2/18/2017

O zajęciach dziennikarsko-filmowych


Jestem człowiekiem, który o pewnych sprawach przypomina sobie po naprawdę długim czasie. Przykład? Zdjęcia z wycieczki do zoo przekazałam nauczycielce po trzech latach, a teraz piszę post, który miał się pojawić już z dobry rok temu, kiedy jeszcze chodziłam do gimnazjum. Prawdopodobnie zwlekałabym z stworzeniem tej notki jeszcze jakiś czas, gdyby nie to, że trzeba się śpieszyć, skoro rząd beztrosko likwiduje etap edukacyjny i wywraca wszystko do góry nogami w imię dobrej zmiany.

Chwila na odsapnięcie

Typ zajęć artystycznych, który wybrałam, był w pewnym sensie odskocznią od normalnych lekcji. Oczywiście nie było tak, że nic nie robiliśmy. Zawsze coś się działo, ale nie istniała ta presja w stylu Zróbcie to już, na teraz. Można było przez te czterdzieści pięć minut zmniejszyć obroty mózgu i nie zastanawiać się nad tym, czy nauczyciel zapyta.
Zajęcia dziennikarsko-filmowe były dla mnie jedyną dobrą opcją. W podstawówce miałam przygodę z kółkiem teatralnym (ja i aktorstwo nie polubiliśmy się, ale za to do dziś potrafię jako tako oddawać odczucia podczas czytania tekstów czy przedstawiania krótkich scenek), zajęcia plastyczne lub dekoratorskie prawdopodobnie pożarłby mi czas, a z tańcem miałam już do czynienia na wcześniejszym etapie edukacyjnym (miałam tańczyć na jakimś apelu razem z całą grupą, ale stało się tak, że nie tańczyłam; musiałam być chyba kiepska).
Lubiłam pisać, przychodziło mi to naturalnie, nie miałam problemów z wymyśleniem początku mojej pracy, a więc wybór był oczywisty.

Trochę dziennikarstwa

Co więc robiliśmy podczas tej jednej godziny lekcyjnej tygodniowo?
Dowiedzieliśmy się, z jakich elementów składa się czasopismo, i zrobiliśmy jego własny projekt złożony z prostych okienek (niektórych to prawdopodobnie przerosło). Poznaliśmy, czym się różnią artykuł, notka prasowa i felieton (do dziś to pamiętam; pozostałe osoby już niekoniecznie). Zgłębialiśmy także tajniki reportażu, a na sam koniec grupowo tworzyliśmy własne czasopisma.

Zabawa w filmowców

W pierwszym semestrze drugiej klasy nauczono nas podstaw dziennikarstwa (większości osób jednak daleko było do osób obdarzonych lekkim piórem i zalążkiem talentu pisarskiego), toteż później zajmowaliśmy się w większości kinematografią.
Poznaliśmy historię kinematografii, oglądając urywki z pierwszych filmów - doskonale pamiętam ludzi biegających po Księżycu z parasolami w rękach. Grupowo omawialiśmy krótkometrażowe filmiki Bagińskiego, które prawdopodobnie tylko nieliczne osoby rozumieją od razu.
Na koniec nakręciliśmy własny film detektywistyczny. Grałam w nim rolę tragicznie zmarłej kobiety, która została zamordowana drewnianym nożykiem podczas wędrówki przez las. Podczas sceny swojej nieszczęsnej śmierci musiałam krzyczeć wniebogłosy, a później leżałam przez kwadrans wśród trawy, patyków i ślimaków.
Byłam marnym trupem - podczas pojawienia się detektywa widać było, że oddychałam.

Zdjęcie: licencja CC0

28 komentarzy:

  1. Trochę ci zazdroszczę, że miałaś w szkole dostęp do takiego koła zainteresowań. Ja dopiero teraz, w liceum mogę się w to zagłębić.
    Byłaś żywym trupem - zombie :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale świetnie, ja niestety nie miałam nigdy takiej możliwości. Szkoda, że więcej szkół nie oferuje osobom bardziej kreatywnych zajęć, oprócz jakiejś plastyki itd. Na pewno super doświadczenie :)

    http://lapaczchwilfoto.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy szłam do gimnazjum miałam nadzieję, że wybierając klasę teatralną dowiem i nauczę się czegoś nowego. O ile w pierwszej klasie coś się działo, tak teraz w drugiej nawet nie mamy już tych zajęć :/ Miejmy nadzieję, że w liceum coś się zmieni. Z chęcią chodziłabym na podobne zajęcia.

    little-foxblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Różnie z tymi profilami w gimnazjach bywa. U mnie tylko klasa językowa i ekologiczną (do której chodziłam) miały z pewnością jakieś dodatkowe godziny zajęć. W pierwszej klasie zajmowaliśmy się szkolnym ogródkiem, a w drugiej na spokojnie przerabialiśmy sobie zagadnienia związane z ekologią ;)

      Usuń
  4. Fajnie brzmią takie zajęcia!
    U nas w pierwszych dwóch klasach gimnazjum mieliśmy do wyboru fakultety, traktowane trochę jak przedmioty, trochę jak zajęcia dodatkowe, jednak były obowiązkowe. W pierwszej klasie wybrałam właśnie ,,akademię reportażu", pisaliśmy i kręciliśmy reportaże. Fajnie było.
    Z podstawówki pamiętam też prowadzenie gazetki szkolnej. Po angielsku. Ach, to były czasy :')
    E tam, na pewno byłaś bardzo dobrym trupem! :D Leżenie nieruchomo to trudna sztuka.
    Zawsze urzekało mnie kręcenie filmów. W sensie, parę razy tylko obcowałam z ,,kamerą", tworząc jakieś króciutkie materiały ze znajomymi do szkoły, ale podobało mi się to. No i moim cichym marzeniem jest nauczyć się kręcić oraz montować filmy i spróbować swoich sił na YouTubie :) Tak sobie nieśmiało marzę. Może kiedyś?
    Pozdrawiam cieplutko!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W podstawówce prowadziliśmy przez chwilę gazetkę, kiedy nasza polonistka była na chorobowym i przyszła do nas nauczycielka, która uczyła kiedyś w gimnazjum po drugiej stronie miasta. Tylko trudno było znaleźć wśród około 160 osób w przedziale wiekowym 7-12 osoby zainteresowane prowadzeniem tego. Poza tym byliśmy wtedy w takim wieku, w którym nie paliliśmy się jakoś strasznie do pracy ;)
      Może kiedyś te nieśmiałe marzenie się spełni :)

      Usuń
  5. Fajnie spędzasz czas :p ciekawe zajęcia :)
    Pozdrawiam ;)
    aniolek4.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Jejku, zachwycił mnie ten post - po pierwsze - świetnie piszesz. Naprawdę, nic dodać, nic ująć i ta pointa na samy końcu - strzał w dziesiątkę!

    Uwielbiam wszelkie notki dotyczące filmu, teatru czy dziennikarstwa - jest to kierunek, który pochłania mnie do granic możliwości! Zazdroszczę Ci tak ciekawych zajęć :) W moim gimnazjum niestety o zajęciach dodatkowych nie ma mowy - a jako że muszę wybrać liceum, zatroszczyłam się, aby klasa miała profil jak najbardziej artystyczny i aktorski (taka rekompensata za te trzy lata bez zajęć dodatkowych). I trzymaj kciuki, abym się tam dostała :)

    Co jeszcze muszę powiedzieć, póki piszę ten komentarz - przepiękny wygląd i zdjęcia. Naprawdę super! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie były to w sumie zajęcia obowiązkowe, ale jak dla mnie były świetną inicjatywą szkoły - można było zrobić coś twórczego, bardziej odprężającego :)
      Zdjęcie pochodzi akurat z banku darmowych zdjęć - nie mam możliwości robienia zdjęć do każdego postu, a i tak bardziej się skupiam na treści notki.
      Będę trzymać te kciuki :D
      Dziękuję.

      Usuń
  7. Sama chciałabym mieć tego typu zajęcia w swojej szkole, jednak to graniczyłoby z cudem. Nie da się również ukryć, że jeszcze nie dawno zastanawiałam się nad studiowaniem dziennikarstwa, jednak do tej dość poważnej decyzji, muszę się trochę zastanowić.

    W wolnej chwili serdecznie zapraszam do mnie ❤
    modaiurodawedlugjulii.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz popróbować i zobaczyć, czy dziennikarstwo by ci odpowiadało. Warto pisać jakieś dłuższe teksty czy artykuł na bloga, by się wprawić w rzemiosło i przekonać się, czy zniosłoby się robienie takich rzeczy dzień w dzień :)

      Usuń
  8. O, a więc mieliście to w ramach zajęć artystycznych? Kurczę, zazdroszczę! I jeszcze ten taniec lub dekoratorstwo (?) do wyboru! U nas to wyglądało tak, że po prostu oglądaliśmy filmy, na przykład o Mozarcie albo Pinie Bausch, ewentualnie kończyliśmy prace z plastyki :D Nie było to wymagające, co w realiach naszej ultracisnącej szkoły ("prestiż", te sprawy) winniśmy uznawać wyłącznie za plus - na dłuższą metę jednak, choć nie musieliśmy myśleć, a mogliśmy po prostu sobie beztrosko rozmawiać, robiło się to nudne. Wiele bym dała za to, żeby zorganizowano nam jakieś fajne zajęcia artystyczne na poziomie. Takie, w których Ty uczestniczyłaś brzmią zachęcająco. Serio! Szczególnie ta praca z kamerą (bardzo chciałabym się nauczyć kręcić i jako tako edytować filmy). I felietony. Mogłabym kiedyś pisać felietony. <3
    Składam hołd,
    B.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był taniec, dekoratorstwo, zajęcia plastyczne i zajęcia teatralne jeszcze do wyboru :D
      Felietonów akurat nie pisaliśmy, ale przynajmniej dowiedzieliśmy się, o co w nich chodzi. Edycja filmu odbywała się Windows Movie Maker (najpierw jeden chłopak to zmontował, a potem i tak musiałam to poprawiać), ale za to było przy tym strasznie dużo roboty i zabawy :D
      Przyjmuję hołd.

      Usuń
  9. U mnie w gimnazjum w ramach zajęć artystycznych mieliśmy wiele zajęć do wyboru, ale były one bardzo wymuszone. Mieliśmy je raz w miesiącu i trwały 4 godziny. Ja chodziłam na decoupage i biżuterię, których ja nie lubiłam, ale osoby z innych zajęć bardzo mi zazdrościły, bo na przykład na fotografii zamiast uczyć się jak robić zdjęcia, robili same prezentacje multimedialne. Wydaje mi się, że w mojej szkole po prostu było to źle zorganizowane. Chętnie poszłabym na takie zajęcia, w których ty uczestniczyłaś.
    Pozdrawiam
    http://caro-say-hello.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. My w szkole nie mieliśmy takich zajęć dodatkowych, a szkoda :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Takie zajęcia to świetna sprawa :) Z miłą chęcią bym w nich uczestniczyła:)

    www.wkrotkichzdaniach.pl - zapraszam! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeeej ale super,u mnie niestety nie ma możliwości

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak, stanowczo widzę, że wiejskie gimnazjum było złym pomysłem. U mnie jedynymi zajęciami dodatkowymi był sportowe - czyli nie dla mnie - i chętnie poszłabym na wszystko, co nie było ganianiem za piłką. W trzeciej gimnazjum przez chwilę tworzyliśmy kółko filmowe, ale nie działało ono cudownie, bo jego połowę stanowiłam ja i Hipis, resztę - nasze koleżanki.
    Takie zajęcia dziennikarskie bardzo by mi się przydały. Byłam co prawda na jednych warsztatach dziennikarskich, kiedy jeszcze wiązałam z tym moją przyszłość, i były nawet całkiem niezłe. Ale złożyć czasopisma i tak nie umiałam, co skończyło się tragicznym składem gazetki szkolnej w liceum. Pochrzaniliśmy wszystko, serio, chyba żaden tekst nie był w jednym kawałku. Dopiero na studiach edytorskich, kiedy dawno wybiłam sobie z głowy dziennikarstwo, zaczynam mniej więcej ogarniać skład i redakcję. No niestety, człowiek uczy się głównie na własnych błędach, zresztą, po co wiejskie gimnazjum miało by kształcić dziennikarzy? Cud, że nie mieliśmy zajęć dodatkowych z opieki nad krowami albo części silnika :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta połowa to była ta dwójka osób, która wykonywała połowę pracy, czyż nie? ;)
      *skąd ja to znam*
      Nasza mini-gazetka jakoś jeszcze wyglądała - na szczęście mieliśmy w grupie chłopaka, który znał się na sprawach informatycznych.

      Usuń
  14. Ciekawe zajęcia, szkoda, że w moich szkołach czegoś takiego nie było. Przynajmniej ja nie pamiętam... W podstawówce uczęszczałam do biblioteki, gdzie należałam do "redakcji gazetki". Kiedy po kilku latach przeglądałam te gazetki... Hahaha.

    OdpowiedzUsuń
  15. Takie zajęcia są bardzo przydatne. Na pewno można co z nich zapamiętać, gdy się jest tym zainteresowany. Szkoda, że ja nie mam takiej możliwości. A nagrywanie własnych scenek- to musiała być niezła zabawa :D
    MÓJ BLOG 💘

    OdpowiedzUsuń
  16. Chciałabym, żeby w mojej szkole można było uczestniczyć w takich zajęciach. Na pewno integrują, a do tego można tak jak napisałaś zmniejszyć obroty mózgu.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ooo interesuje się kinematografią! Omawianie krótkich filmów, bądź ich urywków na zajęciach było by dla mnie marzeniem <3

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetnie, że mieliście w szkole możliwość wybrania takich zajęć! Fantastyczna sprawa. Studiuje dziennikarstwo więc wiem jak takie zajęcia już wcześniej mogą rozwinąć i ukierunkować człowieka :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Super, fajnie, że miałaś dostęp do tego <333


    Zapraszam do mnie ^.^
    VANILOVE ♥ <------ klik

    OdpowiedzUsuń
  20. U mnie 'zajęcia artystyczne' są normalną, obowiązkową lekcją. Nauczyciel daje jakiś temat/tematy, a my jeden wybieramy i realizujemy wybranym przez siebie sposobem (zdjęcia, rysunki, scenki, filmiki, taniec, śpiew, wszystko :D). Lekcja idealna dla mnie :)
    paulan-official-blog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Takie zajęcia muszą być świetne :D.
    O z aktorstwem mam podobnie, kiedyś próbowałam swoich sił w teatrze, ale niestety- jedyną rolę jaką umiałam dobrze odegrać było drzewo :'). Za to oglądać bardzo lubię.
    Kiedyś chwilę zastanawiałam się nad zawodem dziennikarza- fajna sprawa. O, filmy, jeszcze fajniejsza :D. Zazdroszczę ;p.
    Pozdrawiam,
    Sowa

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger