6/09/2017

Pierwszy rok w liceum


Przeżyłam pierwszą klasę liceum. Kiedy czytacie ten post, zapewne jestem za granicą, starając się nie myśleć o tym, że tak naprawdę nadal nie wiem, czy za te jedenaście dni odbiorę świadectwo z czerwonym paskiem, czy bez. Z jednej strony zależy mi na nim najmniej w całej mojej edukacyjnej historii, z drugiej natomiast nie darowałabym sobie, gdyby brakowało mi tak mało do zdobycia go. W tym roku miałam jedynie trzy cele: zaaklimatyzować się, utrzymać poziom z geografii i po prostu starać się jak najbardziej na pozostałych przedmiotach. Marzyła mi się też piątka z licealnej rozprawki, ale o niej na razie mogę jedynie pomarzyć, patrząc na schematy oceniania.

Gorzej czy lepiej?

Być może ktoś chciałby wiedzieć, czy etap szkoły średniej jest dla mnie lepszy niż czas spędzony w gimnazjum. Szczerze powiedziawszy, nie wiem. Trudno jest jednoznacznie ocenić tę szkołę po spędzeniu w niej tylko roku. Mogę jedynie stwierdzić, że na razie nie jest gorzej. W ciągu tych dziesięciu miesięcy pojawiło się kilka spraw dotyczących liceum, które mnie rozczarowały, bo spodziewałam się po nich czegoś lepszego. Są także aspekty, które mnie pozytywnie zaskoczyły.
Być może ostatecznej oceny uda mi się dokonać, kiedy skończę liceum i będę mogła naprawdę szczerze napisać o pewnych rzeczach (choć nie o wszystkich). Na razie mam jednak ręce związane trochę statutem.

Cele zostały osiągnięte

Za to po raz pierwszy w życiu udało mi się zaaklimatyzować szybko w nowej grupie, choć nadal sądzę, że nie jest idealnie i mogłoby być lepiej. Bez wątpienia jest to zasługa ogarnięcia się w gimnazjum i wysnucia kilku ważnych wniosków, o których mogliście przeczytać tu. Przestałam czekać na cud, trochę przemogłam swoją wrodzoną nieśmiałość i wzięłam sprawy w swoje ręce.
Udało mi się coś zdziałać na geograficznej płaszczyźnie - brałam udział w powiatowym konkursie o mapach, później próbowałam swoich sił w Olimpiadzie Geograficznej (nadal nie wiem, jakim cudem przeszłam do części ustnej drugiego etapu), a pod koniec trochę poległam na konkursie w Gliwicach, przy okazji dowiadując się, że Bermudy są terytorium zależnym Wielkiej Brytanii. W końcu człowiek cały czas się uczy, co nie?
Pozostałe przedmioty szkolne poszły mi różnie - z fizyki nie zrozumiałam niczego za Chiny Ludowe, język hiszpański okazał się być całkiem przyjemny i łatwy do uczenia się, wychowanie fizyczne przestało być kategorią, stając się przyjemnością, a na angielskim nauczyłam się trochę łaciny.


Wnioski

Udało mi się uświadomić sobie kilka rzeczy, jednak na razie jest za wcześnie, by się nimi z kimkolwiek dzielić. Muszę pomyśleć nad nimi i poczekać na to, aż następne dwa lata je całkowicie uzupełnią. Cały czas odkrywam nowe rzeczy i aspekty otaczającego mnie świata, ale najbardziej fascynuje mnie spojrzenie na wszystko z trochę większego okresu czasu.
Przeżyłam kolejną fantastyczną wycieczkę klasową, która poziomem groteski prawie dorównuje pobytowi w stanicy harcerskiej, o którym mogliście się dowiedzieć z tego postu, który - nawiasem mówiąc - bardzo dobrze obrazuje, jak bardzo zmienił się mój styl pisania przed ponad dwa lata. Tegoroczne wojaże (jak to powiedział pewien człowiek) zapamiętam przede wszystkim z koczowania na schodach, fascynacji wodą gotującą się w czajniku i odkryciu, że # wygląda jak krzywa (ewentualnie kopnięta) siatka geograficzna.
Cieszę się, że ten rok dobiega już końca, bo w ciągu ostatnich dwóch miesięcy byłam już naprawdę zmęczona i w zasadzie nie miałam już żadnych pokładów ochoty od nauki. W końcu z mojego planu wylecą przedmioty, które niespecjalnie mnie fascynują, i będę mogła zająć się tym, do czego mnie naprawdę ciągnie, nawet jeśli na samą myśl ośmiu godzinach matematyki w tygodniu robi mi się niedobrze i przez chwilę żałuję, że nie jestem na humanie. Ale tylko przez chwilę. Myślę o ponad pięciu godzinach geografii i mi przechodzi.
Czy są tu jeszcze jacyś humaniści ukryci w mat-gerowym buszu?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger