7/11/2017

Kiedyś wszystko było prostsze


Tytuł posta to słowa, które są oczywiste i boleśnie prawdziwe dla większości ludzi. Nie trzeba mieć trzydziestu lat, aby przystanąć w miejscu, spojrzeć wstecz i zauważyć, że dawniej wiele rzeczy było o wiele prostszych. Wystarczy być w małym odstępie czasu od ukończenia osiemnastego roku życia, by stwierdzić, że tak naprawdę pomimo coraz szerszych perspektyw i zwiększonej swobody zaczynamy czuć, że zbyt wiele spraw jest dla nas za trudnych.

Miraż

Kiedy miałam dziesięć lat, chciałam jak najszybciej przekroczyć ten magiczny próg dorosłości poczuć się prawdziwie wolną. Jako dziecko moje myślenie było bardzo proste - wiązałam pełnoletność z niezależnością, łatwością podejmowania decyzji i możliwością robienia tego, czego mi się żywnie podobało. Nie cierpiałam, kiedy inni mi czegoś zabraniali i często nawet nie rozumiałam, dlaczego. Jak każde dziecko nie lubiłam rozkazów.

Prawda

W końcu zaczęłam powoli dorastać i odkrywać, że zbliżanie się do osiemnastki to nie jest wcale cudowny, słodki sen, w którym wszystko jest piękne. Pojawia się swoboda, ale wolny czas coraz bardziej zanika. Więcej obowiązków, więcej wiedzy, większa świadomość na temat różnych spraw. Im dalej, tym pojawiają się coraz trudniejsze decyzje, których podejmowaniu nie sprzyjają setki ludzkich głosów podpowiadających różnorakie opcje. Zaczyna kształtować się obraz tego, co tak naprawdę czeka mnie i każdego z Was - obowiązki, postanowienia, wybory, starania kończące się zbyt wiele razy klęską, odpowiedzialność za każdy czyn i słowo, oczekiwania tak wielu osób.
Świadomość tego, że za chwilę przestanę być prowadzona za rączkę i wszystko stanie się jeszcze bardziej skomplikowane (zaczynając na sprawach domowych, przechodząc przez relacje międzyludzkie, które często są bardziej toksyczne niż wesołe miasteczko w Czarnobylu, a kończąc na tym, czy ten konkretny wybór nie sprawi, że przez duża część mojego życia będę spędzać czas, pracując za płacę minimalną i żałując tego, że kiedyś coś zrobiliśmy), przytłacza i sprawia, że chcę zostać w tym miejscu, w którym obecnie stoję, i nie zbliżać się już bardziej do czerwonej linii opatrzonej złowieszczym napisem dorosłość.
To zabawne, że kiedyś pragnęłam tu być, a teraz chciałabym znowu przez chwilę być autentycznie kilkuletnią wersją siebie, która nie zastanawiała się nad tym, czy ma jakąkolwiek przyszłość, czy nie zostanie sama przez resztę swojego życia, czy się odnajdzie pośród nowych ludzi, czy nie wybierze źle. Miałam inne problemy, których ważności wcale nie neguję, ale obecnie duża część z nich wydaje mi się być absurdalnymi sprawami.
Kiedyś wyobrażałam sobie niemało rzeczy i teraz wiem, że wiele z nich okazało się być w rzeczywistości czymś innym, niż się spodziewałam.
Czy jednak na pewno wszystko było prostsze? Czy nie było tak samo ciężkie, tylko z innych przyczyn niż obecnie? 
I czy ta prostota była mnie i wielu z was na pewno dobra?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Wszelkie komentarze pod postami typu "Jaki super blog :) Ciekawy post. Zapraszam do mnie!" usuwam. Niech Twój komentarz nawiązuje do tematu mojego posta!
Nie bawię się w "obs. za obs.". Obserwuję blogi tylko wtedy, jeśli naprawdę mi się podobają.
Odwiedzam Wasze blogi w miarę moich możliwości...
Kontakt: napisz.tutti@gmail.com

Copyright © 2016 Only experiences , Blogger