6/13/2017

43 rzeczy do zrobienia przed tym, jak stanę się kolejnym, smutnym ziemniakiem


Stwierdziłam, że dobrze byłoby zrobić sobie listę rzeczy, które chciałabym zrobić. Kiedyś pisałam, że nie chcę sobie stawiać zbyt wygórowanych celów czy marzeń. Tym razem nie chcę jednak stawiać sobie jakiś chorych wymagań i postanawiać, że jeśli nie zrobię tego wszystkiego, to nie będę mogła wyjść za mąż/urodzić trójki dzieci/położyć się na zielonej polanie i leniuchować przez cały dzień. To po prostu lista luźnych marzeń i zachcianek siedemnastoletniej (rocznikowo) dziewczyny, która o życiu wie tyle, ile słoń o wyprawach na dno Rowu Mariańskiego.

1. Zostać wolontariuszką. Dobrze byłoby pomóc w taki najbliższy człowiekowi sposób, ale na to szansę będę miała dopiero na studiach (wtajemniczeni wiedzą, o co chodzi).
2. Kupić sobie mapę do ścierania. Wiadomo dlaczego i po co.
3. Spędzić tydzień w Wenecji. Może byłam już w niej raz, ale kilka godzin to w sumie nic. Czymś wspaniałym byłoby zapuszczenie się w najdalsze zakątki Perły Adriatyku.
4. Zaprzyjaźnić się z obcokrajowcami. W sumie nie znam bliżej żadnych osób zza granicy, a coś mi mówi, że zawieranie znajomości z ludźmi spoza narodu może wiele mnie nauczyć.
5. Mieć kota. Ogólnie koty są fajne do miziania, a ja i tak będę starą panną, więc taki dachowiec pasowałby idealnie do mojego image'u.
6. Pójść na studia bez żadnej presji. Tylko oczekiwań trzeba się pozbyć.
7. Patrzeć na zachód słońca z szczytu góry. Podobno takie przeżycie jest niesamowite, o ile pogoda dopisuje.
8. Spotkać Pierdomenica Baccalaria, aby podziękować mu za jego cudowne książki i zbesztać go za to, że złamał mi serce szesnastym tomem Ulyssesa Moore'a, a potem zadać mu bardzo długą listę pytań dotyczących życia małżonków Moore i reszty zgrai.
9. Przeczytać Pismo Święte. Kiedyś trzeba to zrobić.
10. Napisać książkę. Ewentualnie bardzo zacne i epickie fanfiction. Mam masę pomysłów i tylko czekam na to, aż pewnego dnia będę na tyle sprawna w pisaniu, by zacząć pracować nad tymi projektami.
11. Dojść do porządku ze swoją wiarą. Kto by nie chciał?
12. Spędzić tydzień w pracy, którą połowa świata uznaje za życiową porażkę. Na przykład w McDonaldzie. Rozpoczęcie życia zawodowego od zera może i źle brzmi, ale prawie każdy musiał przez to przejść, co nie?
13. Zrobić porządną kreskę na powiece. Tysiąc razy próbowałam i tysiąc razy spod eyelinera wychodził mi zygzak, ale w końcu kiedyś mi się to uda. Wtedy będę mogła powiedzieć, że potrafię się malować.


14. Wziąć udział w Nocy Świątyń. Myślę, że odwiedzenie kościoła prawosławnego, synagogi czy meczetu może być naprawdę ciekawym doświadczeniem i pomóc mi w budowaniu mojej wiedzy na faktach z pierwszej ręki, a nie na uprzedzeniach połowy społeczeństwa.
15. Stanąć na innym kontynencie. Chociaż jedną nogą na chwilę.
16. Tańczyć w deszczu niczym w Deszczowej piosence i nie zachorować później na zapalenie płuc.
17. Wyjechać na obóz, co jest obecnie nierealne, ale tylko wtajemniczeni wiedzą, o co chodzi.
18. Nie być kolejnym, smutnym ziemniakiem. Tylko wydrą, choć w sumie nie wiem do końca, skąd ona wzięła się na tym blogu.
19. Odnaleźć Kilmore Cove. Odkrycie nieistniejącego miejsca jest marzeniem każdego dziecka, które potrafi używać wyobraźni. Przyjmijmy, że jestem dzieckiem.
19.5 Ożywić Snape'a.
20. Napisać reportaż z podróży. Wiadomo dlaczego.
21. Zrobić sobie tatuaż, nawet jeśli połowa mojej rodziny powie, że mi się wkrótce znudzi i nikt nie przyjmie mnie z nim do pracy.
22. Posiadać szczura, gdyby opcja z kotem nie wypaliła.
23. Wsiąść w pociąg i pojechać najdalej, jak się tylko da, mając ograniczoną liczbę pieniędzy (czytaj: będąc biednym studentem).
24. Zrobić swój pierwszy projekt fotograficzny. Ważne jest to, abym przy wykonywaniu go bawiła się świetnie.
25. Zwiedzić wszystkie większe miasta w moim województwie. Głupio jest być w Rybniku czy w Gliwicach, nie odkrywając tych miejsc tak całkowicie.
26. Przebrać się za księżniczkę Leię. Może nie wcisnę się w złote bikini, ale sukienka z Nowej nadziei wydaje się być dobrą opcją.
27. Skończyć wszystkie zaległe opowiadania. W ciągu mojej prawie sześcioletniej karierze (można to tak nazwać?) pisarskiej porzuciłam tyle tekstów, że aż trudne je zliczyć. Może pewnego dnia powrócę chociaż do części z nich?
28. Pojawić się na jakimś wydarzeniu blogerskim. Mój blog jest jak ziarenko piasku na pustyni wobec reszty blogosfery, ale może pewnego dnia stanę się choć odrobinkę rozpoznawalna i ktoś mnie zaprosi na jakiś event. Pomarzyć sobie można.
29. Odkryć, gdzie leży San Escobar. Choćby po to, aby udowodnić, że w geografii można coś jeszcze poznać coś nowego, nawet jeśli wielkiego sojusznika Polski nie ma na żadnej mapie. Jeszcze.


30. Zacząć sprawdzać moje posty pod katem błędów. Hahaha. Czy ktokolwiek w to uwierzy?
31. Dobrze zagłosować w wyborach. Choć pewnie i tak ten, którego wybiorę, przyniesie mojemu regionowi wstyd na pół Polski.
32. Pisać dobre wiersze. Dobrze jest czasami żyć złudnymi marzeniami.
33. Wyjechać w Bieszczady.
34. Spróbować wszystkich owoców, jakie istnieją na świecie. Jeśli istnieje owocowy raj, w którym mogę znaleźć wszystko, czego dusza zapragnie, wskażcie mi drogę do niego!
35. Podróżować metrem.
36. Jeździć cały dzień tramwajami. Wiadome jest to, że byłyby to wojaże bez celu.
37. Nie mieć klapek na oczach. Brak umiejętnego dostrzegania i słuchania generuje niewiedzę, która prowadzi do podziałów i odrzucenia, co z kolei powoduje wiele złych rzeczy. Proszę, nie miejcie klapek na oczach.
38. Pofarbować włosy, a później żyć z kolorem, który nie będzie mi zapewne pasować, przez kilka następnych miesięcy.
39. Oddać włosy na rzecz fundacji. Kiedy dwa lata temu ścinałam włosy, nie pomyślałam o tym, aby przekazać je organizacji tworzącej peruki dla osób po chemioterapii. Kiedy za następne dwa lata będę ścinać włosy, nie popełnię już tego błędu.
40. Zamieszkać we Włoszech. Mam nadzieję, że za te kilka lat Italia wyjdzie z kryzysu ekonomicznego na prostą i ten podpunkt stanie się trochę bardziej możliwy do zrealizowania. Ale tylko trochę.
41. Wynieść się na studia do innego miasta. Mogę nawet zamieszkać w akademiku, ale, broń Boże, nie na Ligocie (kto chciałby mieć tak daleko na jakikolwiek wydział?).
42. Wymyślić w końcu dobrą ripostę na czas. Zazwyczaj wystarczająco satysfakcjonującą i ironiczną odpowiedź znajduję tydzień po zdarzeniu, które sprawiło, że moja wrodzona nieśmiałość ukazała się w pełnej krasie i nie wiedziałam, co ze sobą począć.
43. Odszukać sens życia, choć osobiście podejrzewam, że go nie ma.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger