3/27/2017

Blask


- Czasami to wszystko jest takie trudne - wyszeptała, spoglądając na to, w co wszyscy inni się tak uporczywie wpatrywali. Tysiące lampionów właśnie wzlatywało w górę, w stronę ciemnego nieba, które otwierało przed nami wszystkimi drogę do innych części galaktyki.
Trudno było mi zrozumieć ten zwyczaj, nawet jeśli urodziłem się na tej planecie. Nie wierzyłem w to, by lampiony niosły mieszkańcom galaktyki pokój, światło i miłość. W zasadzie nie wiedziałem, czy mogłem uznawać za pewne coś, co było tak głęboko zakorzenione w kulturze mojego narodu, skoro widziałem o wiele więcej niż większość ludzi stojących wokół mnie.
Bogowie, do których modły wznosiła moja matka, przecież nie mogli istnieć. Przecież gdyby gdzieś tam byli, daliby mi jakiś znak. Śpiew i dźwięk instrumentu mojej siostry nie mogły przynieść jej łaski i zbawienia od chorób, śmierci i ataku Sithów.
Rytuały nie powinny były rządzić niczyim życiem. Po co był potrzebny zmarłemu w grobie amulet od ukochanej osoby? Po co obcinano nieżywym włosy i zamykano ich pasma w szklanych ampułkach, które później niektórzy nosili na szyi? Po co puszczano zapalone lampiony w samotną tułaczkę?
Breha już dawno temu stwierdziła, że to, co widziała na Nattinie, było najpiękniejszą rzeczą, jaką widziała w swoim życiu. Pokochała lampiony, tańce, śpiewy, baśnie i legendy opowiadane przez wędrowców. Wieczorami lubiła strugać amulety, choć nigdy nie dokończyła żadnego z nich. Ale nie wierzyła w bogów, choć w jakiś sposób polubiła ich pokręcone idee. Uważała, że przecież oprócz samej Mocy nie mogło istnieć już nic, co miało władzę wyższą nad nami wszystkimi.
W sumie to całkowicie podzielałem jej zdanie.
Moc istniała. Czułem ją w moich żyłach. Wyczuwałem ją w powietrzu. Widziałem jej przebłyski w oczach i ruchach ciała Brehy.
Bogowie nie istnieli - funkcjonowali dla mnie jako coś, z czym trzeba było się po prostu pogodzić.
- Co jest trudne? - spytałem, spoglądając ukradkiem na nią. Blask lampionu trzymanego przez nią w rękach oświetlał profil jej twarzy, którą tak dobrze znałem.
- Czekanie - odparła. - Chciałabym do nich wrócić. Tak cholernie za nimi tęsknię, Ailik.
Westchnąłem. Nie lubiłem wcale tego tematu i nie chciałem słyszeć o powrocie do tego całego piekła. Za każdym razem, kiedy ktokolwiek mówił o tym, że powinniśmy już odejść z Nattinu, przypominałem sobie tamtą straszną noc, kiedy wszystko się zmieniło. Gdzieś w głębi umysłu widziałem martwe ciała i ogień trawiący wszystko, co mu stanęło na drodze. Słyszałem krzyki, głosy rozpaczy i dźwięk deszczu bębniącego o ziemię, kiedy po ogniu nadeszła burza. Przypomniałem sobie słowa, które tak głęboko wyryły się w mojej pamięci.
Znajdę was.
Czasami dręczyły mnie koszmary, w których umierałem, trawiony żywcem przez ogień bądź przecinany na pół mieczem świetlnym. Czasami tonąłem lub dostawałem hipotermii wśród zaśnieżonych gór. Od czasu do czasu mój umysł gotował mi jeszcze większe tortury. Przyglądałem się, jak wszyscy, których kochałem, po kolei ginęli, a on się uśmiechał.
Patrz, patrz, Ailiku, jakie piękne przedstawienie.
Ją zawsze zostawiał na sam koniec i  to właśnie dla niej przygotowywał to, co najgorsze. Włamywał się do jej umysłu i grzebał w nim, choć próbowała mu się przeciwstawić, zbudować jakiś mur. Była jednak za słaba, a on za silny. Ból stawał się nie do wytrzymania. Stawała się coraz słabsza, aż w końcu umierała w jego ramionach.
Uśmiechał się do mnie szyderczo.
Był pełen dumy.
W końcu to zrobiłem.
Potem budziłem się z krzykiem, wyrywając tym samym i ją ze snu. W całkowitych ciemnościach podchodziła do mojego łóżka, kładła się tuż obok mnie i pytała się mnie, co się stało, choć dobrze znała odpowiedź. Po prostu do mnie mówiła, żeby mnie uspokoić.
Była żywa, a ja nie potrafiłem wymazać z mojej pamięci jej oczu wpatrujących się bez celu w sufit rozpościerający się ponad martwą nią i jej bratem.
- Nie teraz - odpowiedziałem, wyrywając się z rozmyślań.
- Od pięciu lat tak mówisz - odpowiedziała już nie spokojnym, lecz ostrym tonem głosu. - Ailiku, kiedy ten moment nastanie? Kiedy będę gotowa, aby wrócić do domu? Skończyłam już swój trening…
- Prawie - przerwałem jej, starając się zachować spokój.
- Nie - rzuciła krótko i spojrzała na mnie. - Wiem, że próbujesz mnie chronić, ale nie możesz tego przedłużać w nieskończoność. Nie mogę wiecznie ukrywać się przed całą galaktyką na jakiejś małej planecie, na której czas zatrzymał się przed bitwą o Yavin.
- Nie mogę jeszcze ryzykować. - To była prawda, całkowita prawda. Nie chciałem jej stracić w tej chwili, kiedy być może oboje byliśmy ostatnimi Jedi w galaktyce. - Jesteś zbyt słaba Mocą…
- Mylisz się - przerwała mi, jednocześnie robiąc krok w tył, jak gdyby zastanawiała się nad ucieczką z tłumu. Lampion w jej dłoniach nagle zgasł, choć nie było wcale wiatru. Poczułem, jak wokół niej nagle zaczęła gwałtownie gromadzić się Moc. To była właśnie jedna z tych nielicznych chwil, kiedy Breha była na tyle silna, by choćby stłamsić ogień. Czasami naprawdę potrafiła uwierzyć w Moc, sprawić, by w niej wzrosła, ale i tak zawsze obawiałem się, że w momencie, kiedy będzie tego najbardziej potrzebować, tak się nie stanie. - Jestem silna Mocą… W końcu ona bardzo lubi moją rodzinę.
Nagle cała Moc wokół niej znikła, jak gdyby ta cała wiara z niej uciekła i rozproszyła się.
- Widzisz? - spytałem.
- Widzę - odparła i spuściła głowę. Spojrzała na swój zgaszony lampion i po długiej chwili milczenia odezwała się: - Czy jest sens zapalać go jeszcze raz?
- Nie wiem. Nie bawię się w takie rzeczy.
- To smutne, że nie potrafisz zrozumieć swojej własnej tożsamości - odpowiedziała.
Właśnie w takich chwilach czułem, jak bardzo daleko byliśmy do siebie. Breha widziała we mnie w końcu tylko własnego mistrza i kogoś, kto mógł zastąpić jej utraconego brata. Tymczasem jako osoba niewiele od niej starsza kochałem ją i to nie tak, jak brat powinien kochać swoją siostrę. Widziałem w niej młodą, silną, a jednocześnie wrażliwą kobietę. Potrafiłem dostrzec w niej piękno i przymknąć oko na wszystkie jej wady. Czasami słuchałem jej słów jak zaczarowany. Troszczyłem się o nią i dbałem o to, aby była bezpieczna. Trwałem przy jej boku bez względu na wszystko.
Była bardzo blisko,  a jednocześnie tak daleko.
- A czy ty rozumiesz swoją?
- Tak, doskonale.
- A siebie samą?
Spojrzała na mnie zdziwiona, ale po chwili odpowiedziała:
- To nie ma sensu naprawdę, Ailik. Ja odejdę niedługo, wiesz?
- Nie możesz tego zrobić…
- Dlaczego? - spytała.
- Nie jesteś gotowa.
Roześmiała się cicho, wręcz okrutnie.
- To nie o to wcale chodzi, prawda?
- Nie.
- Och, przestań, Ailik - powiedziała, spoglądając na mnie. Miała dosyć tego, jak próbowałem zataić prawdę przed nią. - Jestem gotowa i dobrze o tym wiesz, ale nie możesz pogodzić się z myślą, że mógłbyś mnie stracić, że któregoś dnia mogłabym nie wrócić. Jesteś tak bardzo we mnie zakochany, że chciałbyś, abym tu została na zawsze. Pragniesz, abym i ja cię pokochała. Chcesz, abym zapomniała o osobach, które mnie wychowały. Tak bardzo starasz utrzymać mnie przy życiu, bo boisz się poczuć ból związany ze straceniem mnie. Kochasz mnie, prawda?
Prawda.
Nie powiedziałem tego jednak. Po prostu odszedłem, zostawiając ją samą w tłumie pełnym ludzi w białych, przystrojonych kwiatami szatach.
Nie mogłem jej wyznać swoich uczuć.
Nie tego dnia.
Nie w takim świecie. 


***

Oto moje pierwsze opowiadanie stworzone na podstawie uniwersum Gwiezdnych wojen. Napisałam je bardzo dawno temu (prawdopodobnie gdzieś pod koniec 2015 roku) i  jakiś czas temu odnalazłam je na Dysku Google. Grzechem byłoby niepodzielenie się z Wami namiastką mojej tfurczości, jak to mawia Pola.
Mam nadzieję, że tekst Wam się spodobał i nie macie ochoty zjeść mnie za to, że tak długo trzymałam go w ciemnościach mojej szuflady.

14 komentarzy:

  1. Ach ten moment kiedy piszesz naprawdę długi komentarz, a strona nagle się odświeża...
    To nic, jednak. Poświęcę się jeszcze raz hah
    Nie mogę uwierzyć, że to twoje pierwsze opowiadanie. Jest świetne i kimkolwiek jest ta Pola, zgadzam się z nią hah
    Ja piszę od podstawówki, ale nawet w połowie nie dorównuję tobie. Więcej osób powinno przeczytać ten tekst. Mam nadzieję, że będziesz dodawać takich więcej. Polecam stronę wattpad, co prawda króluje tam wiele fanfiction (sama również je pisałam), ale jest i miejsce na inne gatunki. Koniecznie do mnie napisz, gdybyś założyła tam konto. Mój user na watt to @_kmnhllz_ .
    Czekam na więcej twoich prac :) x

    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *To nic, jednak poświęcę

      Usuń
    2. Hm, obawiam się, że tu chodziło o coś innego, a mianowicie o moje, nazwijmy to, powiedzonko, czyli samo słowo ,,tfurczość" :)

      Usuń
    3. Mam konto na Wattpad i piszę na tym serwisie fanfiction, które rozgrywa się w uniwersum mojej ulubionej serii książek. Chętnie do Ciebie zajrzę :)

      Usuń
  2. Kanonu w sumie nie znam prawie wcale, bo oglądałam tylko czwarty epizod (Han Solo i Leia, ojej ❤), Przebudzenie mocy i Łotra, więc wybacz moje ewentualne ignoranctwo. Wypowiedzieć się mogę tylko na temat samego stylu, pomysłu i tak dalej :)
    Bardzo podobał mi się pomysł i relacja Ailik-Breha. W sensie, że ona chciała go traktować jak brata, a on się w niej zakochał i chciał ją chronić, żeby nie cierpieć po jej stracie. No i to, że niby byli tak silnie związani, ale z drugiej strony wciąż dalecy od siebie, z powodu tej trochę zaplątanej więzi. Ciekawa relacja i chętnie bym o niej więcej poczytała. Szalenie podobał mi się też ten zwyczaj z lampionami i w ogóle klimat, Moc, te szaty z kwiatami, bogowie oraz te rozważania głównego bohatera nad nimi. W sumie ciekawi mnie, kim jest tajemniczy ,,on" w koszmarach bohatera i co tak naprawdę się wydarzyło. Słowem, bardzo intrygująca opowieść :) czy będzie może jakiś ciąg dalszy?
    Jeśli chodzi o styl, momentami opowiadanie traciło lekkość i płynność, było parę zgrzytów czy bardziej niezgrabnych zdań, takich troszkę nienaturalnie brzmiących, np.:
    ,,Tak bardzo starasz utrzymać mnie przy życiu, bo boisz się poczuć ból związany ze straceniem mnie."
    ,,Była żywa, a ja nie potrafiłem wymazać z mojej pamięci jej oczu wpatrujących się bez celu w sufit rozpościerający się ponad martwą nią i jej bratem."- to ,,martwą nią" brzmi jakoś tak niezgrabnie.

    Ej, ale Ailik trochę buc, że tak ją bez słowa zostawił w tłumie :D Nie no, dobra, rozumiem, że silne emocje nim targały i biedny nie chciał wyznać swoich uczuć (chociaż ona już wie). Ach, nieodwzajemniona miłość.

    Pozdrawiam cieplutko!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale naprawdę nie domyślisz się, kim jest ten "on"? Naprawdę?
      Myślałam, że ludzie od razu będą rzucać jakimiś teoriami na temat tej osoby i Brehy, a tu nic :P
      Niezgrabne zdania to przekleństwo mojego życia artystycznego.

      Usuń
  3. Ciekawy tekst, jednak... Jakoś bardziej podobają mi się Twoje teksty z uniwersum UM. ;) Chyba nie ma konkretnego powodu, dlaczego.

    OdpowiedzUsuń
  4. SW <3 (również piszę swoje na postawie sagi)
    Piękne opowiadanie i super opisujesz uczucia. Może warto pociągnąć tą historię dalej? Myślę, że wyszedłby z tego super fanfiction. I nie mogę uwierzyć, że jest to Twoje pierwsze opowiadanie. Masz świetny styl pisania. :)

    PS. Pomyślałabyś może nad postem o tematyce, jak połączyć w liceum naukę z innymi obowiązkami i zainteresowaniami? Wiem, że pisałaś ich dosyć dużo, przeczytałam każdy, ale cały czas trapi mnie jedno pytanie. Chodzisz do liceum, na pewno nie jest łatwo, a mimo to godzisz naukę z hobby i tym blogiem, na którym często zamieszczasz posty. Jak Ty to robisz? Z góry dziękuję!

    Pozdrawiam cieplutko
    N.W.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś być może poprowadzę tę historię dalej :) Tak ogólnie to nie jest moje pierwsze opowiadanie, ale pierwsze osadzone w uniwersum SW. Na karcie Piękno zaklęta --> Twórczość możesz zapoznać się lepiej z moją "radosną" twórczością ;)
      Naprawdę trudno jest mi wyjaśnić, jak się wyrabiam. Może to kwestia przyzwyczajenia, które wyrobiłam sobie dzięki nauce w gimnazjum na kuratoryjny. Chciałam jak najlepiej wypaść na każdym etapie, a zarazem nie zaniedbywać tego, co lubię robić. Czasami jednak niektóre rzeczy cierpią, np. czytanie książek. W styczniu przeczytałam tylko dwie pozycje!

      Usuń
    2. Poza tym dziwię się, że jeszcze nikt nie domyślił się, kim są Breha i jej brat xd

      Usuń
    3. Serio są za nimi ukryte postacie z uniwersum?? Skoro rodzeństwo to Luke i Leia??

      Usuń
    4. Nie. Jedna postać jest z uniwersum, druga jest stworzona przeze mnie ;) Mają jednak jakiś związek z Lukiem i Leią.

      Usuń
  5. Ciekawa fabuła, jak dla mnie nawet tajemnicza :)
    Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger