,
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, w ogóle zapomniałam powiedzieć, że podoba mi się to, że swoje teksty tytułujesz po włosku, to strasznie fajne :D
      B.

      Usuń
    2. No, nie wszystkie. Ale wiele.
      Dobra, znikam!

      Usuń
    3. Dziękuję za wyłapanie literówek - czasami nie uda mi się wszystkiego wyłapać :/
      To pojedynczy tekst, ale właśnie produkuję dłuższe opowiadanie (mam nawet pierwszy rozdział) osadzone w uniwersum UM ;)

      Usuń
    4. No i Anita pojawiła się dopiero w siódmej części ;)
      Prawdopodobnie w przypadku długiego opowiadania będziesz musiała nadrobić kanon, więc zabieraj się do czytania!

      Usuń
  2. Bardzo przejmująco i pięknie piszesz. Zawsze wracam na twój blog po ciut twojej twórczości. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawie napisane. Bardzo fajnym stylem jest to napisane. Podoba mi się!
    przewrotowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. o mamo, cudownie to napisałaś

    magdawiglusz.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli ich matka nie umiera? Nie, no... W tym opowiadaniu są raczej dorośli... Wymyśliłaś sobie to. Mam nadzieję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam przecież, że to zupełnie alternatywna historia. Wymyśliłam sobie taką scenkę, w której Jason i Julia są dorośli, a ich matka umiera.

      Usuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger